Jeśli chcemy szkoły dialogu i empatii dla dzieci, dajmy zrozumienie i empatię dla nauczycieli
Galeria najciekawszych prezentów na Dzień Dziecka... zobacz.
| Jeśli chcemy szkoły dialogu i empatii dla dzieci, dajmy zrozumienie i empatię dla nauczycieli

Jeśli chcemy szkoły dialogu i empatii dla dzieci, dajmy zrozumienie i empatię dla nauczycieli

Systemowa szkoła tradycyjnie pojmowana jest jako miejsce ocen – od nauczyciela oczekuje się, aby oceniał pracę uczniów, stosował zapis cyfrowy, aby wyrazić swoją opinię na temat zaangażowania, progresu, a wreszcie osiągniętej wiedzy.

Zadanie wydaje się niezwykle proste, ale kiedy stoi przed nim osoba wrażliwa, która pragnie wzbogacać życie uczniów, pojawia się dylemat, jak ocenić, aby zmotywować do pracy i dać rzetelny feedback, no i jak to zrobić 100, 200 razy w tygodniu.

Jego praca podlega też stałej ocenie – przez uczniów, rodziców, dyrekcję

Często słyszymy o „niekompetentnych nauczycielach”, takich, którzy „może znają dobrze swój przedmiot, ale nie potrafią go uczyć”. Młody nauczyciel, stażysta, w teorii może liczyć na wsparcie ze strony opiekuna stażu, ale w realiach polskiej szkoły zadanie opiekuna często kończy się na wypełnieniu dokumentacji. Nauczyciel, popełniając błędy, wpisane przecież w proces zdobywania doświadczenia, bywa sam, niekiedy usłyszy tylko od dyrekcji, że powinien zmienić metody, ale na jakie i jak – pozostaje już w sferze niedopowiedzeń.

W atmosferze ocen komunikacja oparta na zasadzie win-win (z ang. wygrana-wygrana – przyp. red.), w której uwzględnione są potrzeby wszystkich, wydaje się bajką. Dzięki porozumieniu bez przemocy jest możliwa, bo przede wszystkim daje przestrzeń na kontakt ze sobą, uważność i empatię.

Pamiętam, jak kiedyś, jeszcze na studiach, wydawało mi się zabawne powiedzenie „Obyś cudze dzieci uczył”. Teraz już wiem, jak wymagająca jest praca nauczyciela, że szczególnie praca z dziećmi wymaga od niego nie tylko przygotowania, lecz także kreatywności, energii i indywidualnego podejścia do uczniów.
Nauczyciele w swoją pracę wkładają dużo serca (może pojawią się głosy, że nie wszyscy – dobrze, nie wszyscy, ale większość). Jednocześnie są ludźmi i mają ograniczone zasoby, czasem brak im sił, cierpliwości, ulegają nadmiernym emocjom. Zdarza się, że się mylą czy popełniają błędy. Bycie niedoskonałym jest wpisane w życie, jak pisze badaczka Samowspółczucie Kristin Neff. Mit, że nauczyciel to osoba wszystkowiedząca, w moim przekonaniu odchodzi w niepamięć, bo wiedza i nauka tak szybko idą naprzód, że trudno jest za tym nadążyć, nawet jeśli nauczyciele stale się doszkalają.

To, co chcemy mocno podkreślić, bazując na porozumieniu bez przemocy amerykańskiego psychologa Marshalla Rosenberga, to to, że za każdym działaniem czy wypowiedzią stoi próba zaspokojenia potrzeb. Dotyczy to wszystkich – dzieci, nauczycieli i rodziców.

Zilustrujmy to na krótkich przykładach:

Dziecko trzeci raz w tym tygodniu nie ma na lekcji podręcznika. Możemy je ocenić jako leniwe, niezaangażowane – i to są analizy, osądy. A możemy na nie spojrzeć inaczej i poszukać kryjących się za jego zachowaniem uczuć i potrzeb:

  • może jest zmęczone i potrzebuje odpoczynku,
  • może czuje złość, bo potrzebuje zaufania, a może więcej samodecydowania,
  • może czuje się zagubione i potrzebuje pomocy.

Nie chodzi o to, by całkowicie odpuścić i zaakceptować to, że dziecko nie ma i nie będzie miało podręcznika. Kluczowe jest jednak, by chcąc wypracować porozumienie i nawiązać kontakt, unikać ocen i interpretacji, bo one wywołują u naszego rozmówcy opór, reakcję obronną (walkę lub ucieczkę). Zamiast tego lepiej skupić się na faktach i dostrzec za jego zachowaniem uczucia i potrzeby (jednocześnie mając w świadomości swoje uczucia i potrzeby), a następnie w oparciu o to budować kontakt.

Drugi przykład: Rodzic podniesionym głosem (innym niż zwykle) mówi do nauczyciela, że ten uwziął się na jego dziecko.
Znowu możemy pomyśleć o rodzicu jako o roszczeniowym, trudnym itp., lecz takie myślenie utrudnia kontakt.
Zamiast tego możemy dostrzec jego uczucia i potrzeby. Być może jest zirytowany, bo bardzo potrzebuje zaufania, współpracy i sprawiedliwości. Może też ważna jest dla niego jasność i chce lepiej zrozumieć sytuację.

Ostatni przykład: Nauczyciel trzy razy prosił klasę o ciszę i skupienie się na lekcji. Gdy to nie poskutkowało, podniesionym głosem powiedział: “Do tej pory byłem dla was łagodny, jednak teraz będę postępował inaczej”.
Gdy ocenimy nauczyciela jako złośliwego, mściwego, nieopanowanego, nieprofesjonalnego, nie pomoże, a wręcz z dużym prawdopodobieństwem utrudni nam to spojrzenie z ciepłem i ciekawością na niego jako na człowieka. Gdy jednak dostrzeżemy za jego zachowaniem i słowami jego potrzeby, czyli np. frustrację wynikająca z potrzeby współpracy albo złość wynikającą z potrzeby łatwości lub niepokój wynikający z potrzeby troski i efektywności, łatwiej będzie nawiązać kontakt i zbudować porozumienie.

Bo przecież nauczyciel, który tak mówi do dzieci, robi to z troski o ich dobro i zapewne chce w ten specyficzny sposób zachęcić młodzież do współpracy, poprosić o uwagę i powiedzieć, jak trudno jest prowadzić lekcję, gdy jest głośno w klasie. Cały kłopot polega na tym, że takie „trudne” komunikaty niełatwo jest uczniom usłyszeć i – co więcej – bardziej skłaniają do oporu i walki o swoje niż do współpracy i uwzględniania perspektywy nauczyciela.

Nauczyciel chce współpracować zarówno z rodzicami, jak i uczniami, lecz by to było możliwe, potrzebuje dialogu, a nie walki. Łatwiej jest przejść w tryb dogadywania się, gdy odejdziemy od ocen i popatrzymy na siebie z ciekawością i otwartością.

W pełni zgadzamy się ze słowami Janusza Korczaka „Nie ma dzieci, są ludzie” i dlatego czujemy radość i nadzieję, widząc w polskich szkołach coraz więcej działań mających zaprosić dzieci do dialogu, by były widziane ze swoimi potrzebami, które będą w miarę możliwości uwzględniane. Potrzeby dzieci, nauczycieli, rodziców są ważne i chcemy działać na rzecz uwzględniania ich wszystkich. Okazując sobie empatię, okazując empatię nauczycielowi, poprzez przykład uczymy dzieci świata dialogu, w którym jest miejsce na patrzenie na drugiego człowieka nie przez pryzmat ocen, etykiet czy interpretacji, lecz jego uczuć i potrzeb. Parafrazując Janusza Korczaka, pamiętajmy więc: nie ma nauczycieli, są ludzie.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Joanna Berendt i Paulina Orbitowska-Fernandez

Joanna Berendt – Certyfikowany przez CNVC trener Porozumienia bez Przemocy, coach akredytowany przez ICF (PCC International Coach Federation), trener rozwoju osobistego. Specjalizuje się we wspieraniu osób indywidualnych oraz organizacji w sytuacjach konfliktowych oraz odkrywaniu i pełniejszym wykorzystywaniu potencjału. Paulina Orbitowska-Fernadez – politolożka i nauczycielka. Z licznych podróży, nauk społecznych oraz edukacji czerpie wiedzę i inspirację do tego, by być liderem zmiany w oświacie. Obecnie pracuje w polsko-angielskiej szkole podstawowej, aktualnie na stanowisku dyrektora.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.nvccoaching.pl/




Jak naturalnie wykorzystać potencjał mózgu dziecka? Rozmowa z Marzeną Żylińską, cz.2

Plaża, słońce i… rekiny, czyli o ubraniach na ciepłą porę roku od Jako-o

Krótkowzroczność – jakie mamy możliwości radzenia sobie z tym problemem?

Pasożyty w twoim ciele – jak je wykryć i jak z nimi walczyć?

Właściwości oleju z oregano

7 procesów, które zachodzą w mózgu kobiety w trakcie karmienia piersią

Przejdz do: