Juul na poniedziałek, cz. 60 – "Czy moje dziecko nie jest przypadkiem za grzeczne?"
| Juul na poniedziałek, cz. 60 – „Czy moje dziecko nie jest przypadkiem za grzeczne?”

Juul na poniedziałek, cz. 60 – „Czy moje dziecko nie jest przypadkiem za grzeczne?”

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania we wzajemnych relacjach z dzieckiem oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Wraz z wydawnictwem MiND przygotowaliśmy 85 unikatowych tekstów Juula, które czytajcie w każdy poniedziałek na dziecisawazne.pl.

Pytanie rodzica:

Wychowuję samotnie dwóch synów, z których starszy ma dwanaście lat. To bardzo dobry chłopak i opiekuńczy brat. W naszym domu nie ma żadnego trzaskania drzwiami ani podobnych historii, za to jest sporo radości i zaufania. Ja jednak też kiedyś byłam nastolatką i pamiętam, że zachowywałam się podobnie wobec swojej matki ze strachu, że zostanę przez nią odrzucona. Dlatego zastanawiam się teraz, czy mój syn nie jest przypadkiem wobec mnie zbyt grzeczny.

Moja relacja z matką była trudna. Często miałam poczucie, że wszystko za mnie planuje. Wszystko było OK dopóty, dopóki jej słuchałam. Za to w środku szalałam z wściekłości, ale też bardzo się jej bałam, co potem skończyło się zaburzeniami odżywiania. Nikt nie dostrzegał, że sama sobie zadaję ból.

Jest mi niełatwo rozstrzygnąć, czy przypadkiem mój syn nie jest teraz w podobnej sytuacji. Moim celem nigdy nie było posłuszeństwo dzieci, a syn robi wszystko, o co go tylko poproszę. Czy to dlatego, że woli unikać konfliktów? A może się mnie boi? Owszem, zdarza się, że czasem się na mnie zezłości, ale są to niezwykle rzadkie sytuacje. To trochę taki myśliciel, który żyje wycofany, dużo się zastanawia, ale mało o tym mówi. Widzę też jednak, że lubi spędzać czas z rodziną i ma swoją paczkę kolegów.

Mimo to mam dziwne przeczucie, że za chwilę nadejdzie jakiś wielki wybuch. Czy mój syn nie potrzebuje trochę więcej siły do rozpychania się łokciami podczas przejścia od dzieciństwa do dorosłości? Czasami widzę, że inni go wykorzystują. Może powinnam jednak wywierać na niego większą presję, żeby nauczył się bronić? Chciałabym umieć spojrzeć na to wszystko z dystansu i mieć większą jasność.

Odpowiedź Jespera Juula:

Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że konflikty i utarczki z nastoletnimi dziećmi nie są żadnym prawem natury. W naszej kulturze ten czas przejścia do dorosłości bywa maksymalnie wydłużany, co rodzi wiele problemów. Niektórzy rodzice cieszą się „dziecięcym” zachowaniem swoich nastoletnich dzieci, a inni mają gulę w gardle, kiedy pytają mnie, jak mogliby się z nimi jak najszybciej pożegnać.

Ta gula w gardle bierze się stąd, że rodzice już widzą perspektywę wyprowadzki swych dorastających dzieci, a zarazem mają w pamięci wiele miłych, wspólnie spędzonych chwil, co wywołuje w nich smutek. Podobny smutek wyczuwam w pani liście. Myślę, że syn także wyczuwa tę prawdę oraz widzi uczucia, z którymi się pani zmaga. To jest dla niego bardzo wartościowe i jeszcze długo w swoim dorosłym życiu jako mąż i ojciec będzie z tego czerpał korzyści. Może się okazać, że jest pani dla niego dużo lepszym partnerem w rodzinie, niż matka była dla pani.

Główne pytanie brzmi jednak: czy uda mu się wejść w dorosłość na własną rękę, czy też trzeba będzie mu w tym pomóc? Odpowiedź poznamy za pięć albo dziesięć lat.

Każdy z nas dorasta z różnymi destrukcyjnymi rysami w naszym wewnętrznym i zewnętrznym zachowaniu, które powstały, kiedy żyliśmy w naszych domach rodzinnych. Niektóre z nich zostały nam narzucone, na przykład przez „dobre” rady rodziców , a inne przyjęliśmy sami, aby odnaleźć się w swoich rodzinach. Dlatego właśnie nasze dzieci zawsze stają się dla nas inspiracją, żeby popracować nad sobą, kiedy jesteśmy już dorośli.

W pani liście nie odnajduję niczego, co mogłoby sprawić, że powinna pani czuć się smutna lub winna. Tylko niepoprawny perfekcjonista nie rozpoznałby tego od razu. Moja propozycja jest następująca: proszę rozmawiać z synem dokładnie w ten sam sposób i tym samym językiem, jakim napisała pani ten list do mnie. I proszę rozmawiać z nim o wszystkim, co panią porusza, nad czym pani w danej chwili myśli. Proszę mu powiedzieć, że będzie go pani zawsze wspierać i że jest zawsze gotowa z zainteresowaniem z nim porozmawiać, jeśli tylko będzie tego potrzebował.

Tekst opublikowany w austriackim piśmie „Der Standard”, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Człowiek to jedyny ssak, który odstawia swoje potomstwo, zanim ono będzie na to gotowe”. 3 historie o samoodstawieniu się dziecka od piersi

Czy faktycznie myślisz, to co myślisz? O wielkiej roli przekonań w naszym życiu

Juul na poniedziałek, cz. 63 – Wszystkie dzieci potrzebują autorytetu osobistego

Przejdz do: