Jak to jest karmić czterolatka, czyli o długim karmieniu piersią {Historie trzech matek}
| Jak to jest karmić czterolatka, czyli o długim karmieniu piersią {Historie trzech matek}

Jak to jest karmić czterolatka, czyli o długim karmieniu piersią {Historie trzech matek}

Kiedy należy odstawić dziecko od piersi? Żartobliwie mówi się, że wtedy, gdy poprosi o mleko do kawy. Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia mówią o minimum 2 latach. Gdy dziecko kończy mniej więcej rok, zaczynamy jednak odczuwać presję społeczną. Taki duży i jeszcze ssie pierś? O tym, jak wygląda w praktyce długie karmienie piersią, opowiedzą trzy mamy: "Luca" Olga Machuta-Rakowska, Olga Androsz-Kowalska i Anna Maria Marcinkowska.

Luca Machuta-Rakowska, karmi tandem: dwuletniego syna i czteroletnią córkę

Wytyczne są dość jasne. WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwszych sześć miesięcy życia dziecka i kontynuowanie karmienia do ukończenia przez dziecko drugiego roku życia lub dłużej. Skoro zalecenia są jasno sformułowane, dlaczego wciąż długie karmienie piersią jest takim ewenementem?

Niestety za zmianą zaleceń nie idzie od razu zmiana społeczna. Poprzednie pokolenie – nasze mamy, ciotki, a niestety często także lekarze –  albo nie zna tych zaleceń, albo nie potrafi sobie wyobrazić wprowadzenia ich w życie. Jeśli wiele osób wokół powtarza, że „po roku mleko nie ma wartości” albo „musiałam odstawić, gdy wróciłam do pracy”, to wątpliwości same się wkradają do głowy! Do tego dodajmy reklamy, które na każdym kroku wmawiają matkom, że w pewnym momencie trzeba przestawić dziecko na mieszankę. Kolejna rzecz to, niestety, ogrom działań na szkodę laktacji we wczesnym okresie życia dziecka, co ma duży wpływ na dalsze karmienie. A jeszcze mała świadomość dotycząca możliwości podawania leków karmiącej mamie… Powodów jest mnóstwo.

karmienie1

foto: Anksfoto.pl

Długie karmienie piersią to był świadomy wybór, założenie?

Założyłam sobie karmienie piersią przez minimum dwa lata, ale ideałem było dla mnie karmienie aż do samoodstawienia. Teraz starsze dziecko ma prawie cztery lata i ani myśli o rezygnacji z mleka mamy. Planuję zmniejszyć ilość karmień, ale zostawić co najmniej jedno dziennie tak długo, jak długo dzieci będą chciały.

Karmiłaś córkę będąc w ciąży, obecnie karmisz tandem. Bardzo wiele kobiet rezygnuje z karmienia, gdy tylko dowiadują się o ciąży. Nie miałaś takich myśli?

Nie, miałam wiedzę na ten temat przed zajściem w drugą ciążę, miałam także znajome, które karmiły w ciąży. Chwila wątpliwości pojawiła się wraz z nieznacznym plamieniem w drugim trymestrze, ale lekarze uznali, że nic się nie dzieje, skoro więc ciąża była zdrowa, to karmiłam dalej.

Widzisz jakieś dodatkowe korzyści z karmienia tandemu?

Nie wyobrażam sobie odstawienia dziecka, jeśli krótko potem zaczęłabym karmić młodsze. Myślę, że dla starszaka byłoby to bardzo trudne. Wielką korzyścią było to, że dzięki karmieniu piersią miałam zawsze pod ręką skuteczne narzędzie do uspokojenia starszego dziecka: wystarczyło zaprosić ją do piersi. (śmiech)

Kto cię wspierał w tej decyzji?

Na pewno mąż, a także moja siostra.

Spotkałaś się z ostracyzmem społecznym? Z nieprzychylnymi uwagami, docinkami? Jak się czujesz, karmiąc takie duże dzieci publicznie?

Nigdy nikt mi nie zwrócił uwagi poza domem. Kilka razy spotkałam się z klasycznym hejtem w internecie, nawet posądzano mnie o to, że karmię publicznie z pobudek ekshibicjonistycznych! Ale nigdy w oczy.

Czym jest dla ciebie karmienie piersią?

Czymś zupełnie naturalnym, a jednocześnie cudem natury.

Co karmienie dało tobie, dzieciom, waszej relacji?

Byłam zaskoczona, jak wiele jest wokół mnie mitów i niewiedzy. Zaczęłam się tym interesować i skończyłam jako promotorka karmienia piersią i redaktorka “Kwartalnika Laktacyjnego”. Więc dla mnie to zupełnie nowa droga rozwoju, także zawodowego.

Moje dzieci mają problemy z odpornością, synek ma silną alergię, wiem więc, że naturalne karmienie pomaga im normalnie funkcjonować. Szczerze mówiąc, myślę, że z synem byłoby bardzo kiepsko, gdyby nie to. Córka z kolei jest dzieckiem bardzo wrażliwym, a z chwil przy piersi czerpie siłę.

Jaką radę dałabyś mamom, które rozpoczynają swoją przygodę z karmieniem?

Uwierz w siebie, w swoje ciało, w swoje dziecko. Natura tak to zaplanowała, że naprawdę działa!

Luca jest promotorką karmienia piersią, wolontariuszką Fundacji Promocji Karmienia Piersią, redaktorka “Kwartalnika Laktacyjnego”. Prowadzi stronę i fanpage MilkPower.pl. Wierzy, że kobiece ciało to potęga, dzieci wiedzą, co robią, a Natura dobrze sobie to wszystko zaplanowała.

Olga Androsz-Kowalska, mama trzech córek, obecnie karmi ponaddwuletnie bliźniaczki

Dlaczego długie karmienie piersią ciągle nie jest czymś naturalnym?

We współczesnym świecie kobiety są często poddawane licznym presjom. Z wielu stron słyszą: “Karm piersią za wszelką cenę” lub “Nie karm, tyle dzieci wyrosło na mleku modyfikowanym, są zdrowe, świetnie się rozwijają, to po co niszczyć biust” etc. Mam wrażenie, że młode matki są zagubione w gąszczu informacji i zapominają o najważniejszej rzeczy, czyli swojej intuicji. Martwią się na zapas, co to będzie, jak mleka będą miały za mało albo będzie miało zły skład (jedna z największych bzdur) i poddają się, atakowane przez wszechobecne reklamy mleka modyfikowanego, sądząc, że tak łatwiej. Panuje też pogląd, że mleko po szóstym miesiącu życia dziecka jest niepełnowartościowe, że to  „sama woda”, więc po co karmić? Pozostawię to bez komentarza.

karmienie2

Karmisz bliźniaczki. To naprawdę niesamowite osiągnięcie, tym bardziej, że lekarze bardzo często dość wcześnie zalecają dokarmienie. Opowiesz nam swoją historię? Co było dla ciebie najtrudniejsze? Jak pokonałaś trudności?

Bliźniaczki mają starszą o cztery lata siostrę, która również była karmiona piersią, więc kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży bliźniaczej, naturalne dla mnie było, że spróbuje kolejne dzieci również karmić piersią. Najtrudniejsza była pierwsza doba, kiedy dziewczynki leżały w inkubatorze i nasz pierwszy kontakt był prawie niemożliwy. Dopiero następnego dnia mogłam je przystawić do piersi. Dziewczynki urodziły się w 39 tc, ważąc po 2700 każda. Były wielkimi leniuszkami z osłabionym odruchem ssania. Dość długo musiałyśmy się siebie uczyć. Otrzymałam dużo pomocy od pań położnych i pielęgniarek noworodkowych. Na szczęście nie naciskano na mnie w szpitalu, bym podała im mleko modyfikowane. Udało nam się wytrwać tylko na piersi. Po dwóch tygodniach zachorowałam na zapalenie piersi. Była wysoka gorączka, ból, drgawki i piersi jak kamienie. Pomógł laktator i upór, by jednak się nie poddawać. Codziennie uczyłyśmy się z dziewczynkami siebie nawzajem. Okazało się, że były niechętne, aby przystawiać je równocześnie. Na czas karmienia chciały mieć mamę na wyłączność. (śmiech) I nie było problemów z „poczekaniem na swoją kolej”. Kilka razy korzystałam też z rad doradczyń laktacyjnych i mojego ginekologa. Było wiele ciężkich chwil dotyczących zarówno samych dzieci, kiedy dziewczynki spadały na wadze, kiedy denerwowałam się, czy nie są głodne, czy odwodnione, jak i mnie, gdy przyszło kolejne zapalenie piersi czy stres związany z leczeniem np. zapalenia zatok i ewentualnego oddziaływania leków przyjmowanych przeze mnie na dzieci.

Korzyści płynące z karmienia zawsze przewyższały i rozwiewały wszelkie wątpliwości. Karmienie naturalne jest też bardzo wygodne. Pokarm jest zawsze gotowy, zawsze w najlepszej temperaturze o najbardziej zoptymalizowanym składzie, tylko w tym głowa matki, by był zawsze dostępny. Bazując na własnym przykładzie – dla chcącego nic trudnego! Obecnie pracuje i nadal karmię bliźniaczki piersią, choć skończyły dwa lata. Przy pierwszej córce wróciłam do pracy, kiedy ona miała sześć miesięcy i udało mi się karmić ją bardzo długo. Jestem przedstawicielką wolnego zawodu, więc też miałam tę możliwość pracy w niepełnym wymiarze, dostosowanym do wymagań dziecka, a dzieci są bardzo mądre i nie mają problemu z czekaniem na powrót mamy i kolejne karmienie.

Zatem długie karmienie to było twoje założenie od początku drogi mlecznej?

Wybór był dla mnie zupełnie świadomy, naturalny, podjęty bez wahania. Nie robiłam i nie robię założeń, jak długo będę karmiła. Polegam na naturze, potrzebach dzieci i swojej intuicji. Bardzo ciężko jest mi stwierdzić, kiedy nasza mleczna przygoda się skończy. Dziewczynki są już duże, karmienie dla mnie jest już też coraz bardziej wyczerpujące, ale świadomość, że na tym etapie naszego życia nie zaspokajam już ich potrzeb żywieniowych, ponieważ jedzą wszystko inne, a bardziej potrzeby psychiczne i emocjonalne, nie pozwala mi tak radykalnie skończyć karmić. Widzę, jakie niesamowite postępy robią każdego dnia, jak wiele się uczą i jak wiele nowych, często trudnych dla nich emocji przeżywają. Wiem, że może w przypadku innych dzieci wystarczyłoby przytulić, ale u nas ta pierś jest czymś tak stałym, tak ważnym dla nich, że pomimo mojego często znużenia mówię sobie: “A, jeszcze trochę damy radę”.

Kto cię wspierał w karmieniu dwójki?

Mąż, rodzina. U nas nie było dyskusji czy rozważań, jak karmić i czym. Moja mama karmiła mnie tylko około miesiąca. Bardzo chciała, lecz niestety nie było jej to dane. Podczas wielu rozmów przed narodzinami pierwszej córki doszłam do wniosku, że spróbuje naturalnie, lecz jak mi się z różnych przyczyn nie uda, to nie będzie to dla mnie koniec świata. Udało się i to jak! Jak rodziły się bliźniaczki, wyszłam z takiego samego założenia.

Jak się czujesz, karmiąc takie duże dzieci publicznie?

Szczerze mówiąc, tylko raz spotkałam się z mało sympatycznymi spojrzeniami przechodniów, gdy karmiłam roczną (pierwszą) córkę w porcie w Dubrowniku. Na szczęście na straży stał mój mąż, którego spojrzenie było dużo groźniejsze. Oczywistym jest, że kobieta posiadająca bliźnięta sama w sobie jest sensacją, a co dopiero kobieta karmiąca bliźnięta! Generalnie spotykam się z ciekawskimi spojrzeniami, z różnymi docinkami, lecz one dotyczą faktu, że dzieci jest dwójka, a nie jedno.

Karmienie piersią jest…

Fizjologią! (śmiech) Czymś zupełnie naturalnym, a jednocześnie niesamowitą bliskością, poczuciem bezpieczeństwa, które dajemy dziecku, i tym wszystkim, co dziecko daje nam. Nikt i nic nie zabierze tych wspólnych chwil. To są chwile z jednej strony bardzo intymne, tylko nasze, a z drugiej tak naturalne, tak zwierzęce i tak ludzkie. W końcu wszyscy jesteśmy ssakami. (śmiech)

Karmienie piersią dało przede wszystkim moim dzieciom zdrowie. Nie ma doskonalszego i bardziej dostosowującego się do potrzeb dziecka pokarmu. Naukowcy rokrocznie odkrywają nowe składniki mleka kobiecego. Fascynująca dla mnie jako dla lekarza jest obecność komórek macierzystych w mleku matki. Jeśli chodzi o relacje, wiele osób uważa, że dzieci długo karmione piersią są nieśmiałe, trzymające się maminej spódnicy i piersi (śmiech), a ja widzę po moich córkach, że jest wręcz odwrotnie. Karmienie piersią oprócz głodu zaspokaja również potrzebę bliskości, przytulenia. Widzę po mojej najstarszej córce, że jest tak wypełniona nasza miłością, że otrzymała tak potężny ładunek czułości, akceptacji, że obecnie jest bardzo pewną siebie sześciolatką, dla której wystąpienia publiczne czy zawieranie nowych znajomości nie stanowią żadnego problemu. Jest ciekawa świata, poznaje go i chłonie całą sobą.

Twoja rada dla młodych mam?

Ciężko jest radzić, bo to jest to, czego, mam wrażenie, młode mamy mają w nadmiarze. Nagle okazuje się, że wszyscy wiedzą wszystko lepiej i nasze własne piersi stają  się dobrem ogólnym. W czasie ciąży cała uwaga skupia się na kobiecie, po porodzie – na dziecku. Kobieta, matka często zostaje zepchnięta na drugi plan, a przecież to ona właśnie przeżywa burze hormonalną, budzą się w niej najsilniejsze uczucia, jakie zna natura, budzi  się w niej matka. I ta matka powinna zaufać swojej intuicji, nie słuchać „życzliwych”, tylko zaufać sobie i będzie dobrze. A jak zajdzie potrzeba, to nie bać się prosić o pomoc.

Olga jest żoną, matką trzech córek, lekarzem. Stara się w życiu kierować zdrowym rozsądkiem popartym faktami, lecz także ufa kobiecej wrodzonej sile, pokorze i empatii.

Anna Maria Marcinkowska, karmiła syna przez pięć lat (bez jednego tygodnia)

Długie karmienie piersią obecnie…

Większość mam niestety „odpada w przedbiegach”, kończąc karmienie przedwcześnie ze względu na brak wsparcia, nieprzystającą wiedzę personelu medycznego, brak dostępu do porad laktacyjnych oraz agresywne naciski koncernów mieszankowych. Te, które karmią powyżej sześciu miesięcy, padają często ofiarą stwierdzenia, że im starsze dziecko, tym trudniej je odstawić, że z piersi w jakimś momencie zaczyna płynąć woda czy że dłuższe karmienie wręcz wpływa negatywnie np. na psychikę dziecka, upośledza jego zachowania społeczne itd. Ludzie są przekonani, że dziecku trzeba „pomóc” w odstawieniu się od piersi, inaczej nigdy nie przestanie pić maminego mleka. Wiedza o przewadze karmienia naturalnego nad sztucznym jest wśród mam traktowana jako element dyskryminacji tych, które zdecydowały się nie karmić piersią lub im się to nie udało. W związku z tym nie jest też chętnie szerzona. Na temat karmienia narosło mnóstwo mitów – o diecie matki karmiącej, o niemożności podjęcia jakiegokolwiek leczenia, o tym, że nie można normalnie żyć, zostawić dziecka i wyjść ze znajomymi, napić się kawy czy – o zgrozo – piwa. Karmienie staje się drogą przez mękę, pełną wyrzeczeń matki i cierpień dziecka, a na dodatek wycieńczającą matczyny organizm… Kto wytrzyma to długo? Tylko męczennica, prawdziwa Matka Polka… (śmiech)

karmienie3

Twoje dziecko odstawiło się od piersi samodzielnie?

Tak. Nie zakładałam jak długo będę karmić, ale gdy dowiedziałam się o istnieniu samoodstawienia, poczułam, że chcę spróbować. Doszłam bowiem do wniosku, że w razie czego odstawić mogę w każdej chwili. Nie zaszła jednak taka potrzeba.

Kto wspierał cię w decyzji o długim karmieniu synka?

Wspierał mnie partner. Jego wsparcie polegało na akceptacji decyzji o długim karmieniu, poza tym doceniał wygodę i niezwykłą wszechstronność piersi – karmienie ułatwiało rodzicielstwo nam obojgu.

Dotknęły cię jakieś nieprzyjemne sytuacje? Uwagi, docinki?

Nie spotkałam się z czymś takim osobiście. Karmiąc spore dziecko czułam się zwyczajnie, gdyż nikogo nie obchodziło, jak dużego ssaka mam przy piersi.

Co karmienie dało tobie i twojemu dziecku?

Zapytałam syna, dość oszczędnego w słowach, i stwierdził, że pamięta, było fajnie, a mleko było pyszne… Mnie karmienie dało niezastąpione narzędzie wychowawcze i wymówkę dla odpoczynku. Moim zdaniem możliwość wykarmienia dziecka daje wielkie poczucie sprawstwa, zwiększa kompetencje rodzicielskie.

Twoja rada dla młodych mam…

Karmienie jest najlepszą inwestycją w zdrowie dziecka. Otoczcie się dziewczynami, którym się udało, i to u nich zasięgajcie rady! Czytajcie o karmieniu piersią w zaufanych publikacjach, nie opierajcie się na byle jakich źródłach. Sprawdźcie, jakie doradczynie i promotorki macie w okolicy, a do karmienia przygotujcie się jeszcze w ciąży… To jest ważniejsze niż wózek idealny.

Anna jest mamą Ignasia karmionego piersią pięć lat bez tygodnia. Entuzjastka karmienia piersią, doula, felietonistka “Kwartalnika Laktacyjnego”, blogerka od Igulca i Zrzędliwego Matulca, kociara. Na co dzień mieszka na islandzkiej wsi i pracuje jako nauczycielka.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Jak nasz układ nerwowy reaguje na stres i czym jest samoregulacja?

Ząbkowanie – jak naturalnie łagodzić objawy

„Wygląda na to, że tylko ja sobie nie radzę”

Przejdz do: