Juul na poniedziałek, cz. 33 – Dzieci także czują się samotne. I to jest ok!
Święta, święta, święta... zobacz PREZENTY dla dzieci
| Juul na poniedziałek, cz. 33 – Dzieci także czują się samotne. I to jest ok!

Juul na poniedziałek, cz. 33 – Dzieci także czują się samotne. I to jest ok!

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania z dzieckiem we wzajemnych relacjach oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Wraz z wydawnictwem MiND przygotowaliśmy 85 unikatowych tekstów Juula. Do przeczytania w każdy poniedziałek na dziecisawazne.pl.

Pytanie rodzica:

Moja córka ma siedem lat i przejście z przedszkola do szkoły jest dla niej dużym wyzwaniem. Pojawiły się nowe wymagania i oczekiwania, duża presja i także duża konkurencja między dziewczynkami w klasie – zarówno jeśli chodzi o naukę, jak i sport czy popularność towarzyską. Boję się, że moja córka w takich warunkach nie ma żadnej możliwości, żeby doświadczyć szkoły i uczenia się jako czegoś pozytywnego.

Próbuję często z nią o tym rozmawiać, ale ona nie chce się otworzyć. To musi być dla niej bardzo bolesny temat, bo zamyka w ogóle na to uszy. Wcześniej była otwartym dzieckiem, czuła się pewnie i bezpiecznie. Teraz nagle zamknęła się w sobie i zrobiła się agresywna. Będąc jeszcze w przedszkolu, często śpiewała w domu i bawiła się w teatrzyk razem z koleżankami. Teraz nagle zaczęła bać się wszelkich aktywności, przy których znajduje się w centrum uwagi. Nie lubi, gdy dziadkowie ją chwalą, i sama uważa się za nie dość dobrą i za nie dość lubianą. Co jednak nie jest prawdą.
Nie chciała nawet urządzać urodzin, żeby nie być w centrum uwagi. Nie wiem, co się z nią dzieje. Czy jest to tylko taka faza rozwojowa, przez którą musi przejść, czy też może my gdzieś popełniliśmy błąd? Co możemy zrobić, żeby na nowo odzyskać jej zaufanie i wzmocnić jej poczucie własnej wartości?

Odpowiedź Jespera Juula:

Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, żeby stwierdzić, czy poczucie własnej wartości Pani córki ucierpiało w tej nowej sytuacji, czy nie? Widać jednak, że wyobrażenie, jakie miała o sobie, załamało się.

Ta historia przypomina mi trochę doświadczenia wielu siedemnasto− dwudziestolatek, które opowiadają o swojej melancholii lub zaburzeniach odżywiania. Tak właśnie nierzadko dzieje się ze zdolnymi, wzorowymi i lubianymi przez kolegów uczennicami, które nigdy nie sprawiały najmniejszych problemów rodzicom. W swoich domach miały one niemal status ,,księżniczek’’, a potem przeniosły się do dużego miasta na studia. I tam znalazły się nagle w towarzystwie innych ,,księżniczek’’ i ,,książąt’’, przez co straciły orientację i swój dotychczasowy obraz samych siebie. ,,Nagle przestałam rozumieć, kim jestem’’ – mówią często takie dziewczynki. Dla wielu z nich to zderzenie z rzeczywistością i konieczność skorygowania wyobrażenia o sobie staje się przeszkodą nie do przeskoczenia.

Podobnie szkoła może stać się trudnym doświadczeniem dla siedmioletniej dziewczynki, która dorasta w bezpiecznym otoczeniu najbliższych, otrzymuje od nich wiele pozytywnej uwagi i pochwał i często znajduje się w centrum uwagi. Warunki społeczne i zasady gry są w szkole inne niż w przedszkolu, a nauczyciele nie zawsze troszczą się o psychiczne samopoczucie dzieci.

Pani córka była przyzwyczajona do niemal nieograniczonej uwagi, zaangażowania, życzliwości, troski i energii całej rodziny i otoczenia i – jak czytam w Pani liście – mogła się zdać na Wasze życzliwe i pozytywne przewodnictwo. Mówiąc wprost: dostawała tyle dobra z zewnątrz, że nawet nie musiała patrzeć do środka, żeby samą siebie w jakiś sposób zdefiniować. Nie jest to, oczywiście, żaden zarzut i nie powinna Pani tego tak traktować, tylko jedynie przyjąć do wiadomości jako fakt. Pani córka musi teraz znaleźć dla siebie inną drogę. Jej strategia jest taka, żeby zrobić to samemu – prawdopodobnie musiała podejrzeć ją gdzieś w swoim otoczeniu. Jej przekaz dla rodziny jest jasny: ,,Nie chcę pokazywać, co się we mnie dzieje. Straciłam całą pewność siebie i wasze pochwały są bezsensowne, ponieważ nie pomagają mi tam, gdzie wszystko się dzieje, czyli w szkole i z moimi przyjaciółmi’’.

Pisze Pani, że nie jest prawdą jakoby nie była zdolna ani lubiana przez kolegów. Tak, ale taka jest właśnie jej rzeczywistość wewnętrzna − tak ona ją odczuwa. Obojętne, jak to wygląda obiektywnie z zewnątrz. Proszę sobie wyobrazić, że przychodzi do Pani przyjaciółka i mówi, że od dłuższego czasu czuje się samotna i niekochana w swoim małżeństwie. Być może Pani ma inne zdanie o jej mężu i jest pewna, że on ją kocha. Ale jeśli tak postawi Pani sprawę, to zakończy Pani rozmowę z przyjaciółką, zanim się ona jeszcze zacznie. Podobne jest z Pani córką.

Wszyscy potrzebujemy uznania, szczególnie w krytycznych momentach swojego życia, kiedy musimy zmienić obraz, jaki mam o sobie. Chcemy, żeby nasze subiektywne uczucia były traktowane poważnie przez naszych bliskich, bo dopiero wtedy możemy je zintegrować albo się od nich uwolnić. I tutaj jest odpowiedź na pytanie, co może Pani zrobić dla swojej córki.

Wydaje mi się, że w tej nowej sytuacji najbardziej przeraża Panią samotność. I mam tutaj na myśli zarówno samotność córki w szkole, jak i Pani własną samotność w czasie, kiedy nie ma między Wami już takiej intymności i zaufania. Byłoby dobrze, gdyby zrobiła Pani w sobie miejsce dla tej samotności. Ona była już z Wami wcześniej, tylko stanowiła rewers Waszej wspólnoty. Jednak Pani córka – jak wiele współczesnych dzieci – znajdowała się zbyt dużo w centrum uwagi, a w tam człowiek czuje się dość samotny.

Pani córka przechodzi teraz trudny czas, ale nie można powiedzieć, żeby miała ona jakiś ,,problem’’, w tym sensie, że ktoś mógłby go za nią rozwiązać. Ważne jest natomiast, aby mogła liczyć na uznanie dla swoich uczuć, empatię i wsparcie otoczenia, jeśli o nie poprosi. Proszę być spokojną. Wahadło w końcu z powrotem przechyli się w stronę wspólnoty i intymności, a córka wróci do Pani jako nowy człowiek.

Jej sytuację możemy przedstawić sobie symbolicznie ten sposób: nagle znalazła się w nowym świecie, w którym ludzie mówią po chińsku. Ona jednak nie zna chińskiego. Przez pierwszy rok udaje jej się dotrzymać kroku tylko dlatego, że nauczyła się czytać mowę ciała. Nie biegnie do mamy po pomoc, ponieważ mama także nie zna chińskiego. Zamiast tego zebrała się w sobie i stara się za wszelką cenę odnaleźć w nowej rzeczywistości. Ten wysiłek zasługuje na wielkie uznanie, którego jednak nie chce lub nie może w tej chwili przyjąć. Jednak może Pani być pewna, że wszystko co od Pani słyszy, dociera do niej i pozostaje w jej wnętrzu.

W tym czasie może się Pani przygotować na bycie matką dużo dojrzalszej dziewczynki. Czasami trzeba przyjąć do wiadomości, że życie ma także drugą stronę, która wymaga innych kompetencji niż te, które miała do dyspozycji Pani córka. Jednak proszę nie tracić czasu na robienie je wyrzutów, że to czy tamto powinna robić inaczej. Po pierwsze, nie mogłaby tego robić inaczej, a po drugie, przyjmie to jako negację własnej osoby. Proszę być dla niej obecną, cieszyć się z jej istnienia, płakać razem z nią i uznać samotność za nową jakość Waszej relacji.

Tekst opublikowany w austriackim piśmie ,,Der Standard’’, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)

Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Ciąża i poród w Finlandii

Korzystanie z urządzeń elektronicznych i ich wpływ na rozwój dziecka – Jesper Juul

Poród naturalny i karmienie piersią a rozwój flory bakteryjnej dziecka

Przejdz do: