Jak wprowadzać pokarmy stałe do diety niemowląt?
| Jak wprowadzać pokarmy stałe do diety niemowląt?

Jak wprowadzać pokarmy stałe do diety niemowląt?

Mleko matki jest niezastąpionym pokarmem. Chroni dziecko przed infekcjami, alergią, cukrzycą i innymi chorobami cywilizacyjnymi, które mogą wystąpić w późniejszym wieku. Złoty standard żywienia niemowląt przewiduje pół roku wyłącznego karmienia piersią, a następnie stopniowe rozszerzanie diety niemowlęcia przy dalszym kontynuowaniu karmienia.

Z reguły 6-miesięczne dzieci są już gotowe na poznawanie nowych smaków. Gotowość tę można poznać po kilku wskaźnikach, m.in. po tym, że malec potrafi usiedzieć chwilę z podparciem (np. na kolanach rodzica lub w krzesełku) oraz umie chwytać przedmioty i kierować je do buzi. W tym czasie zanika także odruch wypychania pokarmu językiem, charakterystyczny dla młodszych niemowląt. Poza tym półroczne dziecko potrafi okazać, że jest gotowe na nowe smaki, z zainteresowaniem patrząc na rodziców spożywających posiłek i sięgając do ich talerza.

Jak rozpocząć rozszerzanie diety?

Oto kilka wskazówek, które mogą być pomocne w tym okresie:

  • Każda nowość powinna być wprowadzana w małych ilościach.
  • Po podaniu dziecku nowego produktu, obserwujmy je przez 3–4 dni. Jeśli jest spokojne i nie ma żadnych objawów nieprawidłowego przyswajania pokarmu (typu zmiany skórne, wolny, zielony stolec, stolec ze śluzem, wymioty, nadmierne przelewanie się pokarmu w jelitach), możemy rozszerzać dietę o kolejny produkt spożywczy. Uważna obserwacja pozwoli nam uniknąć lub wcześnie wykryć ewentualną alergię pokarmową.
  • W pierwszych tygodniach karmienia produktami stałymi dziecko może wypluwać posiłek – jest to oznaką, że nie umie połykać pokarmu o innej konsystencji niż mleko mamy. Nie oczekujmy również, że maluch nasyci się nowym posiłkiem, traktujmy go raczej jako poznawanie różnych smaków. Pozwólmy dziecku odkrywać wszystkie smaki, nie tylko słodki. Już w początkowym okresie życia możemy wpłynąć na upodobania smakowe naszych dzieci w starszym wieku.
  • Posiłki powinniśmy przygotowywać samodzielnie – są wówczas najbardziej wartościowe i odżywcze. Używajmy produktów spożywczych pochodzących z upraw ekologicznych oraz wody niskozmineralizowanej. Najlepiej jest wykorzystywać warzywa i owoce sezonowe oraz takie, które rosną w naszym klimacie.
  • Nie dosładzajmy posiłków. W diecie dziecka nie powinien być obecny biały cukier, który szybko uzależnia i powoduje, że maluch nie chce jeść warzyw (nie czuje naturalnego smaku słodkiego, np. marchewki). Spożywanie cukru doprowadza do stanów zapalnych, nadpobudliwości, zużywania wapnia i magnezu z kości oraz zębów, powstawania próchnicy. Biały cukier silnie zakwasza organizm i jest śluzotwórczy (śluz zalega w jelitach, utrudnia dalsze kształtowanie się przewodu pokarmowego dziecka i hamuje wchłanianie składników odżywczych).
  • Nie doprawiajmy posiłków dziecka solą, aby mogło poznawać smak potraw. Niska zawartość sodu nie obciąża nerek, pozwala uniknąć w przyszłości nadciśnienia tętniczego.
  • Można śmiało przyprawiać potrawy ziołami: tymiankiem, bazylią, estragonem, majerankiem, kminkiem, koperkiem oraz dodawać wodorosty, które są bogate w mikroelementy. Zioła nie tylko dostarczają bardziej wyraźnego smaku potrawy, ale ułatwiają trawienie i przyswajanie pokarmu oraz mają działanie lecznicze, np. tymianek wspiera górne drogi oddechowe i delikatnie rozgrzewa.
  • Pamiętajmy o wodzie! Do szóstego miesiąca nie ma potrzeby dopajania dziecka, jeśli mama karmiąca spożywa odpowiednie ilości płynów. Jednak w momencie rozszerzania diety warto regularnie proponować maluszkowi wodę, by wyrobić w nim właściwy nawyk. Warto zachować umiar, jeśli chodzi o soki. Do niedawna były one obowiązkowe w schematach rozszerzania diety, jednak od tego roku wytyczne Amerykańskiej Akademii Pediatrii się zmieniły. Według najnowszych standardów podstawowym napojem dla niemowląt rozszerzających dietę i małych dzieci powinna być woda. Cukier zawarty w sokach owocowych jest jedną z przyczyn otyłości. Jaka jest różnica? Cukier zawarty w owocu jest spożywany w towarzystwie błonnika, co ułatwia jego trawienie i nie powoduje wyrzutu insuliny. Tymczasem po wyciśnięciu soku błonnik zostaje odrzucony, a to, co spożywamy, to czysta fruktoza – zwyczajny cukier prosty, trawiony w ten sam sposób co każdy inny cukier. Z tego powodu Amerykańska Akademia Pediatryczna nie zaleca już – jak dawniej – podawania napojów na bazie owoców maluchom poniżej 12 miesiąca życia. Nowe wytyczne ograniczają dzienną porcję soków do:
    – 120 ml (ok. pół szklanki) na dobę dla dzieci w wieku od 1 do 3 lat,
    – 120–180 ml na dobę dla dzieci w wieku od 4 do 6 lat,
    – do 250 ml (ok. 1 szklankę) na dobę dla dzieci powyżej 7 roku życia.
    Dlatego ze względu na zawartość cukru warto zacząć traktować soki tak jak napoje gazowane i ograniczyć ich picie do minimum.
  • Rozszerzając dietę dziecka, pamiętajmy, że każdy organizm jest inny i może różnie reagować, dlatego najważniejsza jest obserwacja.

Od czego zacząć przygodę z jedzeniem?

Najlepiej od sezonowych warzyw – wbrew temu, co sugerują producenci żywności dla niemowląt. Owoce wcale nie są najlepszym pierwszym posiłkiem! Dlaczego? Wprowadzając je jako pierwsze, przyzwyczajamy malucha do słodkiego smaku (mleko mamy również ma słodki smak, ale to jednak trochę co innego). Poza tym niektóre owoce mają wysoki indeks glikemiczny. Jeśli maluch pozna ich smak jako pierwszy, może być dużo trudniej przekonać go do sięgnięcia po warzywa lub kasze. Warzywa z kolei mają mniej cukru, a są bogate w witaminy i błonnik. Ponadto pokrojone w słupki i ugotowane do miękkości (lub upieczone) są dużo łatwiejsze do zjedzenia dla (często) bezzębnego jeszcze malucha, dlatego doskonale sprawdzą się na początku przygody ze stałymi pokarmami. Surowe owoce są trudniejsze do samodzielnego jedzenia (jabłkiem czy bananem stosunkowo łatwo się zakrztusić) dla niewprawionego malucha. Dlatego przy wprowadzaniu owoców warto podawać je dziecku, np. ugotowane na parze lub w formie musów.

Wiele mam zastanawia się, co podać maluszkowi na pierwszy posiłek. Doskonale nadadzą się choćby: marchewka, buraki, ziemniaki, bataty, brokuł, awokado, cukinia czy bakłażan. Oprócz sezonowych warzyw warto sięgać także po kasze. Szczególnie warta uwagi jest kasza jaglana, która ma wyjątkowo wiele witamin i minerałów, a poza tym jest bardzo delikatna w smaku i nie zawiera glutenu. Po ugotowaniu i wystudzeniu doskonale się lepi, można więc z niej uformować małe kuleczki do samodzielnego uchwycenia przez dziecko.

Reklama sponsora artykułu

Jak podawać posiłki?

Najlepiej tak, by dziecko mogło samodzielnie je zjadać. Pokrojona w słupki marchewka, różyczka kalafiora czy brokuł łatwo można schwytać w rączkę i zjeść. Pamiętajmy o tym, że małe dzieci uwielbiają bawić się jedzeniem. Możliwość samodzielnego zaspokajania swoich potrzeb, badanie i poznawanie nowych smaków, faktur, zapachów to dla nich ogromna frajda. Oglądanie kawałków jedzenia, rozgniatanie ich w rękach, lizanie, gryzienie i na końcu rozrzucanie to cały rytuał, który buduje w dzieciach poczucie sprawczości. Pozwalanie maluchowi na samodzielne wybieranie pokarmów uczy umiejętności podejmowania decyzji, zaufania do własnego ciała (jem tyle, ile potrzebuje) oraz zdrowych nawyków żywieniowych. To prawda, że cały proces wymaga zaufania do dziecka, cierpliwości oraz odporności na wszechobecny bałagan, ale warto pozwolić maluchowi na samodzielne odkrywanie świata. Podczas spacerów lub w podróży sprawdzą się także warzywa przecierowe, wygodne do podania, najlepiej przygotowane z ekologicznych warzyw i bez dodatków niewskazanych w diecie malucha.

Reklama sponsora artykułu

Wiele mam stresuje się, czy maluch zjada już odpowiednie ilości. Czy najada się tymi posiłkami? Oczywiście zdarzają się 7–8-miesięczne maluchy, które z wielkim zaangażowaniem będą pałaszować wszystko, co znajdzie się w zasięgu ich wzroku, jednak większość przez pierwsze miesiące głównie próbuje, przeżuwa, wypluwa, rozgniata i rozrzuca. Do najedzenia się w tym czasie służy przede wszystkim mleko mamy i to ono głównie zaspokaja głód. Pamiętajmy o tym, że do końca pierwszego roku życia to pierś jest podstawą diety malucha (i dlatego do posiłku powinien on siadać po wypiciu mleka, w przeciwnym razie może być zniecierpliwiony i podenerwowany). Nawet w drugim roku życia mleko mamy może zaspokajać aż do 40% zapotrzebowań dziecka, tak by pod koniec drugiego roku stanowić około ⅓ jego diety.

Pierwsze posiłki nie mają służyć zapełnieniu żołądka, a jedynie zaznajamiać dziecko z nowymi smakami i konsystencjami. Jeśli więc niemowlę w trakcie rozszerzania diety głównie próbuje i rozrzuca jedzenie, nie jest to powód do niepokoju. Rozszerzanie diety warto też potraktować holistycznie – to nie tylko sposób na zaspokajanie głodu, ale także szereg doświadczeń sensorycznych, które dla małego dziecka są zarówno świetną zabawą, jak i wyzwaniem oraz okazją do nauki.

Pamiętajmy o tym, że w rozszerzaniu diety niemowlęcia najważniejszy jest dystans. Ten przydaje się, gdy maluch nie chce jeść, gdy w trakcie jedzenia kawałki obiadu lądują na ścianie lub gdy ktoś postanawia wkroczyć z „dobrą radą”. Zaufajmy dziecku i swojej intuicji – zdrowe niemowlę na pewno nie pozwoli się zagłodzić!

Foto: flikr.com/Lars Plougmann


Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Co każda dziewczynka i kobieta powinna wiedzieć o higienie intymnej

Jak wybrać dobrą kaszkę dla dziecka?

Zdrowe przekąski, czyli co zabrać ze sobą w podróż?

Przejdz do: