Pozwólmy dzieciom się uczyć!
| Pozwólmy dzieciom się uczyć!

Pozwólmy dzieciom się uczyć!

Liczba młodych ludzi przejawiających trudności w szkole rośnie w zastraszającym tempie. Dzieje się tak dlatego, że aktualny system edukacji nie uwzględnia naturalnych praw, jakie rządzą procesem uczenia się dziecka. Nie przywiązuje on wagi do najważniejszych i potwierdzonych naukowo zasad jego rozwoju, przez co zabija wewnętrzną motywację, wrodzone zdolności dziecka do łatwej i szybkiej nauki oraz kreatywnego myślenia.

Dzieci mają naturalną potrzebę autonomicznego działania i odkrywania rzeczywistości

W chwili, w której zostają tej autonomii pozbawione, ich pragnienie uczenia się i angażowania w określone aktywności zanika. Gaśnie motywacja wewnętrzna, będąca prawdziwym i jedynym motorem napędowym podjęcia określonego działania, efektywnego uczenia się i zapamiętywania.

Szkoły systemowe z założenia koncentrują się przede wszystkim na realizacji celów podstawy programowej oraz przygotowywaniu uczących się do mechanicznego rozwiązywania testów i zdawania egzaminów. Takie podejście nie pozwala na rzeczywisty rozwój dziecka, na rozbudzanie jego fascynacji i zainteresowań i jest przejawem nieznajomości istoty ludzkiej. W decydującym stopniu przyczynia się do całkowitego zniechęcenia się dzieci do nauki, pracy, spotkań i interakcji z nauczycielami. Młodzi ludzie – nieustannie krytykowani i zmuszani do opanowywania kolejnych partii niepraktycznego i niezrozumiałego dla nich materiału – zaczynają coraz częściej traktować szkołę jako zło konieczne – chodzą do niej, bo muszą, stają się więc coraz bardziej apatyczni, bierni, znudzeni i zniechęceni. Wykonują absolutne minimum, aby przetrwać kolejny rok w szkole i przejść do następnej klasy…

Szkoła powinna inspirować i wzmacniać dziecięcy geniusz

Wyniki badań* na temat tak zwanego rozbieżnego myślenia, sugerują, że aż 98% dzieci w wieku od 3 do 5 lat posiada naturalną zdolność do twórczego myślenia na poziomie geniuszu, jednak po ukończeniu szkoły tylko 2% osiąga ten wynik. Czym jest myślenie rozbieżne? To nieodłączny element kreatywności – umiejętność dostrzegania różnych możliwych odpowiedzi na określone pytanie oraz interpretacji zjawisk, a nie poszukiwanie odpowiedzi według standardowego schematu i podawanie “jedynego właściwego” rozwiązania określonego problemu czy zagadnienia (np. podczas rozwiązywania testów wielokrotnego wyboru).

Co utrudnia rozwój dziecięcej kreatywności oraz proces produktywnego uczenia się?

Dziecko nie jest w stanie efektywnie się rozwinąć i właściwie spożytkować swojego naturalnego potencjału, jeśli nie zapewni mu się do tego odpowiednich warunków. Z całą pewnością nie należą do nich nieustanna krytyka, zamykanie się na jego potrzeby (zrozumienia, miłości, akceptacji, swobodnej eksploracji, ruchu etc.), presja i napięcia związane z ocenianiem czy tak bardzo wciąż powszechna testomania. Bo czy miarą “sukcesów edukacyjnych” dziecka ma być liczba zdobytych na teście punktów (i zachwiane przy okazji zdrowie psychiczne), czy może posiadanie zdrowego poczucia własnej wartości, bycie silnym i wewnętrznie zmotywowanym do dalszej nauki i rozwoju?

To, czego młody człowiek potrzebuje najbardziej, to otwarta przestrzeń do aktywnego słuchania go, możliwość zadawania pytań, eksperymentowania i swobodnej zabawy; to spokojna i życzliwa atmosfera, w której przebywa i się uczy; to czas na odpoczynek i własne zainteresowania; to też entuzjazm, czyli radość i przyjemność z naturalnego doświadczania, a tym samym uczenia się siebie i świata oraz, a może przede wszystkim, pełen pasji, zaufany i dający mu poczucie bezpieczeństwa dorosły tutor.

Szkoła wygasza ciekawość poznawczą młodych ludzi

“Środowisko szkolne i metody komunikowania się z uczniami są zazwyczaj kompletnie niedostosowane do sposobu funkcjonowania dziecka. I choć dzieci są zaprogramowane na łatwą i szybką naukę, mają kłopoty z przyswajaniem wiedzy w klasie, przez co tracą zaufanie do samych siebie. Wyczerpują swoje siły również nauczyciele, którzy usilnie próbują swoim uczniom pomóc. Tak długo, jak długo dzieci będą narażone na system nauczania nieuwzględniający naturalnych dźwigni ich umysłów, będziemy je stawiać w sytuacji generującej wielkie cierpienie. Podobnie nauczyciele – będą zmuszeni pracować w ekstremalnie trudnych warunkach: całymi dniami, aż do wyczerpania, mierzyć się będą ze zniechęceniem i brakiem
motywacji swoich uczniów”
– pisze w swojej książce pt.: “Prawa naturalne dziecka” Céline Alvarez, francuska lingwistka, autorka książek i wykładowca.

W jaki sposób wesprzeć naturalną chęć uczenia się dziecka?

Publikacja Alvarez zachywca swoją nietuzinkowością, przenikliwością i zaskakującymi wnioskami, płynącymi z trzyletnich badań autorki nad wpływem otoczenia dziecka na jego postępy w nauce.
Głównym celem i motywem przewodnim opisanego w książce eksperymentu było sprawdzenie słuszności głoszonego przez Alvarez poglądu, że w momencie zmiany szkolnych warunków na takie, które są w pełni dostosowane do naturalnych mechanizmów uczenia się, trudności dzieci i nauczycieli zmniejszą się.
Ponieważ liczne obserwacje naukowe pokazują, że szkolne problemy dzieci powstają i pogłębiają się już od najmłodszych lat, badaną grupą docelową stały się maluchy z jednego z przedszkolnych oddziałów szkoły znajdującej się w tak zwanej trudnej dzielnicy pewnej podparyskiej gminy. Autorka, po otrzymaniu zgody ministra edukacji na wykorzystanie dowolnej wybranej przez siebie pedagogiki, na odpowiednie wyposażenie sal i coroczne badania dzieci, rozpoczęła wprowadzanie radykalnych zmian.

“Efekty były tak nadzwyczajne już w pierwszym roku, że gdyby nie obiektywne badania, osobom, które nie miały kontaktu z dziećmi, ciężko byłoby w to uwierzyć.** W nowych okolicznościach cała inteligencja poznawcza i społeczna dzieci wybuchła z taką siłą i w takim stopniu, że straciłam punkt odniesienia. Tu jest sedno problemu: nie mając pojęcia o mechanizmach uczenia się, nie przeczuwamy nawet, jak ogromna jest ludzka inteligencja. I marnujemy ją. Potencjał ludzki, który musi rozwijać się w nieprzystosowanym otoczeniu, ulega zmniejszeniu, nie wykracza poza minimum swoich możliwości, a my nabieramy przekonania, że to “minimum” jest normą. Tymczasem eksperyment przeprowadzony w Gennevilliers pokazuje, że inteligencja jest potężniejsza, niż sądzimy, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić” – podkreśla autorka książki i ukazuje przed czytelnikiem świat nowego podejścia do edukacji, w którym dzieci uczą się chętnie i bez wysiłku, zgodnie z własnymi potrzebami oraz biologicznymi prawami uczenia się i zapamiętywania.

Narzędzia wzmacniające motywację dziecka do nauki i eksplorowania świata

Alvarez dzieli się z czytelnikami wiedzą dotyczącą plastycznej inteligencji dziecka w pierwszych latach jego życia i pokazuje, w jaki sposób można tę inteligencję efektywnie wzmacniać. Podkreśla istotę wspierania naturalnej dla dziecka potrzeby ruchu i aktywności, odbywających się w odpowiednio dynamicznym i urozmaiconym otoczeniu, w którym dziecko samo podejmuje motywujące dla siebie działania.
Podpowiada też, w jaki sposób pomóc dziecku uporządkować potok informacji, który każdego dnia do niego dociera, oraz jak najkorzystniej może je przyswoić. Opisuje szereg pomocy dydaktycznych do wykorzystania w domu, w szkole i przedszkolu, które umożliwiają dziecku sprawne i bezproblemowe przyswajanie nowej “wiedzy” (m.in. geograficznej, muzycznej, językowej czy matematycznej).

Dziecko w pedagogice Montessori

Książka nasycona jest bogatym duchem Marii Montessori, bo choć pedagogika bazująca na wiedzy z zakresu naturalnych mechanizmów uczenia się jest stosunkowo nowa (pierwsze efektywne próby neuroobrazowania rozpoczęto zaledwie 20 lat temu), była praktykowana już dużo wcześniej, bo w XVIII wieku – najpierw przez francuskiego lekarza i pedagoga Edouarda Seguina, a następnie przez Montessori (która nota bene z wielkim sukcesem rozwinęła dorobek Seguina, łącząc go ze swoją niebywałą intuicją oraz z odkryciami ówczesnej niemieckiej psychologii eksperymentalnej). Podstawową montessoriańską zasadą pedagogiczną stało się wówczas wspieranie autonomii dziecka poprzez umożliwienie mu swobodnej eksploracji świata w tętniącej życiem i serdecznością grupie. Niestety dorobek tej nietuzinkowej wizjonerki nie został w pełni właściwie wykorzystany ani przez zagorzałych zwolenników, ani pozostałych odbiorców jej ideologii. Wiele prac zostało przekształconych w sztywną metodę pedagogiczną i zbiór dogmatycznych zasad, których autorka pragnęła uniknąć.

Swoim eksperymentem Alvarez udowodniła jednak, że motessoriańskie połączenie życzliwej dziecku atmosfery nauki poprzez autodoświadczanie z dostosowaniem form pracy do jego aktualnych potrzeb, swobodna zabawa w grupie oraz możliwość wyrażania siebie i własnych emocji tworzą więź społeczną będącą naturalnym “katalizatorem osobistego spełnienia dzieci i procesu ich uczenia się”.

Czego potrzebuje dziecko, by móc swobodnie się rozwijać?

Okazało się, że pójście drogą naturalnych praw dziecka wystarczyło, by we francuskim Gennevilliers zaczęły dziać się cuda – “Po dwóch latach 100% pięciolatków i 90% czterolatków umiało czytać i wykazywało ponadprzeciętne zdolności w liczeniu. W dodatku rozwinęły się u nich nieprzeciętne umiejętności społeczne i cechy moralne”.
Co okazało się zbawienne dla grupy dzieci (pochodzących z najtrudniejszych środowisk, doświadczających na co dzień przemocy fizycznej i słownej oraz braku poszanowania ich godności, narażonych na ogromne trudności szkolne, społeczne i emocjonalne)?

1. Wiara w niewyobrażalną moc ich umysłu

“Czy wiesz, że noworodek liczący sobie raptem kilka godzin ma już przybliżone wyobrażenie liczby? Trudno w to uwierzyć, a jednak… Naukowcy przeprowadzili badanie polegające na odtworzeniu grupie niemowląt czterech lub dwunastu dźwięków. Następnie w polu widzenia dzieci umieszczono tablice przedstawiające cztery lub dwanaście punktów. Ku wielkiemu zdumieniu naukowców dzieci dłużej patrzyły na obrazek przedstawiający liczbę punktów odpowiadającą liczbie dźwięków, jakie wcześniej usłyszały! Doświadczenie to pokazuje, że noworodki nie tylko są w stanie postrzegać wielkości, ale też mogą to robić „na ucho” i „na oko”! A nawet, wbrew oczekiwaniom, są w stanie skojarzyć daną wielkość, którą usłyszały, z wielkością, którą zobaczyły. Oczywiście na tym etapie niemowlęta nie są jeszcze w stanie odróżnić czterech punktów od pięciu ani też dziesięciu punktów od dwunastu, bo ich postrzeganie nie jest jeszcze tak wyostrzone.”
Czy na co dzień wierzymy w to, że wiedza jest procesem zachodzącym w umyśle człowieka, że jest działaniem, a nie – jak zwykliśmy sądzić – „wbijaniem do głowy” suchych faktów i liczb?
Alvarez udowodniła, że forma bezpośredniego przekazywania informacji przez “wszystkowiedzącego” nauczyciela nie działa i nie ma najmniejszego sensu. Kluczowe jest bowiem zaufanie twórczemu umysłowi dziecka i przyzwolenie mu na naturalne doświadczanie siebie i swojego otoczenia.


Prawa naturalne dziecka w Natuli.pl

2. Życzliwa atmosfera (zakładająca dobre intencje dziecka) oraz bezwzględny szacunek do niego i do jego potrzeb

Pochylenie się nad każdą jego emocją, akceptacja związanych z nią zachowań i reakcji, wsparcie w regulacji emocji i odkrywaniu jej znaczeń oraz podążanie za naturalną gotowością dziecka do uczenia się – mówienia, czytania, liczenia etc. Każde dziecko przechodzi tzw. okres wrażliwy, czyli okres gwałtownego dojrzewania mózgu – wyjaśnia autorka książki. Właściwe uchwycenie momentu, w którym naturalnie krystalizują się określone kompetencje jest kluczowe: “Okresy wrażliwe zaczynają się stopniowo, by w ciągu kilku miesięcy osiągnąć szczyt plastyczności, kiedy to liczba połączeń neuronalnych w danym obszarze mózgu gwałtownie wzrasta. W tych gorących momentach nauka przychodzi szybko, radośnie i z łatwością, a jej efekty są trwałe, oczywiście jeśli tylko dziecko będzie mogło zdobywać takie doświadczenia, jakich domaga się jego inteligencja. Później liczba połączeń stopniowo maleje i okres wrażliwy się kończy. Nauczenie się tych samych rzeczy będzie wymagało wtedy od dziecka większego, świadomego wysiłku, wielokrotnego powtarzania, często żmudnego, a wszystko dlatego, że plastyczność tych obszarów będzie już znacznie mniejsza. Nauka jest wtedy trudniejsza, wymaga więcej czasu i większego nakładu pracy. Okresy wrażliwe stanowią zatem prawdziwe okna możliwości, które należy znać i których nie wolno przegapić. Wyniki badań pokazują, że to, co zostaje zbudowane w tym czasie, staje się podstawą dla rozwoju i pogłębiania przyszłych kompetencji dziecka. W taki sam sposób jak jakość fundamentów domu wpływa na jego stabilność, tak i to, co dziecko zbuduje w okresach szczególnej plastyczności, wpłynie na jakość jego przyszłych kompetencji”, wyjaśnia Alvarez.

3. Otwarcie się na swobodną współpracę i nawiązywanie więzi między dziećmi oraz bycie dla nich wzorem do naśladowania

Wspierający, pełen empatii i miłości do dzieci dorosły staje się dla nich naturalnym wzorcem postępowania. Maluchy naśladują zachowania swoich opiekunów oraz sposób komunikowania się z innymi dziećmi i swobodnie przenoszą go do własnych relacji w grupie. Zdumiewające stają się wówczas rozkwit umiejętności poznawczych i społecznych, pamięci, zdolność empatii, stabilność emocjonalna i umysłowa oraz zaufanie do siebie (i drugiego człowieka), obraz czterolatka, który bierze za rękę swoją smutną koleżankę i pyta: „Jesteś smutna? Rozgniewana? Co się stało?” i, niezależnie od uzyskanej odpowiedzi, kontynuuje: „Jeśli chcesz, możesz trochę ze mną zostać”…
Z początku nieśmiałe i nieufne dzieci po kilku miesiącach przebywania w akceptującym i kochającym je otoczeniu dorosłych otwierają się na ludzi i zaczynają przejawiać inicjatywę w kontaktach z innymi. Stają się spokojniejsze, bardziej samodzielne i wspaniałomyślne.

4. Rezygnacja z ocen i zajęć sterowanych

Ocenianie i zmuszanie dzieci do nauki nie przyczynia się do ich rozwoju, a zasadniczo hamuje go. W mózgu dziecka nieustannie ocenianego i sterowanego z zewnątrz ustaje produkcja dopaminy (substancji chemicznej umożliwiającej m.in. zapamiętywanie i uczenie się); następuje drastyczny spadek motywacji wewnętrznej oraz możliwość efektywnego przyswajania nowych informacji. W chwili rezygnacji ze stopni i ocen/nagród w postaci słoneczek, kwiatków czy buziek oraz z ciągłego przymuszania dzieci do uczenia się czegoś, co kompletnie nie odnosi się do ich potrzeb i zainteresowań, ich umysły na nowo się otwierają, stają się chłonne, rządne wiedzy i poznawania rzeczywistości.

5. Opracowanie pomocy dydaktycznych

Wywodzą się one m.in. od wspomnianych wcześniej Seguina i Montessori. Przedstawiają zasady działania geometrii, geografii, muzyki, matematyki, języka i uwzględniają sposób działania mózgu, nie wymagając od dzieci wykonywania dwóch czynności jednocześnie. “Pomoce, o których mowa, mają tę wielką zaletę, że uwzględniają sposób działania mózgu człowieka, to znaczy nigdy nie wymagają rozwiązywania dwóch zadań jednocześnie. Dzięki temu mózg dziecka, które nie potrafi wykonywać dwóch rzeczy naraz, nigdy nie jest zmuszony do realizowania dwóch celów w jednym czasie ani do zapamiętywania jednocześnie dwóch elementów. Gdy chodziło o pomoce z zakresu sensoryki, materiały wyodrębniały jedną cechę do poznania, natomiast tutaj chodzi o jeden element wiedzy naraz. Kiedy zostaje przyswojony, inny materiał dostarcza kolejny element”, pisze autorka badań.

6. Swobodny dostęp dzieci do realnego i urozmaiconego doświadczania świata

Chodzenie po piasku, dotykanie drewna, malowanie, lepienie z gliny, zabawa w wodzie, porównywanie długości i grubości gałęzi, przygotowywanie sałatek owocowych, opisywanie i nazywanie przy tym kolorów, słuchanie śpiewu ptaków i próby ich rozpoznawania, wąchanie zapachów ziół, cytrusów, przypraw, zbieranie liści i kasztanów… “Życie, życie, życie i pełna obecność w świecie” – postuluje autorka.

Tak niewiele, a zarazem tak wiele. Wystarczyło dać dzieciom bezwzględny szacunek, wolność i zaufanie, zapewnić dostęp do narzędzi dostosowanych do ich potrzeb, umożliwić swobodny i niczym nieograniczony kontakt między nimi przez cały dzień, by w badanym oddziale przedszkolnym zaczęły dokonywać się prawdziwie magiczne przemiany.

Do dnia dzisiejszego setki tysięcy rodziców i pedagogów zrezygnowało bezpowrotnie z dotychczasowych metod dydaktycznych na rzecz “naturalnych praw dziecka”, odzyskując na nowo swój życiowy entuzjazm, zaufanie, wiarę w siebie oraz wiarę w potencjał twórczy swoich uczniów.

Po przeczytaniu tej na wskroś przepełnionej pasją i miłością do dziecka książki moim marzeniem jest, abyśmy wszyscy dołączyli do grona rodziców i pedagogów, którzy dzięki uskrzydlającym dokonaniom Céline Alvarez i własnej otwartości na nie odmienili świat edukacji, sprawiając, że stanie się ona radosną i swobodną przestrzenią do naturalnego poznawania i eksplorowania świata oraz do pełnej miłości samorealizacji ducha, ciała i umysłu. Zmiany są możliwe i zaczynają się w systemie naszych przekonań.

*Badania zostały ogłoszone w 2008 roku przez Kena Robinsona podczas wykładu w Royal Society for the Encouragement of Arts, Manufacture and Commerce w Londynie w 2008 roku.

**Céline Alvarez uzyskała wsparcie grupy naukowców, którzy po każdym roku jej pracy z dziećmi badali je i sprawdzali ich osiągnięcia w zakresie czytania, liczenia oraz w ramach kompetencji społecznych.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Magdalena Boćko-Mysiorska

Życiowo - spełniona mama i żona. Zawodowo - pedagog, metodyk, tłumacz, wykładowca i lektor języka niemieckiego. Autorka i współautorka podręczników, testów, programów nauczania i artykułów. Od niedawna „mikrobadacz”. Autorka projektu "Obudź się szkoło" oraz bliskościowego bloga: www.magdalenabockomysiorska.pl
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.magdalenabockomysiorska.pl




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Człowiek to jedyny ssak, który odstawia swoje potomstwo, zanim ono będzie na to gotowe”. 3 historie o samoodstawieniu się dziecka od piersi

Czy faktycznie myślisz, to co myślisz? O wielkiej roli przekonań w naszym życiu

Juul na poniedziałek, cz. 63 – Wszystkie dzieci potrzebują autorytetu osobistego

Przejdz do: