Przygodowe place zabaw. Co dzieci potrzebują do twórczej zabawy?
| Przygodowe place zabaw. Co dzieci potrzebują do twórczej zabawy?

Przygodowe place zabaw. Co dzieci potrzebują do twórczej zabawy?

Pamiętacie jak wyglądały place zabaw za czasów naszego dzieciństwa? Teraz wiele się zmieniło. Dzieci mają dużo fajniejsze sprzęty, za naszych czasów takich nie było… Wielu z nas zapewne myśli w ten sposób. Bo faktycznie, dzisiejsze place zabaw są dużo bardziej kolorowe. Zapewne też dużo bardziej bezpieczne. Wyłożone gumowymi płytami, bez ostrych kantów... Tylko dlaczego tak często stoją puste?

Do ciekawych wniosków doszedł duński architekt krajobrazu, C.Th. Sørensen. Już w 1931 roku zauważył, że dzieci najchętniej bawią się wszędzie, tylko nie na placach zabaw. Plac zabaw jest dla nich najatrakcyjniejszy, kiedy jest jeszcze placem budowy. Później zapał mija.

Ważne jest tworzenie

Sørensen zastanawiał się nad tym i doszedł do wniosku, że plac budowy, to jest właśnie to, czego dzieci potrzebują. W ten sposób narodził się pomysł “przygodowych placów zabaw” (z angielskiego “adventure playgrounds”, nazywanych też często “junk playgrounds”, czyli “śmieciowymi placami zabaw”*).
O co w tym chodzi? O to, żeby dać dzieciom możliwość tworzenia i budowania własnej przestrzeni. O to, by dzieci mogły być odpowiedzialne za swoją przestrzeń, żeby to od nich zależało, jak będzie ona wyglądać. Od dzieci, a nie od architektów, firm produkujących konstrukcje na place zabaw, robotników. To przyszli użytkownicy placu zabaw powinni decydować, jak ma wyglądać ich świat, gdzie i czym chcą się bawić. Bo tak naprawdę to jest właśnie najciekawsza część całej zabawy. Tworzenie, a nie odtwórcze wykorzystywanie gotowych zabawek.

Tylko jak tego dokonać?

  • Po pierwsze, dzieci muszą mieć dostęp do narzędzi i materiałów niezbędnych do budowania własnych konstrukcji. Potrzebne są więc rury, deski, liny, młotki, gwoździe, piły, farby, pędzle i tym podobne elementy.
  • Po drugie, musi być jakieś miejsce, gdzie to wszystko jest składowane kiedy nie jest w użyciu – może to być też miejsce, do którego dzieci będą mogły się schować, np. w razie deszczu.
  • Po trzecie – plac zabaw musi być nadzorowany, czyli na miejscu cały czas musi być jakiś “opiekun”. Nie chodzi tu o kogoś, kto będzie ganiał za wszystkimi dziećmi i krzyczał “tego nie rób”, “tak nie wolno”, “natychmiast to odłóż!”. Nie. Opiekun to osoba, która będzie pilnować narzędzi i w razie potrzeby służyć dzieciom radą i pomocą. Inicjatywa i praca powinna być jednak po stronie dzieci (opiekunowie są wprawdzie odpowiedzialni za tworzenie większych konstrukcji ze względu na to, że muszą one spełniać normy bezpieczeństwa, ale oczywiście dzieci też mogą pomagać przy budowie.)
  • Po czwarte, zazwyczaj są to place zabaw dla dzieci w wieku szkolnym, chociaż często mogą przebywać tam też dzieci młodsze. Zazwyczaj tych najmłodszych użytkowników obowiązują dodatkowe warunki – czas na placu spędzają pod opieką kogoś dorosłego i często jedynie w wyznaczonych miejscach, do których nie można wnosić narzędzi.

Co to daje?

Zapewne niektórzy złapią się za głowę: “Banda dzieci i piła?! Może od razu poobcinajmy im ręce?!” Ale są też ludzie, którzy wierzą, że dzieci są odpowiedzialne, jeśli im na to pozwoli. Takie place zabaw mogą być dobrym miejscem, żeby tę odpowiedzialność ćwiczyć. Tutaj każdy upadek czy uderzenie młotkiem boli, tutaj dziecko dobrze wie, że musi się samo pilnować, bo nikt nie będzie mu usuwał spod nóg wszystkich niebezpieczeństw. To wszystko są bardzo ważne lekcje, które dodatkowo prowadzą do zdobywania pewności siebie.

Bezapelacyjnie takie miejsca pozwalają też rozwijać dziecięcą kreatywność, której tak domaga się dzisiejsza gospodarka. Oczywiście dzieci uczą się również “przyziemnych” umiejętności, takich jak obsługa młotka, rozwijają wyobraźnię przestrzenną, tworząc kolejne konstrukcje, uczą się panować nad rzeczami niebezpiecznymi – piłą, często ogniem, wodą – to też buduje poczucie własnej wartości i wyposaża dziecko w istotne kompetencje. Dzieci mają możliwość stworzenia czegoś, o czym później mogą powiedzieć “to ja to zbudowałem, to jest moje, jestem z tego dumny”. Mają w ten sposób możliwość przeżycia emocji, o które coraz trudniej w dzisiejszym dziecięcym świecie. Bo jednak czym innym jest powiedzieć “namalowałem obrazek”, a czym innym “zbudowałem dom”. Dodatkowo większość prac konstrukcyjnych wymaga współpracy – ktoś musi potrzymać deskę, ktoś przyciąć, ktoś przymierzyć. Dzieci pracują więc w grupach i uczą się współpracy, a ta, podobnie jak kreatywność, jest jedną z cech szczególnie pożądanych na dzisiejszym rynku pracy.

Takie place zabaw mają też minusy

Po pierwsze, potrzeba zatrudnienia „opiekuna” generuje dodatkowe koszty, podobnie zresztą jak zapewnianie niezbędnych materiałów, które się przecież zużywają. Po drugie, w takim miejscu tak naprawdę nikt nie jest w stanie wziąć pełnej odpowiedzialności za dziecko. Wypadki się zdarzają. Tak samo zresztą jak na tradycyjnych placach zabaw (podobno nawet na „przygodowych placach zabaw” zdarzają się rzadziej – przykład na placu The Mountain Park w Houston w Teksasie tylko 0,014% z 15 tysięcy osób, które odwiedziły plac zabaw przez pierwsze 4 miesiące jego trwania odniosło kontuzje, a były to głównie zdarte kolana i palce obite młotkiem**). Problem polega na tym, że ktoś musi wziąć odpowiedzialność w razie wypadku, a w dzisiejszym świecie, gdzie wszyscy próbują się maksymalnie zabezpieczyć przed odpowiedzialnością prawną, niewiele osób decyduje się na podjęcie takiego ryzyka.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat przygodowych placów zabaw, polecam zacząć w którymś z tych miejsc (w języku angielskim):

*ci.berkeley.ca.us
**adventureplaygrounds.hampshire.edu

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ola Jurkowska

Obecnie - mama na pełny etat. Z wykształcenia - nauczyciel języka angielskiego, któremu praca w szkole uzmysłowiła, jak absurdalne może to być zajęcie. W trosce o własne dzieci stara się zatem na własną rękę szukać sensownych rozwiązań w tej dziedzinie. Prowadzi bloga o edukacji, wychowaniu i zabawie.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.naszekluski.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Dlaczego nuda jest potrzebna?

Naturalne czy stylizowane? Jakie zdjęcia warto zrobić noworodkowi

Kiedy dziecko ciągle mówi “nie”. Rozmowa Moniki Szczepanik i Eweliny Adamczyk

Przejdz do: