Lekcje matematyki - jak zrobić to według potrzeb dzieci?
| Lekcje matematyki – jak zrobić to według potrzeb dzieci?

Lekcje matematyki – jak zrobić to według potrzeb dzieci?

Królowa nauk – matematyka. Jak zachęcić do niej dzieci? Albo - jak nie zrazić do niej dzieci? Na to pytanie odpowiedzi szuka niejeden nauczyciel i rodzic.

Czy trzeba użyć magicznych zaklęć i sztuczek, by nauka stała się przyjemnością? Czy wystarczy może skorzystać z wieloletnich badań neurobiologów i neurodydaktyków, którzy wskazują na to, że najcenniejszym czynnikiem motywującym dzieci do nauki jest udostępnienie im środowiska umożliwiającego wykorzystanie twórczego potencjału, z jakim każde z nich przychodzi na świat?

Po co to wszystko?

Bardzo ważne jest, by na początku każdych zajęć opowiedzieć dzieciom, po co mają nauczyć się danego zagadnienia. Gdy na starcie zainteresujemy je opowieścią, w jakiej dziedzinie życia możemy wykorzystać tę wiedzę, mamy dużą szansę na wzbudzenie w nich zainteresowania. Przykłady mogą odnosić się do sytuacji znanych dziecku z życia codziennego. Na przykład: jaką drogę pokonam, okrążając boisko po wewnętrznym torze, a jaką po zewnętrznym? Dlaczego podczas zawodów na bieżni, odbywających się na dłuższym dystansie, zawodnicy nie startują z jednej linii? Pokażmy dzieciom krótki film z zawodów lekkoatletycznych. Jeżeli pogoda sprzyja, wyjdźmy na boisko i eksperymentujmy w terenie. Uczniowie na pewno zapamiętają tę lekcję.

Mózg dziecka staje się najbardziej aktywny i działa najbardziej efektywnie wówczas, gdy coś jest rzeczywiście dla tego dziecka ważne oraz znacząco odnosi się do jego doświadczeń, własnego rozumienia i postrzegania rzeczywistości. W chwili, w której umożliwimy młodemu człowiekowi aktywne wkroczenie w prezentowane na lekcji zagadnienie, przestanie on być jedynie biernym odbiorcą czyichś doświadczeń, uruchomi za to naturalny mechanizm uczenia się poprzez samodzielne tworzenie związków przyczynowo-skutkowych i popełnianie błędów. Dziecko potrzebuje nie tyle uczyć się na podstawie doświadczeń innych (np. nauczyciela), ile próbować samemu je zdobywać – mówi Magdalena Boćko-Mysiorska, pedagog, autorka podręczników i materiałów dydaktycznych (magdalenabockomysiorska.pl).

Różnorodność

Jeśli wszystkie lekcje prowadzimy według tego samego schematu, dzieci szybko się znudzą. Używajmy zatem różnych rekwizytów. Na przykład: przynieśmy na lekcję koło pomiarowe, takie jakiego używają policjanci po pomiaru drogi hamowania pojazdów podczas wypadku. Gdy tematem jest objętość brył, pokażmy dzieciom naczynia o różnych kształtach. Niech same przekonają się, że objętość zależy od wysokości naczynia, kształtu i wielkości podstawy. Zanim zapiszemy wzór, pozwólmy dzieciom samodzielnie doświadczać, postawmy na:

Aktywność i zmysły

Gdy chcemy skutecznie uczyć, pamiętajmy o słowach Konfucjusza: „Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi to zrobić, a zrozumiem”. Cyfry i wzory na kartce często nie wzbudzają emocji. Pozwólmy dzieciom dotykać, słuchać, patrzeć. Wstańmy na chwilę od stolików, pozwólmy dzieciom przemieszczać się po sali. Zróbmy eksperyment, przesypujmy, mieszajmy, odmierzajmy. Dzieci są z natury ciekawe, jednak rutyna zabija tę naturalną skłonność. Stwórzmy zatem przestrzeń, w której dzieci będą mogły działać samodzielnie i nie będą bały się popełniać błędów. Niech zrozumieją, że każde niepowodzenie przybliża do osiągnięcia celu.

Skoro mózg najlepiej uczy się na podstawie żywych i dynamicznych doświadczeń, izolowanie dziecka od prawdziwego życia i eksplorowania świata nie przyniesie nic dobrego. Najnowsze badania pokazują, jak bardzo szkodliwe dla rozwijającej się inteligencji dziecka jest sztuczne (szkolne) środowisko, pozbawione możliwości autodoświadczania, nauki przez działanie, rutynowe, oferujące niewiele dopasowanych do zainteresowań danego dziecka aktywności i interakcji społecznych. I przeciwnie – to, które jest bliskie naturalnemu środowisku człowieka, z różnorodnymi wyzwaniami poznawczymi, odpowiednią dawką ruchu i ze zróżnicowanymi interakcjami społecznymi, sprzyja plastyczności mózgu i umożliwia młodemu człowiekowi rzeczywisty proces nabywania nowych umiejętności, uczenia się i zapamiętywania.

Gry

Wprowadźmy element rozrywki, grajmy w bingo, memory, wojnę – przygotowane do tematu lekcji. Aby nauczyć dzieci nazw brył, można przygotować pary kart z obrazkami przedstawiającymi sześcian, prostopadłościan, walec itp. Dzieci próbując znaleźć pary, będą przyswajały przy tym ich nazwy. Starsze można zaangażować w samodzielne zaprojektowanie gier. Młodsze mogą wycinać i sklejać te przygotowane przez nauczyciela. Możemy użyć jednej z dostępnych na rynku gier uczących logicznego myślenia. Na pewno sprawdzą się jako rozgrzewka przed lekcją lub przerywnik między skomplikowanymi zadaniami.

Odpowiedzialność

Spróbujmy powierzyć odpowiedzialne zadanie uczniom. Na przykład niech osoba dobrze radząca sobie z tematem wytłumaczy zadanie innym. Uczenie kolegów wymaga zaangażowania, porządkuje wiedzę i jest świetną formą powtórzenia materiału. Czasem, by wytłumaczyć coś innym, trzeba przyjrzeć się zagadnieniu z innej strony, pokazać je z innej perspektywy. Przyczynia się to do lepszego zrozumienia danego tematu. Uczymy w ten sposób dzieci współpracy i umożliwiamy im poczucie mocy sprawczej, niezbędnej do ich prawidłowego rozwoju poznawczego i społecznego. Pokazujemy, że ufamy ich kompetencjom, ale jesteśmy też zawsze gotowi przyjść im z pomocą.

Istnieje wiele badań mówiących o tym, że kiedy pozwalamy dzieciom na wykonywanie różnych czynności samodzielnie, dzieci te nie tylko uczą się szybciej i zapamiętują więcej nowych informacji, lecz także rozwijają swoją autonomię w różnych obszarach codziennego funkcjonowania. Dzięki temu zwiększa się ich szansa na stanie się samodzielnymi i spełnionymi dorosłymi, niezależnie od środowiska społecznego, w którym dorastają.

Bez pośpiechu

Czasem wydaje nam się, że będzie lepiej i szybciej, gdy sami opowiemy dzieciom, jak rozwiązać dany problem. Przecież my już to wiemy i możemy im to niejako podać na tacy. Wystarczy, że zapamiętają. Wiedza tak zdobyta jest może i szybciej przyswojona, ale na pewno łatwiej też ulatuje. Pozwólmy dzieciom samodzielnie eksperymentować, odkrywać, dochodzić do wniosków. Choć poświęcimy na ten etap więcej czasu, doświadczenia, które same zdobędą, pozostaną w ich umysłach na zawsze.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Agata Matz

Mama dwójki dzieci. Pasjonuje ją wydobywanie potencjału dzieci i rozwijanie go przez zabawę. Prowadzi Akademię Rozwoju Lucerny, gdzie uczy matematyki metodą MathRiders oraz czytania metodą odimienną.
Odwiedź stronę autorki/autora: https://www.facebook.com/akademiarozwojulucerny/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Jak uczy się mózg i dlaczego szkoła nie wspiera naturalnych procesów uczenia się?

Juul na poniedziałek, cz. 67 – Diagnozy – mogą być pomocne, ale mogą także stygmatyzować

Bliskość wspiera mowę. Rozmowa z Wiolą Wołoszyn

Przejdz do: