Czy dziecko (i jego mózg) może naturanie przyswoić drugi język?
Święta, święta, święta... zobacz PREZENTY dla dzieci
| Czy dziecko (i jego mózg) może naturanie przyswoić drugi język?

Czy dziecko (i jego mózg) może naturanie przyswoić drugi język?

Trudno przecenić korzyści płynące z nauki języków obcych. Nie tylko wspomaga ona rozwój intelektualny dziecka, lecz także poszerza jego horyzonty myślowe, a przede wszystkim zapewnia możliwości komunikacyjne, niezbędne we współczesnym, zglobalizowanym świecie. Nic dziwnego więc, że coraz więcej rodziców decyduje się wprowadzać drugi język już na bardzo wczesnym etapie życia dziecka. Jak zrobić to w sposób mądry i skuteczny?

“Kto uczy się nowego języka, zdobywa nową duszę”
(Juan Ramón Jiménez)

Jak to się dzieje w mózgu?

Nauka języka jest dla człowieka procesem naturalnym i zaczyna się wraz z narodzinami. Zdrowy mózg noworodka jest w pełni przygotowany do przyswojenia każdego języka, jaki znajduje się w jego otoczeniu.

Kluczowymi obszarami w mózgu odpowiedzialnymi za tę naukę są ośrodki Wernickiego i Broki. Pierwszy odpowiedzialny jest za rozpoznawanie głosek, wyrazów, zdań, rozumienie mowy. Drugi steruje funkcjami motorycznymi aparatu mowy – odpowiada za generowanie mowy. Oba te obszary charakteryzują się niezwykłą plastycznością.
Dzięki ćwiczeniom można je rozwinąć oraz fizycznie powiększyć. Do tego potrzebna jest jednak bardzo intensywna nauka. To właśnie ma miejsce w przypadku przyswajania pierwszego języka przez dziecko. Od samego początku jest ono niejako zanurzone w języku. Młody mózg bombardowany informacjami lingwistycznym szybko uczy się rozpoznawać istotne dźwięki, nadawać im znaczenie, wypowiadać sensowne zdania.

Jak się okazuje, ta plastyczność pozostaje z grubsza niezmienna podczas naszego życia. Teoretycznie więc nauka dodatkowego języka możliwa jest w każdym wieku, jeśli poprowadzona będzie właściwą metodą.

Najlepsze książki dla dzieci i rodziców - księgarnia Natuli.pl

Jak dzieci uczą się języka?

Nie ma w świecie nauki zgody co do tego, jak dokładnie przebiega proces uczenia się języka. Zwolennicy teorii Noama Chomskiego argumentują za istnieniem gramatyki uniwersalnej – wrodzonego fundamentalnego systemu gramatycznego, który umożliwia uczenie się języka. Inni sugerują, że mózg dziecka z łatwością wyłapuje wzorce i schematy w języku, na który jest eksponowany, co umożliwia proces nauki.

Obie strony zgodne są jednak co do tego, że w przypadku dzieci mamy do czynienia nie ze świadomą nauką, lecz raczej z przyswajaniem (ang. acquisition) języka. Dziecko zdobywa kompetencje lingwistyczne niejako mimochodem, wchodząc w interakcje z otoczeniem, i choć jego mózg wykonuje bardzo intensywną pracę, pozostaje ona nieuświadomiona. W pewnym momencie dziecko po prostu zaczyna mówić.

Jaka metoda jest najlepsza?

Dobrze, jeśli proces nauki drugiego języka będzie jak najbardziej zbliżony do tego naturalnego. Metoda powinna być więc nakierowana nie tyle na naukę w znaczeniu akademickim, lecz na przyswajanie, czyli niejako chłonięcie języka z otoczenia i w interakcji z nim.

Takie właśnie założenia ma metoda immersji językowej (zanurzenia w języku). Opiera się ona na możliwie największej i zróżnicowanej ekspozycji na język. Zakłada, że dostarczony materiał językowy powinien być zrozumiały w kontekście i interesujący. Najlepiej, jeśli dziecko może odnieść nową wiedzę do swojego doświadczenia – nauka sprawdza się najlepiej w kontekście codziennego życia i zabawy.

Kluczową sprawą są warunki, w jakich odbywa się owo zanurzenie językowe – dziecko musi czuć się swobodnie i dobrze w tym procesie. Pamiętajmy, że stres znacznie obniża nie tylko zdolność uczenia się, ale także motywację do podejmowania kolejnych prób.

Jak to zrobić?

Mieszkanie za granicą

Wyjazd z dzieckiem do kraju, w którym ludzie posługują się naszym docelowym językiem, jest bodaj najlepszą metodą. Jest to właściwie immersja całkowita. W ten sposób dziecko nie tylko poznaje język, ale także uczestniczy w kulturze, wchodzi w interakcje z osobami tam mieszkającymi. Ma tym samym okazję ćwiczyć wymowę, słownictwo i struktury gramatyczne w naturalnym środowisku. Postęp nauki jest wówczas niezwykle szybki.

Jeśli zdecydujemy się na wyjazd, zanim nasze dziecko ukończy 6 rok życia, możemy być pewni, że będzie ono perfekcyjnie dwujęzyczne, nie pozostaną nawet ślady naszego rodzimego akcentu. Okazać się może nawet, że to ojczysty język jako ten mniej używany zacznie zanikać. Warto wówczas kultywować go w domu.

OPOL (ang. one parent, one language), czyli jeden rodzic, jeden język

To metoda, kiedy jeden rodzic w interakcji z domownikami posługuje się jednym językiem, a drugi – drugim. Najczęściej stosują ją rodziny, w których jedno z rodziców jest obcokrajowcem.

Jeśli jednak rodzice tej samej narodowości biegle posługują się obcym językiem i przynajmniej jedno z nich czuje się swobodnie używając go, to również mogą spróbować wprowadzić tę metodę.
Oczywiście pociąga to za sobą wiele praktycznych problemów – na przykład z czytaniem książek czy podczas wizyty gości. O ile bowiem w przypadku rodzica obcokrajowca sytuacja jest dość jasna, to rodzic, który biegle włada językiem ojczystym, stale narażony jest na pokusę łatwiejszego rozwiązania problematycznych sytuacji.

Przy metodzie OPOL należy pamiętać o tym, że dziecko poza domem zanurzone jest w mowie ojczystej. Może więc nabrać niechęci do używania drugiego języka, szczególnie w przypadku jeśli oboje rodzice tak naprawdę biegle władają jego językiem ojczystym. Jeśli więc zdecydujemy się na tę metodę, warto pomyśleć o wspomaganiu jej, różnicując warunki ekspozycji na język, np. poprzez oglądanie bajek, wyjazdy na obozy językowe, podróże.

Oglądanie bajek w obcym języku

Sposób ten jest dość łatwy do zastosowania, szczególnie w przypadku małych dzieci. Choć raczej trudno o osiągnięcie kompetencji językowej wyłącznie przez kontakt z obcojęzyczną kreskówką czy filmem. Na pewno warto jednak pomyśleć o tym jako o metodzie pomocniczej. Niestety w przypadku starszych dzieci, szczególnie jeśli nie wprowadzamy języka obcego do innych dziedzin życia, może ona spotkać się z niechęcią. Dziecko zaczyna stresować się brakiem pełnego zrozumienia treści bajki, tym bardziej że wraz z wiekiem sięga po te coraz bardziej skomplikowane. Istotne stają się już słowne niuanse, nie zawsze możliwe do wywnioskowania z kontekstu.

Dwujęzyczne przedszkole

Koncepcja dwujęzycznego przedszkola zakłada, że dzieci mają w nim ciągły kontakt z językiem obcym. W odróżnieniu od koncepcji wczesnej nauki języków nie odbywa się tam formalna nauka drugiego języka, towarzyszy on po prostu codzienności przedszkolnej – zabawom, posiłkom, czynnościom higienicznym itp.
Jedną z koncepcji wykorzystywanych w przedszkolach jest early partial immersion. To równy udział języka ojczystego i języka obcego w codziennych sytuacjach komunikacyjnych.

Przedszkole dwujęzyczne wydaje się zatem doskonałą formą ekspozycji dziecka na język, szczególnie jeśli wspierane jest przez dodatkowe działania rodziców w czasie pozaprzedszkolnym (bajki, książki, spotkania z obcokrajowcami). Ilość czasu, którą dziecko spędza w takiej placówce, oraz wielorakość okazji do kontaktu z językiem pozwalają oczekiwać dobrych rezultatów, jeśli chodzi choćby o osłuchanie się.

Zanim jednak wyślemy dziecko do przedszkola tego typu, warto przyjrzeć się, w jaki sposób język obcy tam funkcjonuje. Czy kadra ma dobre przygotowanie merytoryczne (idealną sytuacją jest, jeśli mamy do czynienia z native speakerami). Czy kontakt z językiem przebiega faktycznie w sposób naturalny i niewymuszony. Czy opiekunowie mają dobry kontakt z dziećmi. Może bowiem pojawić się sytuacje, że dziecko nie tylko nauczy się błędnie języka, lecz także całkowicie zrazi się do jego nauki. Może tak się stać w przypadku niewystarczającej kompetencji językowej kadry oraz gdy relacja dziecka z opiekunem obarczona jest stresem. Warto więc zwrócić uwagę nie tylko na kompetencje językowe, ale i wychowawcze.

Szkoła językowa

Coraz więcej szkół językowych, zarówno tych dobrze ugruntowanych na rynku, jak i nowopowstałych, proponuje zajęcia dla dzieci. Grupy wiekowe zaczynają się już od pierwszego roku życia. Metody dydaktyczne muszą być więc dostosowane do możliwości poznawczych małych kursantów.

Przyjrzeliśmy się pomysłowi jednej z takich szkół. W krakowskim centrum Little America stosowany program nauki angielskiego (International Language Program – ILP) zakłada pełne zanurzenie w anglojęzycznym środowisku w czasie trwania lekcji. Zajęcia prowadzone są przez amerykańskich native speakerów. Proponowane aktywności umożliwiają dzieciom chłonięcie języka w różnorodnym kontekście, oczywiście głównym narzędziem jest tu zabawa.

Niezależnie od tego, na jaką metodę się zdecydujemy, należy pamiętać, że każda z nich, może poza mieszkaniem zagranicą, może okazać się nie dość skuteczna. Nie oczekujmy więc od dziecka, by biegle władało angielskim, dlatego że dużo płacimy za przedszkole językowe, a w domu czytamy książki tylko w tym języku. Postarajmy się, by nauka była dla niego przygodą, w której będzie chciało uczestniczyć.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Edyta Ryłek

Filozofka, web designerka i pełnoetatowa mama dwóch chłopców. Niepokorna uczennica losu. Praktykuje kuchnią eksperymentalną oraz pradawną sztukę nie zasypiania przy książce. W wolnych chwilach preferuje odpoczynek.

Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Jak rodzicielstwo przez zabawę pomaga rozwiązywać codzienne problemy?

Lęk w rodzicielstwie. Dlaczego warto go zrozumieć

Ciąża i poród w Finlandii

Przejdz do: