Przedszkole - nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli
Galeria najciekawszych prezentów na Dzień Dziecka... zobacz.
| Przedszkole – nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli

Przedszkole – nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli

Kiedy dziecko wchodzi w trzeci rok życia, rodzice zazwyczaj zaczynają myśleć o posłaniu go do przedszkola. Z wielu stron można usłyszeć, że przedszkole jest świetnym miejscem, w którym dziecko stanie się samodzielne, a towarzystwo rówieśników zapewni mu harmonijny rozwój. Rodzice szukają, zbierają opinie, sprawdzają. Często wahają się między państwowym przedszkolem blisko domu, a prywatnym z dodatkowym programem. Stworzyliśmy mały przewodnik – o tym, czy przedszkole jest konieczne, czego uniknąć i co w przedszkolu jest naprawdę ważne.

Jak powstały przedszkola?

Przedszkole nie jest koniecznym etapem w rozwoju dziecka. Oczywiście jeśli rodzice czują, że to jest właśnie to, czego potrzebuje ich dziecko, to na pewno mają rację. Jednak jeśli czują, że nie chcą posyłać dziecka do przedszkola, nie muszą mieć wyrzutów sumienia. Przedszkola w swoim założeniu nie powstały po to, by dzieci mogły się lepiej rozwijać. Powołane do istnienia w XIX w. miały zapewnić opiekę dzieciom, których matki zmuszone były do pracy w czasie rewolucji przemysłowej. Każda para rąk do pracy była na wagę złota, w związku z czym na kobiet wywierano presję, by ruszyły na podbój fabryk. Początkowe przedszkola stanowiły rodzaj ochronki czy miejsca, gdzie dziecko może przeczekać nieobecność matki. W późniejszym okresie gromadziły one dzieci z ubogich obszarów wiejskich, zaniedbane społecznie i edukacyjnie, by dać im minimum wiedzy do wejścia w życie. I choć na przestrzeni lat cel istnienia przedszkola zmieniał się w kierunku przygotowania dziecka do pójścia do szkoły, to nadal przedszkole nie jest koniecznym etapem rozwoju.

Czy na pewno tak wcześnie?

W chwili obecnej do przedszkola zapisuje się coraz młodsze dzieci. Nikogo nie dziwi 3-latek w przedszkolu, a zdarza się nawet widok 2,5-latka. Dzieci w tym wieku nadal potrzebują obecności mamy lub taty i pomocy w radzeniu sobie ze stresem.

Dziecko w okolicach trzeciego roku życia zaczyna wykazywać potrzebę towarzystwa innych dzieci. Nie jest jednak konieczne, by była to grupa rówieśnicza. By rozwijać się społecznie, dzieci muszą mieć kontakt z innymi ludźmi. Ponieważ dziecko uczy się głównie przez naśladownictwo, kluczowym dla niego jest otaczać się ludźmi, którzy potrafią kontrolować swoje emocje, potrafią rozmawiać, rozwiązywać konflikty, okazują empatię i współczucie, szanują granice i biorą pod uwagę potrzeby. Dlatego najkorzystniejszym środowiskiem rozwojowym dla dziecka jest kochający dom rodziny lub grupa, w której znajdują się zarówno rówieśnicy, jaki i dzieci starsze, wspierający dorośli i zróżnicowane środowisko.

Zmiany są konieczne

Szukając idealnego przedszkola dla dziecka, większość rodziców ma coraz więcej wątpliwość względem tradycyjnych przedszkoli. Rodzice czują się zaniepokojeni faktem, że metody wychowawcze są niezmienne od czasów ich młodości pomimo nowej wiedzy dotyczącej rozwoju dziecka. Niepokoi ich, że adaptacja jest bardzo krótka i tak naprawdę nie daje dziecku szansy na spokojne wejście w nowe środowisko, oczekując, że maluch w ciągu 3 dni po prostu się dostosuje. Obserwują w przedszkolach pewien przymus, któremu poddane są dzieci – przymus leżakowania, przymus jedzenia czy przymus bycia takim, jakim oczekują panie wychowawczynie.

Tradycyjne „wychowanie” przedszkolne

Niestety większość przedszkoli nadal wierzy w moc kar i nagród. Stawianie w kącie czy na „karnej macie”, tablice motywacyjne, naklejki nagrody to stałe elementy współczesnego przedszkola. Z jednej strony nietrudno to zrozumieć, bo opanowanie 30-osobowej grupy maluchów jest nie lada sztuką, z drugiej – coraz głośniej mówi się o tym, jak nieefektywne są to metody. Kara nie przynosi efektów długofalowych, nie skłania dziecka do refleksji nad swoim zachowaniem (jak chcieliby dorośli) i wprowadza element strachu w relacji. Natomiast nagroda jest zwyczajną formą manipulacji. Uśmiechnięta naklejka za “ładne” zjedzenie posiłku, kolejna za wykonanie polecenia bez sprzeciwu czy zgodną współpracę w grupie.

Wielu wychowawców w przedszkolach wierzy w bezwzględne posłuszeństwo, oczekując od dziecka “bycia grzecznym”, nie zagłębiając się w przyczyny jego zachowania. Ponieważ grupy są często bardzo liczne, nauczyciele robią, co mogą, by ją opanować. To niestety wyklucza indywidualne podejście do każdego malucha i otwartość na jego potrzeby.

Czy program jest przeładowany?

By uczynić przedszkole atrakcyjnym, dyrektorzy zaczynają oferować coraz bogatszy program. Języki obce, rytmika, sporty, zajęcia teatralne, matematyka i wiele, wiele innych. Sadzanie zerówkowiczów w ławkach z papierem i ołówkiem, „żeby się przyzwyczajały”, zadawanie przedszkolakom prac domowych, podręczniki i karty pracy. Choć dla niektórych brzmi to kusząco, jest zbędne dla kilkulatków. Dzieciom nie jest potrzebny napięty jak struna program i ciągły pośpiech, żeby zdążyć na czas. Potrzebny jest im czas na swobodną, niekontrolowaną zabawę i poznawanie otaczającego świata. Potrzebna jest bliskość, zaufanie do opiekuna, wsparcie, możliwość rozpoznawania swoich potrzeb i pomoc w ich nazywaniu.

A co z jedzeniem?

Ponieważ publiczne przedszkola są w dużym stopniu słabo dofinansowane, siłą rzeczy mają niewielką możliwości manewru w kwestii diety. Zupy mleczne z kolorowymi kulkami, parówki, jogurty z dużą ilością cukru, słodycze jako podwieczorek czy przy każdej dodatkowej okazji, niewielka ilość warzyw i owoców – to wszystko nie wpływa dobrze na dzieci. I choć świadomość wśród dyrektorów przedszkoli dość szybko rośnie, to przy niewielkim budżecie trzeba naprawdę sporej motywacji, żeby zmiany wprowadzać w życie. Problemem są też zazwyczaj wszelkiego rodzaju alergie u dzieci, które wymagają specjalnej diety. Rzadko kiedy w typowym przedszkolu można liczyć na elastyczność w tym temacie.

Jakie przedszkole?

Coraz częściej powstają przedszkola, które kładą duży nacisk na indywidualność dziecka. Na małe grupy, na dobrą relację wychowawcy z podopiecznymi, na spontaniczne poznawanie świata i na poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie zachęcają dzieci do współpracy i starają się je uczyć empatii i rozpoznawania granic. Przedszkola montessoriańskie, waldorfskie, leśne, oparte na Porozumieniu bez przemocy… Powstają zazwyczaj w dużych miastach i okolicach. I są oczywiście płatne.

Ten tekst nie powstał po to, żeby uogólniać i krytykować publiczne placówki. Jest wyrazem tego, co piszą do nas rozgoryczeni rodzice. Jesteśmy pewni, że są także dobre, przyjazne przedszkola, że nauczyciele chcą się rozwijać i zmieniać miejsca, gdzie pracują, na takie, które będą służyć swobodnemu rozwojowi dzieci. Jednak to nie zmienia faktu, że zbyt często zdarzają się takie sytuacje:
“Ja się codziennie uczę, obserwując moje dziecko, czytając dobre książki. Co chwila dowiaduję się nowych pasjonujących rzeczy, o rozwoju mózgu, o tym, czego dzieci naprawdę potrzebują żeby się uczyć… Tymczasem mam wrażenie, że nauczycielki mojego dziecka w przedszkolu państwowym nie robią nic, żeby zaktualizować swoją wiedzę na temat “wychowania” dzieci. Nic nie zmieniło się od czasu, kiedy ja chodziłam do przedszkola. Te same wycinanki przyklejane na okna, ta sama zupa mleczna, te same kary za bycie nieposłusznym” – pisze nasza czytelniczka.

Coraz więcej mówi się o reformie szkolnictwa, o tym, że potrzebne są gruntowne, radykalne zmiany. Czy ktoś w tym wszystkim bierze pod uwagę przedszkola? Okres przedszkolny dziecka jest dla jego rozwoju niezwykle ważny. To wtedy następuje czas intensywnego rozwoju fizycznego i motorycznego. Wtedy rozwija się wyobraźnia i orientacja przestrzenna. Następuje rozwój społeczny, emocjonalny i intelektualny. Układ nerwowy uczy się częściowej kontroli nad emocjami i umiejętnego obniżania poziomu kortyzolu w mózgu. Rozwija się aktywność twórcza dziecka, rozwija się myślenie. To w wieku przedszkolnym buduje się fundament jego osobowości – akceptowane, kochane, przyjmowane dziecko wyrośnie na dojrzałego, empatycznego człowieka.

Podejmując decyzję o przedszkolu, warto kierować się nie tylko kryterium oddalenia od domu, ale także tym, czy czujemy że będzie to miejsce bezpieczne dla naszego dziecka. Nie szukajmy miejsca idealnego, takie nie istnieje. Zdajmy się na swoją wiedzę, intuicję i to, jakie sygnały wysyła dziecko. Warto jednocześnie pamiętać, że niezależnie od tego, do jakiego przedszkola będzie chodził nasz maluch, to dom jest dla niego tym miejscem, z którego wyniesie najważniejsze wartości i poczucie bycia ważnym i akceptowanym.

Foto: flikr.com/115645852@N04

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Plaża, słońce i… rekiny, czyli o ubraniach na ciepłą porę roku od Jako-o

Krótkowzroczność – jakie mamy możliwości radzenia sobie z tym problemem?

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Granice – szanujmy cudze, ale także swoje własne. Rozmowa z Małgorzatą Musiał, cz.1

Jak w zgodzie ze sobą zatrzymywać agresję fizyczną i werbalną dziecka?

Pasożyty w twoim ciele – jak je wykryć i jak z nimi walczyć?

Przejdz do: