"Powinieneś się wstydzić!"
| „Powinieneś się wstydzić!”

„Powinieneś się wstydzić!”

Takie wyrażenia nieraz pojawiają się w relacji rodzic–dziecko czy między dorosłymi. Są bardzo mocne, zawierają dwa potężne słowa: “powinieneś” i “wstydzić się”. Gdy są wypowiedziane przez jedną z najważniejszych osób w życiu dziecka, mają jeszcze większą siłę.

Dzieci bowiem zwykle chcą i lubią współpracować z dorosłymi. Jeśli mają poczucie, że są bezpieczne i mają znaczenie, wówczas chcą współdziałać i sprawia im to przyjemność. Jesteśmy istotami społecznymi i współpraca i wzbogacanie życia innych jest dla nas ludzi źródłem satysfakcji, radości, daje nam poczucie spełnienia i więzi.
Ale dlaczego wstyd jest taki ważny? Dlaczego to trudny temat?

Wstyd

Wstyd to ważna informacja o naszych potrzebach, o czymś, co w danym momencie jest dla nas ważne i o co chcemy zadbać. Kiedy więc mówimy do dziecka „powinieneś się wstydzić”, wyrażamy swoją troskę, może lęk i bardzo, ale to bardzo chcemy o tego młodego człowieka zadbać. Może chodzić nam o to, by czuł akceptację grupy, a to, co robi, naszym zdaniem wcale mu w tym nie pomoże (lub nawet przeszkodzi). Może boimy się, że zachowanie dziecka może zagrozić naszemu lub jego poczuciu przynależności i więzi z daną grupą (np. nas dorosłych dbających o dzieci i wychowujących je w zgodzie z konkretnymi wartościami, a może nas dorosłych radzących sobie w pewien konkretny sposób z dziećmi, może z wartościami kulturowymi czy społecznymi, a może z rodziną) a drogą do nich może być przestrzeganie ustalonych zasad.

Za myślą o wstydzie stoją piękne życie i tęsknota. Bardzo często tęsknota za bezwarunkową akceptacją (byciem akceptowanym jako osoba bez względu na to, co ja lub moje dziecko robimy lub czego nie robimy), byciem uwzględnionym w danej grupie, czuciem się w niej bezpiecznie. To dlatego tak bardzo mocno odczuwamy wstyd fizycznie w ciele; to uczucie chroni nas przed tym, by nie utracić przynależności do grupy. Przecież w toku ewolucji odłączenie od grupy oznaczało śmierć!

Wstyd już nas dzisiaj nie chroni przed śmiercią, ale jest tak dotkliwym uczuciem, że zupełnie nieświadomie stosujemy strategie unikania, by go nie czuć. Możemy wpadać np. w złość i obwinianie innych (“To nieprawda! To on to zrobił!”), obwinianie siebie (“Tak, jestem beznadziejny, nic mi nie wychodzi”), zamknięcie się w sobie lub postawę buntownika (“Będę skakał, ile tylko zechcę!”). Dlatego zawstydzanie dzieci generuje w nich postawy, w których niezwykle trudno złapać kontakt i które nikomu nie służą.

Powinieneś

A jak działa “powinieneś”? Gdy pada, przestajemy czuć, że mamy wybór, a co za tym idzie – sprawczość i poczucie mocy. To osłabia. A ponieważ naturalnymi potrzebami ludzi jest wolność i możliwość samodecydowania, gdy one nie są zaspokojone lub wręcz są zagrożone, pojawia się impuls wewnętrzny do oporu, który nie jest skierowany przeciwko komuś, lecz ma na celu zadbanie o piękne potrzeby: autonomię, możliwość decydowania o sobie, poczucie wpływu itp. Im bardziej uczymy dziecko, że coś powinno, tym większa szansa, że kiedyś się przeciw temu zbuntuje.

Podobnie działają słowa typu “musisz”, “trzeba”, “bo taka jest zasada”, “każdy człowiek tak musi” itp. Jest ich wiele i z pewnością goszczą w języku każdego z nas. Warto przyjrzeć się temu, jak wielu używamy takich słów pułapek, które odbierają nam wybór i wpływ na własne życie. Po przeanalizowaniu tych wyrażeń zauważymy, że choć pozornie wyglądają na prawdziwe – takie nie są! Gdy mówię, że powinnam już wyjść albo że muszę ugotować obiad, to wydaje się, że to jedyna słuszna droga, jednak mogę wyjść i być punktualnie na umówionym spotkaniu lub zostać i np. odwołać spotkanie lub przyjść na nie później. I choć w tej chwili wydaje mi się, że słuszne jest tylko to, by teraz wyjść, to gdy uwolnię się od tego przekonania, mogę zobaczyć, że pozostałe opcje też mogą być słuszne.

Gdy myślę, że ten obiad musi być przeze mnie zrobiony i to teraz, to nie widzę, że są także inne wyjścia – może mąż przygotować obiad wieczorem, możemy coś zamówić, możemy znaleźć domową jadalnię i stamtąd brać jedzenie do domu lub tam się stołować, możemy jeść w pracy i szkole i pewnie możemy znaleźć jeszcze wiele, wiele innych pomysłów. Część z nich w ogóle mi się nie podoba. Ale część można rozważyć.
I nie chodzi o to, że mam już nigdy nie ugotować obiadu, ale o to, bym była w tym wolna, bym robiła to z lekkością i z poczuciem, że ja naprawdę chcę to robić. Nawet jeśli nie zawsze to lubię, to wybieram gotowanie, bo mi najbardziej odpowiada.

Używanie słów “powinieneś” i podobnych buduje w nas przekonania, nieuświadomione programy, które rządzą naszym postępowaniem z automatu. Wstydzimy się, bo przecież w takiej sytuacji tak trzeba. Ale nie jesteśmy w stanie skontaktować się z naszymi potrzebami – tym, że chcę mieć poczucie, że należę do grupy, że jestem tam chciana, akceptowana i ważna.

Z różnych względów (bo takie mamy doświadczenia, bo takie mamy przekonania itp.) mówimy różne rzeczy do naszych dzieci wręcz bezwiednie. Wiadomo, chcemy je wspierać i dawać im wszystko, co najlepsze, i by tak było, spróbujmy działać inaczej. W sytuacjach trudnych emocjonalnie (szczególnie gdy sami doświadczamy złości czy wstydu), konfliktowych zatrzymajmy się. Zobaczmy, co się w nas dzieje, czego tu i teraz, w takiej chwili doświadczamy, i jeszcze przez chwilę nic nie mówmy. Jeśli odpowiemy 40 sekund później, a nawet 3 minuty później, bardzo często nic niedobrego się nie zdarzy, a wręcz przeciwnie. To, co powiemy, będzie płynęło z nas, bo będzie w zgodzie z naszymi wartościami, w zgodzie z tym, jak chcemy mówić i wspierać nasze dzieci.

Foto: flikr.com/donnieray

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Emilia Kulpa-Nowak i Joanna Berendt

Emilia Kulpa-Nowak - współtwórczyni Laboratorium Porozumienia bez Przemocy – NVCLab.pl, trenerka i dziennikarka, absolwentka studiów NVC, uczestniczka wielu zaawansowanych kursów NVC (Nonviolent communication, Porozumienie bez Przemocy), założycielka i przez kilka lat prowadząca portal dzielnicarodzica.pl, autorka kursów online, tekstów dla prasy i do Internetu oraz książki dla rodziców. Pasjonatka książek, starająca się żyć w duchu Porozumienia bez Przemocy. Żona i matka. Joanna Berendt – coach ICF PCC, certyfikowany trener i mediator NVC, autorka książek i pasjonatka życia w zgodzie ze sobą, pozytywnej neuroplastyczności oraz współtworzenia świata, który działa dla wszystkich. Więcej na: nvccoaching.pl, nvclab.pl oraz neuro-integracja.pl.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://nvclab.pl/




Jak nasz układ nerwowy reaguje na stres i czym jest samoregulacja?

Ząbkowanie – jak naturalnie łagodzić objawy

„Wygląda na to, że tylko ja sobie nie radzę”

Przejdz do: