Juul na poniedziałek, cz. 35 – Być ojcem, jakim chciałoby się być
KIDS FASHION - 100 najciekawszych propozycji. Zobacz...
| Juul na poniedziałek, cz. 35 – Być ojcem, jakim chciałoby się być

Juul na poniedziałek, cz. 35 – Być ojcem, jakim chciałoby się być

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania z dzieckiem we wzajemnych relacjach oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Wraz z wydawnictwem MiND przygotowaliśmy 85 unikatowych tekstów Juula. Do przeczytania w każdy poniedziałek na dziecisawazne.pl.

Pytanie rodzica:

Mam trzydzieści pięć lat, jestem związany ze wspaniałą kobietą, z którą mamy trzech synów: trzy-, dziewięcio- i dwunastolatka. Zazwyczaj to średni syn najbardziej obrywa, kiedy mam zły humor. Nie wiem, dlaczego trafia akurat na niego. Wszyscy trzej to wspaniałe chłopaki – i nie wiem, co bym bez nich zrobił. To samo mogę powiedzieć o mojej żonie.

Mimo to codziennie w domu zdarzają się kłótnie i zła atmosfera. Zazwyczaj zaczyna się wtedy, kiedy trzeba zająć się pracą domową. Mój dziewięciolatek ma trudność, żeby skoncentrować się i zając lekcjami po całym dniu w szkole. Doskonale zdaję sobie sprawę, co on czuje, bo dobrze pamiętam swoje lata szkolne. Mój ojciec nie miał dla mnie cierpliwości i najchętniej cały czas bawiłbym się z kolegami, zamiast siedzieć nad książkami. Pamiętam, że dużo wtedy płakałem. A dzisiaj najbardziej mnie boli, kiedy próbuję pomóc synowi w lekcjach, a on zaczyna płakać. Jestem pewnie dla niego zbyt surowy, a poza tym wiem, że mam wysokie wymagania. Chcę być pomocny, a kończy się na tym, że robię się tak samo wściekły i surowy jak mój ojciec.

Kiedy mam zły dzień, zaczynam się zastanawiać, czy na pewno jestem stworzony do bycia ojcem. Bardzo źle radzę sobie z krytyką. Kiedy moja żona mówi coś, co przypomina zarzut, od razu przechodzę do obrony i często strzelam od razu z najcięższych dział. Moim marzeniem jest spędzać czas z moją żoną i dziećmi tak, żeby każde z nas czuło się docenione. Ale wydaje mi się, że swoim postępowaniem psuję wszystko.

Chciałbym, żeby moje dzieci miały inne dzieciństwo niż ja. Nie chcę, żeby dorastały z obrazem samych siebie jako złych uczniów i niskim poczuciem własnej wartości, tak jak było to u mnie. Być może właśnie dlatego robię się taki surowy w sprawach prac domowych. Co mam zrobić?

Odpowiedź Jespera Juula:

Dziękuję za Pański bardzo otwarty list. Opisuje Pan pewne mechanizmy, które działają w wielu rodzinach. Myślę, że dokładna refleksja nad Pańską relacją z ojcem jest najlepszą drogą, żeby samemu rozwijać się jako ojciec. Jako osoby dorosłe posiadamy dwa magazyny: emocjonalny i egzystencjalny. Pierwszy gromadzi wiele dobrych wspomnień, a drugi dużo bólu. Oba te magazyny wybijają teraz u Pana na powierzchni jak wulkan, a bezpośrednim wyzwalaczem jest Pański syn. On pokazuje Panu, jak to się kończy, kiedy jest Pan ojcem, jakim nie chce Pan być.

Podstawową potrzebą nas wszystkich jest chęć bycia wartościowym dla osób, które kochamy. Kiedy ich reakcje pokazują nam, że tak się nie dzieje, wpadamy we wściekłość i zrzucamy na nich winę. Jest tutaj wielka różnica między dorosłymi i dziećmi: one nie mogą nic zrobić, jeśli my jako rodzice nie czujemy się dla nich taką wartością, jakbyśmy chcieli. Bo one nie decydują o tym, jak wyglądają interakcje w rodzinie. Cała odpowiedzialność za relacje z dziećmi i naszą ewentualną frustrację spoczywa na nas – rodzicach.

U Pana dominuje frustracja, że wprawdzie stara się Pan jak może, ale to nie wystarcza. W dzieciństwie rozwinął Pan pewne wzorce zachowań, które pomagały Panu przetrwać, ale teraz ma Pan własną rodzinę, w której może Pan rozwijać się i żyć inaczej. Znaczy to, że musi się Pan pożegnać ze strategiami działania, które były skuteczne w dzieciństwie, ale nie są już takie teraz. Pożegnać się także z autodestrukcyjnymi aspektami Pańskiego zachowania jako ojca i partnera. Kiedy Pan to zrobi, zbliży się Pan do celów, które wymarzył Pan sobie dla siebie i osób, które Pan kocha. Poczuje Pan wtedy, jak bardzo wzbogacają oni Pańskie życie. Warunkiem jest jednak, że zrobi Pan to szczerze i otwarcie wobec wszystkich.

Musi wystawić Pan siebie na ryzyko niekompetencji i podziękować synowi za jego pomoc w uświadomieniu sobie tego. Jestem pewien, że potrafi Pan to zrobić. A potem proszę zacząć od żony, bo z nią może Pan ćwiczyć się w wyrażaniu własnej bezbronności i bezradności.

Fakt, że macie trzech synów, otwiera przed Panem olbrzymią szansę stworzenia nowego ,,modelu ojcostwa’’, który zostanie przeniesiony potem do następnych pokoleń. Jest Pan wspaniałym ojcem już choćby dlatego, że rozpoznaje Pan własne ograniczenia i wyczuwa potrzebę zmiany. Pańska żona nie może stać się takim wzorem dla synów, bo jest kobietą, ale jej miłość i troska mogą być dużym wsparciem dla Pana. Może Pan ją prosić o radę i pomoc, ale za każdym razem, kiedy czuje się Pan niepewny w swojej roli ojca, lepiej bezpośrednio poprosić o pomoc dzieci.

Najtrudniejszym Pańskim zadaniem jest teraz przyjrzeć się własnej samoocenie. Proszę pożegnać się z człowiekiem, którym Pan był, i zaakceptować smutek i lęk, ale nastawić się na dynamiczny rozwój, który właśnie się zaczyna. Pańskie poczucie własnej wartości, konstruktywne i destrukcyjne zachowania staną się dla Pana jaśniejsze i będą pracować w Panu w stronę relacji zbudowanych na miłości. Może nie od razu i z dnia na dzień, ale w ciągu najbliższych lat.

Tekst opublikowany w austriackim piśmie ,,Der Standard’’, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Juul na poniedziałek, cz. 54 – Co robić, kiedy dziecko przechodzi kryzys egzystencjalny?

Histeria dziecka w miejscu publicznym

“Niech radzi sobie samo?”, czyli o wsparciu dziecka w samodzielności

Przejdz do: