Naucz swoje dziecko dłubać w nosie
SZKOŁA / PRZEDSZKOLE - co kupić?
| Naucz swoje dziecko dłubać w nosie

Naucz swoje dziecko dłubać w nosie

Nie dłub w nosie, boś nie prosię! Albo jeszcze: Palec nie górnik, nos nie kopalnia! – tych dwóch powiedzonek możemy się spodziewać zawsze. Zawsze wtedy, kiedy nasze dziecko wkłada palec do nosa. Publicznie.

Granice społecznej tolerancji

To jasne, że istnieje wiele zachowań społecznie nieakceptowanych, jak właśnie dłubanie w nosie, puszczanie bąków, bekanie czy mówienie o fekaliach. Te dwa ostatnie nie dotyczą, co prawda, środowiska młodych matek, które nagminnie chwalą swoje dzieci za to, jak pięknie im się odbiło i jaką piękną kupę zrobiły. Otoczenie przytakuję, zazwyczaj z uprzejmości. Ale zazwyczaj przekracza to społeczną granicę tolerancji. Zwłaszcza dłubanie, ponieważ dzieje się na oczach świadków i nie da się udawać, że dłubie ktoś inny.

Do tego jest pewna hipokryzja w piętnowaniu dłubania w nosie. Bo dłubanie – czynność paskudna, ale fizjologiczna – jest konieczne, żeby oczyścić nos. A nos jest ważny, bo przez nos się oddycha. Więc z jednej strony rodzice przymykają oko na dłubanie w nosie w domu, z drugiej – oburzają się (często na pokaz) poza domem.

I co z tym zrobić?

Nauczyć swoje dziecko dłubać w nosie! A jakże! W odpowiednim do tego miejscu. Czyli – w łazience. Albo ostatecznie przez chusteczkę, po odwróceniu się tyłem do publiczności.

Brakuje mi tego, gdy patrzę na znajome małe dzieci. Otrzymują one od rodziców i innych dorosłych komunikat, że pewne zachowania są krępujące i niedozwolone, ale nie dostają żadnych wskazówek, co zrobić, kiedy im się zdarzy niepożądane zachowanie. Są tylko zawstydzane i pozostawiane samym sobie. Dłubać nie przestaną – fizjologia im na to nie pozwoli. Poczują się tylko nieakceptowane i będą się przed dorosłymi kryć – żeby uniknąć nieprzyjemności. A przecież rozwiązanie wymaga tylko trochę kreatywności i empatii – czego jak czego, ale tego akurat rodzicom nie brakuje.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Marta Łysek

Matka, żona, blogerka i dziennikarka. Autorka bloga Dzieci, stwory i inne przyjemności. Obecnie doktoryzuje się z macierzyństwa i próbuje połączyć etat matki, gospodyni i człowieka pióra, z lepszym lub gorszym skutkiem. W przerwach walczy z wiatrakami, przepraszam, z bałaganem.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://mloda-matka.blogspot.in/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Procedury okołoporodowe w polskich szpitalach – czy na pewno wszystkie są konieczne?

Szkoła nie uczy tego, czego powinna!

Dlaczego konsekwencja w wychowaniu jest przereklamowana?

Przejdz do: