Jak naprawdę rozwijają się talenty? Czyli o miłości i akceptacji
KIDS FASHION - 100 najciekawszych propozycji. Zobacz...
| Jak naprawdę rozwijają się talenty? Czyli o miłości i akceptacji

Jak naprawdę rozwijają się talenty? Czyli o miłości i akceptacji

Poradniki z masą pomysłów na rozwojowe zabawy. Do tego ogrom zabawek edukacyjnych. Kupujemy kolejne i kolejne w nadziei, że pomogą nam wychować małego geniusza. Rynek jest nimi przesycony, więc spędzamy długie godziny na wyborze tych najlepszych. W całym tym ambarasie zapominamy o czymś bardzo ważnym – że dla prawidłowego rozwoju nasze dziecko potrzebuje przede wszystkim czasu spędzonego z rodzicem w poczuciu bezpieczeństwa i akceptacji.

bezWartościowe zabawy

Zabawa w piratów czy chlapanie się w kałużach wydają się być takie nieedukacyjne… Jednak dziecko odkrywa świat właśnie podczas zabawy. To wtedy, w naturalnych sytuacjach, uczy się odnosić sukcesy i radzić sobie z porażkami. Podczas takiego zwykłego szaleństwa dziecko odkrywa w sobie potencjał, który przekraczał jego wyobrażenia. Nauka w takich warunkach przychodzi niezwykle szybko i automatycznie.

Gerald Hunter i Uli Hauser, autorzy książki „Wszystkie dzieci są zdolne”, twierdzą, że we współczesnej kulturze sukcesu nie jest łatwo zainteresować dziecko pozornie bezwartościowymi zadaniami, dzięki którym mogłoby się ono prawidłowo rozwijać. Wspólne śpiewanie piosenek, czytanie bajek, gry, tańce, muzykowanie, malowanie czy majsterkowanie to magiczne eliksiry. Autorzy wyjaśniają to w prosty sposób: „[…] podczas wspólnie spędzanych chwil dzieci doświadczają uczucia, którego przy najlepszych chęciach nie zapewnimy im nawet za pomocą najbardziej wyrafinowanych metod dydaktycznych. Przeżywanie tego stanu jest możliwe jedynie we wspólnocie z innymi, dziecko doskonale zna to uczucie silnej więzi z drugim człowiekiem, doświadczyło go w ciemnym, bezpiecznym łonie matki. Wspólnie spędzany czas daje poczucie spełnienia – dziecko jest związane z innymi, a jednocześnie czuje się wolne i może rozwijać swą niezależność”.

Akceptacja = rozwój

Wychowywanie powinno być więc wspieraniem i zapewnianiem dziecku otoczenia umożliwiającego zbieranie doświadczeń. Takiego, w którym ucząc się nowych rzeczy, będzie mogło czerpać radość z samego procesu poznawania. Wtedy nie zabijemy w nim wrodzonej potrzeby odkrywania i kształtowania świata. Szalenie istotne jest, by dzieci w tym wszystkim czuły się akceptowane i kochane. Bez względu na posiadane umiejętności.

Spytano kiedyś sportowców, jakie słowa sprawiały, że czuli radość i satysfakcję z uprawianego sportu. Większość odpowiedziała, że było to zdanie: „Uwielbiam cię oglądać, gdy grasz”. Różnica pomiędzy nim a „Jesteś świetnym graczem” jest ogromna. Pierwsze stwierdzenie daje dziecku poczucie, że rodzic kocha je bez względu na wyniki. Bezwarunkowa miłość, zaufanie, poczucie bliskości – tego potrzebuje każde dziecko, każdy człowiek.

Zamiast dążyć do zdobywania przez nasze dzieci kolejnych umiejętności, powinniśmy raczej skupić się na wzbudzeniu w nich poczucia, że są wyjątkowe. To wymaga nawiązania głębszej relacji, ale daje niesamowite rezultaty. Takie dzieci są z siebie zawsze zadowolone, same chcą rozwijać swoje zainteresowania, uczą się z zapałem rzeczy, które naprawdę je interesują. Zapewnienie poczucia bycia wyjątkowym jest lepszym kapitałem na przyszłość niż notoryczne ustawianie się w kolejce do kolejnych konkursów.

Czy wiesz, jakim jesteś cudem?

Szkoła nam niestety nie pomaga; nastawiona jest jedynie na przekazywanie wiedzy, brak w niej miejsca na wspieranie naturalnego potencjału ucznia. Wysokie wymagania ze wszystkich przedmiotów i czas, jaki trzeba poświęcić każdemu z nich, często nie pozwalają dziecku rozwinąć zainteresowań w wybranej dziedzinie. Szkoła poprzez bardzo ograniczone wytyczne skutecznie tłumi radość z uczenia się. A tymczasem poza przekazywaniem czysto książkowej wiedzy powinna wspierać dzieci w odkrywaniu świata i inspirować je do tego.

Pablo Casals, hiszpański wiolonczelista, powiedział: „Każda sekunda naszego życia to nowy, niezwykły, niepowtarzalny ułamek czasu w istnieniu tego kosmosu. A my uczymy nasze dzieci, że dwa plus dwa daje cztery, a Paryż to stolica Francji. Kiedy wreszcie zaczniemy opowiadać im o tym, kim tak naprawdę są? Mówmy do każdego z nich tak: Czy wiesz, jakim jesteś cudem, jaką wyjątkową istotą? Nigdy dotąd nie było na świecie drugiego takiego dziecka jak ty, wszystko w tobie jest wyjątkowe – twoje nogi i ręce, twoje sprawne paluszki, twój sposób poruszania się. Masz w sobie nieograniczony potencjał – mógłbyś zostać Szekspirem, Michałem Aniołem, Beethovenem. Tak, jesteś prawdziwym cudem”.

Okazuje się, że najcenniejszy dar, jaki jesteśmy w stanie wnieść do rozwoju naszego dziecka, to miłość i wsparcie, które możemy dać mu w dzieciństwie. Sukces nie jest zapisany w genach, zależy od życiowych doświadczeń. I to właśnie my, rodzice, mamy ogromny wpływ na to, jak potoczy się przyszłe życie naszego dziecka. Nie ma szczęściarzy i pechowców. Są ludzie, którzy wierzą w swoje możliwości, i ci, którym tej wiary brak.

Jak naprawdę rozwijają się talenty?

Każde dziecko rodzi się z wielkim potencjałem, a to, czy uschnie on w dzieciństwie czy w wieku szkolnym, czy będzie miał możliwość rozwinięcia się, zależy od otoczenia. Potencjał i entuzjazm znikają często za grubym murem ocen, etykietek i szufladkowania. Jedno źle napisane dyktando nie oznacza, że dziecko będzie kiepskie z ortografii. Thomas Edison, mimo iż został wyrzucony ze szkoły podstawowej, osiągnął bardzo wiele. Jego sukces przypisuje się wnikliwemu umysłowi, upartemu dążeniu do celu i właśnie wsparciu matki. Zanim dokonał przełomowych odkryć, popełnił mnóstwo błędów, wyrządził wiele szkód w domu. Jednak jego matka pomimo złości ojca wspierała syna w odkrywaniu świata.

Musimy zrozumieć, że nasze dzieci to orły, a nie kurczaki – powinny nauczyć się latać i chcieć wzbić się w niebo. Krytyka im w tym nie pomaga. I czy na pewno na nią zasługują? Na ciągłe ocenianie i porównywanie? Czy dzieciństwo musi ograniczać się do nieustannej gonitwy za lepszymi ocenami i dyplomami? Prawdziwe talenty nie rozwijają się pod presją zdobycia paska na świadectwie. Jak mówią Gerald Hunter i Uli Hauser „wzajemne zaufanie, motywowanie do działania i szacunek do drugiego człowieka to podstawowe elementy kultury nauczania sprzyjającej rozwijaniu talentów”. Twierdzą również, że powinniśmy zacząć traktować nasze dzieci poważnie i wejść z nimi w prawdziwe relacje. Jednak nie takie, jakie cechują stosunek przełożonego do podwładnego, ale takie, w których obie strony cieszą się, że wspólnie odkrywają świat, w których rozmawiamy z dziećmi „patrząc im w oczy, nawet jeśli w tym celu czasem musimy przykucnąć”.

Wspierajmy dziecko w rozwoju według jego możliwości, a nie naszych ambicji i podręcznikowych wskazówek. Utwierdzajmy je w przekonaniu, że jest wartościowe i kochane. Nie szufladkujmy, nie wmawiajmy, że czegoś nie potrafi, bo jak mawiał Henry Ford: „Jeśli sądzisz, że potrafisz, to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz – również masz rację”.

Z punktu widzenia neurobiologii najlepszy wpływ na rozwój mózgów naszych dzieci mają najbardziej „nieprzydatne” czynności, czyli gry, beztroskie, pozbawione celu zabawy, śpiewanie. Więc zamiast utrudniać sobie życie, próbując dopasować dziecko do poradnikowych mądrości, wcielmy w życie słowa Alberta Einsteina: „Nie komplikujmy świata, lecz uczyńmy go jak najprostszym”. Niech takie też będzie nasze rodzicielstwo – proste, bez stresu i porównywania. Wyjątkowe – jak nasze dzieci.

Foto: flikr.com/pocketwiley

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Agnieszka Szczurzydlo

Mieszka w betonowym świecie, ale wierzy, że kiedyś uda jej się zamieszkać w drewnianym domku blisko lasu. Uważa, że w życiu można osiągnąć wszystko, kiedy osiągnie się harmonię między ciałem, duchem i umysłem. Mama niespełna 3-letniej córeczki. W wolnych chwilach lubi dyskutować "o życiu" ze swoim mężem i córeczką. Jest autorką bloga afterkorpo.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.afterkorpo.pl/




Krótkowzroczność – jakie mamy możliwości radzenia sobie z tym problemem?

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Stern na piątek, cz. 8 – Nauczycielu, masz wielką moc!

Dzieci warto leczyć bezpiecznie – rozmowa z Michèle Boiron

Chcesz, żeby twoje dziecko się „lepiej uczyło”? Daj mu więcej wolnego czasu!

Przejdz do: