Juul na poniedziałek, cz. 48 – Niespokojne czy niezależne dzieci?
Święta, święta, święta... zobacz PREZENTY dla dzieci
| Juul na poniedziałek, cz. 48 – Niespokojne czy niezależne dzieci?

Juul na poniedziałek, cz. 48 – Niespokojne czy niezależne dzieci?

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania z dzieckiem we wzajemnych relacjach oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Wraz z wydawnictwem MiND przygotowaliśmy 85 unikatowych tekstów Juula. Do przeczytania w każdy poniedziałek na dziecisawazne.pl.

Pytanie rodzica:

Mamy trzech synów: sześcioletniego, dziewięcioletniego i dwunastoletniego. Najstarszy jest bardzo aktywny i nieco dziki. To z jego powodu zaczęliśmy poszukiwać alternatywnego podejścia wychowawczego, ponieważ autorytarne stawianie granic i egzekwowanie posłuszeństwa zamieniały go dosłownie w bombę, która nie wiadomo kiedy wybuchnie.

Jest bardzo miłym i troskliwym dzieckiem. Lubi się dzielić, ale jest także dominujący, wymaga dla siebie szacunku, chce być panem w każdej sytuacji i nie cierpi, kiedy ktoś mówi mu, co ma robić. Jego energia doprowadza bliskich do rozpaczy. Robi tysiąc rzeczy naraz i sam pakuje się przez to w kłopoty.

Dla braci często bywa powodem złości, ponieważ trudno mu wysiedzieć w spokoju. Gdy się zmęczy, uspokoi się na kilka minut, a potem znowu zaczyna grać im na nerwach bez widocznego powodu. Ale kiedy jest sam, potrafi w spokoju w coś sobie grać albo rysować. To obecność innych osób sprawia, że staje się niespokojny. Niestety, nie ma dość czasu tylko dla siebie, bez dorosłych i dzieci.

Jestem bardzo zadowolona z naszej rodziny. Nasze dzieci są wolne, a zarazem troszczą się o innych. Nie manipulujemy nimi. Ale często brakuje mi już siły, kiedy jestem tylko z najstarszym. Nasze bycie razem często zamienia się w kłótnie i powoduje nieprzyjemną atmosferę. Jest tak wtedy, kiedy posuwam się do gróźb albo gdy zaczynam go wychowywać w nadziei, że zmieni swoje zachowanie. Czasami sięgam po metody, o których wiem, że nie działają, ale w gorączce wzajemnych relacji nie wiem, co robić. Boję się także, że inni ludzie, na przykład nauczyciele, mogliby zranić mojego syna, kiedy będą chcieli, żeby siedział spokojnie, albo gdy po prostu nie będą już mogli wytrzymać jego niespożytej energii. Naprawdę potrzebuję jakiejś rady.

Odpowiedź Jespera Juula:

Kiedyś dużo łatwiej było wpoić dzieciom lęk przed dorosłymi, grożąc im i karząc je, dlatego były posłuszne i szybko dostosowywały się do oczekiwań. Wielu współczesnych rodziców także chciałoby uzyskać takie posłuszeństwo, tylko bardziej (rzekomo) przyjaznymi i miłymi metodami.

Kiedyś mój wnuczek zaskoczył mnie w święta Bożego Narodzenia. Zadzwoniłem do jego rodziców, żeby złożyć wszystkim życzenia świąteczne. Wiedziałem, że wnuczek jest zajęty prezentami, które właśnie rozpakowywał, dlatego poprosiłem jego matkę, żeby zapytała go, czy chce ze mną porozmawiać. Jego odpowiedź była krótka: „Nie teraz, bawię się!”. Matka próbowała go jeszcze przekonywać, ale on po chwili zastanowienia odrzekł: „Powiedz więc dziadkowi, że teraz nie może ze mną rozmawiać, ponieważ jestem zajęty”.

Taka reakcja była dla mnie przyjazną oznaką wysokich kompetencji społecznych, rzadkich nawet w świecie dorosłych. Następnego dnia rano wstał, żeby pobawić się samochodem, który dostał ode mnie w prezencie, i budząc swojego tatę, powiedział: „Zadzwoń, proszę, teraz do dziadka, bo bardzo mi się podoba ten samochód”. Kiedy moja matka usłyszała tę historię – a miała wtedy osiemdziesiąt sześć lat – stwierdziła, że jej prawnukowi przydałaby się solidna lekcja dobrych manier – i to jak najszybciej. Jednak ja wiedziałem, że w ciągu najbliższych kilku lat sam nauczy się zachowania, jakie dorośli zazwyczaj nazywają „należytym”. Nie mam problemu z tym, żeby na to poczekać. Już teraz jednak cieszę się, że jego natura jest tak prostolinijna i niezepsuta.

Nie ma wątpliwości, że pani syn jest istotą niezależną i samodzielną. Nie lubi, kiedy inni chcą nim manipulować albo mówią mu, co ma robić. Zasadniczo nie jest to żaden problem. Co mnie nieco niepokoi, to wielki zasób energii, który ujawnia się, kiedy przebywa z dorosłymi lub innymi dziećmi. Trudno mi powiedzieć, czy wynika to z tego, że ma po prostu w sobie takie jej pokłady, czy też może z głębokiego wewnętrznego poczucia niepewności.

Sugerowałbym, żeby porozmawiała pani na ten temat z syna wychowawcą i nauczycielami, żeby lepiej poznać wszystkie okoliczności i zbudować sobie jak najpełniejszy obraz jego zachowania. Gdyby się okazało, że pod pani nieobecność zachowuje się on inaczej i potrafi spokojnie bawić się z innymi, to zastanowiłbym się nad naturą waszych interakcji w domu. Czy narzuca mu pani automatycznie swoje granice i potrzeby, kiedy jesteście razem? Czy jego reakcje są tak nieprzyjemne, że woli pani pozwolić mu być szefem w wielu sytuacjach? Czy boi się pani tego, co mogłoby się stać, kiedy on się zdenerwuje?

Gdyby jednak okazało się, że jego wychowawcy mają dokładnie takie same doświadczenia jak pani, to trzeba by wtedy postarać się przekazać synowi kilka rzeczy, do których musi się po prostu przyzwyczaić. Pytanie tylko, kiedy byłby na to gotowy. Najlepiej, gdyby stało się to w ciągu najbliższych dwóch lat, aby uniknąć ewentualnych późniejszych kłopotów w jego relacjach społecznych. W każdym razie chciałbym szczerze pogratulować pani synowi: jest on autentyczną ludzką istotą!

Tekst opublikowany w austriackim piśmie ,,Der Standard’’, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)

Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Jak rodzicielstwo przez zabawę pomaga rozwiązywać codzienne problemy?

Lęk w rodzicielstwie. Dlaczego warto go zrozumieć

Ciąża i poród w Finlandii

Przejdz do: