Piersi - także (przede wszystkim) do karmienia dzieci!
Święta, święta, święta... zobacz PREZENTY dla dzieci
| Piersi – także (przede wszystkim) do karmienia dzieci!

Piersi – także (przede wszystkim) do karmienia dzieci!

Piersi w naszej kulturze postrzegane są jako esencja kobiecości. To fizyczny atrybut kobiety świadczący o jej atrakcyjności seksualnej. Przedstawienie piersi w tym kontekście nikogo specjalnie nie dziwi i nie bulwersuje. Ale gdy chodzi o karmienie piersią... Wtedy zaczyna się prawdziwa, społeczna wrzawa.

Piersi od męskich zachwytów

Nasze miasta wytapetowane są piersiami. Spoglądają na nas z billboardów i szmat zasłaniających piękną, miejską architekturę. Za pomocą „boobs” sprzedaje się wszystko – muzykę, filmy i piece kotłowe. Kultura popularna nie tylko zawłaszczyła sobie obraz piersi, ale też silnie narzuciła ich idealny obraz, tworząc z nich coś na wzór przedmiotu, który istnieje po to, by mógł coś sprzedawać i – co dość istotne – budzić zachwyt wśród mężczyzn. Bombardowani tym przedstawieniem kobiecych piersi zapominamy, że poza funkcją czysto seksualną, społecznie akceptowaną i spowszedniałą, pełnią one funkcję biologiczną i służą do wykarmienia potomstwa. Wchodząc zaś na poziom symbolicznego znaczenia piersi – są one związane z bezpieczeństwem, troską i matczyną opieką.

Seksualizacja kobiecego ciała sprawia, że trudne do pogodzenia stają się wizja kobiecych piersi jako obiekt pragnienia i obraz matki karmiącej. To dlatego obraz matki karmiącej w miejscu publicznym razi i budzi kontrowersje.

Karmiące cycki w mediach

Temat kobiet karmiących w przestrzeni publicznej przewija się w mediach od lat. W 2010 roku emocje wzbudziła historia 25-letniej mieszkanki Bristolu, którą mimo ulewnego deszczu wyproszono z autobusu, gdy pasażerowie poskarżyli się kierowcy na to, że sześciotygodniową córkę karmiła piersią, co było dla nich widokiem gorszącym. Tak skomentowała to wówczas matka: „Poczułam się zupełnie upokorzona, ponieważ autobus był pełen i wielu ludzi było świadkami. […] Odsłoniłam zaledwie część piersi. Jaka jest różnica między pokazywaniem niewielkiej części piersi, a pokazywaniem gołych ramion czy nóg?”.

W Polsce podobny, głośny “piersiowy” incydent miał miejsce rok później. W 2011 roku fundacja propagująca karmienie piersią ogłosiła konkurs na zdjęcie karmiącej matki. Galeria, która organizuje wystawy na stacjach metra, miała zamiar pokazać tam najlepsze prace. Jednak gdy je zobaczyła – szybko wycofała się ze swoich deklaracji, tłumacząc stanowisko tym, że nie chce ludzi szokować i obrażać.
Co ciekawe, ta sama galeria pewnie nie miałaby problemu z pokazaniem kobiecej piersi reklamującej lodówkę, pralkę bądź sportowe auto.

Żyjemy w Polsce – kraju, w którym większość społeczeństwa to katolicy, a karmienie piersią idealnie wpisuje się w etos rodziny. Z jednej strony gorliwie wyznajemy kult matki-Polski, z drugiej zaś – okazujemy niechęć matce karmiącej. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, reprezentujące przed sądem interesy wyproszonej z sopockiej restauracji kobiety (najgłośniejsza sprawa ostatnich tygodni), nazywa to wprost – himalajami hipokryzji. I tym stwierdzeniem trafia w samo sedno sprawy.

Karmienie jest dobre dla nas wszystkich

Według autorów raportu opublikowanego w magazynie „The Lancet” gdyby we wszystkich krajach kobiety częściej karmiły piersią, można byłoby każdego roku zapobiec nawet 800 tys. zgonów wśród dzieci, ok. 20 tys. zgonów spowodowanych rakiem piersi (czy wiesz, że karmienie piersią jest świetną profilaktyką antyrakową?), a także zaoszczędzić 302 miliardy dolarów w kosztach globalnej gospodarki. Miejmy te liczby na uwadze za każdym razem, gdy mijamy na ulicy, w parku, autobusie czy restauracji karmiącą matkę. I poślijmy jej życzliwy uśmiech. Wspierający i pełen akceptacji. Niech wie, że w tym kraju żyje całkiem spora grupa ludzi świadomych tego, jak dobrą robotę robią matki, karmiąc publicznie.

Karmmy też publicznie dla naszych córek! Być może one będą żyły w społeczeństwie większej tolerancji i swoje dzieci będą karmić piersią w przestrzeni publicznej bez obaw o krytyczne spojrzenia przechodniów.

Tekst pisała matka, która przez 5 lat, nieprzerwanie, karmiła swoje dziecko także w miejscach publicznych, głównie w Warszawie. I robiła to z poczuciem misji, bo mocno wierzy w to, że jak coś się opatrzy, być może dla kolejnych młodych ludzi stanie się bardziej oswojone.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Justyna Urbaniak

Piszę zawodowo, prywatnie jestem matką i kurą domową. Z wykształcenia – nauczycielką polonistką, z przekonania – antypedagogiem. Aktualnie, oprócz pisania, dokształcam się w zakresie edukacji alternatywnej, Porozumienia Bez Przemocy, gotowania. Ostatnio również bloguję: http://justynaurbaniak.natemat.pl/.

Odwiedź stronę autorki/autora: http://justynaurbaniak.natemat.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Jak rodzicielstwo przez zabawę pomaga rozwiązywać codzienne problemy?

Lęk w rodzicielstwie. Dlaczego warto go zrozumieć

Ciąża i poród w Finlandii

Przejdz do: