Bezstresowe wychowanie a rodzicielstwo bliskości
| Bezstresowe wychowanie a rodzicielstwo bliskości

Bezstresowe wychowanie a rodzicielstwo bliskości

Tak naprawdę bezstresowe wychowanie to termin ukuty częściowo po to, by obśmiewać różne nieakceptowane praktyki wychowawcze. Tak naprawdę nie ma wychowania bezstresowego a liczba osób, które mają intencję, żeby dziecko nie przeżywało żadnego stresu, jest znikoma.

Dość dużo jest natomiast osób, które nie bardzo radzą sobie z emocjami przeżywanymi przez dziecko, trochę się ich boją, traktują niezadowolenie, smutek dziecka jako rodzaj dowodu na to, że się w czymś nie sprawdzili. Albo uważają, że dziecku nic się nie dzieje, jak trochę sobie popłacze, ale… im samym jest bardzo trudno wytrzymać bycie w pobliżu takiego dziecka, budzi ono ich złość. Więc robią różne rzeczy albo po to, żeby dziecko jak najszybciej przestało płakać, cierpieć, marudzić, albo żeby się od niego oddalić (albo dziecko od siebie).
Nie wiem, czy można nazwać takich rodziców „bezstresowymi”, bo ich dzieci przeżywają dość duży stres. Ale z pewnością to nie jest rodzicielstwo bliskości.

Jak to jest w RB?

W rodzicielstwie bliskości rodzice akceptują wszystkie emocje dziecka i doceniają je. A ponieważ uznają, że emocje są potrzebne i niosą ważne informacje, nie starają się o to, aby dziecko nie przeżywało emocji, tylko o to, żeby mu w tych emocjach towarzyszyć. Nie są to więc rodzice, którzy trzymają dzieci pod kloszem i izolują je od realnego życia.

Jednocześnie to prawda, że w rodzicielstwie bliskości wierzy się w znikomą wartość wychowawczą celowego wywoływania trudnych emocji: zawstydzania, straszenia itp., ponieważ wiadomo, że mózg najlepiej się uczy, kiedy dobrze się czuje. Tak więc kiedy pojawiają się trudne emocje, jest pora, żeby zająć się nimi, a kiedy jest spokój i dobry nastrój, wtedy można się uczyć nowych rzeczy.

Rodzicielstwo bliskości odróżnia też (podobnie jak psychologia w ogóle ) dobry, mobilizujący stres, od stresu toksycznego. Troskliwi rodzice, którzy uważnie obserwują dziecko, widzą, kiedy stres jest dla niego wyzwaniem, a kiedy jest już dezorganizujący. Z jednym zastrzeżeniem: bardzo ostrożnie podchodzą do rewelacji o samouspokajaniu się niemowląt (bo niemowlęta się same nie uspokajają).

Czy unikanie stresu za wszelką cenę jest ok?

Negatywne skutki unikania stresu za wszelką cenę, czyli zagubienie dziecka i brak poczucia bezpieczeństwa, dotyczą najczęściej sytuacji, gdy rodzice obawiają się powiedzieć dziecku: „nie” i boją się jego smutku i frustracji. Czasem dlatego, że czują się niedobrze z tym, że sprawiają dziecku przykrość, np. poprzez kary. Starają się więc przypodobać mu, zgadzając się na różne rzeczy, na które nie mają w sobie zgody, np. na kupowanie różnych gadżetów.

W rodzicielstwie bliskości jest inaczej. Dorosły, który na ogół zaspokaja, uznaje i dostrzega potrzeby dziecka, ma mniejszy problem z tym, żeby odmówić dziecku czy w inny sposób zadbać o swoje potrzeby. Wie też, że jeśli dziecko zacznie się złościć, protestować, płakać, to rodzic może spokojnie je wspierać i nie musi z nim walczyć o to, kto tu rządzi.
Oczywiście są to tylko przykłady, które nie wyczerpują wszystkich sytuacji i zachowań.

Foto

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Agnieszka Stein

Psycholog dziecięcy. Zajmuje się wspieraniem rodziców w ich wysiłkach wychowawczych i pomocą w kryzysowych sytuacjach. Prowadzi warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców i wspiera profesjonalistów pracujących z dziećmi. Jest autorką książek z nurtu rodzicielstwa bliskości: "Dziecko z bliska" i "Dziecko z bliska idzie w świat". Prywatnie jest mamą chłopca w wieku szkolnym.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://agnieszkastein.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Noszone dzieci płaczą mniej

Breast Crawl, czyli o podróży noworodka do piersi

10 przepisów na zdrowe zamienniki mniej zdrowych dań i przekąsek

Przejdz do: