Jak dbać o oczy naszych dzieci? Rozmowa z dr Ewą Wojciechowską
SZKOŁA / PRZEDSZKOLE - co kupić?
| Jak dbać o oczy naszych dzieci? Rozmowa z dr Ewą Wojciechowską

Jak dbać o oczy naszych dzieci? Rozmowa z dr Ewą Wojciechowską

Dziecko mruży oczy, gdy chce coś zobaczyć? A może ma powiększone źrenice? Takie są pierwsze objawy krótkowzroczności. O tym, co jeszcze wskazuje na taką wadę wzroku, jak jej zapobiegać i co robić, gdy zostanie wykryta, rozmawiamy z dr Ewą Wojciechowską, okulistą.

Coraz więcej polskich dzieci ma wadę wzroku. Większość z nich jest zagrożona krótkowzrocznością…

Dzieci rodzą się z tzw. naturalnymi plusami, czyli w momencie urodzenia i przez pierwszych kilka lat życia są dalekowzroczne. Potem ta dalekowzroczność powoli ustępuje. W sytuacji idealnej to ustępowanie powinno się zatrzymać na zerze, ale niestety coraz rzadziej się tak dzieje. U coraz większej grupy dzieci dalekowzroczność przechodzi w krótkowzroczność. Kiedyś, na przykład 20-30 lat temu, do jednej klasy chodziło dwoje dzieci, które musiały nosić okulary. Teraz jest takich dzieci kilka razy więcej.

Skąd ta epidemia słabego widzenia?

Winny jest nasz sposób życia. Większość z nas, dotyczy to zarówno dzieci, jak i dorosłych, żyje w przestrzeni ograniczonej do około półtora metra. Ciągłe używanie komputerów, tabletów, komórek zmusza nas do patrzenia w jeden blisko położony punkt przez kilka godzin. Nie dajemy oczom odpocząć, nie patrzymy w dal, co daje szanse na poluzowanie napiętych mięśni oczu i zapobiega krótkowzroczności.

Co dzieje się ze wzrokiem dziecka, które przez większość czasu patrzy z bliska?

Dziecko patrząc z bliskiej odległości np. na ekran laptopa czy komórki, napina mięśnie oczu. Im ekran urządzenia jest mniejszy, tym to napinanie silniejsze, co oznacza, że największe szkody przynosi częste wpatrywanie się w ekran komórki. Gdy mięśnie oka są napięte, gałka oczna, która w naturalnej sytuacji jest kulą, wydłuża się i przyjmuje kształt jaja. Początkowo, gdy rozluźnimy mięśnie oka dziecka, np. stosując specjalne krople do oczu, gałka wraca do swojego prawidłowego kształtu, bo krople nawilżają, a to powoduje wyraźniejsze widzenie, czego efektem jest zmniejszenie napięcia. Taką sytuację nazywamy krótkowzrocznością szkolną, pozorną. Jeśli jednak dziecko ma objawy krótkowzroczności, a rodzice nic z tym nie zrobią, to krótkowzroczność się utrwali.

Czy są jakieś sposoby, by niwelować szkody, jakie przynosi używanie komputerów, laptopów i innych tego typu urządzeń, zanim dojdzie do powstania wady?

Warto nauczyć dzieci, by nawet jeśli dużo czasu spędzają przed monitorem, robiły przerwy – np. raz na pół godziny wyjrzały przez okno i poszukały wzrokiem jak najdalszego punktu lub wykonały kilka ćwiczeń, np. przysiadów lub pompek. Zachęcajmy je też, by pamiętały o prawidłowym mruganiu. Badania dowodzą, wpatrując się w monitor mrugamy o połowę mniej niż w normalnej sytuacji. A mruganie jest niezbędne do rozprowadzania łez po powierzchni oka. Gdy ten proces jest zaburzony, mamy do czynienia z tzw. zespołem suchego oka. Jego objawem jest mniej ostre widzenie, które sprawia, że dziecko jeszcze bardziej napina oczy, by coś lepiej zobaczyć. Dlatego bardzo ważną rzeczą jest nawilżanie oczu. Można to robić, stosując krople naśladujące prawidłowy skład łez i niwelujące podrażnienie oczu związane z pracą przed monitorem. Dzieci powinny używać preparatów naturalnych, w minimsach, czyli jednorazowych opakowaniach. Podstawowym składnikiem tych preparatów jest zwykle świetlik. Takie krople warto stosować rano po obudzeniu, a następnie po przyjściu ze szkoły i wieczorem przed spaniem, po oglądaniu telewizji i odrabianiu lekcji. Warto także zadbać o dietę dziecka.

Dieta także ma wpływ na zdrowie oczu?

Jak najbardziej! Przede wszystkim latem i jesienią dziecko powinno jeść dużo sezonowych warzyw (np. pomidorów zawierających likopen, marchwi zawierającej beta-karoten). Do diety trzeba też włączyć owoce, które mają ciemny sok (np. jagody, borówki, ciemne winogrona, aronię) i zawierają antocyjany – barwniki, które m.in. uszczelniają naczynia krwionośne oka, a tym samym sprawiają, że gałka oczna jest lepiej ukrwiona i odżywiona. Podkreślam jednak, że powinny to być owoce sezonowe, a nie sprowadzane z drugiego końca świata. Na zimę warto więc przygotować soki, galaretki, a jeśli mamy możliwość, to zamrozić sporą ilość owoców. Warto też sięgnąć po naturalny owocowo-warzywny preparat dla dzieci poprawiający wzrok (zawiera on beta-karoten z marchwi, likopen z pomidora i antocyjany oraz polifenole z winogron, borówek, czarnej porzeczki i jabłek).

Jak rozpoznać, że z oczami naszego dziecka dzieje się coś niedobrego?

Jednym z pierwszych objawów, na które możemy zwrócić uwagę, jest przymrużanie oczu, żeby zobaczyć coś wyraźniej. Warto zrobić taki eksperyment – wyjść z dzieckiem na spacer i pokazać mu jakiś przedmiot w oddali. Kiedy na niego spojrzy, warto zaobserwować, czy zmrużyło oczy, by lepiej widzieć. Jeśli tak się stanie, najprawdopodobniej oznacza to, że zaczyna akomodacją poprawiać sobie ostrość widzenia, a takie są początki krótkowzroczności. Drugą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest to, czy dziecko nie ma powiększonych źrenic. W takich sytuacjach niektórzy rodzice podejrzewają je o branie narkotyków, ale przyczyną może być także właśnie krótkowzroczność.

Co należy zrobić, gdy zaobserwujemy takie objawy?

Jak najszybciej wybrać się do okulisty. Bardzo ważne jest to, by z taką wizytą nie czekać kilka miesięcy. Zdarza się, wcale nierzadko, że do lekarza trafiają dzieci, które mają kłopoty z ostrością widzenia już od dłuższego czasu. Niektóre nawet o tym mówią, ale rodzicom się wydaje, że maluch przesadza i że jeszcze można poczekać. To błąd, bo w takiej sytuacji liczy się czas. Jeśli dziecko powie w maju, że słabo widzi, a rodzice uznają, że może to przejdzie i zjawią się z nim w gabinecie dopiero w październiku, to wada, która mogła zostać złapana przy wartości minus 0,5 albo minus 0,75 dioptrii, przeradza się w wadę nawet o jedną – dwie dioptrie większą. Zdarzają się dzieci przychodzące na pierwszą okulistyczną wizytę z niedowidzeniem rzędu 70–80 procent.

A co można zrobić, gdy wada zostanie “złapana” w odpowiednim momencie?

Zastosować odpowiednie leczenie. Korekcję wzroku, krople, a także leki doustne, które mogą doprowadzić do relaksacji mięśni gałki ocznej. Należą do nich np. leki naturalne zawierające substancje Physostigma venenosum oraz Ruta graveolens. Physostigma venenosum polecana jest przy wrażeniu pociągania gałek ocznych, zaburzeniach widzenia spowodowanych nieprawidłową akomodacją, szczególnie w przypadku krótkowzroczności. Ruta graveolens wskazana jest natomiast, gdy występują bóle oczu z uczuciem ciepła, a objawy te nasilają się pod wpływem sztucznego oświetlenia. Lek ten jest szczególnie skuteczny w przypadku astenopii i zaburzeń akomodacji, a także przy przemęczeniu wzroku pracą w nieodpowiednim oświetleniu. Jeśli chodzi o korekcję, to warto znaleźć okulistę, który stosuje nowoczesne metody. Jeszcze dwadzieścia lat temu jednym ze sposobów leczenia krótkowzroczności było wyrównywanie wady w niewystarczającym stopniu. Chodziło o to, by nie rozleniwiać oka. Dziś wiadomo już, że lepsze efekty daje wyrównanie wady okularami do 90–100 procent. Jeśli wada jest wyrównana w mniejszym stopniu, dziecko, by lepiej widzieć, nadal napina oczy, a tym samym pogłębia się krótkowzroczność.

A czy dzieci mogą nosić soczewki kontaktowe? Niektóre z nich nie chcą nosić okularów…

Tak, jak najbardziej, choć zależy to oczywiście od tego, jakie te dzieci są. Jeśli dziecko na co dzień potrafi się wywiązywać ze swoich obowiązków, samo dba o siebie, to może mieć soczewki nawet w wieku 7–8 lat. Dobierając szkła kontaktowe dla maluchów, warto jednak trzymać się kilku zasad. Po pierwsze powinny one być dobrej jakości – przepuszczające tlen i wysoko nawilżone. Zwykle u dzieci stosuje się soczewki jednodniowe – nie wymagają one pielęgnacji, codziennie rano trzeba taką soczewkę założyć, a wieczorem zdjąć i wyrzucić. Po drugie noszeniu soczewek przez dzieci musi towarzyszyć pełna kontrola okulistyczna co dwa, trzy miesiące. Po trzecie dziecko musi się nauczyć używać kropli nawilżających uzupełniających skład łez. Warto zadbać, by były to krople o naturalnym składzie, z dodatkiem np. świetlika albo borówki.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Procedury okołoporodowe w polskich szpitalach – czy na pewno wszystkie są konieczne?

Szkoła nie uczy tego, czego powinna!

Dlaczego konsekwencja w wychowaniu jest przereklamowana?

Przejdz do: