Interwencje medyczne z punktu widzenia położnej. Rozmowa z Katarzyną Płazą-Piekarzewską
SZKOŁA / PRZEDSZKOLE - co kupić?
| Interwencje medyczne z punktu widzenia położnej. Rozmowa z Katarzyną Płazą-Piekarzewską

Interwencje medyczne z punktu widzenia położnej. Rozmowa z Katarzyną Płazą-Piekarzewską

Rozmowa z Katarzyną Płazą-Piekarzewską - położną, doradcą laktacyjnym i instruktorką masażu Shantala.

Wprowadzone w 2012 roku standardy opieki okołoporodowej jasno mówił o ograniczeniu interwencji medycznych. Tymczasem zarówno przeprowadzony w połowie 2016 roku raport NIK, jak i ankieta, która w 2015 roku badała przestrzeganie praw kobiet na porodówkach, jasno pokazały, że niewiele szpitali stosuje się do tych zaleceń.

Dla przykładu: wg raportu NIK średnio 57 proc. pacjentek zostało poddanych epizjotomii (nacięciu krocza). Tymczasem zalecenia WHO mówią o 5–20 proc. Dla porównania w Szwecji wykonuje się je tylko u 9 proc. rodzących, w Nowej Zelandii u 11 proc, w Wielkiej Brytanii i Danii u 12 proc., a w USA u ok. 33 proc. Z kolei wg danych zebranych przez akcję “Lepszy Poród” aż 64 proc. kobiet w trakcie porodu otrzymało syntetyczną oksytocynę.

Tymczasem uważa się, że nadmierne i niepotrzebne interwencje medyczne są bardzo szkodliwe. Mówi się o tzw. kaskadzie interwencji medycznej, czyli o tym, że jedno działanie prowokuje kolejne, co w efekcie może skończyć się cesarskim cięciem. O tym, jak to wygląda w polskiej rzeczywistości z perspektywy praktykującej położnej, rozmawiamy z położną Katarzyną Płazą-Piekarzewską.

Przywykło się mówić o każdym porodzie drogami natury „poród naturalny”. Czy faktycznie poród drogami i siłami natury to to samo?

Katarzyna Płaza-Piekarzewska: To prawda, przywykło się używać terminu “poród naturalny” w bardzo szerokim spectrum. Natomiast poród drogami i siłami natury występuje tylko wtedy, kiedy nie mamy do czynienia z żadną interwencją medyczną. Podłączenie kroplówki z oksytocyną jest już zakłóceniem natury. Tak samo nacięcie krocza. Jeśli w trakcie porodu były interwencje medyczne, to nie mamy do czynienia z porodem drogami i siłami natury. Bardziej z porodem drogami natury, ale siłami już nie zawsze.

Dlaczego personel medyczny ma tak mało zaufania do matki natury?

Troszkę odwróciłabym to pytanie, ponieważ nie tylko personel medyczny bywa nieufny w stosunku do natury. My kobiety również. Wiele mówi się o cięciach cesarskich na życzenie pacjentki. Jeśli kobiety boją się rodzić naturalnie, to same okazują nieufność wobec natury.

Kobiety, które chcą rodzić w zgodzie z naturą, szukają wsparcia w zespole medycznym o podobnym do nich podejściu. Najczęściej wybierają porody w domu bądź w domu narodzin i szpitale nastawione na poród naturalny. Osobą, która stoi na straży fizjologii, jest położna. Położne nie tylko przyjmują porody, mogą także prowadzić ciążę fizjologiczną, o czym, myślę, mało osób jeszcze wie. Jeśli przyszła mama jest zdrowa i dziecko rozwija się prawidłowo, to można zgłosić się do położnej w celu prowadzenia ciąży. Położna ma dużo więcej czasu (ok. 40 minut) od lekarza, by porozmawiać z pacjentką i odpowiedzieć na jej pytania. W trakcie spotkania dużo rozmawia się z kobietą, omawia bieżącą sytuację, a także uzupełnia wiedzę z zakresu szkoły rodzenia. Położne przyjmują porody, natomiast lekarz leczy i w przypadku sygnałów, że ciąża jest zagrożona – działa. Jeśli w trakcie porodu pojawiają się komplikacje, to też wzywany jest lekarz. Być może brak zaufania do natury wynika z tego, że lekarze są bardziej nastawieni na działanie. Uczą się wyłapywać komplikacje i myślę, że mało widzą porodów naturalnych w pełnym tego słowa znaczeniu. Warto jednak pamiętać, że czasami działanie i interwencje medyczne są konieczne w porodzie.

Jeśli ciąża przebiega naturalnie, to dobrze nastawić się na poród fizjologiczny i do niego przygotować. Poród jest intensywnym doświadczeniem, warto wiedzieć, czego można się spodziewać i co jest możliwe, gdy nastawiamy się na poród w zgodzie z naturą.

Jak można się przygotować?

Kobiety mają wiele możliwości: mogą skorzystać z zajęć szkoły rodzenia, refundowanych przez NFZ spotkań edukacyjnych z położną środowiskową (możliwe są od 21 tygodnia ciąży). Zarówno pierwsza ciąża, jak i następne wymagają przygotowania. W przypadku oczekiwania na kolejne dziecko warto zastanowić się, jaki był ten wcześniejszy poród bądź porody. Jeśli był bądź były trudne, warto je przepracować. Inaczej mówiąc – porozmawiać z położną lub innym specjalistą. Albo spotykając się np. w kręgu matek. Bywa, że kobiety zakopują w sobie złe doświadczenia. Tymczasem one, jeśli nie zostały przepracowane, wracają w kolejnym porodzie. Dlatego zachęcam przyszłe mamy do wykorzystania czasu ciąży na wgląd w siebie i swoje ciało, by przygotować się do narodzin dziecka.

Poród jest bardzo silnym doświadczeniem dla kobiety. Można by rzec, że granicznym. Nic już nigdy nie będzie takie samo. Dlatego warto, by w tym akcie uczestniczyła osoba, której rodząca ufa. Jeśli jest to partner, to ważne, by oboje czuli się bardzo swobodnie w swojej relacji. Może zdarzyć się tak, że z jakiś względów ojciec dziecka nie jest obecny przy narodzinach. Wtedy można skorzystać z pomocy siostry, przyjaciółki, mamy, teściowej bądź douli – osoby przeszkolonej w technikach uśmierzania bólu i wspieraniu kobiety rodzącej.

Podczas przyjęcia do szpitala podpisujemy zazwyczaj komplet dokumentów. Co tak naprawdę podpisujemy?

Najpierw podpisujemy zgodę na przyjęcie do szpitala i wyznaczamy osobę, która może mieć wgląd do naszej dokumentacji medycznej. Następnie otrzymujemy do popisania formularze adekwatne do danej sytuacji, np. zgodę na indukcję porodu czy cięcie cesarskie. Trzeba pamiętać, że przed każdą interwencją medyczną kobieta powinna zostać zapytana, czy wyraża na nią zgodę.

Jakie interwencje są najczęściej stosowane podczas porodu?

Pierwsza interwencja to założenie wenflonu, żeby móc zastosować nawodnienie w trakcie porodu i podać leki. Drugą interwencją będzie monitorowanie dziecka w trakcie porodu poprzez osłuchiwanie bądź podłączenie zapisu KTG, który pokazuje czynność serca dziecka oraz czynność skurczową macicy. Gdy zapis jest prowadzony długo, można poprosić o jego odpięcie. Jeśli poród nie postępuje (bywa, że czynność skurczowa wygasa), może zostać podłączona oksytocyna. Żeby ją wspomóc, może zostać przebity pęcherz płodowy. To w nim znajdują się naturalne prostaglandyny, które też będą stymulować macicę do skurczów. Jeśli naturalne metody łagodzenia bólu porodowego nie zadziałają, to wtedy zaproponowane będzie znieczulenie zewnątrzoponowe, które także jest interwencją medyczną. W drugim okresie porodu kobieta może mieć nacięte krocze. Jeśli ona i dziecko czują się dobrze, to te interwencje można uznać za niepotrzebne. Zawsze jednak należy rozsądnie podchodzić do tych kwestii, bo zarówno nadużywanie, jak i zaniechanie pewnych czynności może być niekorzystne.

Czy kobieta ma wpływa na to, jakie interwencję będą jej dotyczyć? Może je jakoś zminimalizować?

Oczywiście, że tak. Na długo przed porodem może starać się przygotować swoje ciało i umysł tak, żeby zminimalizować liczbę interwencji medycznych. Zastanówmy się na przykład nad prawdopodobieństwem nacięcia krocza. Im większa świadomość własnego ciała, tym mniejsze ryzyko epizjotomii. Przed porodem warto wykonywać masaż krocza. W drugiej fazie porodu, jeśli tylko to możliwe, lepiej wybierać pozycje wertykalne (przeć na stojąco, na krzesełku porodowym, na czworakach). W ochronie krocza bardzo ważna jest też współpraca rodzącej z położną. Ponadto istotne i godne polecenia jest świadome wybranie miejsca narodzin. Im szpital bardziej nastawiony na fizjologiczne porody, tym pewniej personel medyczny będzie stosował metody wspierające takie narodziny. Jest strona stworzona przez Fundację Rodzić po Ludzku: Gdzie Rodzić. Kobiety dzielą się na niej opiniami o szpitalach. Warto też udać się na miejsce i porozmawiać z położnymi z bloku porodowego.

Czy możemy nie wyrazić zgody na te wszystkie procedury? Z czego można z całą pewnością zrezygnować?

Jeśli stan dziecka i rodzącej jest stabilny, wszystko jest z nimi dobrze, to może nie zgodzić się ona na wywoływanie porodu. Może nie zgodzić się na przebicie pęcherza płodowego. Na cięcie cesarskie w danym momencie, jeśli są jeszcze inne możliwości, by spróbować urodzić dziecko. W zasadzie można nie zgodzić się na wszystko. Tylko czy to ma sens? Czy to bezpieczne rozwiązanie? Brak zgody wynikający np. ze strachu to fatalna sytuacja i nie oznacza, że poród i tak nie zakończy się cięciem cesarskim. Może być tak, że tylko w taki sposób dziecko będzie mogło przyjść na świat. Zachęcam zawsze kobietę do przyjmowania rozsądnego stanowiska i pamiętania, że interwencje bywają konieczne. Dlatego warto porozmawiać z lekarzem o zasadności danej procedury, jasno wyrazić nasze obawy i określić, na czym nam zależy. Być może w danej sytuacji jest on w stanie zaproponować inne rozwiązanie. Kobieta powinna mieć świadomość, że gdy nie wyrazi zgody na daną procedurę, może zostać poproszona o napisanie w dokumentacji medycznej oświadczenia, w którym będzie informacja, że na własną odpowiedzialność nie wyraża zgody na dane działanie. Bywa, że nie ma przestrzeni na rozmowę – interwencja jest konieczna. Dlatego warto w trakcie ciąży omówić z położną i potencjalną osobą towarzyszącą plan porodu oraz ewentualne interwencje, by znać ich zasadność.

Jakie ryzyko niesie stosowanie niepotrzebnych interwencji?

Mówi się o kaskadzie interwencji medycznych, że jedna interwencja pociąga za sobą drugą. Na przykład ustała czynność skurczowa, więc rodzącej zostaje podłączona w pompie oksytocyna. Skurcze robią się coraz silniejsze. W pewnym momencie są tak bolesne, że kobieta prosi o znieczulenie zewnątrzoponowe. Po podaniu znieczulenia może być sytuacja, że poród jeszcze bardziej przyspieszy albo wręcz przeciwnie – zwolni lub ustanie, co będzie oznaczać brak postępu porodu. Wtedy może zaistnieć konieczność cięcia cesarskiego. To taki przykład kaskady interwencji. Trudno jednak teoretyzować, czy dana interwencja była konieczna.

Mówi się o tym, że poród drogami natury jest wysiłkiem porównywalnym do przebiegnięcia maratonu. Dlaczego w większości szpitali nie wolno jeść ani pić? Naprawdę lepsze jest sztuczne nawadnianie organizmu?

Najczęściej w polskich szpitalach można pić wodę małymi łyczkami. Nie można jeść, ponieważ w przypadku nagłego cięcia cesarskiego być może trzeba będzie kobietę znieczulić ogólnie, więc i zaintubować. Jeśliby wcześniej zjadła, to istnieje obawa wystąpienia zespołu Mendelsona, czyli zachłystowego zapalenia płuc. Powoli się to zmienia – w niektórych szpitalach rodzące mogą jeść. Warto o to dopytać, wybierając miejsce porodu.

To prawda, poród jest istnym maratonem. Bywa, że kobieta, która trafia na salę porodową, już od kilku godzin nie jadła, jest głodna, zaczyna jej brakować sił. Myślę, że rodzące powinny móc posilić się w trakcie porodu, czyli oprócz napicia się wody coś zjeść. Szczególnie że przy zakładaniu znieczulenia anestezjolodzy i tak traktują kobietę ciężarną jak osobę z pełnym żołądkiem.

A po porodzie? Noworodki również z automatu poddawane są różnym zabiegom: podanie witaminy K domięśniowo, zabieg Credégo, szczepienia. Czy to naprawdę jest niezbędne? Może niektóre zabiegi można odroczyć?

Kobieta, która rodzi dziecko, już w trakcie ciąży powinna się zastanowić, czy chce, żeby jej dziecku podać witaminę K domięśniowo, wykonać zabieg Credégo. Czy chce, by jej dziecko zostało zaszczepione przeciwko gruźlicy i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW B). Już w trakcie porodu kobieta może powiedzieć: Nie wyrażam zgody na: podanie witaminy K, zabieg Credégo i nie chcę, by moje dziecko zostało zaszczepione. Wtedy zostanie poproszona o napisanie tego w dokumentacji medycznej. Można też takie pismo przygotować sobie wcześniej i tylko w szpitalu uzupełnić o datę narodzin dziecka i przekazać do dokumentacji. Nie chcę wnikać, czy są one konieczne, czy nie. Cały sztab specjalistów pracuje nad rekomendacjami, można je odnaleźć i przeczytać. Podanie witaminy K zmniejsza ryzyko wystąpienia choroby krwotocznej. Tak jak ze wszystkim znajdziemy zwolenników i przeciwników danych procedur. Dlatego uważam, że każdy rodzic powinien podjąć własną decyzję. Na to jest bardzo dużo czasu, bo ciąża trwa 40 tygodni. Warto przyjść do szpitala już z jasnym stanowiskiem odnośnie do tych zabiegów. Oczywiście można wybrać niektóre z nich – np. dziecku będzie podana witamina K, ale nie będzie szczepione.

W jaki sposób można domagać się swoich praw?

Po pierwsze należy te prawa dobrze znać i rozumieć, a następnie, o ile zachodzi taka potrzeba, po prostu w trakcie rozmowy z personelem medycznym odwołać się do nich. Dlatego zachęcam do wcześniejszego przygotowania planu porodu. To otwiera pole do rozmowy o oczekiwaniach, a także o tym, na co nie wyrażamy zgody, i o procedurach, które nie podlegają negocjacjom. Warto pamiętać, że osoba towarzysząca może być pośrednikiem pomiędzy rodzącą a personelem. Dlatego to bardzo ważne, aby partner (lub inna wybrana osoba) znał i rozumiał jej wolę i zamiary. W szpitalu w dzień powszedni można zgłosić sytuację osobom decyzyjnym, które odpowiadają za dany oddział. W przypadku braku porozumienia można też skonsultować daną sytuację z Rzecznikiem Praw Pacjenta.

Co musi się zmienić w systemie, żeby pacjentki przestały być traktowane rutynowo?

Rutyna źle się kojarzy. Gdy odnosi się do szpitala, sugeruje, że pacjentki traktowane są przedmiotowo. Uważam jednak, że to nie jest to samo. Pewna doza rutyny, jaka kryje się chociażby za procedurami, jest konieczna. Procedury porządkują pracę i zapewniają określony standard opieki. Gdyby ich nie było, pojawiłby się chaos. Sztuką jest takie posługiwanie się procedurami, żeby nie zagubić w pracy empatii i indywidualnego traktowania kobiet, które mają różne potrzeby. W systemie zdrowotnym pacjentka powinna być podmiotem, a nie przedmiotem. Jak tego dokonać? Myślę, że warto postawić na lepszą edukację zarówno pacjentek, jak i personelu, co pozwoli lepiej rozumieć się nawzajem i ułatwi współpracę kobiety rodzącej z personelem medycznym. Należy pamiętać też o odpowiednim przygotowaniu personelu medycznego nie tylko merytorycznie, ale też emocjonalnie. Niezbędne wydaje się być dążenie do zwiększenia jego liczby przy jednoczesnym zmniejszeniu biurokracji. Niestety na jednego pacjenta przypada zbyt mało personelu. Reasumując, szpitale powinny inwestować w ludzi.

Ważne też, żeby pacjentki oprócz znajomości swoich praw znały także swoje możliwości. Umiały i chciały odnaleźć w sobie coś, co można określić jako moc rodzenia, i miały świadomość swojego ciała. To wymaga od nich pracy w trakcie ciąży. Świadomość własnych potrzeb i możliwości pozwoli wybrać odpowiednie miejsce porodu, miejsce, w którym poczują się dobrze i bezpiecznie.

Foto: flikr.com/koadmunkee

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Procedury okołoporodowe w polskich szpitalach – czy na pewno wszystkie są konieczne?

Szkoła nie uczy tego, czego powinna!

Dlaczego konsekwencja w wychowaniu jest przereklamowana?

Przejdz do: