Pozwólmy dzieciom bawić się według ich własnych reguł! Zabawa heurystyczna
| Pozwólmy dzieciom bawić się według ich własnych reguł! Zabawa heurystyczna

Pozwólmy dzieciom bawić się według ich własnych reguł! Zabawa heurystyczna

"Może tym zajmie się trochę dłużej" – myślimy, z nadzieją przyglądając się kolejnej sklepowej zabawce. Ale w głębi serca wiemy, że za kilka dni albo tygodni wyląduje ona tam, gdzie wszystkie inne. Czy to oznacza jednak, że dzieci nie powinny mieć zabawek? Przecież zewsząd słychać, że "Ta zabawka pozwoli twojemu dziecku się rozwijać" albo "Daj dziecku lepszy start – kup moją zabawkę!”.

…I tak co jakiś czas dajemy się namówić i kupujemy. Rezultat często wygląda tak, że tony nieużywanych przedmiotów poupychane są w torbach, skrzyniach i koszykach, bo nasze dziecko dawno przestało się nimi interesować. Dużo bardziej woli czerpak do zupy czy szczotkę do zamiatania, o naszym telefonie nie wspominając.

Z czego to wynika? I czy da się temu jakoś zaradzić?

Zapewne w dużej mierze wynika to z tego, jak rozwijają się małe dzieci i w jaki sposób poznają świat. W świadomości niemowlaków nie istnieje bowiem pojęcie zabawy dla zabawy. Wszystko, co robi niemowlak, ma jakiś cel. Płacze, bo chce, żeby dać mu jeść albo żeby zmienić mu pieluchę. Rusza rączkami, żeby sprawdzić, o co w tym ruchu chodzi. Wyciąga rączki, żeby zbadać to, co jest przed nim. Powtarza dźwięki po dorosłych, żeby poznać ich mowę. W świecie niemowlaka jest tyle nowych rzeczy, których musi się nauczyć, że tak naprawdę nie ma on czasu na zabawę, przynajmniej w takim znaczeniu, w jakim rozumieją ten termin dorośli.

Ta konieczność poznawania świata ma bezpośredni wpływ na to, w jaki sposób niemowlaki podchodzą do przedmiotów w swoim otoczeniu. Większość zabawek jest dla dziecka interesująca o tyle, o ile pozwala odkryć coś nowego. Dziecko sprawdza więc teksturę – dotykając, bada smak – wkładając przedmiot do buzi, sprawdza, jakie dźwięki coś wydaje – potrząsając, przyciskając, uderzając tym o podłogę. Manipuluje zabawką, żeby przekonać się, jakie są jej możliwości. Czasem rozkłada na części – jeśli to możliwe. Kiedy już wszystko o niej wie, zostawia ją i rozgląda się za czymś nowym. Z punktu widzenia rozwoju ma to sens – bo po co dziecko ma się zajmować czymś, co już zna, jeśli dookoła jest jeszcze tyle rzeczy, które trzeba poznać?

Heurystyka

I co z tym zrobić? Przecież nie będziemy co chwila kupować nowej grzechotki. Z pomocą może tu przyjść teoria zabawy heurystycznej (heuristic play) stworzona przez dwie panie: Elinor Goldschmied i Sonię Jackson (autorki książki „People under three”).

Heurystyka (gr. heurisko – odkrywam, znajduję) to umiejętność odkrywania nowych prawd przez odpowiednie stawianie hipotez. (za słownikiem Władysława Kopalińskiego)

Pamiętacie zapewne historię Archimedesa, który wybiegł z wanny krzycząc „(h)eureka!”, kiedy udało mu się sformułować prawo wyporu hydrostatycznego. To właśnie o to chodzi. O ten moment, kiedy wskutek stawiania hipotez i eksperymentów dochodzimy do jakiegoś odkrycia. Znacie to uczucie? Jest bardzo miłe, prawda? I to samo możemy pozwolić odczuć naszym niemowlakom.

Najprawdopodobniej w ten właśnie sposób niemowlaki poznają świat

Wykorzystują wiedzę, którą mają, stawiają hipotezę i przeprowadzają eksperyment. Jedyne, co musimy zrobić, to stworzyć takie warunki, w których będą mogły bezpiecznie odkrywać otaczający je świat. W typowy dla siebie sposób, bez rozwiązań proponowanych przez dorosłego. My wiemy, że wałek do ciasta służy do wałkowania. Często próbujemy tę wiedzę przekazać naszym dzieciom: „Patrz. To wałek. Tym się wałkuje! O tak!”. I pokazujemy, jak to należy robić. Chcemy pomóc dziecku rozumieć świat, uniknąć błędów. Lepiej jednak byłoby stworzyć mu takie warunki, w których ono samo będzie mogło zdobyć tę wiedzę, czyli postawiać hipotezę, a potem ją sprawdzać. My przecież nie będziemy przy nim zawsze. Może warto, żeby dziecko od małego ćwiczyło się w samodzielnym gromadzeniu i przetwarzaniu informacji o świecie? Tym bardziej, że z neurobiologicznego punktu widzenia jest w tym specjalistą! Oczywiście, nie każda sytuacja się do tego nadaje – rodzic z pewnością jest dziecku potrzebny podczas odkrywania właściwości noża czy prądu w gniazdku. Wciąż jednak pozostaje wiele przedmiotów, których zastosowanie i cechy fizyczne dziecko może sprawdzić samo.

Jak więc połączyć heurystykę z rozwojem niemowlaków?

Tu z pomocą przychodzą nam „koszyki skarbów” (treasure baskets). Taki koszyk to nic innego, jak pojemnik wypełniony ciekawymi przedmiotami. W tej roli sprawdzi się też pudełko czy miska. A ciekawe przedmioty? Tak naprawdę do tej kategorii można zaliczyć wszystko. Biorąc pod uwagę fakt, że niemowlak ma jeszcze bardzo małe pojęcie o świecie i rzeczach go otaczających, wszystko może go zainteresować: butelka, kredka, garnek, szczotka do włosów, dzwoneczek, szyszka, kamień, chustka, kawałek folii bąbelkowej… Oderwijcie na moment wzrok od monitora i rozejrzyjcie się po pokoju – na pewno znajdziecie tam coś, co dla niemowlaka będzie ciekawe i co pomoże mu w zdobywaniu wiedzy o świecie. Wystarczy włożyć kilka takich przedmiotów do pojemnika i pokazać dziecku. Przy maluchach, które jeszcze nie siadają, można nawet pominąć pojemnik i po prostu rozłożyć rzeczy wokół dziecka. I tyle! Na tym poniekąd nasza rola się kończy. Poniekąd, bo jednak powinniśmy mieć oko na to, co się dzieje, i w razie potrzeby przyjść dziecku z pomocą.

Reklama sponsora artykułu

Podczas zabawy rola dorosłego sprowadza się jednak w dużej mierze do obserwowania dziecka. Oczywiście powinniśmy zareagować, gdy widzimy, że może stać mu się krzywda, lub gdyby w ramach eksperymentów zechciało np. rzucić młotkiem w lampę, ale ogólnie staramy się nie interweniować. W zabawie heurystycznej chodzi przecież o to, żeby dziecko samo mogło zapoznać się z przedmiotem i samodzielnie określić, jakie daje możliwości. Postawić hipotezę: „Hmm, to się chyba da rozkręcić” i sprawdzić ją, manewrując przedmiotem. Jeśli się da – dziecko zdobywa wiedzę, którą może później uogólnić: „Takie rzeczy się rozkręcają”. Jeśli się nie da, dziecko również się uczy – wie już, że to się nie rozkręca, i może szukać dalej, stawiając kolejne hipotezy. Przy okazji rozwija oczywiście małą motorykę.

Jak skomponować „koszyki skarbów”?

Zasadniczo są dwa podejścia. Jednym z nich jest skompletowanie jak najwięcej przedmiotów, które będą się bardzo różnić – rozmiarem, fakturą, zapachem, dźwiękiem, materiałem, z którego są zrobione, kształtem, zastosowaniem, smakiem… Dostarczamy dziecku w ten sposób bardzo wiele płaszczyzn do porównywania. Warto też pomyśleć o tym, żeby w koszyku znalazły się rzeczy, które jakoś się ze sobą łączą – np. piłka, którą można włożyć do kubka, albo łyżeczka, której uchwyt można wkładać do butelki, itd. Takie koszyki powinny aktywować jak najwięcej zmysłów dziecka, czyli powinny w nich być przedmioty, które mają zapach, różną fakturę (dotyk), różny smak, które wydają dźwięk (słuch) i które różnią się wizualnie (wzrok).

Druga opcja to koszyki tematyczne. Możemy np. wybrać rzeczy tylko z kuchni. Albo tylko metalowe. Instrumenty lub rzeczy w kolorze zielonym. Pomysłów jest wiele. Przy tego typu koszykach dzieci mogą porównywać rzeczy, które z jednej strony mają coś wspólnego, a z drugiej – czymś się różnią.

Co jeszcze powinniśmy brać pod uwagę, przygotowując taki koszyk?

Na pewno ważny jest czas, który wybierzemy do zabawy. Każdy rodzic wie, że zmęczone czy głodne dziecko nie ma zazwyczaj ochoty na odkrywanie świata. Ważne jest też, żeby w miejscu, które wybierzemy do zabawy, dziecko czuło się bezpiecznie i, co bardzo ważne, nie miało zbyt wielu bodźców odwracających jego uwagę. Dobrze jest więc wybrać miejsce poza pokojem dziecka, gdzieś, gdzie nie ma wielu przedmiotów czy zabawek i gdzie nikt nie będzie nam co chwila przeszkadzał. Dodatkowo w zabawie heurystycznej dziecko z założenia powinno mieć tyle czasu i przedmiotów, ile mu akurat potrzeba. Jeśli więc organizujemy taką zabawę dla większej liczby maluchów, musimy zadbać o to, żeby każdy z nich miał swoją własną przestrzeń i swój własny koszyk. Zabawa heurystyczna to nie czas ani miejsce na naukę zachowań społecznych. Tutaj dziecko powinno być skupione na odkrywaniu świata, stawianiu hipotez i przeprowadzaniu eksperymentów – bez obawy, że za chwilę ktoś przyjdzie i będzie trzeba się podzielić, oddać lub zamienić. Pewnie gdyby Archimedes zamiast w spokoju zażywać kąpieli rozmawiał ze znajomym o pogodzie, jak nakazuje etykieta, nie zauważyłby tego, że woda w wannie zmienia poziom. Dzieciom także należy się możliwość odkrywania świata na ich własnych warunkach i w spokoju.

I pamiętajmy, że nie tylko niemowlaki lubią odkrywać świat – starsze dzieci również! Należy tylko odpowiednio dobrać materiały. Zasada pozostaje jednak ta sama – dziecko ma prawo stawiać własne hipotezy co do tego, jakie jest zastosowanie danego przedmiotu, może go badać metodami wybranymi przez siebie (oczywiście w granicach rozsądku) i poświęcić mu tyle czasu, ile potrzebuje.

Foto: theimaginationtree.com

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ola Jurkowska

Obecnie - mama na pełny etat. Z wykształcenia - nauczyciel języka angielskiego, któremu praca w szkole uzmysłowiła, jak absurdalne może to być zajęcie. W trosce o własne dzieci stara się zatem na własną rękę szukać sensownych rozwiązań w tej dziedzinie. Prowadzi bloga o edukacji, wychowaniu i zabawie.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.naszekluski.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Każda zmiana, jakiej dokonamy w sobie, przekłada się na świat zewnętrzny”. Rozmowa z Aleksandrą Bagińską i Joanną Nowicką

Nowe technologie mają zły wpływ na rozwój dzieci do drugiego roku życia!

Jesienne drugie śniadanie dla dziecka – co dobrego spakować do plecaka?

Przejdz do: