Juul na poniedziałek, cz. 40 – Kiedy dzieciom trudno zaakceptować "Nie"
| Juul na poniedziałek, cz. 40 – Kiedy dzieciom trudno zaakceptować „Nie”

Juul na poniedziałek, cz. 40 – Kiedy dzieciom trudno zaakceptować „Nie”

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania z dzieckiem we wzajemnych relacjach oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Wraz z wydawnictwem MiND przygotowaliśmy 85 unikatowych tekstów Juula. Do przeczytania w każdy poniedziałek na dziecisawazne.pl.

Pytanie rodzica:

Mój syn ma pięć lat. To chłopiec z olbrzymim temperamentem, który odziedziczył po mnie. Przez pierwsze trzy lata opiekowałam się nim w domu sama, zaspokajając 99 procent jego potrzeb. Także mój mąż był bardzo zaangażowany. Syn prawie nigdy nie płakał, ale był bardzo niespokojny, nerwowy i często chciał być noszony na rękach.

Opiszę dwie sytuacje, które nie dają nam spokoju. Kiedy nasz syn spotyka się z innymi dziećmi, zazwyczaj koncentruje się na jednym z nich, tak jakby był od niego w jakiś sposób uzależniony. Kiedy to dziecko nie chce się z nim bawić, stoi obok i wykrzykuje jego imię, żeby zwrócić na siebie jego uwagę. A gdy ono na to nie reaguje, nie może się uspokoić i pyta mnie, dlaczego dziecko go nie słyszy. Odpowiadam wtedy, że być może woli samo pobawić się przez jakiś czas. A gdy w piaskownicy bawi się grupka dzieci, zazwyczaj stoi obok i nie włącza się do wspólnej zabawy. Zamiast tego zaczyna się wygłupiać.

Druga sprawa dotyczy tego, że syn reaguje na odmowę bardzo gwałtownie. Niekiedy nawet potrafi mnie uderzyć. Wpada w taką złość, że wolę do niego wtedy nie podchodzić. Staram się trzymać z daleka, ale on biega za mną i krzyczy. Czasami udaje mi się spokojnie mu wytłumaczyć, że nie może mnie bić. Ale potem znowu się to powtarza, nie potrafi po prostu się powstrzymać.

Gdy jesteśmy w towarzystwie innych ludzi, próbuję wyjść z nim do innego pokoju, żeby go uspokoić, ale on absolutnie nie chce tego robić. To wszystko jest dla mnie tak nieprzyjemne, że po prostu każę mu iść ze mną albo wyprowadzam go siłą. Ale również wtedy stawia olbrzymi opór i robi się z tego nieskończona walka na oczach innych ludzi. Uważam, że może okazywać swoje niezadowolenie i złość, ale nie może być tak, że ja czuję się przy tym zastraszona.

Próbuję zachować spokój i konsekwencję w swoim mówieniu ,,Nie’’. Próbujemy wzmacniać jego poczucie własnej wartości, okazując mu akceptację i nie krytykując go. Staramy się go także bez potrzeby nie chwalić. Ale w tej chwili nie wiemy, co mamy robić dalej, potrzebujemy Pana pomocy.

Odpowiedź Jespera Juula:

Pierwszy przykład zachowania syna, o którym Pani pisze, jest z pewnością dla wszystkich bardzo trudny. Wydaje mi się, że musi Pani wyjaśniać synowi, jak się czuje wtedy inne dziecko. Pani syn przez pierwsze trzy lata życia nie dowiedział się zbyt wiele na temat uczuć, potrzeb i granic innych ludzi, dlatego jego empatia nie rozwinęła się dostatecznie dobrze. Dlatego radzę Pani, żeby z nim dużo o tym rozmawiać.

Bardzo mądry duński psycholog dziecięcy Ben Furman powiedział kiedyś, że to, co uznajemy za problem w zachowaniu naszych dzieci, nie jest tak naprawdę żadnym problemem. To są jedynie umiejętności albo rzeczy, których dzieci nie miały jeszcze okazji się nauczyć. One nie wiedzą, co mają zrobić z problemami, za to uwielbiają uczyć się nowych rzeczy.

W tym wypadku przekaz dla syna mógłby być następujący: ,,Widzę, że jesteś sfrustrowany i rozczarowany. Przyszło mi do głowy, że zapomnieliśmy pokazać ci, jak możesz lepiej dogadywać się z innymi dziećmi. Chciałbyś się tego nauczyć?’’. Jestem pewien, że syn będzie tym bardzo zainteresowany. Może zacząć Pani od tego, żeby pokazać mu, jak i kiedy może powiedzieć do innego dziecka: ,,Chciałbym się teraz z tobą pobawić, mogę?’’. Proszę obserwować go następnym razem i rozmawiać z nim potem o jego sukcesach i porażkach. Po roku czy dwóch jego umiejętności społeczne na pewno znacznie się poprawią.

Jeśli chodzi o drugą kwestię, czyli trudność syna w przyjmowaniu ,,Nie’’, wydaje mi się, że być może używa Pani po prostu zbyt wielu słów i stara się być nazbyt oględna. Czy to możliwe? W wieku, w którym jest teraz Pani syn, musi on koniecznie wyjść z bliskiej symbiozy, w jakiej żyliście we dwoje przez ostatnie lata. Była ona czymś bardzo wartościowym przez pierwsze osiemnaście miesięcy jego życia, ale teraz już najwyższy czas, abyście oboje wyrażali swoje odrębne pragnienia, życzenia i potrzeby. Pani rola w jego życiu nie polega na tym, żeby zapewniać mu wszystko, czego on pragnie.

Ustrzeże się Pani wyrzutów sumienia, jeśli nauczy się Pani odróżniać jego prawdziwe potrzeby, jak jedzenie, dach nad głową, poczucie bezpieczeństwa, zabawa i miłość, od różnych chwilowych życzeń i zachcianek. Ten proces nauki przyniesie ze sobą z pewnością wiele małych i dużych konfliktów, co jednak nie musi mieć żadnego wpływu na miłość między Wami. Pokazuje on raczej, że oboje jesteście odrębnymi osobami, które oprócz wspólnej przestrzeni, którą już macie, zasługują także na przestrzeń odrębną.

Tekst opublikowany w austriackim piśmie ,,Der Standard’’, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Jak uczy się mózg i dlaczego szkoła nie wspiera naturalnych procesów uczenia się?

Juul na poniedziałek, cz. 67 – Diagnozy – mogą być pomocne, ale mogą także stygmatyzować

Bliskość wspiera mowę. Rozmowa z Wiolą Wołoszyn

Przejdz do: