Foodsharing, czyli podziel się jedzeniem!
Święta, święta, święta... zobacz PREZENTY dla dzieci
| Foodsharing, czyli podziel się jedzeniem!

Foodsharing, czyli podziel się jedzeniem!

Na całym świecie każdego dnia marnują się niewiarygodne ilości jedzenia. Szacuje się, że tylko w Polsce jest to 9 milionów ton rocznie, z czego 2 miliony to zasługa indywidualnych konsumentów. Miesięcznie każdy z nas wyrzuca około 50 zł. W ciągu roku daje to kwotę 600 zł na osobę. Idąc tym tropem, 4-osobowa rodzina mogłaby zaoszczędzić nawet ponad 2000 zł rocznie!

Dlaczego tyle jedzenia się marnuje? Powodów jest kilka. Przeważnie kiepsko szacujemy nasze realne potrzeby i możliwości lub nawykowo kupujemy na zapas. Produkt ląduje w szafce, mija jego termin ważności i jedzenie nadaje się do wyrzucenia. Tymczasem okazuje się, że wyrzucanym jedzeniem można by zapewnić wyżywienie aż 2 mln osób i to przez cały rok!

To niesamowite marnotrawstwo, tym bardziej, że badania pokazują, że aż 30–70 proc. polskich dzieci w wieku szkolnym jest niedożywionych. Liczba ta waha się w zależności od regionu kraju. Jak podaje Polska Fundacja Pomocy Dzieciom, aż 800 000 dzieci w naszym kraju cierpi głód lub potrzebuje natychmiastowego posiłku! A mowa tu wyłącznie o dzieciach w klasach 1–3. Gdyby prawidłowo zagospodarować te “odpadki”, nie byłoby problemu głodu w naszym kraju.

Foodsharing – co to jest?

Podczas gdy w krajach wysoko rozwiniętych ludzie codziennie wyrzucają jedzenie, inni cierpią głód i niedostatek. Zmniejszenie o połowę tego oczywistego marnotrawstwa jest jednym z celów rozwojowych ONZ do roku 2030. Jak to wygląda w praktyce?

W latach 90 XX wieku w Polsce powstały banki żywności, które miały za zadanie gromadzić nadwyżki jedzenia i redystrybuować je do bardziej potrzebujących: seniorów, niepełnosprawnych, rodzin wielodzietnych, bezdomnych. Potrzebujących jest tak dużo, że przewidziano specjalne ulgi podatkowe dla sklepów (zwolnienie z podatku VAT), które będą przekazywać niesprzedane nadwyżki żywności osobom potrzebującym. Mimo że pomysł ten zrodził się już w 2004 roku, dopiero w 2013 r. w pełni wszedł w życie. Została wtedy przyjęta nowelizacja ustawy, która zwalnia z podatku wszystkich przedsiębiorców chcących przekazać żywność na cele charytatywne. Niestety do dziś nie działa to na tyle prężnie, na ile powinno i w tym roku senat pracuje nad zmodyfikowaniem tych przepisów, by oddawanie niesprzedanej, ale nadającej się do spożycia żywności było obowiązkiem sklepów wielkopowierzchniowych. Odzyskanie i redystrybucja tych produktów są o tyle ważne, że mowa tu o naprawdę gigantycznych ilościach – to dosłownie tony jedzenia, które miesięcznie można by oddawać potrzebującym.

Nowością w Polsce jest pojęcie foodsharingu, który przywędrował do nas z Niemiec. Za inicjatora uważa się Raphaela Fellmera, który podróżował bez pieniędzy z Niderlandów do Meksyku. Jego osobiste doświadczenia zaowocowały chęcią powołania społeczności mogącej lokalnie wymieniać się jedzeniem. Pomysł działa na tyle, że sam Raphael od 5 lat żyje w zasadzie bez pieniędzy. Niemiecką ideę na nasz rodzimy grunt przeniosły Karolina Hansen, była wolontariuszka Banku Żywności, i Agnieszka Bielska, która przez 5 lat pracowała w Federacji Polskich Banków Żywności. Zainspirowane niemieckim serwisem foodsharing.de, zrzeszającym sklepy i osoby prywatne, postanowiły stworzyć miejsca, w których także Polacy będą mogli podzielić się nadwyżkami jedzenia (Foodsharing Warszawa). W Niemczech system ten jest doskonale zorganizowany: działa zarówno w przestrzeni wirtualnej (użytkownicy robią zdjęcia produktom i za pośrednictwem serwisu przekazują jedzenie zainteresowanym; mogą też wyszukać rzeczy, których aktualnie potrzebują), jak i tradycyjnie – dostępnych jest wiele punktów w przestrzeni publicznej.

Pierwsza “jadłodzielnia” (bo tak brzmi polska nazwa inicjatywy) powstała w Warszawie przy Wydziale Psychologii UW na ulicy Stawki. Drugi punkt jest w Jazdowie, trzeci – przy Teatrze Powszechnym. Jadłodzielnie powstają też w innych miastach: w Krakowie, Toruniu, Wrocławiu, Poznaniu. Prężnie w tym kierunku działają także Kielce i Bydgoszcz.

Co można zanieść do jadłodzielni? Najważniejsze to kierować się zasadą, że dajemy tylko to, co sami byśmy zjedli. Można przynosić w zasadzie wszystko poza świeżym mięsem i produktami zawierającymi surowe jajka.

Dlaczego warto podzielić się jedzeniem?

Zarówno ze względów praktycznych, jak i ideologicznych. Według Agnieszki Bielskiej – inicjatorki projektu – dzielenie się nadwyżkami jedzenia to powrót do korzeni:

Foodsharing to naturalny, oczywisty mechanizm: zostało ci jedzenie – podziel się. Osobiście uważam, że foodsharing nie jest akcją dobroczynną, a powrotem do naturalnych zachowań. Chcemy, aby stał się naturalnym nawykiem osób indywidualnych, producentów jedzenia czy handlowców. Tym bardziej, że polskie i europejskie prawo nie stoi już na przeszkodzie dzieleniu się jedzeniem. Dodatkowym aspektem, który warto podkreślić, jest to, że z jadłodzielni może korzystać każdy – zarówno osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej, jak i te, które nie mogą na nią narzekać. Foodsharing jest dyskretną pomocą dla osób ubogich. Po prostu mogą przyjść i się poczęstować, bez zaświadczeń z OPS, bez wskazywania ich jako te, którym się nie powiodło – bez stygmatyzacji. W końcu poczucie głodu dotyczy każdego człowieka, bez względu na sytuację finansową. Każdy z nas jest kilka razy dziennie głodny.

Zamiast zostawiać pełną lodówkę przed wyjazdem na urlop lub miesiącami trzymać rzeczy, których na pewno nie zjemy, lepiej po prostu zanieść je do punktu jadłodzielni i oddać potrzebującym. Dzięki temu nie wyrzucamy pieniędzy do kosza, tylko realnie robimy coś dobrego dla drugiego człowieka. Najważniejszą ideą, która przyświeca tej inicjatywie, jest “sharing”, czyli dzielenie.

Warto zastanowić się, czy każdy z nas nie powinien podejść bardziej minimalistycznie do dokonywanych zakupów. Prawda jest taka, że jesteśmy pokoleniem żyjącym w dobrobycie. Większość z nas nie pamięta pustych półek z okresu PRL-u. Niemniej jednak nawet nam zdarza się robić zapasy. Warto zredefiniować swoje podejście do zakupów: robić je z większym rozmysłem i z rozwagą, sporządzać listy produktów i kupować tylko to, co faktycznie jadamy.

Foto: flikr.com/ohallmann

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)

Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Ciąża i poród w Finlandii

Korzystanie z urządzeń elektronicznych i ich wpływ na rozwój dziecka – Jesper Juul

Poród naturalny i karmienie piersią a rozwój flory bakteryjnej dziecka

Przejdz do: