Ewa i Julek testują dziecięce różności, cz.2
| Ewa i Julek testują dziecięce różności, cz.2

Ewa i Julek testują dziecięce różności, cz.2

Zapraszamy do spędzenia dnia z Ewą z redakcji dziecisawazne.pl i jej małym Julkiem, którzy testują, pokazują i opisują dziecięce różności.

Pierwszą część dnia z naszą redakcyjną rodziną możecie podejrzeć tutaj: Ewa i Julek testują dziecięce różności, cz.1

Zabawa

Uwielbiam czytać książki z moimi dziećmi. Niewiele aktywności sprawia mi aż taką radość. Wspólne przeglądanie książeczek nie tylko rozwija zmysł wzroku i słuchu, ale także wspiera naukę mowy oraz buduje wyjątkową relację. Eksperci zalecają, by spędzać w ten sposób chociaż kwadrans dziennie. Pasję do czytania zaszczepiłam już starszemu synkowi. Mam nadzieje, że Julek będzie w przyszłości równie zagorzałym czytelnikiem.

Na razie stawiamy pierwsze kroki w tym temacie. Julek, podobnie jak swego czasu jego starszy brat, uwielbia “Księgę dźwięków”. Pierwszy egzemplarz kupiony niespełna 3 lata temu był tak intensywnie eksploatowany, że niestety nie nadawał się już dla młodszego brata. Proste obrazki, duże litery i zabawne onomatopeje sprawiają maluchom niezmiennie wiele radości (szczególnie to, że “katar robi apsik”).

Proste wyrazy dźwiękonaśladowcze znajdziemy również w książeczce “Raz, dwa, trzy, słyszymy” i w serii “Dobra Książeczka” dla dzieci w wieku 6–12 miesięcy. Starsze maluchy mogą zainteresować się słownikiem obrazkowym “W domu, w dziczy, na ulicy”. Ta pozycja wzbudziła zdecydowanie większy entuzjazm u Leona niż u Julka, który póki co najchętniej zrobiłby z niej gryzak. Natomiast Leon ku mojemu zdumieniu przegląda ją z zainteresowaniem. Byłam przekonana, że to propozycja dla dzieci w wieku 1,5–2 lata (my czytamy już długie historie), tymczasem nawet 3,5-latek znajdzie tam coś dla siebie.

Lubimy również książeczki z serii “Oczami Maluszka” od Natuli. Proste, wyraźne, czarno-białe ilustracje przykuwają uwagę Julka. Na szczęście sztywne kartki są odporne na działanie małych rączek i ślinienie.

W roli gryzaka jeszcze lepiej sprawdzi się zawieszka od Little Leaf. Wykonana z drewna klonowego i silikonu fantastycznie pomasuje ząbkujące dziąsła oraz przyda się do ćwiczenia małej motoryki. Można ją także zamocować na macie edukacyjnej lub przy wózku.

Drzemka

Czas na drugą drzemkę i odebranie Leona z przedszkola. Przeważnie wybieramy się wtedy na spacer. Bardzo chcę jakoś wykorzystać Nukkę i szukam pomysłu – lubię materiały bambusowe za ich antybakteryjne właściwości i funkcję termoregulacyjną. Ponieważ karmię piersią, otulacz wykorzystuje jako materiał do przykrycia (może się przydać w restauracji). Jak tylko zrobi się cieplej, nukka będzie także służyła jako ochrona przeciwsłoneczna na spacerówkę i kocyk. Może być także kominem, okryciem fotelika samochodowego, okryciem krzesełka do jedzenia… Sky is the limit! Otulacz jest produktem z wyższej półki – cena jest wysoka, ale proporcjonalna do jakości.



Kąpiel

Z racji tego, że Julek ma tendencje do zmian skórnych (na szczęście o łagodnym nasileniu), kosmetyki muszę wybierać bardzo ostrożnie. Przy dwójce dzieci bardzo przydają się te 2w1, dzięki czemu nie musimy brać oddzielnie mydła i szamponu. Ciekawym produktem jest płyn do kąpieli i szampon Baby Anthyllis. Zawiera składniki roślinne – m.in. proteiny ryżu i ekstrakt z hibiskusa, więc jest bardzo łagodny. Bardzo przyjemnie pachnie – świeży, delikatny zapach unosi się w łazience jeszcze długo po kąpieli. Kosmetyk jest certyfikowany, ekologiczny, bez szkodliwych substancji. I co ważne – nie szczypie w oczy.


Bardzo lubię wszelkiego rodzaju naturalne, organiczne oleje: z pestek moreli, z awokado, kokosowy, ze słodkich migdałów. Propozycja firmy Etja jest bardzo kusząca: olejki są dobre jakościowo, wyłącznie naturalnego pochodzenia, a ich cena jest bardzo przystępna. Dodaję je chłopcom do kąpieli, czasem też sama używam, żeby wzbogacić krem nawilżający. Olejki można w niewielkiej ilości aplikować bezpośrednio na skórę – zawierają wiele drogocennych witamin oraz kwasów nienasyconych, które nawilżają, chronią i pielęgnują skórę dzieci i dorosłych.

Polubiłam także masełko do ciała od MomMe. Ma fantastyczną konsystencję i świetnie radzi sobie suchą, a miejscami nawet szorstką skórą Julka. Podoba mi się, że w jego składzie są same naturalne, roślinne składniki: olej arbuzowy, olej makadamia, olej słonecznikowy, zielona herbata i rumianek leczniczy. Naprawdę skutecznie łagodzi zaczerwienienie.


Ponieważ Julek intensywnie ząbkuje, bardzo lubi masować sobie dziąsła. Wykorzystuje do tego wszystko, co mu wpadnie w ręce. Według zapewnień producenta wegańska szczoteczka jest przeznaczona dla dzieci powyżej 3 roku życia, ale ponieważ jest wykonana z biodegradowalnego bambusa, który ma właściwości antybakteryjne, a jej włosie jest z nylonu, który nie zawiera szkodliwego BPA, nie mam żadnych obiekcji, by dać ją Julkowi.


Na noc wybieram wielorazową pieluszkę od Mommy Mouse SIO/SYSTEM. Ma specjalny wkład na noc, który ma sprostać nawet najbardziej ekstremalnym wymaganiom (nasze takie są, bo Julek przez całą noc pije mleko). Poza tym materiał pieluszki jest tak dobrany, by z jednej strony chronił piżamkę przed przeciekaniem, a z drugiej zapewniał cyrkulację powietrza i zapobiegał odparzeniom delikatnej skóry. Na dzień można wybrać wkłady SIO Thermo Air, które mają właściwości termoregulacyjne i doskonale sprawdzą się w lato, SIO Polar Air, wykonane z szybkoschnącego materiału, albo SIO Bamboo Air, dające komfort i posiadające właściwości antybakteryjne.



Wspomnienia

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że przy dzieciach dni są długie, ale lata krótkie. Podpisuje się pod tym stwierdzeniem obiema rękami. Pomimo że czasem mam wrażenie, że niektóre dni zdają się ciągnąć bez końca, ogółem czas przy dzieciach leci strasznie szybko. Ubolewam nad tym, że często zapominam utrwalać wspólne chwile na zdjęciach. A nawet jeśli je zrobię, to potem przepadają w czeluściach komputerowego dysku i rzadko oglądają światło dzienne. Tu pomóc mogą karty do zdjęć od HooHoo Creations i fotogadżety od Socialdruk. Nagle okazuje się, że każda okazja jest dobra, aby zrobić zdjęcie (karty przygotowane są także na czas ciąży i karty brzdąca dla starszych dzieci). Pytanie tylko, czy przetrwają intensywne ściskanie w małych rączkach, choć gruby papier i „opakowanie” kart w folię ochronną znacząco wpływają na ich żywotność. Propozycja HooHoo Creations budzi też entuzjazm Sylwii robiącej zdjęcia – na pewno w czasie różnych rodzinnych sesji zdjęciowych takie karty mogą być świetnym dodatkiem!



Do fotogadżetów podeszłam ostrożnie. Kojarzą mi się raczej z kiczem. Do tej pory zamawiałam wyłącznie kalendarze ze zdjęciami dzieci. Ale propozycja od Socialdruk zmieniła moje stanowisko w tym temacie. Szczególnie podoba nam się to, że można importować zdjęcia bezpośrednio z mediów społecznościowych (Facebook, Instagram, Google, Flickr, Dropbox), co pozwala zaoszczędzić masę czasu (i zwiększa szansę na wywołanie zdjęcia). Jest też możliwość drukowania zdjęć dodanych z dysku komputera. Możemy je w kilka sekund wykadrować do kwadratu. Sama oferta gadżetów jest naprawdę atrakcyjna! Poza bardziej standardowymi propozycjami, jak ramki czy kalendarze, możemy wybierać magnesy, memo czy miniprinty, które doskonale sprawdzą się jako wizytówki, prezenty dla dziadków lub zakładki do książek. Leonowi szczególnie spodobały się magnesy z jego wizerunkiem, które zdobią nasz piekarnik, i gra memo. To wszak zupełnie co innego szukać pary, gdy ma się do wyboru zdjęcia ze sobą w roli głównej!



Usypianie

Julek najczęściej usypia przy piersi, chociaż lubię się wspomóc delikatnym szumem, który tłumi odgłosy dochodzące z domu. Po dokładym przestudiowaniu instrukcji obsługi króliczków Alilo okazuje się, że one potrafią „szumieć”. Model Smarty Bunny jest przeznaczony dla niemowląt i dzieci do 4 roku życia. Poza opcją szumu króliczek Alilo może posłużyć jako delikatna lampka nocna, a delikatne światło daje synkowi poczucie bezpieczeństwa. Wciskając przycisk „matkę” pojedynczymi kliknięciami można przełączać się pomiędzy utworami, natomiast przytrzymując ten przycisk przez ok. 2 sekundy można przechodzić pomiędzy trybami (muzyka – 16 utworów, bajki – 10 bajek przeplatanych jinglami, biały szum oraz dźwięki elektronicznej grzechotki – w sumie 66 różnych odgłosów i dźwięków). Są odgłosy zwierząt, muzyka klasyczna i inne – z pewnością każde dziecko znajdzie swoje ulubione. Leon przypadkiem uruchamia opcję identyfikacji kolorów (dołączone do króliczka kolorowe karty służą mu jako “gra” o jemu tylko znanych zasadach). Uszy świecą stanowczo za słabo, by służyć za oświetlenie. Zresztą dla Julka największą frajdą jest ich gryzienie. Jeżeli potrzebujemy więcej światła – sięgamy po większego króliczka, który ma większe uszy.

Większego króliczka Honey Bunny(Honey Bunny) z radością zaanektował Leon, choć bardziej cieszy go sam gadżet niż jego konkretne funkcje. Te doceni zapewne za jakiś czas. Poza wgraną muzyką i bajkami, których jakość dźwięku pozytywnie zaskakuje, króliczek może pomagać w nauce angielskiego lub służyć jako odtwarzacz mp3 (można importować własne piosenki). Może z biegiem czasu, gdy syn będzie usypiał samodzielnie, możliwość włączania bajek do snu mu się spodoba. Na razie niezastąpiony jest tata i wieczorne czytanie na dobranoc. Fajnie, że oba modele króliczków działają bez baterii (ładujemy je przez USB, np. z laptopa), są wykonane z wysokiej jakości, lekkiego i odpornego na wstrząsy i upadki materiału.

Sesja zdjęciowa: sylwiaszuderblog.com

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Zlikwidujmy pracę domową

Dlaczego warto zrezygnować z białej mąki?

Niezwykłe właściwości oleju z wiesiołka

Przejdz do: