Jest pierwszym mężczyzną w życiu córki i pierwszym wzorem męskości dla swojego syna
| Jest pierwszym mężczyzną w życiu córki i pierwszym wzorem męskości dla swojego syna

Jest pierwszym mężczyzną w życiu córki i pierwszym wzorem męskości dla swojego syna

Wspólne chwile spędzone w dzieciństwie z rodzicami to magazyn wspomnień, do którego sięgamy w ważnych dla nas momentach. Te przyjemne pozwalają łatwiej radzić sobie ze stratą, pocieszać w chwilach zwątpienia czy doceniać wartość, jaką jest rodzina.

Rola ojca…

Jest pierwszym mężczyzną w życiu córki i pierwszym wzorem męskości dla swojego syna. Jego rola nabiera znaczenia wraz z wiekiem dziecka i na każdym etapie jego rozwoju przyjmuje inny wymiar. Niemowlę potrzebuje silnych rąk do bujania, kąpania i noszenia. Trzylatek czerpie radość z podrzucania i bycia noszonym na barana. Przedszkolak lubi się ścigać i jeździć z ojcem na rowerze. Relacja ojca ze szkolniakiem to budowanie domku na drzewie, a z nastolatkiem – wspólne łowienie ryb i „rozmowy o życiu”. Bycie ojcem to ogromna odpowiedzialność, bo dziecko często patrzy na siebie jego oczami. Psycholog M. Florkowski na pytanie o to, jaki powinien być dobry ojciec, odpowiada – „Dobry ojciec powinien być obecny w życiu dziecka, poświęcać mu czas i okazywać uczucia”.

… w życiu córki

Relacje ojca z córką są bardzo ważne w kontekście budowania jej poczucia własnej wartości i samooceny. Rolą ojca w życiu córki jest pokazanie jej obrazu życia rodzinnego opierającego się na szacunku i miłości rodziców. Córka oprócz tego, że ma potrzebę bycia kochaną przez ojca, obserwuje również jego relację z matką. Jest to pierwszy obraz życia rodzinnego i związku, jaki widzi, i będzie on przez nią przenoszony w dorosłe życie –  relacja matki z ojcem może stanowić stały punkt odniesienia dla własnych związków w przyszłości. W wieku 3–6 lat może pojawić się etap „rywalizacji” córki z matką, zazdrość córki o matkę i chęć posiadania ojca wyłącznie dla siebie. Jego odpowiedzialność w tym zakresie polega na łagodnym pozwoleniu córce na adorację (bez odtrącania) przy jednoczesnym jasnym zaznaczeniu wyjątkowości miłości do żony i więzi pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi.

… w życiu syna

Ojciec w życiu syna jest pierwszym męskim wzorcem. To od niego syn uczy się „bycia mężczyzną” i szacunku do kobiet. Tata staje się jego bohaterem. Jeśli ojciec chodzi z teczką do pracy, to synek będzie biegał po domu naśladując go. Jeśli tata odpoczywa w domu w sportowym ubraniu, to synek również chce chodzić w dresie. Dopiero około 3 roku życia syn rozpoczyna etap rywalizacji z ojcem, stając się jego „konkurentem”. Jest to naturalna potrzeba wynikająca z wieku rozwojowego i przynależności do płci męskiej. Rolą ojca jest pokazanie synowi, z szacunkiem dla jego godności, że tata jest silniejszy i posiada umiejętności, których syn jeszcze nie zdobył. Dzięki temu maluch zaczyna wchodzić w etap podziwiania ojca i chęci „stania się jak tata”. Buduje tym samym swoją pewność siebie i zyskuje poczucie, że stał się „męski”, a to ważne doświadczenie z punktu jego rozwoju. Psychologowie twierdzą, że chłopiec, który ma kiepski kontakt ze swoim ojcem (bądź nie ma z nim wcale kontaktu), może stać się wycofany. Brak silnego oparcia ze strony ojca odbiera wiarę we własne siły (choć zdaniem badaczy z University of Oxford gorsza relacja z ojcem nie musi stanowić bezpośredniej przyczyny problemów w przyszłym życiu).

Ojciec stanowi dla syna wzorzec, z którego ten uczy się podejścia do kobiet i budowania z nimi relacji. Tata angażujący się w domowe obowiązki pokazuje swojemu synowi, że ważna jest odpowiedzialność za wspólną przestrzeń i że włączanie się w domową sferę jest czymś naturalnym dla mężczyzny. Ponadto ojciec, który szanuje swoją żonę, uczy syna szacunku do matki i kobiet w ogóle. Przekłada się to na późniejsze związki syna.

Nie ilość, a jakość…

Polscy socjologowie po przeprowadzonych badaniach stwierdzili, że współcześni ojcowie spędzają ze swoimi dziećmi od 1 do 3 godzin w dni pracujące, a około 5 godzin w weekendy. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) zauważyła, że statystyczny ojciec spędza z dzieckiem mniej niż jedną godzinę dziennie (dla porównania ojcowie w Hiszpanii – 43 minuty, w Polsce – 40 minut, w Niemczech – 37 minut, we Francji – 26 minut). W przypadku brytyjskich badań wyniki były znacznie bardziej zaskakujące. Tamtejsi naukowcy, przyglądając się rzeczywistemu czasowi poświęconemu dziecku, otrzymali wynik liczony w sekundach (40 s)!

Nie ilość, a jakość wspólnie spędzanego czasu buduje jednak relacje i wzmacnia więzi. Uważne bycie z dzieckiem przez 15 minut dziennie (jeden do jednego, czyli jeden rodzic i jedno dziecko), odnosi bardziej pozytywny efekt niż bycie razem, ale obok siebie przez kilka godzin w ciągu dnia. Można iść z dzieckiem na krótki spacer, pochlapać się w kałużach i pograć w berka na trawie, a później zająć się innymi obowiązkami. Będzie to bardziej wartościowe niż asystowanie dziecku przy układaniu klocków, rzucając od czasu do czasu spojrzenie znad czytanej gazety.

Potrzeba uwagi

Dzieci jak niczego na świecie potrzebują uwagi rodziców (opiekunów). Nawet wspinając się na drabinki, chcą wiedzieć, że rodzic je widzi „Mamo zobacz, jak wysoko wszedłem!”, „Tato paaatrz!”. Dzieci mają w sobie coś na kształt „zbiornika bliskości”. Kiedy jest on wystarczająco napełniony, potrafią się same bawić, inicjować własne aktywności bez zaangażowania rodziców. Wystarczy im świadomość, że któryś z nich jest w pobliżu i że w razie potrzeby będzie służył pomocą. Kiedy zbiornik zaczyna być pusty, dzieci potrzebują jego ponownego napełnienia – różnymi możliwymi sposobami.

„Zbiornika bliskości” nie da się napełnić poprzez bycie obok siebie, bez interakcji rodzic–dziecko. Nawet wspólne oglądanie telewizji (bez późniejszej rozmowy nt. właśnie obejrzanej bajki), pospieszne wyjście na zakupy czy automatyczne odwożenie na dodatkowe zajęcia nie gwarantują jego napełnienia. Potrzeba czegoś więcej – właśnie rodzicielskiej uwagi.

Wspólny czas z dzieckiem…

Czas spędzany przez matkę z dzieckiem różni się od tego, jaki oferuje mu ojciec. Wynika to nie tylko z uwarunkowań biologicznych (np. mężczyźni są silniejsi, dzięki czemu mogą dłużej np. podrzucać malucha), ale również podejścia do emocji. Dawniej w większości przypadków mama zajmowała się prowadzeniem domu, a ojciec odpowiadał za bezpieczeństwo finansowe. Konsekwencją tego było wychowywanie dzieci do ról związanych z płcią. Dziewczynki były „tresowane” na grzeczne, spokojne, w przeciwieństwie do chłopców, którzy mieli przyzwolenie na „zbójowanie”. Stąd także może wynikać podejście do jakości zabaw, jakie oferują ojcowie, a jakie matki. Najczęściej zabawy z ojcem są bardziej odważne, spontaniczne i aktywne. Tatusiowie zachęcają do dużej aktywności fizycznej, wdrapywania się na drabinki, siłowania, przepychania. Matki w kontakcie z dziećmi cechuje większa delikatność, ostrożność i zachowawczość. I. Obuchowska podkreśla, że zabawy ojców opierają się na większej ilości ruchu i eksplorowaniu większych przestrzeni niż zabawy z matką. Ojciec, wychodząc z dzieckiem na spacer, najczęściej chce je czegoś nauczyć (np. jazdy na rowerze itp.), może to wynikać z podejścia zadaniowego. Zdarza się, że ojcowie częściej bawią się z dziećmi w „samolot”, „młynek”, co stymuluje ich zmysł równowagi i uczy panować nad lękiem. Ponadto siłowe zabawy z tatusiami są bardzo ważne w kontekście radzenia sobie z emocjami przez dzieci, szczególnie złością, agresją. Turlanie, „walki kogutów”, zapasy, „niedźwiedzie przytulanki” czy bitwy na poduszki pozwalają skutecznie wyładować gromadzoną energię.

Konstruktywna zabawa determinuje prawidłowy rozwój emocjonalny, wpływa na zdolności poznawcze, społeczne, a także motoryczne. Tata jest doskonałym kompanem do zabawy nie tylko z synem, ale także z córką, ponieważ to wyobraźnia nadaje kierunek wspólnej aktywności. Psycholodzy i pedagodzy dostrzegają różnice w sposobie zabawy ojca i matki z dziećmi. Widoczny jest pewien wzorzec, ale nie należy go generalizować. Mogą być matki, które całe dnie spędzają z dziećmi na placu zabaw, zachęcając je do wybierania coraz wyższych drabinek. Mogą zdarzyć się również ojcowie, którzy będą stronić od siłowania, przepychania, preferując w zamian statyczne aktywności. Każda rodzina wypracowuje własny model, będący odbiciem potrzeb i możliwości jej członków.

Ostatnie dziesięciolecia wprowadziły wiele zmian w ojcostwo. Współczesny tata bierze odpowiedzialność za wychowanie dzieci, a nie jedynie towarzyszy matce w wychowaniu. To dobre, choć trudne zmiany. Nasi partnerzy, mężowie, ojcowie naszych dzieci nie mieli wzorów, z których mogą korzystać. To ich determinacja, wzrost świadomości, ale także wpływ środowisk feministycznych sprawiły, że stali się ojcami obecnymi! Doceniamy to. Nie tylko 23 czerwca.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Monika Koziatek

Pedagog, socjoterapeuta i terapeuta I-ego stopnia Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR). Miłośniczka Porozumienia bez Przemocy i rodzicielstwa opartego na przywiązaniu. Realizatorka szkoleń w zakresie kompetencji wychowawczych. Mama Antka.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Rodzicielstwo bliskości a NIEspanie z dzieckem

10 wzmacniających afirmacji na czas ciąży

Dlaczego dzieci nie lubią szkoły i jak pomóc im odnaleźć się w rzeczywistości?

Przejdz do:
WARTO PRZECZYTAĆ

Ponad 100 tys. rodziców w społeczności dziecisawazne.pl
DOŁĄCZ DO NAS
Wszystko co robimy, o czym piszemy trafia na facebook. Dołącz do nas i bądź z nami w kontakcie.