Ojcostwo z wymówkami
| Ojcostwo z wymówkami

Ojcostwo z wymówkami

Jedna z największych zmian, jaka może nastąpić w życiu dorosłego człowieka, to zostanie rodzicem. Z chwilą pojawienia się na świecie małego człowieka nic już nigdy nie będzie takie samo. Partnerzy zostają mamą i tatą, stają się odpowiedzialni za nowe życie, które całkowicie od nich zależy. To zmiana, która jednych ekscytuje, a innych przytłacza i wywołuje potrzebę ucieczki.

Matka od początku ciąży jest ściśle powiązana z jeszcze nienarodzonym dzieckiem. Zmiany w jej ciele przygotowują ją do wielkiej zmiany w życiu. Rosnący brzuch, pierwsze ruchy, a nawet nieprzyjemne dolegliwości powodują, że więź matka – dziecko jest często silnie ukształtowana jeszcze przed porodem. Burza hormonów i naturalne instynkty również wspierają matkę w pełnieniu swojej roli, czasami wręcz stawiając malucha na pierwszym miejscu wśród jej priorytetów. Zdarza się, że ojcowie, choć często wspierający i współodczuwający, nie zawsze odnajdują się w nowej roli, znajdując różne wymówki dla swojej nieobecności czy braku zaangażowania.

„Ja go przecież nie nakarmię!”

Niektórzy mówią, że noworodek to taki „obudowany przewód pokarmowy z oczami” – je, śpi i wydala. Wydawałoby się zatem, że najważniejsze jest nakarmienie malucha (co oczywiście jest sporym uproszczeniem), a tata z braku mlecznych gruczołów jest zbędny! Bo po co ma wstawać czy biec do płaczącego dziecka, jeśli jedynie pierś mamy może rozwiązać problem? Nic bardziej mylnego!
Po pierwsze pierś nie zawsze jest na wyciągnięcie ręki, a jak wiadomo – zarówno noworodek, jak i małe niemowlę mają małe szanse samodzielnie się do niej dostać. Po drugie nie każdy płacz oznacza „chcę jeść”. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej sytuacji nieocenione mogą być obecność i zaangażowanie taty. Silne i bezpieczne ręce mogą przynieść mamie malucha do karmienia, wcześniej zajmując się jego przewinięciem. A gdy płacz nie jest związany z głodem, tym bardziej przydaje się dodatkowa osoba do tulenia i noszenia.

„On uspokaja się tylko u ciebie!”

Czułe objęcia matki, znajomy zapach i głos, bicie serca – to wszystko szybko wycisza dziecko, szczególnie to „nieodkładalne”. Zazwyczaj płaczące niemowlę uspokaja się natychmiast po przystawieniu do piersi. Ojcom niepewnym w swym rodzicielstwie podsuwa to kolejny argument – dziecko szybciej uspokaja się u matki, więc niech się nim zajmie! A przecież głos taty nie jest dziecku obcy, też był słyszany w czasie ciąży, a jego opiekuńcze ramiona i delikatne kołysanie mogą wyciszyć i ułożyć do snu z taką samą czułością, z jaką zrobi to mama. Choć zdarza się, że wymaga to czasu i zaangażowania, obecność ojca to długoterminowa inwestycja w relację z dzieckiem i partnerką!

„Matkom jest łatwiej, mają instynkt!”

Powszechne przekonanie, że mama, wiedziona wrodzonymi instynktami, poradzi sobie najlepiej z opieką nad noworodkiem, nie pomaga niepewnym ojcom. Niestety dzieci nie mają instrukcji obsługi ani wyświetlacza z numerem błędu, gdy włączają dźwiękowe sygnały alarmowe, sygnalizując, że pielucha jest mokra, trzeba nakarmić czy też po prostu przytulić. Choć mamy też muszą się wielu rzeczy nauczyć, wydaje się, że przychodzi im to zdecydowanie łatwiej. Nie zapominajmy jednak, że to praktyka czyni mistrza, zarówno jeśli chodzi o kobietę, jak i mężczyznę.

„Ty to zrobisz lepiej!”

To naturalne, że po porodzie pełna uwaga matki skupia się na dziecku. Łatwo jednak zagalopować się w swoim przekonaniu o byciu ekspertem w opiece nad noworodkiem i odsunąć ojca na boczny tor. „Daj, ja to zrobię”, „Ty się nie znasz”, „Ja to zrobię szybciej/lepiej” – po usłyszeniu takich komunikatów wsparcie może zostać uznane za zbędne. Warto pamiętać o tym, że obecność obojga zaangażowanych rodziców to wyraz odpowiedzialności za nowe życie.

Co to znaczy być tatą?

Pojawienie się dziecka w rodzinie to trochę sprawdzenie dojrzałości związku, ale też dojrzałości każdego z partnerów. Nie zawsze wszystko działa idealnie, ścierają się różne wizje, doświadczenia i wartości, jakie rodzice wynieśli ze swoich domów. Do tego dochodzą przemyślenia i oczekiwania, niekoniecznie spójne dla obojga partnerów. O konflikt i pretensje nietrudno.

Obecność ojca w wychowaniu dzieci nie jest wcale tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Wielu młodych mężczyzn wychowywało się w rodzinach, w których rolą ojca było przede wszystkim jej utrzymanie; w relacjach z dziećmi nie mieli zbyt wiele do zaoferowania. Być może stanowili “instancję dyscyplinującą”, ale w wielu przypadkach trudno powiedzieć o wzorcach zaangażowanego emocjonalnie rodzica. Brak wzorców i wcześniejszych kontaktów z małymi dziećmi może spowodować lęk przed nieznanym i zagubienie w nowej roli.

Jasper Juul, w swojej książce „Być mężem i ojcem” zauważa, że zmiana męskiej postawy, stawanie się człowiekiem rodzinnym, jest związana z trudnym procesem samorozwoju.
„Z psychologicznego i egzystencjalnego punktu widzenia jest to duże wyzwanie: stać się wiarygodnym partnerem dla kobiety i jednocześnie odpowiedzialnym ojcem dla dzieci. Jeśli jednak zdecydujesz się na bliską relację, uczyni cię to nie tylko lepszym ojcem, ale także lepszym partnerem i przyjacielem, lepszym menedżerem i pracownikiem”.

Nie podcinaj skrzydeł

Niepokój o noworodka często towarzyszy młodym mamom. I choć z jednej strony bywają zmęczone, oczekują wsparcia i pomocy, z drugiej łatwo wchodzą w ekspercką rolę, decydując, co w danym momencie będzie dla dziecka najlepsze. Ważne jest jednak, aby zostawić kawałek przestrzeni dla ojca dziecka i od samego początku uznać jego równorzędną rolę w wychowywaniu potomstwa.

Zadaniowość

Niektórzy twierdzą, że ojcom łatwiej jest przejąć opiekę nad dzieckiem, z którym można podjąć konkretne aktywności, jak jazda na rowerze czy gra w piłkę. Opieka nad niemowlęciem wielu mężczyzn nuży, ale i stresuje, boją się, że nie odczytają wysyłanych przez dziecko sygnałów – bo skąd będę wiedzieć, co mu jest, a jak będzie głodne, to przecież i tak potrzebna jest mama! Stąd zdarza się, że ojcowie zaczynają mieć lepszy kontakt z dzieckiem później, gdy jest ono nieco starsze, łatwiej się z nim porozumieć i wspólnie czymś zająć. Jednak i przy małym dziecku jest wiele zadań, w których tata naprawdę świetnie się sprawdzi, jeśli tylko będzie miał autentyczną potrzebę i szansę to zrobić.

Mama oswaja się ze swoim macierzyństwem, fizycznie przeżywając ciążę i zmiany z nią związane. Więź ojca z dzieckiem zaczyna się budować od momentu pojawienia się malucha na świecie. Obecność taty od samego początku jest bardzo ważna dla ich przyszłej relacji. Wielu mężczyzn w naturalny sposób przyjmuje i akceptuje swoją rolę. Są też i tacy, którzy potrzebują wsparcia, a czasem mądrego przewodnictwa. Przygotowanie do roli taty to nie tylko uczestniczenie w zajęciach szkoły rodzenia, przygotowanie do porodu i towarzyszenie w trudach ciąży. Zaangażowane ojcostwo to proces, który nigdy się nie kończy, bo świadome rodzicielstwo to jedna z najlepszych ścieżek samorozwoju.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Kinga Pukowska

Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Od 2004 roku wspiera młodych rodziców na początku ich drogi w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego i kompetencji miękkich, coach i mediatorka. Działa również jako doula Stowarzyszenia Doula w Polsce, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia dzieci i dorosłych. Prywatnie żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.fundacjapolekont.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Człowiek to jedyny ssak, który odstawia swoje potomstwo, zanim ono będzie na to gotowe”. 3 historie o samoodstawieniu się dziecka od piersi

Czy faktycznie myślisz, to co myślisz? O wielkiej roli przekonań w naszym życiu

Juul na poniedziałek, cz. 63 – Wszystkie dzieci potrzebują autorytetu osobistego

Przejdz do: