Dlaczego nie da się oddzielić nauki od zabawy?
Święta, święta, święta... zobacz PREZENTY dla dzieci
| Dlaczego nie da się oddzielić nauki od zabawy?

Dlaczego nie da się oddzielić nauki od zabawy?

Jako rodzice często nie doceniamy roli zabawy w życiu dziecka. Wydaje nam się, że to sposób spędzenia wolnego czasu, przyjemność, forma relaksu, “coś ekstra”.

Na pierwszy plan wysuwamy naukę i rożnego rodzaju obowiązki. Tymczasem zabawa w życiu dziecka ma prymarne funkcje – to sposób zdobywania wiedzy o otaczającym świecie i jego mechanizmach oraz okazja do nabywania i doskonalenia różnych umiejętności.

Dlaczego nie da się rozdzielić nauki od zabawy?

Życie płodowe

Już w życiu płodowym można zaobserwować pierwsze zabawy nienarodzonego jeszcze dziecka. Na tym etapie są to głównie zabawy pępowiną: dziecko ćwiczy na niej chwytanie, ciągnie ją, huśta. Intensywnie trenuje zmysł dotyku, kopiąc w ściany macicy, dotykając własnej buzi i rączek. Fika koziołki.

Pierwsze miesiące życia

W pierwszych miesiącach życia dziecko czerpie dużą radość z odkrywania i poznawania swojego ciała. W okresie niemowlęcym zabawa jest formą stymulacji rozwoju motorycznego i pomaga w odkrywaniu otaczającego świata. Najbardziej fascynująca okazuje się jednak dla malucha ludzka twarz. Najlepsze, co rodzic może dać swemu dziecku w pierwszych miesiącach jego życia, to nie piszcząca grzechotka, lecz własna ekspresyjna buzia. Obserwując ją, maluch poznaje mimikę, którą niedługo zacznie naśladować.

Przeczytaj: Pierwsza zabawka dziecka – twarz rodzica

Z biegiem czasu dziecko coraz baczniej przygląda się otoczeniu i coraz chętniej je eksploruje: sprawdza teksturę, smak oraz to, jakie dźwięki wydają przedmioty. Potrząsa nimi, przyciska je, uderza nimi o podłogę. Dzieci uwielbiają manipulować zabawkami na wszelkie możliwe sposoby. Chcą poznać je na wylot, przekonać się, jakie są ich możliwości. Angażują wiele zmysłów, by jak najwięcej dowiedzieć się o otaczającym świecie.

Reklama sponsora artykułu

Drewniany miś

Zestaw aktywizuje dziecko do złożenia i spersonalizowania misia.

ZOBACZ

Pomponiasta Owca

Zabawka rozwijająca wyobraźnię i zdolności motoryczne dziecka.

ZOBACZ

Balansujący Cyrk

Zestaw drewnianych figurek, które układa się jedna na drugiej, tak, żeby balansowały.

ZOBACZ

Pierwsze lata życia

  • W wieku poniemowlęcym dzieci zaczynają powoli naśladować rodziców. W tym czasie chętnie bawią się przedmiotami codziennego użytku, próbując imitować zachowania opiekunów. W ten sposób przyswajają sobie zasady panujące w rodzinie i w społeczeństwie. Poza rozwojem społecznym nadal ważny jest rozwój motoryczny – malec doskonali zdolność przemieszczania się i coraz bardziej usprawnia małą motorykę.
  • Pod koniec drugiego roku życia najważniejsze stają się zabawy konstrukcyjne. Dzięki nim maluch ćwiczy precyzję ruchów, wyobraźnię, uwagę i sprawność manualną.
  • W trzecim roku życia poza zabawami manipulacyjnymi zaczynają pojawiać się zabawy tematyczne. Dzieci powoli interesują się rówieśnikami i poszukują z nimi interakcji – do tej pory bawiły się raczej równolegle.
  • W czwartym roku życia nadal najważniejsze są dla dziecka zabawy tematyczne, pojawia się fascynacja różnymi zawodami i odgrywanie ról. Kolejnym i ostatnim stadium są zabawy z regułami słownymi. Pojawiają się one w 5–6 roku życia. Od tej pory dzieci zaczynają rozumieć polecenia i reguły wyrażone wyłącznie za pomocą słów (dotychczas potrzebowały także jakiegoś sygnału niewerbalnego: gestu lub obrazu).

Neurobiologia zabawy i uczenia się

(akapit autorstwa Magdaleny Boćko-Mysiorskiej, pedagog, autorki książek i bloga magdalenabockomysiorska.pl)

Zabawa z założenia kojarzy nam się z przyjemnością, chwilą wytchnienia i krótkotrwałą rozrywką. Rzadko wiążemy ją z szeroko pojętym procesem “uczenia się”. Tymczasem to, co dzieje się w mózgu dziecka, kiedy doświadcza dobrej i niczym nieskrępowanej zabawy, zaskoczyłoby niejednego dorosłego.

Przede wszystkim dlatego, że to właśnie w trakcie swobodnej zabawy* w mózgu dziecka zachodzą liczne zjawiska i procesy biochemiczne, które umożliwiają zapamiętywanie/przyswajanie wiedzy i zdobywanie określonych umiejętności.  Z neurobiologicznego punktu widzenia uczenie się jest powstawaniem trwałych zmian w zachowaniu, będących efektem doświadczenia. Żeby dziecko mogło się uczyć, musi działać, odczuwać radość z tego, co robi, i emocjonalnie się w to zaangażować. Tylko wówczas w jego mózgu następuje produkcja dopaminy**, która aktywuje komórki nerwowe (neurony), produkujące endogenne opioidy. Substancje te mają wpływ zarówno na samopoczucie dziecka, jak i na procesy uczenia się i zapamiętywania. Jeśli mózg nie produkuje dopaminy, proces uczenia się natychmiast ustaje. Nie da się więc niczego nauczyć, nie czerpiąc z tego subiektywnej przyjemności, a dzieci odczuwają ją właśnie podczas zabawy. Z naukowego punktu widzenia zabawa jest jedyną i najczystszą formą nauki.

Zabawa pobudza mózg dziecka do efektywnego działania, uaktywnia w nim grupy neuronów odpowiedzialne za trening określonych umiejętności i umożliwia tworzenie się w nim nowych i coraz silniejszych połączeń nerwowych. Od nich i ich mocy zależny jest efektywny proces uczenia się i generalny rozwój (poznawczy, społeczny, emocjonalny) dziecka. Nawet wówczas, kiedy wydaje nam się, że w kontekście uczenia się nowych rzeczy wykonuje ono czynności pozbawione większego sensu czy wartości (np. wielogodzinne przesypywanie piasku, przelewanie wody, zabawa patykami i kamieniami, bieganie, skakanie, wyklejanie, wydzieranie, rysowanie itd.), pamiętajmy, że każde z tych działań ma fundamentalne znaczenie dla sprawnego i produktywnego rozwoju mózgu dziecka, uczenia się przez nie nowych paradygmatów i nabywania kolejnych sprawności. Powszechne przekonanie o tym, że można podzielić czas na naukę i na zabawę, w świetle najnowszych badań naukowych jest więc zupełnie niesłuszne.

Dla dziecka zabawa i nauka są nierozłączne

Potrzeba zabawy bywa silniejsza niż potrzeby fizjologiczne (kto nie zna dziecka, które w zabawie zapomniało o tym, że chce skorzystać z toalety lub ignorowało uczucie głodu?). Gdy pojawia się konieczność przerwania jej dla nauki, w mózgu dziecka uruchamiają się ośrodki odpowiedzialne za czucie bólu. Tym samym nauka zaczyna kojarzyć się z czymś nieprzyjemnym. A powinniśmy szukać wręcz przeciwnych skojarzeń. Zapominamy o tym, że aby materiał był zapamiętany trwale, konieczne jest pobudzenie emocjonalne. A przecież zabawa wywołuje całą masę emocji (na dodatek pozytywnych)! Tym sposobem wiadomości zapamiętują się mimochodem i nie jest do tego potrzebne żadne dodatkowe powtarzanie i utrwalanie!

André Stern nazywa swobodną zabawę “głębokim spełnieniem”. Według niego to naturalny sposób, w jaki dziecko nawiązuje kontakt ze sobą i światem zewnętrznym. 

Zabawa jest miejscem, gdzie spotykają się dwa światy, realny i wyimaginowany, a granice między nimi zupełnie się zacierają. Dzieci bez najmniejszego problemu przypisują otaczającym je przedmiotom cechy inne niż te, które widzimy my – dorośli. Dzięki temu zbliżają się w zabawie do świata realnego. Podglądają go, naśladują i czasem powtarzają to w nieskończoność. Stern porównuje to do symulacji, w jakiej bierze udział pilot samolotu. Tak jak on bawiące się dziecko może pozwolić sobie na coś, co w rzeczywistości mogłoby okazać się trudne lub niebezpieczne, a warunki zabawy – szczególnie wielokrotność powtórzeń i poczucie bezpieczeństwa – są dla dziecka niesamowicie istotne: pomagają przeżywać pewne rzeczy więcej niż jeden raz oraz uczyć się właściwych rozwiązań. (Przeczytaj: Zabawa jest najwyższą formą nauki!)

W codziennym życiu nauka i zabawa często są sobie przeciwstawiane. Nauka jest wartością, natomiast zabawa – rozrywką, której można się oddać, gdy jest nadmiar wolnego czasu. Tymczasem, jak twierdzi André Stern (i swoje przekonanie uzasadnia najnowszymi odkryciami neurobiologów), zabawa jest nierozerwalnie połączona z nauką, a nawet więcej – jest jej najwyższa forma. Dzieci w czasie zabawy są skupione, zaabsorbowane, skoncentrowane. Potrafią być odważne i pokonywać własne słabości i ograniczenia. Mierzą się z trudnymi tematami i rozwiązują problemy. Aby nauczyć je tych wszystkich rzeczy, wysyłamy je do szkoły. A przecież one posiadają te zdolności naturalnie. Wystarczy pozwolić im je rozwijać. I nie przeszkadzać. Zamiast tego lepiej obserwować i dać się zainspirować.

*odbywającej się na własnych zasadach, zgodnie z potrzebami i preferencjami dziecka, w żaden sposób nie sterowanej przez dorosłego.

** nazywanej przez badaczy mózgu substancją ciekawości i zachowań eksploracyjnych


Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.

Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

8 zabawek na dłużej niż 5 minut!

10 powodów, dlaczego dając prezenty będziesz bogatszy!

“A co ja mam z tym wspólnego?”. O tym, jak powstają zabawki w Chinach i co my wszyscy mamy z tym wspólnego

Przejdz do: