zobacz inne galerie
+ dołącz do projektu
Bałtów na 3 urodziny. Pół roku wcześniej byliśmy w Jarkowie, wsi koło Lewina Kłodzkiego, skąd z daleka podziwialiśmy wierzchołki otaczających nas gór. Dla pokazania dziecku alternatywnych sposobów spędzania wolnego czasu wybraliśmy się do Jura Parku. 3 letni Filip spytał wtedy: mamusiu, a gdzie są góry?
Trzy miesiące później byliśmy już w Karkonoszach. Na spokojnie, wyciągami zdobywaliśmy pierwsze szczyty. Tu na zdjęciu Szrenica. Ale mały Filip się nie zmęczył. Co to za góra, której nie można zdobyć biegiem ?????
Bardzo proszę kochany syneczku. Następnego dnia zaatakowaliśmy Śnieżkę. Część trasy pokonaliśmy wyciągiem. Tuż pod szczytem usłyszałam „nie mam siły”, pomyślałam, że przesadziłam. Wzięłam moje maleństwo na ręce i powiedziałam”poniosę cię 10 kroków”. Na szczycie Czesi budowali jakąś szopę. Okazało się, że regeneracja mojego dziecka następuje w tempie błyskawicznym na dźwięk uderzających młotków. To był pierwszy i ostatni raz, kiedy nosiłam Filipa na rękach w górach.
Widok ze zdobytego szczytu Śnieżki. To zdjęcie nosi tytuł „magazynowanie wspomnień”.
W kolejnym roku, na 4 urodziny znów pojechaliśmy w Karkonosze. Z powodu kiepskiej pogody, która pokrzyżowała nam plany, zwiedzaliśmy to, co było dostępne i bezpieczne. Na zdjęciu nasza przygoda z Wodospadem Kamieńczyka.
5 urodziny w Disneylandzie. I dwa dni w Paryżu. Nowe miejsce, obcy język i mnóstwo atrakcji. Ale po kilku latach jedyne co Filip pamięta, to to, że bałam się wjechać na Wieżę Eiffla. A i tak wciąż pyta kiedy pojedziemy w góry.
Wakacje 2009. Dość wycieczkom ze Szklarskiej Poręby. Postanowiliśmy po raz pierwszy wziąć nasz dobytek na plecy i ruszyć pasmem ze Szrenicy do Samotni. To była wielka przygoda. Spacer ponad chmurami, kilka godzin wędrówki we mgle gęstej jak mleko. Deszcz, który towarzyszył nam przez 10 km następnego dnia. I trasa całego wypadu – przez 5 dni zrobiliśmy około 50 km. Nasz nowy sukces!
To wspaniałe uczucie, kiedy idziemy przez kilka godzin i jesteśmy zupełnie sami na szlau.
Samotnia w Karkonoszach. Jest to najpiękniejsze Schronisko jakie do tej pory widzieliśmy. Filip bardzo za nim tęskni. Tu nie widzicie Schroniska, tu widzicie radosnego chłopca w maminym ekwipunku. Nie chodzi przecież tylko o to, żeby zrobić jak najwięcej kilometrów…
Lato 2010. Spóźniony Filowy prezent na 6 urodziny. Planowana od dwóch lat wyprawa do potwora z Loch Ness. Żeby jednak dotrzeć do słynnego jeziora, Młody Człowiek musiał przejść ok. 60 km. Zajęło nam to kilka dni.
Invermoriston – koniec naszej drogi The Great Glen Way. Po kilku dniach wędrowania (dzienny dystans 12-18 km) tak objawia się zmęczenie mojego dziecka.
















