5 zdań, które dla dziecka mogą znaczyć coś innego niż dla nas
| 5 zdań, które dla dziecka mogą znaczyć coś innego niż dla nas

5 zdań, które dla dziecka mogą znaczyć coś innego niż dla nas

Słowa mają ogromną moc: mogą uskrzydlać, dodawać siły i wiary we własne możliwości. Lub wręcz przeciwnie. Słowa, których używamy w codziennej komunikacji z naszymi dziećmi, budują ich obraz siebie i wizję otaczającego świata. Czasem pozornie neutralne komunikaty wypowiadane w dobrej wierze mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Czy dla dziecka poniższe zdania mogą znaczyć coś innego niż dla nas?

Bądź dzielny

Czyli co? Nie okazuj lęku, strachu, smutku, emocji? Mitem jest przekonanie, że jeśli te emocje nie są uzewnętrzniane, to znikną. Nic bardziej mylnego. Brak przyzwolenia na ich okazywanie, mówienie o trudnościach, proszenie o pomoc skazuje dziecko na samotne radzenie sobie z buzującymi w nim uczuciami. A mały człowiek nie ma zasobów do poradzenia sobie z nimi we własnym zakresie. Jak twierdzi psycholog Agnieszka Stein:
Prawda jest (…) taka, że dzielny nie robi tego dla siebie. Dzielnemu wcale nie jest łatwiej. Nie potrafi „przestać myśleć i czuć”, więc może jedynie przestać komunikować to, co przeżywa, co może wyglądać, jakby sobie poradził.(…) Dzielny jest dobrze wychowany i nie sprawia kłopotu swoim rodzicom. To o nich się troszczy. To dorośli chwalą dziecko za to, że jest dzielne, bo z takim dzieckiem jest po prostu łatwiej. Nie trzeba się mierzyć z jego trudnymi emocjami, ze wściekłością, strachem. Czasem dorośli nawet nie zdają sobie sprawy, że dziecko odczytało ich zachowanie jako wskazówkę, żeby nie robić im kłopotu.

Dajmy dziecku przyzwolenie na odczuwanie trudnych emocji. Nawet jeśli nie zawsze rozumiemy ich źródło, nie warto ich bagatelizować. Zamiast tego zaoferujmy swoją obecność i wsparcie. O ileż lepiej poczuje się dziecko, gdy usłyszy:
Rozumiem, że się boisz, gdy jest ciemno. Czy poczujesz się lepiej, gdy zapalimy lampkę nocną?
zamiast: Nie wygłupiaj się! Taki duży chłopiec powinien być dzielny i nie bać się ciemności!

Uważaj, bo…

spadniesz, przewrócisz się, skaleczysz się, rozlejesz… Niestety, nawet najbardziej czujny rodzic nie jest w stanie uchronić dziecka przed wszystkimi niebezpieczeństwami, które czyhają na nie na świecie. Ciągłe upominanie i ostrzeganie dają dziecku dwie informacje: że świat jest zły, trudny, nieprzewidywalny i niebezpieczny oraz że ono samo nie jest w stanie poradzić sobie z wyzwaniami. Tymczasem dzieci najlepiej uczą się przez swobodne doświadczanie. Odbierając im tę umiejętność, odbieramy im szansę na poznanie swoich możliwości, zasobów, ograniczeń. Poza tym z czysto praktycznego punktu widzenia gromki okrzyk “uważaj” może być przyczyną nieszczęścia. Wyobraźmy sobie sytuację: prowadzimy samochód, warunki atmosferyczne są trudne, ruch jest duży. Jesteśmy w trakcie manewru, który wymaga od nas koncentracji, gdy współpasażer krzyczy: “Uważaj!!!”. Co się wtedy dzieje? Dekoncentrujemy się! Okrzyk wybija nas z rytmu i zamiast skupić się na ewentualnej trudności, która jest przed nami, skupiamy się na okrzyku i na zlokalizowaniu jego źródła, a potem na dojściu do tego, na co właściwie mamy uważać. Tak samo jest z małymi dziećmi. Nadopiekuńczość odbiera im wiarę w siebie i własne możliwości oraz chęć eksperymentowania i podejmowania nowych wyzwań. Aby w pełni rozwinąć skrzydła, muszą mieć możliwość doświadczać także porażek i móc nauczyć się po nich podnosić.

Zjedz jeszcze jedną łyżeczkę

Temat jedzenia, liczba i wielkość zjadanych porcji jest jednym z większych zmartwień rodziców. Ci narzekający na to, że ich dzieci jedzą za dużo, należą do mniejszości. Większość martwi się, że ich dzieci jedzą za mało. Uciekają się do różnych zabiegów, byleby malec zjadł jeszcze odrobinę. Tymczasem dzieci z reguły doskonale potrafią same regulować swoje potrzeby. Namawianie do jedzenia jest szkodliwe z kilku względów:

  • po pierwsze upośledza naturalny mechanizm głodu i sytości, który każdy z nas posiada (nie jest tajemnicą, że większość dorosłych ma tendencje do przejadania się i jedzenia znacznie więcej, niż sugerowałoby ich zapotrzebowanie energetyczne);
  • po drugie pośrednio przekazujemy maluchowi informację, że nie może ufać własnym odczuciom i sygnałom pochodzącym z jego ciała i że my jako rodzice wiemy lepiej (w tym wypadku akurat – ile powinien zjeść, ale można to działanie rozszerzyć też na inne obszary).

Warto sobie uzmysłowić, że namawianie dziecka do jedzenia więcej niż de facto potrzebuje jego organizm to dla niego prosta droga do nadwagi i otyłości w wieku późniejszym.

Bądź grzeczny

Grzeczny, czyli jaki? Zachowuj się tak, jak ja tego oczekuję? Bądź posłuszny? Wypełniaj polecenia? Komunikat “Bądź grzeczny” to nic więcej niż etykieta, którą przyklejamy dziecku. Samo pojęcie nie niesie zbyt wiele treści, bo ilu ludzi, tyle definicji tego słowa:
(…) dla dziecka jest to sformułowanie niezrozumiałe i abstrakcyjne, nawet jeśli sądzimy, że powinno wiedzieć, jakiego zachowania od niego oczekujemy w danej chwili.
Mówiąc do dziecka „jesteś (nie)grzeczny” automatycznie stawiamy siebie na pozycji dominującej, demonstrujemy swoją wyższość i władzę. Oceniamy jego zachowanie w sposób bardzo ogólny i wartościujący, nie mówiąc, co nas cieszy lub złości. Wysyłamy dziecku niejasny komunikat, a ono doświadcza oceny i braku jasności – nie wie, co w danym momencie zrobiło dobrze lub źle.

Przeczytaj: Co to jest „grzeczność”?
Zamiast mówić: bądź grzeczny lub jesteś niegrzeczny, lepiej jasno sformułować swoje oczekiwania:
“Nie lubię, gdy biegasz w trakcie robienia zakupów. Chciałabym, żebyś był przy mnie, bo boje się, że zgubisz się między półkami. Możesz usiąść w wózku lub pomóc mi wrzucać artykuły do koszyka”.

Piękny rysunek

Według założeń porozumienia bez przemocy chwalenie dziecka jest zwykłym osądem, który może blokować motywację wewnętrzną. Jak twierdzi trenerka NVC Emilia Kulpa-Nowak:
Poczucia własnej wartości swoich dzieci nie dasz rady zbudować na chwaleniu. Bo chwalenie przypomina osądzanie – lubi słowa w stylu: fajnie, super, ślicznie. „Śliczny rysunek”. I sprawa załatwiona. Jesper Juul pisze, że ktokolwiek próbuje oceniać, tak naprawdę nie jest zainteresowany drugą osobą. Marshall Rosenberg, twórca Porozumienia bez Przemocy, dodaje, że to tylko statyczny obraz, a życie jest przecież dynamiczne, ciągle się zmienia. Poza tym kto ci dał prawo do oceny rysunku, jeśli nie jesteś światowej sławy artystą? Przecież nie masz do tego narzędzi. “Ślicznie” to za mało.
Przeczytaj: “Ślicznie” to za mało. Poczucie własnej wartości a chwalenie dzieci

Jak zatem rozmawiać z dziećmi, by czuły się widziane, doceniane, a jednocześnie rozwijało to ich motywację wewnętrzną? Zamiast “oceniać” efekt końcowy lepiej porozmawiać z dzieckiem o procesie twórczym:
“Opowiedz, co narysowałeś”, “Lubisz rysować samochody, prawda?”, “Widzę, że często używasz czerwonej kredki. To twój ulubiony kolor?”, “Jakie zwierzę najbardziej lubisz rysować?”. Można też powiedzieć o swoich emocjach: “Lubię twoje rysunki. Są takie kolorowe, zawsze poprawiają mi humor”.

W ten sposób dziecko widzi nasze autentyczne zaangażowanie i czuje, że to, co robi, ma sens. Takie podejście otwiera także drogę do dialogu i głębszego poznania dziecka:
Pokaż dziecku, że jest dla ciebie ważne, że masz dla niego czas. Także wtedy, gdy cię rozczarowuje, gdy jego zachowanie jest dla ciebie trudne. Okaż wsparcie, pomilcz, poczekaj, aż będzie chciało mówić od siebie. Obdarz zaufaniem, nie krzycz ciągle: „Uważaj, bo się pokroisz!”, “Uważaj, bo spadniesz!”. Spokojnie poczekaj, popatrz. I potem powiedz, co widziałeś. Dodaj do tego swoje emocje lub uczucia. Daj zobaczyć, że serce ci rośnie z jego powodu, że ci się podoba to lub tamto, że widzisz starania, nawet jeśli wyniki są słabe.

Foto: flikr.com/carianoff

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Dlaczego nuda jest potrzebna?

Naturalne czy stylizowane? Jakie zdjęcia warto zrobić noworodkowi

Kiedy dziecko ciągle mówi “nie”. Rozmowa Moniki Szczepanik i Eweliny Adamczyk

Przejdz do: