Czy warto stosować kary i... nagrody?
SZKOŁA / PRZEDSZKOLE - co kupić?
| Czy warto stosować kary i… nagrody?

Czy warto stosować kary i… nagrody?

Karanie i nagradzanie to jedna z najpopularniejszych metod wychowawczych. Od dłuższego już czasu podkreśla się, że chwalenie i nagradzanie jest znacznie ważniejsze niż karanie. Pojawiają się również głosy, że karanie i nagradzanie to tak naprawdę dwie strony tego samego medalu, i rzeczywiście – z punktu widzenia psychologii kara i nagroda działają według tego samego mechanizmu. Wielu rodziców i nauczycieli, z którymi rozmawiam, nie wyobraża sobie jednak wychowania bez nich, obawiając się bardziej „wychowania bezstresowego”, czyli takiego, w którym dziecku wszystko wolno. Czy wychowanie bez kar i nagród na pewno działa?

Jakie mamy cele?

Na  to pytanie można odpowiedzieć na kilka sposobów. W gruncie rzeczy odpowiedź zależy od tego, co rozumiemy przez „działa”, a zatem – jakie mamy cele, na czym nam zależy. Między tym, jak to wygląda w rodzinie, a jak w szkole, mogą zachodzić różnice. Z mojego doświadczenia jako nauczycielki, niani i pedagoga wynika jednoznacznie, że wychowanie bez kar i nagród pozwala się dogadać z dzieckiem i ustalić takie normy współżycia (w domu i w grupie), które dla obu stron są korzystne i satysfakcjonujące. Przede wszystkim zaś buduje silną relację, która jest dla dziecka skarbem na całe życie, i wspiera je w budowaniu relacji z sobą samym i z innymi.

Kilka faktów o wychowaniu z użyciem kar i nagród:

  1. Daje stosunkowo szybkie efekty, bo kary i nagrody są silnym motywatorem: odwołują się do emocji dziecka i jego potrzeby akceptacji, nie są odroczone daleko w przyszłość, są atrakcyjne (nagrody) lub dotkliwe (kary).
  2. Efekty są ściśle związane z obecnością motywatora, czyli kary lub nagrody. Wraz z ich usunięciem motywacja do określonego, oczekiwanego przez dorosłych zachowania, znika – bo nie została zinternalizowana, czyli uwewnętrzniona, przez dziecko.
  3. Kary i nagrody to komunikat dla dziecka, że warto robić to, czego oczekują od nas inni, że postępowanie tak, jak ktoś tego od nas oczekuje, jest lukratywne.
  4. Kary i nagrody przenoszą punkt ciężkości z motywacji wewnętrznej (robię coś, bo to lubię lub chcę tego) na zewnętrzną (robię coś, bo coś z tego będę mieć: pochwałę, nagrodę, aprobatę znaczącej dla mnie osoby, czyli rodzica lub nauczyciela). Często zabiera to też przyjemność z samego działania.Przykład: wyobraźmy sobie dziecko, które lubi rysować. Rysuje dużo. Jeśli rodzic / nauczyciel zacznie je za to mocno chwalić, dziecko zacznie się w swoim rysowaniu kierować tym, żeby usłyszeć pochwałę – bo jest ona bardzo przyjemna. Przyjemność z usłyszenia pochwały może (nie musi!) przewyższyć przyjemność z rysowania (uczenia się / grania na skrzypcach /… tu wstaw jakąkolwiek pasję).
  5. Kary i nagrody wiążą się z wychowaniem warunkowym: jeśli zrobisz to, czego od ciebie oczekuję, będę z ciebie zadowolony, a jeśli nie, będę musiał cię ukarać. Dla dziecka to jest przekaz, że ocena, jaką „wystawia” mu dorosły, zależy od zachowania dziecka.
  6. Silne emocje związane z karą lub nagrodą usuwają na drugi plan refleksję nad postępowaniem, które podlega karze lub nagrodzie. Zmniejszają też znaczenie naturalnych konsekwencji, które tak naprawdę decydują o tym, co jest dobre, a co złe.Przykład: Franek uderzył Maćka. Możliwe cele rodzica / wychowawcy / nauczyciela, który reaguje na tę sytuację: a) żeby Franek nie bił więcej Maćka, b) żeby Franek zrozumiał, że bicie jest nie-fair, bo łamie prawa drugiego człowieka, c) żeby Franek rozwinął w sobie empatię („aha, jego to boli, a do tego jest na mnie jeszcze bardziej wściekły, jak mu przywaliłem”), d) żeby Franek znalazł alternatywną strategię reagowania, kiedy Maciek go wkurzy (do tego jest potrzebna refleksja Franka [i nauczyciela] nad tym, dlaczego uderzył:  bo był zdenerwowany? bo chciał ukarać Maćka? bo chciał na nim coś wymusić? bo chciał odreagować to, że ktoś inny mu dokucza? Etc. Możliwości jest wiele, a kluczem do ich zrozumienia jest odwołanie się do potrzeb dziecka – wielkim wsparciem dla mnie jest w tym zakresie Porozumienie Bez Przemocy.Kara pomaga uzyskać cel „a”, o „b” można pogadać po wyznaczeniu/odbyciu kary, ale Franek raczej tym nie będzie zainteresowany, osiągnięcie celu „c” w przypadku kary jest w ogóle niemożliwe, „d” zaś może się udać, ale refleksja będzie mocno utrudniona przez karę i przy braku empatii. Efekt – Franek wie, że nie wolno bić Maćka, ale niekoniecznie rozumie dlaczego, i niekoniecznie będzie przekonany, dlaczego lepiej zareagować inaczej.

Wychowanie bez kar i nagród:

  1. Działa wolniej – bo dziecko nie dostaje natychmiastowej gratyfikacji, a jeśli nawet, to nie jest ona dla niego tak mocno odczuwalna, jak w przypadku nagrody.
  2. Buduje silną relację między dzieckiem a rodzicem, uczniem a nauczycielem – bo trudne sytuacje rozwiązywane są empatycznie, przez rozmowę, w odwołaniu do potrzeb dziecka.
  3. Pomaga dziecku budować bezwarunkowe poczucie własnej wartości: jeżeli coś „przeskrobię”, to dorosły pomoże mi zrozumieć, co poszło nie tak, ale to nie znaczy, że jestem zły lub że dorosły jest mną rozczarowany.
  4. Daje dziecku przekaz, że dorosły zawsze jest po jego stronie, stara się je zrozumieć.
  5. W moim odczuciu, z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że na dłuższą metę pomaga wyeliminować z grupy przemoc i ograniczyć konflikty (lub sprawić, że są one konstruktywne) – bo dzieci uczą się rozpoznawać, nazywać i wyrażać swoje emocje w sposób akceptowany społecznie.
  6. Efekty uzyskane w wyniku rozmowy, modelowania przykładem i uczenia alternatywnych strategii są trwałe, bo są efektem zrozumienia przez dziecko, dlaczego oczekujemy od niego takiego, a nie innego zachowania. Motywacja wewnętrzna idzie z dzieckiem wszędzie tam, gdzie ono – nawet tam, gdzie nikt go nie widzi… :)

Ja w swoim życiu osobistym i zawodowym wybrałam wychowanie bez kar i nagród. Co pojawia się w nich miejsce? Najczęściej jest to dialog, w którym wspiera mnie głównie koncepcja Porozumienia bez Przemocy (M. Rosenberg) i języka osobistego (J. Juul). Do dialogu zapraszam osoby, których dotyczy dana sytuacja – czasem wszystkie razem, czasem osobno. Kluczowy jest jednak dialog… z samą sobą – w którym uczę się rozpoznawać swoje własne emocje, określać swoje (nie dziecka) granice, dostrzegać i szanować swoje własne potrzeby i szukać strategii ich zaspokajania. Wtedy dopiero mogę wspierać w tym procesie innych.

Foto

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Katarzyna Mitschke

Współzałożycielka krakowskiej Szkoły Demokratycznej, mentorka. Zainspirowana doświadczeniami Jespera Juula, Marshalla Rosenberga, Arnolda Mindella i A.S. Neilla. Zafascynowana głęboką demokracją. Idealistka z praktycznym zacięciem.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Procedury okołoporodowe w polskich szpitalach – czy na pewno wszystkie są konieczne?

Szkoła nie uczy tego, czego powinna!

Dlaczego konsekwencja w wychowaniu jest przereklamowana?

Przejdz do: