Nagrody są tak samo złe jak kary
| Nagrody są tak samo złe jak kary

Nagrody są tak samo złe jak kary

Stosowanie kar, choć nadal dla wielu naturalne, jest kwestionowane przez coraz większą liczbę rodziców i pedagogów. Wiemy już, że działanie systemu represji jest krótkotrwałe, a zachowanie dzieci zmienia się wtedy nie ze względu na rozumienie zasad, przekonanie o słuszności swojego postępowania, ale głównie z powodu chęci uniknięcia kary. Okazuje się jednak, że stosowanie nagród, choć przyjemnych i jakże teoretycznie motywujących, ma również działanie szkodliwe i mało perspektywiczne.

Mechanizm kary i nagrody

W latach pięćdziesiątych poprzedniego wieku zupełnie przypadkiem odkryto istnienie mózgowego układu nagrody. Kluczową rolę odgrywa w nim wysokość stężenia dopaminy, neuroprzekaźnika uwalnianego w chwili odczuwania przyjemności. Jej wydzielanie pod kontrolą jest ważne, bo dzięki temu organizm powtarza dobre dla niego czynności, uczy się, co jest dobre i korzystne dla niego, a co nie. Kłopot pojawia się wtedy, gdy dopaminy wydziela się zbyt dużo. Dla przykładu zapalenie papierosa powoduje wyrzut dopaminy o ponad 200%, a zażycie amfetaminy – aż o 1000%. Co oczywiste, mózg dąży do powtórzenia tej jakże przyjemnej dla niego czynności. Mechanizm ten odpowiada także za uzależnienia od używek, słodyczy czy elektroniki. Niestety, podobnie jest z nagrodami. Otrzymanie gratyfikacji za działanie wywołuje uczucie zadowolenia, przyjemności.

Nagroda jako hamulec kreatywności

Swobodna aktywność dziecka to najbardziej kreatywny i twórczy sposób spędzania czasu. Nieskrępowane eksplorowanie świata, eksperymentowanie, szukanie alternatywnych rozwiązań – to wszystko to wewnętrzne i naturalne motywatory pchające dzieci w kierunku rozwoju. Wprowadzanie w dziecięcy świat warunkowanej nagrody zaburza naturalny rytm poznawczy. Przyjemność doświadczana w momencie zewnętrznego docenienia sukcesywnie ogranicza pierwotne czynniki motywujące do rozwoju. Zamiast naturalnego pędu do poznawania nowych przestrzeni zaczyna dominować chęć otrzymania nagrody, wykonywanie czynności zgodnie z oczekiwaniami, ze wzorem. Pojawia się zewnątrzsterowność, a satysfakcja z działania zdecydowanie się zmniejsza, ważniejsza od niej jest nagroda i płynąca z jej otrzymania przyjemność.

Przeczytaj: Jak wychować dziecko wewnątrzsterowne, czyli pewne swoich kompetencji i umiejętności

Nagroda to to samo co kara

Czym różni się „Jeśli nie posprzątasz, nie pójdziemy na lody!” od „Jak ładnie posprzątasz, pójdziemy na lody!”? Można powiedzieć, że pierwsze jest groźbą kary, a drugie obietnicą nagrody. Ale czy w gruncie rzeczy nie chodzi o to samo? O spełnienie oczekiwań osoby decydującej o gratyfikacji lub pozbawieniu przyjemności, o strach przed nieotrzymaniem lodów. A zatem nagroda jest brakiem kary. A może karą będzie brak nagrody?

Reklama sponsora artykułu

Zasada wzajemności

Jak nauczyć dzieci współodpowiedzialności choćby za obowiązki domowe, jeśli motywatorem mają być kary i nagrody? Łączenie prośby odkurzenia podłogi z miłą nagrodą to prosta droga do interesownego podejścia „co dostanę w zamian, jeśli coś zrobię?”. Pytanie, czy o to właśnie nam chodzi. Czy zatem rodzicowi piorącemu brudną bieliznę całej rodziny też należą się fanfary, owacje i dodatkowa bajka przed snem?
Agnieszka Stein pisze: “Dziecko, które do tej pory robiło wiele rzeczy, nawet się nad tym nie zastanawiając, czerpiąc po prostu z tego radość, naśladując rodzica, teraz zaczyna się zastanawiać i dochodzi do wniosku, że skoro rodzice tak starają się wzmocnić jego zachowanie, to może jest w tym jakiś haczyk. Może nie opłaca się robić miłych rzeczy dla innych za darmo.” (Dziecko z bliska. Zbuduj szczęśliwą relację. Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2012)

Więź i uważność

Kary i nagrody to metody działające szybko. Z pozoru prosty (choć biochemia mózgu to bardzo skomplikowany temat) mechanizm kary i nagrody dość szybko jasno ustawia ścieżki działania w przewidywalny sposób. Jednak co będzie, gdy zniknie kara i nagroda? Gdy rodzic nie będzie już mógł egzekwować porządku w pokoju czy sprzątania łazienki, bo młody człowiek rozpocznie własne życie poza domem? Istnieje spore zagrożenie, że brak stymulatorów w postaci satysfakcjonującej nagrody lub dotkliwej kary może doprowadzić otoczenie naszego dziecka do totalnego rozkładu.
Podejście niestosujące ani kar, ani nagród opiera się na budowaniu silnej więzi, gdzie potrzeby każdego, także dziecka, są szanowane, a jedną z wartości nadrzędnych jest zrozumienie. W takiej relacji zasady nie są dla zasad, ale wynikają z konkretnych uwarunkowań. Zmiany zachowań nie następują pod presją kary czy nagrody, lecz są efektem wewnątrzsterowności, zrozumienia oczekiwań czy potrzeby wystąpienia konkretnych działań. Dodatkowym efektem jest budowanie w dziecku zdrowego poczucia własnej wartości, gdyż nawet w razie niepowodzenia, dopuszczenia do zachowań społecznie nieakceptowalnych dorosły pomaga zrozumieć sytuację bez wprowadzania wartościowania osoby samego dziecka i niepotrzebnego piętnowania. Bo akceptować dziecko warto bezwarunkowo, takie jakie jest. Najmłodsi stale widzą i czują, co jest, a co nie jest akceptowane przez dorosłych. Pokazywane jest to słowem, gestem i własnym przykładem. A naturalne u dzieci jest podążanie za sygnałami i oczekiwaniami wysyłanymi przez akceptujących rodziców. Tu kary i nagrody naprawdę nie są potrzebne.

Świat jest pełen kar i nagród

Kodeksy i przepisy to regulacje, na które powołuje się wielu zwolenników tradycyjnego systemu sankcji i gratyfikacji. Jednak nietrudno zauważyć, że jest on bardzo zawodny. Nie jest tak, że wizja mandatu każdego kierowcę zniechęci do przekroczenia ograniczenia prędkości. Niektórzy wręcz specjalizują się w omijaniu zasad czy to w pracy, we wspólnocie mieszkaniowej czy w innych aspektach życia.

A zatem jeśli chcemy, aby świat był lepszy, może warto zacząć od własnego podwórka i sprawiać, aby kolejne pokolenia postępowały dobrze z wewnętrznego poczucia, co jest dobre, a co złe, a nie z lęku przed karą czy goniąc za satysfakcjonującą nagrodą? Brak nagród nie wytrąca nam z ręki zachwytu. Słowa „Podoba mi się to, co zrobiłeś” wyrażają osobiste odczucia osoby komentującej, a nie stają się wyznacznikiem jakościowym, jakim może być zdanie „Brawo, pięknie to zrobiłeś”. Choć takie podejście wymaga cierpliwości i czasu, na pewno przyniesie satysfakcjonujące owoce. Szczera relacja, silna więź, mocne poczucie własnej wartości – w to zawsze warto inwestować!

Foto: flikr.com/donnieray

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Kinga Pukowska

Prezeska Fundacji Polekont – Istota Przywiązania. Od 2004 roku wspiera młodych rodziców na początku ich drogi w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego i kompetencji miękkich, coach i mediatorka. Działa również jako doula Stowarzyszenia Doula w Polsce, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia dzieci i dorosłych. Prywatnie żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.

Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.fundacjapolekont.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Szybkie testy, które pozwolą ocenić, czy postawa dziecka kształtuje się prawidłowo

Dlaczego nie da się oddzielić nauki od zabawy?

Fińskie dzieci uczą się najlepiej

Przejdz do: