Dyscyplina - czy dzisiaj warto myśleć o niej tak samo, jak myśleli nasi rodzice?
| Dyscyplina – czy dzisiaj warto myśleć o niej tak samo, jak myśleli nasi rodzice?

Dyscyplina – czy dzisiaj warto myśleć o niej tak samo, jak myśleli nasi rodzice?

Niektórym z nas wciąż kojarzy się z karami i nagrodami, którymi masowo raczeni byliśmy w dzieciństwie. Jak dyscyplina w wychowaniu funkcjonowała na przestrzeni ostatniego stulecia i czy mamy szansę przeformułować to pojęcie tak, by przestało kojarzyć się z przemocą i gorsetem sztywnych reguł?

Dobre wychowanie

Dyscyplina w procesie wychowawczym jeszcze do niedawna była słowem niemal tożsamym z samym wychowaniem. Zdyscyplinowane dziecko postrzegano jako takie, które potrafi się słuchać i podporządkować dorosłym. Aby utrzymać dyscyplinę, wobec dziecka stosowano relację władzy – bicie, krzyczenie i groźby były na porządku dziennym. Po drugiej stronie medalu stały natomiast dzieci niezdyscyplinowane – czyli takie, które nie były dobrze wychowane. Dyscyplina bezpośrednio wiązała się w tradycyjnych rodzinach właśnie ze strukturą władzy, w której mąż miał bezwzględne pierwszeństwo, a w całym wężyku wspólnych zależności najmniej do powiedzenia miało dziecko.

Techniki dyscyplinujące od lat cieszą się sporą popularnością, bo są wyjątkowo skuteczną metodą wymuszającą natychmiastową uległość, choć na dłuższą metę – kompletnie nie zdają egzaminu. Komunikowanie w ten sposób dzieciom, że jeśli będą robiły coś, co nam się nie spodoba, to wymusimy na nich zmianę zachowania, jest tożsame z zadawaniem im cierpienia i przypomina bardziej tresurę zwierząt niż… rodzinny układ.

Z modelu autorytarnego w partnerski

Dopiero pod koniec XIX wieku zaczęliśmy interesować się dziećmi jako odrębnymi istotami, które mogą mieć własne potrzeby i… coś do powiedzenia. Uznanie praw kobiet przyszło jeszcze później, bo w latach 20. XX wieku. Wszystko to powoli wpływało na zmiany następujące w postrzeganiu rodziny, która z modelu autorytarnego zaczęła przekształcać się w model partnerski (i ten proces wciąż nie jest skończony). Struktura władzy wciąż  jednak mocno daje o sobie znać. I nic dziwnego, skoro mówimy o przyzwyczajeniach zakorzenionych w nas od stuleci.

Dziś sporo już wiemy o tym, że kary, krzyk, bicie i groźby (czyli podstawowe techniki dyscyplinujące) wyrządzają sporo krzywdy. Podobnie mówi się o nagrodach, które są po prostu inną formą dyscyplinowania, nazywaną przez ekspertów odwrotnością kar. Współczesny rodzic swoje rodzicielstwo poddaje dużo większej refleksji. Zastanawia się, czy chce mieć w domu wytresowaną, podporządkowaną marionetkę, czy wolnego człowieka, który w swojej wolności potrafi uszanować granice innych?

Przeczytaj: Warunkowe rodzicielstwo – nagrody i kary

Granice, dyscyplina i rodzicielstwo bliskości

Bo dyscyplina tak naprawdę zawsze dotyczyła tego, jak zatroszczyć się o granice – zazwyczaj swoje, bo granice dziecka spychane były gdzieś na dalszy plan. W duchu rodzicielstwa bliskości, w duchu empatii myślimy raczej o tym, jak zatroszczyć się o własne granice z poszanowaniem uczuć i potrzeb innych osób, w tym dzieci. Czemu ma służyć takie podejście? Zbudowaniu w dziecku tego, co nazwać można dyscypliną wewnętrzną – przekonania, że komunikowanie własnych potrzeb czy granic z jednoczesnym dostrzeganiem i szanowaniem granic innych jest naszą moralną powinnością. 

“Dyrektywność w rodzicielstwie bliskości polega raczej na jasnym pokazywaniu tego, czego chcemy i co nam się podoba lub nie, niż na wydawaniu poleceń i wyciąganiu konsekwencji w razie odmowy. Żadne „nie” w tym kontekście nie jest „buntem”, ale cenną informacją zwrotną o tym, co jest ważne dla dziecka i zachętą do szukania innych rozwiązań danej sytuacji”. – Agnieszka Stein, “Dziecko z bliska”.

Przeczytaj: Jak wychować dziecko wewnątrzsterowne, czyli pewne swoich kompetencji i umiejętności?

W tym kontekście zabawne wydaje się twierdzenie, że rodzicielstwo bliskości to inna nazwa dla wychowania bezstresowego, w którym brakuje dyscypliny, granic i wszystkiego tego, jak nauczyć/pokazać dziecku zasady panujące we współczesnym świecie. W rzeczywistości w duchu rodzicielstwa bliskości dyscyplina ogrywa równie ważną rolę, ale jest zupełnie inaczej postrzegana. W podejściu tym chodzi bardziej o współpracę i porozumienie, a nie egzekwowanie swojej woli.

Przeczytaj: Bezstresowe wychowanie a Rodzicielstwo Bliskości?

Rodzicielstwo bliskości w rzeczywistości jest więc drogą empatii. Przełamując tradycję rodziny autorytarnej oddaje dzieciom kompetencje i pokazuje, jak ze sobą współdziałać. Tu nie ma prostych recept i jedynych słusznych dróg postępowania, ale jest duża chęć budowania relacji opartych na miłości i wzajemnym zaufaniu.

Foto: flikr.com/danialvarezfotos

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Noszone dzieci płaczą mniej

Breast Crawl, czyli o podróży noworodka do piersi

10 przepisów na zdrowe zamienniki mniej zdrowych dań i przekąsek

Przejdz do: