Juul na poniedziałek, cz. 61 – Kiedy ojca nie ma w domu
Święta, święta, święta... zobacz PREZENTY dla dzieci
| Juul na poniedziałek, cz. 61 – Kiedy ojca nie ma w domu

Juul na poniedziałek, cz. 61 – Kiedy ojca nie ma w domu

Jesper Juul jest duńskim pedagogiem i terapeutą rodzinnym o światowej renomie. Propaguje idee szacunku i współdziałania we wzajemnych relacjach z dzieckiem oraz dojrzałe przywództwo dorosłych.

Wraz z wydawnictwem MiND przygotowaliśmy 85 unikatowych tekstów Juula, które czytajcie w każdy poniedziałek na dziecisawazne.pl.

Pytanie rodzica:

Nasz syn ma trzy lata i w ostatnim roku był świadkiem dość dużych zmian. Mieszkamy za granicą i nie mamy żadnej pomocy w opiece nad dziećmi. Mój mąż często podróżuje zawodowo − nie ma go w domu nawet przez kilka miesięcy − i mam wrażenie, że to bardzo martwi naszego synka. Wydaje mi się, że on boi się, że teraz mógłby stracić jeszcze i mnie, bo właśnie urodził nam się drugi chłopczyk. Niedługo mąż znowu wyjeżdża w dłuższą podróż, a ja mam mniej czasu dla starszego syna z powodu opieki nad młodszym.

Kiedy męża nie ma w domu, syn robi się agresywny. Bije, kopie i krzyczy. Nie ma dnia, żeby nie dochodziło do jakichś niesnasek między nami. Jest wspaniałym starszym bratem, ale kiedy bawi się z innymi dziećmi, też zachowuje się agresywnie. I tak samo traktuje osoby dorosłe. W ogóle mnie nie słucha, a jednocześnie stale potrzebuje mojej uwagi. Próbuję ignorować jego negatywne zachowanie i skupiać się tylko na pozytywnych momentach, ale mam wrażenie, że on woli właśnie ściągać moją uwagę złym zachowaniem.

Czuję się trochę tak, jakby woda zaczynała podchodzić mi pod szyję − walczę z tyloma różnymi zadaniami w domu, które trzeba załatwić. Kiedy w końcu mam czas dla syna, on wcale nie chce się ze mną bawić. Naprawdę nie wiem, co mogłabym zrobić, żeby złagodzić jego zmartwienia. Nie mówi jeszcze zbyt dobrze, ponieważ jest dzieckiem dwujęzycznym, ale wie, że rozumiem go doskonale. Jak mam mu jednak przekazać, że oboje musimy zmienić swoje zachowanie, abyśmy czuli się ze sobą dobrze? Czy jest jakiś sposób, żeby zapobiec zwiększaniu się jego bólu, a może nawet doświadczeniu jakiejś dalekosiężnej traumy? Zaczynam już popadać w beznadzieję.

Odpowiedź Jespera Juula:

Na początku chciałbym zauważyć, że w tym momencie nie ma żadnych podstaw, żeby mówić o jakiejkolwiek traumie w wypadku syna. Coś takiego mogłoby mieć miejsce tylko wtedy, gdyby był karany za swoje dotychczasowe zachowanie albo gdyby pani jakimiś środkami wychowawczymi próbowała sprawić, aby był miłym i grzecznym dzieckiem, jednocześnie odmawiając mu prawa do odczuwania tego, co właśnie czuje.

Jest jednak kilka ważnych spraw, na które powinna pani zwrócić uwagę. Zakładam, że od początku wiedzieli państwo, że praca męża będzie wymagała wielu wyjazdów i przeprowadzki. Wyobrażam sobie także, że w tamtym czasie nie wsłuchiwała się pani dość intensywnie w swoje wewnętrzne echo, czyli uczucia samotności, smutku, bólu, złości, które utrudniają myślenie, miłość i działanie. Do tego dochodzi także fakt, że oboje z mężem jesteście silnymi osobowościami, które potrafią troszczyć się o wiele rzeczy naraz.

Również syn przeżywa wszystkie te uczucia, nie posiada jednak jeszcze umiejętności nabrania racjonalnego dystansu ani siły wewnętrznej, która mogłaby mu w tym pomóc. Ma tylko panią i to w ograniczonym zakresie, w dodatku akurat wtedy, kiedy jest wzburzony albo wściekły. W tym wieku nie wie jeszcze, jak ma sobie z tym wszystkim poradzić.

Pani syn musi zaprzyjaźnić się z faktem, że jest niejako po części sierotą. A pani musi przyznać się przed sobą, że jest matką samotnie wychowującą dzieci. Zmaga się pani samotnie z wieloma uczuciami i troskami − również z tymi, za które odpowiedzialność powinien przejąć mąż. Dwa najważniejsze z nich to troska o syna oraz dbałość o jego relację z ojcem.

W relacji z synem potrzebne są przede wszystkim dwie rzeczy: otwartość i autentyczność oraz takie zachowanie, które pomoże synowi je przyjąć. Trzeba umieć rozpoznać jego ból i złość oraz akceptować te uczucia, kiedy się pojawiają, a jednocześnie od czasu do czasu otwarcie wyznać, że pani także jest trudno żyć bez męża u boku. Szczególnie wtedy, kiedy go pani najbardziej potrzebuje. Może warto wyjaśnić synowi, że wyjazdy taty nie są skierowane przeciwko niemu, lecz są ważne dla jego pracy.

Pisze pani, że syn nie słucha, chociaż wciąż pragnie uwagi. Oraz że stara się pani ignorować jego negatywne zachowanie. Jest tu pewne nieporozumienie, ponieważ zachowanie syna nie jest ani negatywne, ani pozytywne. Jest ono, jakie jest, ponieważ tylko w ten sposób może on wyrazić swój emocjonalny wewnętrzny chaos.

Jego uczucia są zupełnie zdrowe i mają swoją rację. Byłoby dużo bardziej niebezpiecznie, gdyby kierował je do wewnątrz. On nie pragnie uwagi dla swojego negatywnego zachowania, ale konstruktywnej uwagi dla swoich prawdziwych uczuć. Dzieci często wybierają negatywne formy wyrazu, aby uzyskać uwagę dorosłych, ponieważ na bazie swojego doświadczenia zdobyły przekonanie, że dorośli reagują na takie zachowanie szybciej niż po prostu na ich egzystencję. Syn znajduje się w pewnym kryzysie i potrzebuje troski, a nie wychowania.

Mąż zdecydował się na wielomiesięczne wyjazdy, co jest niezwykle długim czasem dla trzylatka. I mają one miejsce w krytycznym okresie dla całej rodziny, kiedy syn rzeczywiście bardzo go potrzebuje. To jest tylko pewna obserwacja, a nie oskarżenie.

Okazuje się jednak, że relacja syna z ojcem jest ważniejsza, niż pani sądziła. Jego zaufanie do ojca zostało teraz wystawione na poważną próbę. Dlatego należy porozmawiać o tym z mężem i jakoś tak to urządzić, żeby obaj mogli jak najwięcej rozmawiać przez telefon albo komunikować się przez Internet.
Kiedy mąż będzie znowu w domu, nie może zachowywać się tak, jakby wszystko było w porządku, ponieważ wrócił. Musi wziąć odpowiedzialność za obecną sytuację w domu i jeśli jest to możliwe, postarać się przez kolejnych osiem−dziesięć miesięcy nie wyjeżdżać na dłużej niż kilka dni.

Jeśli okaże się to jednak niemożliwe, znajdą się państwo w pewnym sensie w punkcie bez wyjścia. Cała rodzina musi przygotować się na to, że pojawi się wiele zmiennych emocji wyrażanych w najrozmaitszy sposób. Życie w takiej rodzinie będzie z pewnością dużym wyzwaniem, chociaż nie wyrządzi z pewnością duchowej krzywdy dziecku.

Tekst opublikowany w austriackim piśmie „Der Standard”, udostępniony dzięki wydawnictwu MiND i FamilyLab.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)

Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Ciąża i poród w Finlandii

Korzystanie z urządzeń elektronicznych i ich wpływ na rozwój dziecka – Jesper Juul

Poród naturalny i karmienie piersią a rozwój flory bakteryjnej dziecka

Przejdz do: