Jakie skutki przynosi porównywanie?
| Jakie skutki przynosi porównywanie?

Jakie skutki przynosi porównywanie?

Pragnienie bycia kimś wartościowym dla osób, które kochamy, cenimy, które są dla nas ważne, jest jedną z fundamentalnych potrzeb człowieka. Poczucie własnej wartości leży u podstaw naszego istnienia i ma kolosalne znaczenie na każdym etapie rozwoju, w każdej sferze ludzkiej aktywności.

„Jestem jaki jestem – ani lepszy, ani gorszy. Mam swoje mocne i słabe strony i to jest w porządku. Lubię siebie. Jestem wartościowym człowiekiem, tylko dlatego, że po prostu jestem”. Który z rodziców nie chciałby wyposażyć swojego dziecka w takie przekonanie o sobie samym, przekonanie pełne akceptacji i poczucia własnej wartości?

Znam niestety wielu, którzy poniżają swoje dzieci, zawstydzają je, nie doceniają wysiłku, uznają jedynie sukces i zwycięstwo. W swoim przekonaniu motywują dzieci do osiągania lepszych wyników, rozwijają ich ambicję i wspierają wzrost poczucia własnej wartości i wiarę we własne możliwości.

W tym celu – w moim odczuciu – wybierają jednak strategie, które mogą mieć dramatyczne skutki. Należą do nich m. in.:

  • etykietowanie,
  • krytykowanie,
  • nagradzanie,
  • chwalenie,
  • porównywanie.

Dlaczego skutki mogą być dramatyczne?

Bo niejednokrotnie przynoszą efekt odwrotny od zamierzonego – zamiast budować poczucie własnej wartości, zaniżają je i prowadzą do nadwerężania więzi rodzica i dziecka, zrywania kontaktu i braku zaufania.

Napełnia mnie smutkiem, a jednocześnie zdumiewa fakt, jak to jest możliwe, że dorośli, mimo, iż sami nie znoszą być krytykowani czy etykietowani, kierują takie komunikaty do swoich dzieci? Szczerze nie cierpimy porównywania nas do innych, a sami – porównujemy.

Jakie skutki przynosi porównywanie?

Dlaczego porównywanie tak bardzo nas drażni? Co czujemy, gdy ktoś nas do kogoś porównuje lub my sami porównujemy się do innych? Co mogą czuć nasze dzieci? Jakie skutki przynosi porównywanie?

Niechęć

„Michałku, daj dziewczynce grabki. Popatrz, jak Rafałek się dzieli zabawkami. Ucz się od brata”.

Co może myśleć i czuć dziecko: „Dlaczego tata każe mi oddać moje zabawki obcym dzieciom? Nie lubię ich. Foremki są przecież moje, tata sam mi je kupił”.

Wrogość

„Dzieci, nie biegajcie. Wojtuś zawsze się ładnie bawi, a wy tak nie potraficie”.

Co może myśleć i czuć dziecko: „Ten Wojtek to pupilek pani, lizus, wszyscy biegamy, a on jeden nie. Gdyby nie on, pani by nas nie upominała. Pożałuje tego”.

Zazdrość

„Taka jestem dumna z Mateusza, zawsze chętnie pomaga każdemu, kto go o to poprosi. Nie tak jak ty, Krzysiu”.

Co może myśleć i czuć dziecko: „Mama powiedziała, że jest dumna tylko z Mateusza, mnie już nie kocha tylko jego – tylko jego zauważa, tylko jego chwali…”

Zniechęcenie

“Popatrz, znów wyjechałaś za linię. Twoja siostra w tym wieku kolorowała tak pięknie”.

Co może myśleć i czuć dziecko: „ Nie cierpię tego kolorowania. Jest nudne i zawsze wyjeżdżam za linię, choćbym nie wiem jak się starała”.

Bunt

„Znów to samo! Wszystko zostało na talerzu. Zobacz, jak Kasia ładnie je. Chcesz być chory i umrzeć z głodu? Nie ruszysz się od stołu, dopóki nie zjesz tak, jak Kasia”.

Co może myśleć i czuć dziecko: „Nie smakuje mi to! Nie będę jadł! Sama sobie jedz! Nie chcę! Głupia Kaśka”.

Obniżone poczucie własnej wartości

Można tu przytoczyć którekolwiek z wyżej wymienionych zdań dorosłego, by dziecko mogło o sobie pomyśleć: „Jestem do niczego. Nic nie umiem, nic mi się nie udaje. Nikt mnie nie lubi. Tata/mama ma rację, niczego się nie nauczę. Oni wiedzą lepiej”.

Czym zastąpić porównywanie?

Poszukiwanie uznania i docenienia na zewnątrz zawsze podważa w człowieku poczucie własnej wartości i wiarę w siebie, niezależnie od wieku. Zamiast porównywać, dostarczajmy dzieciom doświadczeń wzmacniających ich poczucie własnej wartości. One skutecznie eliminują krzywdzący wpływ etykiet, ocen, porównań. Oto trzy podstawowe sposoby:

  1. Dostrzegać dziecko tu i teraz.
  2. Akceptować i cenić je takim, jakie ono jest.
  3. Bezwarunkowo kochać.

Dostrzeganie dziecka to nic więcej, jak odpowiedź na szczerze wyrażoną prośbę:

– Patrz, mamo, patrz!
– Patrzę! [i opisuję, co widzę:] Widzę, wspiąłeś się na przedostatni szczebel drabinki. Cieszysz się?”
– Taaaaaak!!!

Powstrzymuję się od wszelkiej oceny (“Brawo, jesteś super!”), porównania (“Ale goń Grzesia, zobacz, on jest już na samej górze!”), etykiety (“Jesteś mały spryciarz, zuch chłopak”). Dziecko pragnie jedynie, by potwierdzić jego doświadczenie i istnienie.

Potrzeba akceptacji i docenienia dziecka takim, jakim ono jest:

– Widzę, że jest ci bardzo trudno, bo chciałaś jeszcze pobyć z mamą, zanim wejdziesz do sali?

Czasem bardzo trudno powiedzieć to zamiast nasuwającego się automatycznie „Ale jesteś już dużą dziewczynką. Przestań płakać, inne dzieci już dawno są w sali, a ty?” Trudno się powstrzymać, bo chcemy zmotywować, wzmocnić właściwe – w naszej ocenie  – zachowanie.

Tymczasem każde dziecko jest jednak inne, każde rozwija się w swoim tempie, każde ma indywidualne predyspozycje.

Warto więc dawać mu prawo do bycia sobą, przyjmować cierpliwie wszelkie upadki i wzloty. To one przecież kształtują osobowość dziecka, a reakcja rodzica, życzliwa obecność, wsparcie i akceptacja są w tym procesie niezwykle pomocne. 

Jak więc wzmacniać, wspierać, akceptować?

Mówiąc:

  1. Co widzę: Widzę, że jest ci bardzo trudno, bo chciałaś jeszcze pobyć z mamą, zanim wejdziesz do sali?
  2. Co czuję, kiedy to widzę: Smutno mi, kiedy widzę twoje łzy…
  3. Jaką potrzebę zaspokoiło (lub nie) zachowanie dziecka: “..bo chciałabym, żeby dzieci dobrze czuły się w naszym przedszkolu.
  4. Zapytać, czy dziecko czegoś potrzebuje, ma jakąś prośbę: Mogę ci jakoś pomóc? Może mogę cię przytulić?

Bezwarunkowa miłość

Co czujesz, kiedy słyszysz: “Kocham cię, dobrze się spisałeś. Postarałeś się tak, jak ci mówiłem.”? Wyrażanie miłości słowami czy gestami wyłącznie w sytuacjach, gdy dziecko spełniło rodzicielskie oczekiwania, rodzi poczucie bycia kochanym „za coś”. Jednocześnie w dziecku pojawia się myśl odwrotna: „Rodzice nie kochają mnie, gdy nie robię tego, czego oni chcą”.

Odmawianie miłości w sytuacjach napięcia i stresu, zagubienia i strachu np. poprzez odsyłanie dziecka do osobnego pokoju, pozbawia je obecności, uwagi i miłości najważniejszej i najbliższej mu osoby, od której przez pierwsze lata swojego życia jest całkowicie zależny. A bezwarunkowa miłość jest zupełnie za nic, darmo dana, z oceanem przebaczenia i wyrozumiałości, morzem cierpliwości i oddania.

Każdy szuka własnego rodzicielskiego sposobu na odkrywanie, wspieranie, rozwijanie całego bogactwa i piękna swojego dziecka. Ja wybrałam ten – niełatwy, bo inny od tego, co dobrze znam z dzieciństwa i otoczenia. Tak bardzo wychodzący poza schematy myślenia o dziecku, jego uczuciach i potrzebach. I choć się potykam, to nie wątpię, że bez porównywania, chwalenia i oceniania moje córki mogą prawdziwie rozwinąć swoje skrzydła.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewelina Adamczyk

Córka, żona, mama, pedagog. Współzałożycielka śląskiej Wioski Rodziców, współorganizatorka pierwszej na Śląsku Konferencji Empatii, uczestniczka wielu warsztatów z Porozumienia bez Przemocy, empatyczna opiekunka dzieci na rodzinnych obozach Inkubatora Empatii, wytrwale praktykująca i pogłębiająca język żyrafy. Głęboko przekonana, że dzięki niemu możliwa jest autentyczna i bliska relacja.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Jak się godzić w związku

Skąd się biorą jesienno-zimowe infekcje

Dzieci uczą się przez doświadczanie. Nie przez to, co im pokażemy!

Przejdz do: