Chodziki, pchacze... Co warto wiedzieć o akcesoriach do nauki chodzenia, żeby nie zaburzać rozwoju dziecka
| Chodziki, pchacze… Co warto wiedzieć o akcesoriach do nauki chodzenia, żeby nie zaburzać rozwoju dziecka

Chodziki, pchacze… Co warto wiedzieć o akcesoriach do nauki chodzenia, żeby nie zaburzać rozwoju dziecka

Próby wstawania, chodzenie przy meblach i wreszcie pierwsze samodzielne kroki to jedne z najbardziej wyczekiwanych przez rodziców umiejętności. Są powodem do dumy i pozostają w pamięci na długo. Nierzadko próbujemy je przyspieszyć: stawiamy dzieci, pomagamy im chodzić, prowadzimy za ręce…

Tymczasem stanie i chodzenie to najtrudniejsze w kontroli i najbardziej motorycznie zaawansowane czynności. Dziecko musi zmagać się z wszechobecną grawitacją, uczy się, jak zawiadywać ciałem w nowej pozycji. Opanowanie tych umiejętności wymaga czasu. Maluch przygotowuje się do tego od pierwszych dni swojego życia, przechodząc kolejne etapy rozwoju.

Już pierwszy kontakt stopy z podłożem (gdy dziecko leżąc na brzuchu uderza paluchem o ziemię, odpycha się od niej, obraca się, pełza i czworakuje) jest początkiem intensywnego treningu chodzenia. Wymaga to dużo pracy stopy z podłożem, dysocjacji (czyli rotacji elementów ciała względem siebie, np. miednicy względem tułowia), naprzemienności, a przede wszystkim antygrawitacyjnej pracy całego układu mięśniowo-powięziowego.

Dlaczego nie powinniśmy pomagać dzieciom w nauce chodzenia prowadząc je za jedną lub dwie rączki?

Metoda ta prowadzi do asymetrii (a więc w przyszłości nawet do skolioz) i innych wad postawy ciała. Kształtuje nieprawidłowy wzorzec chodu – chód na palcach. Dziecko „pozbawione” rączek nie ma możliwości kształtowania reakcji obronnych – jego ciało nie wie, jak zachować się w momencie utraty równowagi i jak zabezpieczyć się przed upadkiem.
Przeczytaj: Nauka chodzenia i pierwsze buty

Zabawki “wspierające” rozwój

Rynek sprzętu i zabawek dla dzieci oferuje gamę “pomocy”, które mają przyspieszyć te skomplikowane i wymagające czasu procesy. Niestety, często nie tylko nie wspierają one prawidłowego rozwoju psychomotorycznego malucha, lecz nawet go zaburzają. Jedną z takich pomocy są chodziki.

Dlaczego używanie chodzika szkodzi dzieciom?

W chodzik często wkładane są dzieci, które nie potrafią chodzić i z trudem utrzymują pozycję stojącą. Nieprzygotowane mięśnie tułowia nie stabilizują właściwie kręgosłupa, dziecko zawieszone jest na kroczu, a stopy zamiast przyjmować i właściwie amortyzować ciężar ciała unoszą się w powietrzu i jedynie palcami odpychają się od ziemi. Stopy dziecka nie doświadczają prawidłowej pracy, czyli przetoczenia od pięty do palców (tzw. propulsji), nie biorą udziału w procesie utrzymania równowagi, nie przenoszą ciężaru z jednej stopy na drugą, tak jak to odbywa się w prawidłowym cyklu chodu.

Chodzik jest także mało sterowny, utrudnia dziecku ocenę odległości, a co za tym idzie – dotarcie do interesującej zabawki, kanapy, paproszka na dywanie… Dodatkowo kontakt z plastikowym obwarowaniem ogranicza możliwość doświadczania faktur otoczenia i stymulację sensoryki.

Chodzenie, jak każda umiejętność, wymaga treningu. Jedna z definicji chodu mówi, że jest to ciągłe tracenie i odzyskiwanie równowagi – i tak jest u dzieci. Upadają, podnoszą się i znów próbują iść… Ma to ogromne znaczenie, ponieważ w ten sposób uczą się świadomości własnego ciała. Nawet jeśli czasem upadek jest bolesny, to jest również informacją zwrotną – jak usiąść, zmienić pozycję, żeby następnym razem uniknąć dyskomfortu. Czy w chodziku można się tego nauczyć?

Jeśli już, to pchacz

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku tzw. pchaczy. Nie upośledzają one chodu jak chodziki, jednak ważne, aby nie stosować ich zbyt wcześnie i raczej jako element sporadycznej zabawy. Dlaczego?

Ponieważ gdy maluch zaczyna chodzić, środek ciężkości jego ciała jest przesunięty do przodu – najpierw „idzie” brzuch, a daleko z tyłu pupa. Lekki pchacz, bez regulacji kółek po śliskim podłożu może uciekać, a maluszek goniąc go będzie pogłębiał przodopochylenie miednicy i lordozę lędźwiową. W takiej pozycji nie pracują aktywnie mięśnie brzucha i pośladków, natomiast mięśnie dolnego odcinka kręgosłupa są przeciążone. Dodatkowo ciało nabiera niewłaściwych nawyków ruchowych.

Nie oznacza to jednak, że pchacze są z gruntu złe. Chodzenie w dobrze dociążonym, stawiającym lekki opór pchaczu może być dobrą zabawą i posłużyć do stymulowania rozwoju dziecka, które doskonali chód samodzielny. Może wspomóc naprzemienną pracę nóg i ośmielić malucha do eksplorowania przestrzeni.

Jak wspierać dziecko w nauce chodzenia?

Najlepszym sposobem na ergonomiczny, dobry jakościowo chód i zapobieganie deformacjom układu stawowo-więzadłowego u dzieci jest właściwa aranżacja przestrzeni – zapewnienie maluchowi kontaktu zarówno z twardym, jak i miękkim podłożem oraz swoboda ruchu: organizowanie zabaw, w których dziecko chętnie przemieszcza się i często zmienia pozycje.
A jeśli coś w rozwoju dziecka budzi niepokój – jeszcze nie chodzi, ma małą motywację do przemieszczania się, źle ustawia stopy – najlepiej zasięgnąć rady specjalisty, który oceni jakość ruchu malucha, podpowie, jak właściwie stymulować jego rozwój i jak aranżować przestrzeń, by pomogła dziecku rozwinąć nową umiejętność.

Foto: flikr.com/monkeymashbutton

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Marta Mielcarska

Fizjoterapeutka, terapeuta NDT Bobath, pracuje z dziećmi i niemowlętami, prowadzi szkolenia z prawidłowej pielęgnacji i noszenia niemowląt oraz masażu Shantala.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.martamielcarska.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Każda zmiana, jakiej dokonamy w sobie, przekłada się na świat zewnętrzny”. Rozmowa z Aleksandrą Bagińską i Joanną Nowicką

Nowe technologie mają zły wpływ na rozwój dzieci do drugiego roku życia!

Jesienne drugie śniadanie dla dziecka – co dobrego spakować do plecaka?

Przejdz do: