Juul na poniedziałek, cz. 38 – Kiedy szkoła jest dla dziecka męką
SZKOŁA / PRZEDSZKOLE - co kupić?
| Juul na poniedziałek, cz. 38 – Kiedy szkoła jest dla dziecka męką

Juul na poniedziałek, cz. 38 – Kiedy szkoła jest dla dziecka męką

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania z dzieckiem we wzajemnych relacjach oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Wraz z wydawnictwem MiND przygotowaliśmy 85 unikatowych tekstów Juula. Do przeczytania w każdy poniedziałek na dziecisawazne.pl.

Pytanie rodzica:

Piszę do Pana po części z powodów zawodowych, ale przede wszystkim jako matka. Pracuję jako terapeutka rodzinna i mam troje dzieci. Tobias ma dziesięć lat, a bliźnięta Sonia i Noah po siedem. Młodsi poszli w tym roku do pierwszej klasy.

Chodzi mi o Noah. Dla niego pójście do szkoły okazało się dużym problemem, a dla mnie trudne jest to, że dla niego to jest trudne. Naprawdę kosztuje go wiele wysiłku, żeby codziennie rano wyjść z domu, jest z tego powodu smutny i zrozpaczony.

Zastanawiam się ciągle, jakie mogą być tego przyczyny. Stał się niepewny siebie, nie uczestniczy w zabawach i mówi, że ,,w szkole jest tak dużo rożnych pytań i tyle wysokich wymagań’’. Nie mogę patrzeć na nieszczęście mojego syna. Przygnębia mnie jego codzienne, poranne zarzekanie się, że wolałby już raczej umrzeć, niż pójść do szkoły. Byłam wdzięczna za Pańskie rozważania na ten temat.

Odpowiedź Jespera Juula:

Dzieli Pani ten sam los z wieloma rodzicami. Przejście z przedszkola do szkoły bywa często dramatyczne. Noah jest chłopcem, który najpewniej rozwija się nieco wolniej niż Sonia. To sprawia, że stał się przedmiotem szczególnej matczynej opieki i ochrony. Muszą więc Państwo zdać sobie sprawę z jednej poważnej kwestii. Problemem jest nie tylko to, że syn nie chce chodzić do szkoły, ale także okoliczność, że jego obraz samego siebie może się bardzo szybko załamać, ponieważ stale porównuje się do siostry. Poza tym jego odczucia związane ze szkolą ranią uczucia matki, co jest ostatnią rzeczą, jakiej by sobie życzył. Dlatego pewnie myśli, że jego życie jest nic niewarte. To, oczywiście, nie znaczy, że zamierza popełnić samobójstwo, tylko że nie potrafi wytrzymać swojego życia takim, jakie jest teraz.

U dzieci takie myśli nie są czymś niezwykłym. Noah wie, że musi chodzić do szkoły, ale w tym momencie nie potrafi sobie wyobrazić, że miałby robić to przez najbliższe dziesięć lat. To cud, że tak świetnie sobie radzi. Większość dorosłych, gdyby przechodziła przez podobny kryzys, poszłaby na zwolnienie lekarskie. Dzieci nie mają takiej możliwości, więc wspaniale jest to, że Noah ma matkę, która chce go wspierać.

Idealne wyjście z sytuacji jest pewnie niemożliwe do zrealizowania w obecnym systemie szkolnym, ale mimo to wspomnę o nim. Proszę porozmawiać z wychowawcą lub wychowawczynią syna i zaprosić go lub ją do siebie do domu. Doświadczenia syna w szkole są tak negatywne, że najpewniej w ogóle nie przyswaja tego, co nauczyciel mówi do niego w klasie. Poza tym wizyta wychowawcy w domu leży także w jego interesie, ponieważ w ten sposób może zaoszczędzić wiele godzi straconych na konflikty, wyjaśnienia i rozmowy.

W tej sprawie nie chodzi o chłopca, który nie lubi swojego nauczyciela, ale o dziecko, które czuje się przeciążone rzeczywistością szkolną. I tę rzeczywistość uosabia dla niego nauczyciel. Dlatego sugerowałbym, żeby powiedział on coś takiego: ,,Twoja mama uważa, że chodzenie do szkoły jest dla ciebie bardzo trudne. Smutno mi z tego powodu. Chcielibyśmy, żeby dzieci dobrze się czuły w naszej szkole i żeby była dla nich interesująca. Ale tak chyba nie jest dla ciebie. Mama z pewnością już ci powiedziała, że wszystkie dzieci muszą chodzić do szkoły, niezależnie od tego, czy chcą, czy nie chcą. Jestem dzisiaj tutaj, żeby ci pokazać, że zrobię wszystko, żeby ci pomóc. Gdy porozmawiamy, może dojdziemy do wniosku, że ty także mógłbyś jakoś nam w tym pomóc’’.

W ten sposób nauczyciel mógłby podjąć inicjatywę i pomóc waszemu synowi zbudować takie nastawienie do szkoły, jakiego on sam nie jest w stanie stworzyć. Oczywiście, nauczyciel może uznać, że to za trudne lub nie zgadza się ze zwykłym sposobem postępowania w szkole. Byłaby to szkoda, bo szkoła straciłaby w ten sposób okazję, żeby wnieść konstruktywny wkład w przyszłość jednego ze swoich uczniów.

Jednak bądźmy optymistami. Załóżmy, że nauczyciel lub nauczycielka waszego syna jest gotowa spotkać się z nim tam, gdzie on akurat przebywa. Samo to nie wystarczy jednak do rozwiązania problemu. Przed Panią i mężem stoi także ważne zadanie, żeby znaleźć równowagę pomiędzy empatią i współczuciem dla syna a rzeczywistością szkolną. Noah potrzebuje waszego zainteresowania i zaangażowania, ale tylko jako zabezpieczenia i wsparcia.
Prawdopodobnie minie klika miesięcy, zanim wypowie na głos, co konkretnie jest dla niego trudne w szkole. Będąc w takim emocjonalnym kryzysie, nie ma z pewnością jasnego spojrzenia. Potrzebuje czasu i także wielu momentów poza szkołą na swobodą zabawę. Bardzo by pomogło, gdyby nie widywał was, swoich rodziców, tyko zatroskanych i zmartwionych. W przeciwnym razie pozostawicie go samotnym ze swoim problemem, a dodatkowo złożycie na jego barki odpowiedzialność za wasze dobre samopoczucie. Czy to wydaje się trudne? Owszem, to jest dla dziecka naprawdę trudne.

Na koniec chciałbym wspomnieć jeszcze o tym, że nadchodzący czas nie tylko zadecyduje, czy Noah odnajdzie się w swojej szkole, ale także o jego rozwijających się kompetencjach życiowych i o tym, czy uda mu się odnaleźć własny sposób przechodzenia przez życiowe kryzysy. Czegoś takiego na pewno nie nauczy się w szkole. Tego może nauczyć się tylko w domu razem z wami. Ale musicie być świadomi, że wasza rola polega na tym, żeby stać z boku, oferując mu swoje doświadczenie życiowe i wsparcie, a nie żeby wkraczać i rozwiązywać za niego problem.

Tekst opublikowany w austriackim piśmie ,,Der Standard’’, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

100 i więcej zastosowań mleka kobiecego

Procedury okołoporodowe w polskich szpitalach – czy na pewno wszystkie są konieczne?

Szkoła nie uczy tego, czego powinna!

Przejdz do: