Dzieci nie manipulują!
| Dzieci nie manipulują!

Dzieci nie manipulują!

„Oj, znowu mu ulegasz, dziecko musi znać swoje miejsce w rodzinie. Manipuluje tobą, a ty się temu poddajesz” – mówią ciocie lub sąsiadki z zatroskaną miną. Czy dziecko naprawdę wymusza?

O czym mówi ciocia?

O swojej trosce o ciebie, o tym, że pragnie dla ciebie spokoju, że chciałaby mieć pewność, że „potem” twoje dziecko nie okaże się chuliganem, który „da ci popalić”. Mówi też o swoim doświadczeniu („Ja tak robiłam i zobacz, na kogo wyrosły moje dzieci”), o tym, że chciałaby, byś doceniła jej starania i wsparcie.

Czasami wystarczy uświadomić sobie, z jakiego miejsca swoje dobre rady mówią ciocie, mamy, babcie, a nawet przypadkowi przechodnie. I usłyszeć: „Martwię się, chcę dla ciebie jak najlepiej. Zobacz, ile ja przeszłam i ile dzięki temu wiem”. Nie musisz wcale odpowiadać na tę dobrą radę, wystarczy docenić i podziękować za okazywaną troskę.

A o czym mówi dziecko?

Od początku dziecko wyposażone jest w narzędzia do przetrwania. Gdy jest mu zimno – płacze, dopóki ktoś go nie okryje albo nie otuli ciepłem swojego ciała. Gdy jest głodne – płacze, aż dostanie mleko, a gdy jest zmęczone – zasypia lub płaczem prosi o pomoc przy zaśnięciu.

Ten wspaniały mechanizm dbania o własne potrzeby jest istotny w dalszym życiu – nie jest bowiem tajemnicą, że możesz dostać tylko to, o co poprosisz. Jeśli powiesz mężowi, że chciałabyś, by dzisiaj szybciej wrócił z pracy, jest duża szansa, że to się uda. Jeśli nie powiesz – szansa maleje do zera. Mąż się przecież sam nie domyśli!
Tylko że niestety w toku wychowania i wiary w to, że dziecko wymusza i manipuluje, oduczamy się proszenia i często doświadczamy frustracji, gdy nasze potrzeby nie chcą się same zaspokoić. Nie uczmy tego dzieci!

Dziecko póki co wie, że prośba może zaspokoić jego potrzeby, więc płacze do skutku. A jeśli jego ważna potrzeba nadal nie jest zaspokojona, to rzuca się na podłogę, krzyczy albo woła „nienawidzę cię!”. To, czego możemy w tej sytuacji nauczyć dziecko, to umiejętność proszenia i szukania innych rozwiązań na zaspokojenie jego potrzeb. A nie tego, że te potrzeby nie są ważne i że ma „siedzieć cicho”.

Czy umiesz za płaczem, rozpaczą, rzucaniem się na podłogę dostrzec ważne i piękne potrzeby?

Przetłumaczyć język płaczu i „manipulacji” na język potrzeb? Usłyszeć, że dziecko może mówić: „Nie potrafię się tak pospieszyć, jak ty byś teraz chciała”. Albo: „Jest mi tak bardzo, bardzo samotnie, chodź i mnie przytul”. Albo: „Słyszę, że chcesz już iść, ale sama zobacz, jak niezwykły to kamień! Intrygujący i taki śliczny. Chcę jeszcze chwilę się nim pobawić”. Albo: „Tak bardzo chcę się teraz bawić. Zabawa jest dla mnie taka ważna i chcę więcej czasu móc teraz spędzić w ten sposób!”

Jeśli umiesz przetłumaczyć to, co mówi dziecko, możesz też powoli uczyć je, jak wyrażać swoje prośby. Zamiast płakać i rzucać się na podłogę, można mówić o tym, co jest w tym momencie takie ważne. Niestety ta nauka trwa długo i wymaga mnóstwa cierpliwości!

A o czym mówisz ty?

Czasami masz otwartość i przytulasz dziecko tyle, ile chce, bawicie się tyle, ile chce, zatrzymujecie się na spacerze tak często, jak chce. A czasami jesteś zmęczona i zastanawiasz się, czy może z tym wymuszaniem to nie jest jednak prawda… Może pozwalasz mu na zbyt dużo i naprawdę będzie tak, jak przestrzega ciocia – że da ci popalić?

To normalne, że się martwisz i że czasami chcesz po prostu większej skuteczności, szybszej reakcji na twoje prośby albo zwykłego odpoczynku. I trudno ci wtedy znaleźć przestrzeń na sześćdziesiąty przystanek w drodze z przedszkola albo na kolejną godzinę noszenia dziecka na rękach. Możesz o tym rozmawiać z dzieckiem, nawet tym najmniejszym. Szukanie rozwiązań, które służą wszystkim, które zaspokajają jednocześnie potrzeby dziecka i twoje, jest na początku wyzwaniem, ale wkrótce wchodzi w krew i uczy dziecko równoważyć potrzeby swoje i innych.

Szukanie rozwiązań typu wygrana–wygrana to proces, w którym szukasz potrzeb zarówno twoich, jak i twojego dziecka. Odklejasz się od strategii (oglądanie kamienia oraz szybki powrót do domu) i zaglądasz głębiej, sprawdzając, jakie potrzeby się pod tymi strategiami kryją (ciekawość świata, doświadczanie, rozwój oraz potrzeba odpoczynku, efektywności, łatwości). Gdy znajdziesz potrzeby i nazwiesz je, możesz powiedzieć o tym dziecku: “Widzę, że chcesz się jeszcze bawić tym kamieniem, jest dla ciebie inspirujący, a ja chciałabym wrócić do domu, zrobić obiad i chwilkę odpocząć. Zastanawiam się, co możemy zrobić w tej sytuacji. Może chciałbyś wziąć ten kamień ze sobą do domu i pobawić się nim jeszcze, gdy ja będę gotować obiad?”.

Dziecko bardzo szybko uczy się znajdowania nowych rozwiązań. I jeśli tylko dasz mu przestrzeń, zaskoczy cię kreatywnością i strategiami, które biorą pod uwagę wszystkich. Ważne, by pamiętać o tłumaczeniu na język potrzeb tego, co dziecko mówi płaczem. Wtedy wszystko staje się prostsze!

Foto: flikr.com/donnieray

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Emilia Kulpa-Nowak

Współtwórczyni Laboratorium Porozumienia bez Przemocy – NVCLab.pl, trenerka i dziennikarka, absolwentka studiów NVC, uczestniczka wielu zaawansowanych kursów NVC (Nonviolent communication, Porozumienie bez Przemocy), założycielka i przez kilka lat prowadząca portal dzielnicarodzica.pl, autorka kursów online, tekstów dla prasy i do Internetu oraz książki dla rodziców. Pasjonatka książek, starająca się żyć w duchu Porozumienia bez Przemocy. Żona i matka.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://nvclab.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Człowiek to jedyny ssak, który odstawia swoje potomstwo, zanim ono będzie na to gotowe”. 3 historie o samoodstawieniu się dziecka od piersi

Czy faktycznie myślisz, to co myślisz? O wielkiej roli przekonań w naszym życiu

Juul na poniedziałek, cz. 63 – Wszystkie dzieci potrzebują autorytetu osobistego

Przejdz do: