O co tak naprawdę chodzi w dzieleniu się?
KIDS FASHION - 100 najciekawszych propozycji. Zobacz...
| O co tak naprawdę chodzi w dzieleniu się?

O co tak naprawdę chodzi w dzieleniu się?

- Podziel się z bratem! No daj mu kawałek!
- To jest twoja siostra, musisz się z nią dzielić.
Mało kto zakwestionuje przekonanie, że to dobrze jest się dzielić z innymi. A że rodzeństwo powinno się dzielić, to już pewnik. To znak wspólnoty i więzi. Też macie takie przekonania? A może mieliście, zanim zostaliście rodzicami? Może teraz zastanawiacie się, czy to jest w ogóle do zrobienia, a jeśli tak, to jak?

Tak, to miłe, kiedy ktoś chce się z nami czymś podzielić. Czujemy się wtedy ważni, zauważani; ktoś daje nam coś, co należy tylko do niego, czego nie musi mi dawać. To przyjemne i satysfakcjonujące dla rodziców, kiedy ich dzieci pamiętają o sobie nawzajem przy podziale czekolady czy banana i sympatycznie wymieniają się foremkami w piaskownicy. I odwrotnie – to może być frustrujące, gdy brat kategorycznie odmawia siostrze łyka soku, miejsca na kanapie czy swojej książki, argumentując „To moje! Byłem pierwszy!”.

Przeczytaj: Dziecko nie zawsze musi się dzielić

O co chodzi z tym dzieleniem się? Nakłaniać, namawiać, przekonywać… zmuszać?

Żeby coś komuś dać, najpierw to coś musimy uznać za swoje. Nie mogę się podzielić czymś, co nie jest moje. Decyduję o swojej własności: o różnych moich rzeczach, ale też o moim czasie, przestrzeni, myślach, wrażeniach, o wszystkim, co należy do mnie. Dorosły wie – a przynajmniej miał więcej czasu w życiu niż dziecko, żeby nauczyć się odróżniać – co jest jego, a co nie. To jest ważne prawo – prawo własności. Żeby je poczuć, uznać za swoje, pozwolić sobie je mieć, potrzeba treningu i doświadczania. Potrzeba doświadczenia własności, sprawdzania, czy to coś jest na pewno moje. I tak jak wszystko – to trwa.

Poczucie, że mam swoją własność, bardzo mocno związane jest z poczuciem wartości. Mogę w pełni decydować o tym, co jest moje, i to jest OK. I ja jestem w związku z tym OK. Mogę podzielić się zabawkami w piaskownicy, ale mogę też odmówić. Dając prawo naszemu dziecku do niepodzielenia się, uczymy je bardzo ważnej kompetencji – odmawiania. Dzięki temu w przyszłości – zanim spełni potrzeby drugiej osoby – sprawdzi, czy jego własne są zaspokojone na tyle, by móc się dzielić bez uszczerbku dla swojej równowagi emocjonalnej. Znamy przecież osoby, które dają i dzielą się z innymi, a potem czują się permanentnie sfrustrowane.

To często trudne dla rodziców, gdy siostra nie chce podzielić się z młodszym braciszkiem misiem, którego on właśnie bardzo pragnie. Dlaczego miałaby się koniecznie podzielić? Czy my, dorośli, pożyczamy ważne czy drogie nam przedmioty? Nie zawsze. Wywierając presję na córkę, żeby podzieliła się z bratem, stajemy po jego stronie i przeciw niej. Gdy rodzic opowiada się po stronie jednego dziecka, daje mu jednocześnie komunikat: „Nie poradzisz sobie w negocjacjach z siostrą beze mnie” albo „Nie poradzisz sobie z tym, jak ci odmówi”. Obie opcje pozbawiają dziecko ważnych doświadczeń. W pierwszym wypadku – nauki proszenia i negocjowania, a w drugim – radzenia sobie z odmową i szukania innych rozwiązań.

Co więc robić, gdy jedno nie chce podzielić się z drugim?

Warto uznać prawo do decydowania o swojej własności i powiedzieć to dzieciom: „O własności decyduje właściciel”. Często gdy dajemy dzieciom wolność w decyzji, to one same dochodzą do wniosku, że mogą się podzielić. Im też zależy na relacji z rodzeństwem. Ale mogą się nie podzielić i to też jest OK. Ten, który usłyszał odmowę, pewnie będzie przeżywał trudne uczucia. Być może zezłości się, poczuje żal, może się zasmuci. Jako rodzice możemy towarzyszyć mu w godzeniu się ze stratą: „Chciałaś bawić się słoniem, a Piotrek ci nie pożyczył”. Gdy nasze dziecko pogodzi się z tym faktem, prawdopodobnie samo znajdzie dobre dla siebie rozwiązanie.

Może brat zobaczy, jak siostrze przykro. Może podzieli się z nią, ale wtedy zrobi to z dobrego serca, a nie z rodzicielskiego nakazu. Ufając dzieciom, że decydują o tym, co dobre dla nich (dzielić się czy nie dzielić), dajemy im mocny fundament i wzmacniamy w nich wiarę w ich własne kompetencje.

Jeżeli okazywanie zaufania wydaje nam się niedostatecznym wysiłkiem w tej sprawie, można jeszcze spróbować przyjrzeć się sobie. Jak ja się dzielę z innymi? Czy zawsze chętnie i z jednakowym entuzjazmem? Czy czasami mi się nie chce, może nawet na pierwszy rzut oka bez jasnego powodu. Jeżeli tak bardzo mi zależy na tym, żeby moje dzieci umiały się dzielić między sobą, to czy ja sama modeluję taką postawę swoim zachowaniem? Czy umiem się dzielić i czy umiem odmawiać? Jeśli tak, to nie ma się czym martwić. Dziecko umie odczytać ten niewerbalny komunikat naszych zachowań: w naszej rodzinie lubimy się dzielić.

Dzielenie się i odmawianie to dwie strony medalu. Dzieląc się, budujemy więzi z innymi, współdziałamy, rozwijamy empatię i otwartość na potrzeby drugiego człowieka. Odmawiając, występujemy w obronie własnych potrzeb, troszczymy się o siebie samych. Obie te umiejętności są w życiu jednakowo ważne.

Foto: flikr.com/rsdreamphotos

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Kasia Dołęgowska-Urlich i Krzysztof Górski

Kasia Dołęgowska-Urlich - absolwentka animacji kultury UW, socjoterapii i szkoły trenerów umiejętności psychospołecznych. Pomysłodawczyni i współzałożycielka "Stu Pociech". Mama Maćka, Hanki i Jaśka. W Stu Pociechach tworzy i prowadzi warsztaty psychoedukacyjne oraz grupy wsparcia i rozwoju dla rodziców, m.in. warsztat Rodzeństwo bez rywalizacji. Krzysztof Górski – psychoterapeuta i trener. Prowadzi psychoterapię indywidualną i par oraz grupę psychoterapeutyczną w ośrodkach Stowarzyszenie OPTA i SYWIRE. Szkoli i wspiera profesjonalistów. Od czasu do czasu marzy o zamieszkaniu z dala od miasta, a czy te marzenia zrealizuje - czas pokaże. W Stu Pociechach tworzy i prowadzi warsztaty psychoedukacyjne dla rodziców i grupy wsparcia oraz konsultacje psychologiczne dla dorosłych.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.stopociech.pl/s/index.php




Krótkowzroczność – jakie mamy możliwości radzenia sobie z tym problemem?

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Stern na piątek, cz. 8 – Nauczycielu, masz wielką moc!

Dzieci warto leczyć bezpiecznie – rozmowa z Michèle Boiron

Chcesz, żeby twoje dziecko się „lepiej uczyło”? Daj mu więcej wolnego czasu!

Przejdz do: