Reni Jusis – zakręcona eko mama
Rozmowa z Reni Jusis – wokalistką, mamą 9-miesięcznego Teosia; propagatorką idei ekologicznego wychowania
Dzieci są ważne: Jak to jest być mamą w show-biznesie?
Reni Jusis: Muszę przyznać, że to określenie ma dla mnie trochę pejoratywne znaczenie. Razem z mężem staramy się być przede wszystkim muzykami. Nie bierzemy udziału w „show”, ani naszym nadrzędnym celem nie jest „biznes”. Tak więc tęsknimy za czasami, kiedy muzykę postrzegano częściej jako sztukę, a nie wyłącznie rozrywkę. A bycie mamą-wokalistką daje jedną wspaniałą rzecz – można prawie nie rozstawać się z dzieckiem. Nasz synek dorasta wśród instrumentów, które często stają się jego zabawkami. Obserwuje nas podczas pracy, jeździ z nami na próby i koncerty. Nie uczestniczy oczywiście w koncertach ze względu na hałas – spędza wtedy czas z drugim rodzicem w domu lub hotelu i po chwili znów jesteśmy razem. Natomiast bycie ekologicznym rodzicem w tym zawodzie nie jest łatwe, bo w tym środowisku nie jest to popularna koncepcja. Tu żyje się bardzo szybko i intensywnie. A poza tym to życie na walizkach. Długie podróże, hotele, zarwane noce, żywienie się w restauracjach – to nie sprzyja zdrowemu trybowi życia i budowaniu gniazda. Ale przy odrobinie dobrej organizacji można te przeszkody omijać lub starać się znaleźć w nich dobre strony. My na przykład każdą podróż traktujemy jako możliwość zmiany klimatu. Dzięki naszym koncertom odwiedzamy kilka razy w roku polskie góry lub spacerujemy nad morzem.
DSW: Czy Twoje życie zawodowe się zmieniło, odkąd masz synka?
RJ: To zabawne, ale w ciąży byłam przekonana, że bardzo szybko wrócę do pracy. A gdy przyszedł na świat nasz syn, natychmiast zrozumiałam, że niczego tak bardzo nie pragnę, jak poświęcić mu swój czas i nacieszyć się macierzyństwem. W moim odczuciu urlop macierzyński powinien trwać minimum sześć miesięcy. Mój syn skończył dziewięć miesięcy, a ja nadal nie jestem jeszcze gotowa, by wrócić do studia i nagrywać nową płytę. Obecnie zatem koncentruję się głównie na synku, a w wolnych chwilach gram koncerty.
DSW: Czy w świecie show-biznesu kariera stoi na drodze macierzyństwa?
RJ: Być może w show-biznesie tak, ale dla muzyka, który ma własny zespół i małą firmę fonograficzną, absolutnie nie. Jesteśmy z mężem niezależnymi muzykami i sami decydujemy o tempie i kierunku naszej pracy. Mam wrażenie, że odkąd jesteśmy rodzicami, mamy więcej siły i cierpliwości, by uprawiać swój zawód.
DSW: Jak zaczęło się Twoje ekorodzicielstwo?
RJ: To dojrzewało we mnie bardzo powoli i rozwijało się stopniowo. Początkowo nie wiedzieliśmy nawet z mężem, że istnieje taka koncepcja rodzicielstwa. Działaliśmy wyłącznie intuicyjnie i zdroworozsądkowo. Zaczęło się od tego, że w ciąży całkiem przypadkiem trafiłam do lekarki medycyny naturalnej, która namówiła mnie na zmianę diety na zgodną z porami roku i poradziła wyeliminować nabiał. Od niej również otrzymałam literaturę przedstawiającą korzyści płynące z naturalnego porodu i karmienia piersią. Usłyszałam wtedy po raz pierwszy o budowaniu naturalnej odporności, na czym nam z mężem szczególnie zależało, gdyż jesteśmy pokoleniem wychowanym na butelce z krowim mlekiem i antybiotykach. Potem znów przypadek: nasi rodzice spytali nas, co mogliby sprezentować wnukowi, gdy przyjdzie na świat, i razem z mężem spontanicznie zadecydowaliśmy, że poprosimy ich o chustę zamiast wózka i hamak zamiast łóżeczka (śmiech). Zdecydowaliśmy się również przyjąć od znajomych całą wyprawkę dla naszego synka, która będzie służyć później kolejnym dzieciom. Wtedy też poznałam przez Facebooka Beatę Blizińską, entuzjastkę rodzicielstwa bliskości i założycielkę strony www.tuliluli.eu, która mnie zachustowała i utwierdziła w przekonaniu, że takich rodziców jak my jest w naszym kraju więcej. Bardzo nas to podniosło na duchu, bo często czuliśmy się osamotnieni w podejmowaniu ważnych dla nas decyzji, np. dotyczących szczepień. Zdajemy sobie sprawę, że droga, którą obraliśmy, nie jest popularna w naszym środowisku, ale naszym nadrzędnym celem było zdrowie dziecka i to nas nieprzerwanie inspiruje do szukania naturalnych i ekologicznych rozwiązań.
DSW: Dlaczego uważasz, że ekologiczne rodzicielstwo się opłaca?
RJ: Bo tak podpowiada mi intuicja… (śmiech) A poza tym to piękny i naturalny sposób na ofiarowanie dziecku miłości i bezpieczeństwa. Tak łatwo można zagubić się dziś w natłoku informacji i morzu gadżetów. Brak czasu stał się wytłumaczeniem na wszystko. Obserwując, jak świat pędzi na złamanie karku, miałam ochotę się zatrzymać. Ekologiczne rodzicielstwo to w moim odczuciu powrót do korzeni i próba przeciwstawienia się wszechobecnej konsumpcji.
DSW: Czy tata Twojego synka jest ekotatą? Jak dzielicie się obowiązkami?
RJ: Mój mąż całkiem niedawno dowiedział się, że jest ekotatą, i bardzo go to rozbawiło (śmiech). Po porodzie naturalnie podzieliliśmy się obowiązkami, każde z nas robi to, w czym czuje się najlepiej. W pierwszej dobie życia mąż już w szpitalu wykąpał synka i nosił go w chuście. Ja nie miałam tyle odwagi, koncentrowałam się wyłącznie na karmieniu piersią. Dzisiaj jest chyba pół na pół. Na przykład ja odpowiadam za zdrową dietę, a mąż konstruuje dla syna zabawki, np. grzechotki z kartonu i ciecierzycy.
DSW: Jak je Twoja rodzina? Czy gotujesz sama?
RJ: Gotowanie dla mojej rodziny to obok muzyki moja największa pasja. Dzięki mojej mamie wychowałam się na zapleczach stołówek i restauracji. Widziałam w dzieciństwie, jak kucharze przygotowują obiady w olbrzymich garnkach dla setek osób. Mam sentyment do wielkich chochli, pięknych zastaw, zbieram od najmłodszych lat książki kucharskie. Gotując dla swojej rodziny, wykorzystuję przepisy głównie z kuchni pięciu przemian i makrobiotycznej. Jestem przekonana, że potrawy przygotowywane przez mamę smakują inaczej, gdyż mają jeden niezastąpiony składnik – miłość. Staram się przygotowywać posiłki na bieżąco, wyłącznie ze świeżych składników z upraw ekologicznych. Zajmuje to, owszem, sporo czasu, ale wierzę, że to inwestycja w zdrowie mojej rodziny.
DSW: Popularyzujesz temat ekowychowania w TVN. Czy myślisz, że ten głos może coś zmienić w świadomości rodziców?
RJ: Staram się wykorzystywać potęgę mediów w słusznej sprawie. Pewnie do ekologicznych rodziców już nie dotrę, bo oni od dawna nie mają telewizorów (śmiech), ale mam nadzieję, że swoimi rozmowami o rodzicielstwie bliskości zainspiruję młodych, debiutujących rodziców do szukania nowych dróg i rozwiązań w wychowaniu dzieci.
DSW: Czy Twoje zainteresowania idą w kierunku w ogóle ekologii czy skupiasz się jedynie na ekorodzicielstwie?
RJ: Jestem honorowym członkiem światowej organizacji ekologicznej WWF. W sumie to od naszej wspólnej kampanii na rzecz walki z toksycznymi substancjami chemicznymi zaczęła się na poważnie moja przygoda z ekologią. Nie wiedziałam tylko wtedy, że ekologia może mieć taki piękny związek z macierzyństwem.
DSW: Czy to, że jesteś mamą, wpływa na Twoją twórczość?
RJ: Wpływa na całe moje życie. Nasz syn jest dla mnie wielką inspiracją i motywacją. Sama jestem ciekawa, jak będzie wyglądała moja twórczość za jakiś czas.
DSW: Co jest dla Ciebie ważne?
RJ: Rodzina, pasja, wolność.
Autor artykułu
Wywiady - więcej artykułów
Najnowsze artykuły
16 odpowiedzi do “Reni Jusis – zakręcona eko mama”
Twój komentarz
Eko-wiadomości
Zabawa w muzykę dla najmłodszychInteraktywne zajęcia muzyczne mogą korzystnie wpłynąć na rozwój mózgu maluchów, zanim jeszcze zaczną one mówić i chodzić
Wywiady
Rozmowa z Jesperem Juul'em
Rozmowa z Adamem Winiarczykiem
Rozmowa Agaty Kuli i Agnieszki Nuckowskiej
Dołącz do nas na Facebooku!
Nasze patronaty
Ogólnopolski program, którego celem jest zidentyfikowanie i promocja miejsc przyjaznych mamom karmiącym
„Dziecko z bliska” – pierwsza polska książka o rodzicielstwie bliskości
Księgarnia www.matras.pl oraz www.bajkopisarze.pl zapraszają do konkursu „Świat dzieciństwa”







RAFAŁ Z.
TA PANI NIE JEST ZAKRĘCONA,TYLKO SKRZYWIONA!
26 kwietnia 2012, 10:31MOIM SKROMNYM ZDANIEM,TO TA PANI JEST TROSZECZKĘ SKRZYWIONA NA TYM PUNKCIE.JEJ DZIECKO KIEDYŚ PODROŚNIE,BĘDZIE DOROSŁE I TO WTEDY ZACZNIE CHOROWAĆ NA RÓŻNE CHOROBY,PONIEWAŻ TERAZ TE DZIECKO JEST STERYLNIE TRZYMANE,EKO ŻYWIONE I TAK DALEJ.PÓZNIEJ ZACZNIE SAMO DECYDOWAĆ CO BĘDZIE JEŚĆ,W CO SIĘ UBIERAĆ I Z KIM PRZEBYWAĆ I TA PANI JUŻ NIE BĘDZIE MIAŁA NAD TYM KONTROLI.BĘDZIE MUSIAŁO SIĘ ZDERZYĆ Z TYMI WSZYSTKIMI ZARAZKAMI,CHOROBAMI,FAST FOOD-AMI,WSZYSTKIM CO NIE ZDROWE ITD,ITD….
TA PANI NAWET NIE ZDAJE SOBIE SPRAWY JAK JE JUŻ KRZYWDZI.
…….ZDRÓWKA ŻYCZĘ….
foksal
P.S. „wstyd” odnosi się do nieszczepienia, nie do pani Jusis, oczywiście
12 czerwca 2011, 10:42foksal
nieszczepienie dzieci to świństwo. nawet jesli same nie zachorują na odrę albo krztusiec, mogą zarazić inne dzieci, które są nieszczepione z różnych wskazań medycznych; sa tak schorowane, że szczepionka stanowiłaby dla nich potencjalne zagrożenie.
12 czerwca 2011, 10:40Nieszczepienie to egoizm i krótkowzroczność, a nie ekologia.
A przepraszam też bardzo, pani Jusis – co złego jest w łóżeczku?!
WSTYD!
Agnieszka Świejkowska
A przepraszam czy tu się odbywają jakieś wyścigi na najlepszą ekomamę? Jak koś nie robi tego wszystkiego o czym pisze Agnieszka G w pierwszym poście to ma się czuć gorszy i nie ma prawa oczekiwać szacunku dla siebie? Do niedawna nie miałam pojęcia że jest coś takiego jak pieluszki wielorazowe, a mam 3,5 letnią córkę. Jestem w ciąży i tym razem wiem duużo więcej i mam zamiar sporo poprawić. Nawet jeśli Reni nie wie wszystkiego o byciu eko, tak jak i ja, to się człowiek przecież uczy. Może na zachodzie to jest normalne, ale w PL taką wiedzę trzeba zdobywać samodzielnie. Nikt o tym nie mówi na szkole rodzenia. Nie czuję się z tego powodu gorsza, a wręcz przeciwnie, bo dzięki takim mamom i zdobytej przez nie wiedzy też będziemy mogli za jakis czas powiedzieć że bycie ekorodziciem w PL to standard. Ale od czegoś trzeba zacząć!!!!
3 czerwca 2011, 17:32alina
Używałam gównie tetry, nie uległam przemysłowi farmakologiczno-kosmetyczno- żywnościowo- zabawkowemu, nie szczepiłam dzieci, nie wróciłam do pracy, nie mam telewizora, nie wiedziałam, ze jestem ekomamą.
20 maja 2011, 15:39Oppi
Jestem przerazona negatywnym podejsciem Agnieszki Galas do osoby Reni Jusis!
2 maja 2011, 23:55Jakby rywalizowala z nia kto jest lepsza eko mama. A wiadomo ze takie zachowanie w tej kwestii to czysty absurd. Przykro czyta sie takie rzeczy.
Mnie Reni zarazila cala koncepcja swiadomego zycia zgodnie z natura, i dziekuje jej za to. Jest sympatyczna, dobrze sie wyslawia, otwiera oczy ludziom ktorzy nie maja eko znajomych a jednak podswiadomie szukaja wzorcow i potwierdzenia ze taki styl zycia jednak jest dobry. Ty Agnieszko swoja postawa zniechecasz tylko ludzi do siebie…
Mam nadzieje zamienisz krytyke na konwersacje, i wtedy kazdy na tym skorzysta, lacznie z toba:)
Agnieszka Galas
droga maggie, nie bardzo rozumiem twoj argument o zazdrosci (?). mialam wrazenie,ze dyskusja toczy sie na temat ekologicznego rodzicielstwa. wracajac do czystej i nie bielonej chemicznie bawelny…odziez niemowleca (glownie body,bluzeczki) w h&m uszyta jest wlasnie z takiej bawelny. metki sa czytelne i znany jest region pochodzenia bawelny jak rowniez procesy chemiczne,ktorym ja poddano. jezeli przywiazujesz wage do tego czy bawelna posiada certyfikat fair trade to obawiam sie, ze takiej odziezy dzieciecej w polsce nie znajdziesz. polecam brytyjski ebay. ceny na aukcjach jak i ceny przesylek miedzynarodowych sa niewygorowane.
15 lutego 2011, 22:22nie ma nic zlego w uzywaniu zwyklej tetry.zeby bylo ekologicznie musisz tez wziac pod uwage proszek jakiego uzywasz do prania (tzn jak sie taki proszek rozklada) a takze zuzycie energii elektrycznej bo po roku prania pieluszek twoj „carbon footprint” (przepraszam ale nie wiem jak to przetlumaczyc) bedzie horrendalny.
nie jestem zachodnia tylko duzo czytam. polskich stron jest niewiele. trzeba szukac.
zebra
hahaha
koncowka z marchewka wspaniala.
Zagadzam sie z Agnieszka.
zamiast chusty mam nosidelko
z reszta co mowi p.Agnieszka rowniez
Lubie Reni i uwazam ze jest b.inspirujaca ale jezeli chodzi o macierzynstwo to ja wiem troche wiecej;)
z wyrazami szacuknu
Z
11 lutego 2011, 16:48PaniParkerPisze
Odpowiedz na mejla Morgiany:
Blad – w Polsce istnieje obowiazek szczepienia dzieci. Program bezplatnych szczepien obowiazkowych (oprocz nich istnieja jeszcze tzw. szczepienia zalecane, czyli platne przez rodzicow) reguluje dokument zatytulowany „Program Szczepień Ochronnych”. Wszystkich rodzicow i dzieci (w wieku od 0 do 19 lat) obowiazuje tzw. Kalendarz Szczepien Ochronnych, ktory przewiduje jakie szczepionki powinny byc podane na jakim etapie zycia i rozwoju dziecka.
Uwazam, ze ekologiczny styl zycia jest wspaniala rzecza i jedna z najlepszych form rodzicielstwa. Lecz granica powinna byc wlasnie kwestia szczepien: szczepionki chronia nie tylko twoje dziecko, ale i inne dzieci, z ktorymi wejdzie ono w kontakt (a na tym nam chyba wszystkim zalezy). Szczepionki nie dopuszczaja do rozprzestrzeniania sie chorob o potencjalnie smiertelnych konsekwencjach. Nasze pokolenia (od circa 1970 w gore) juz nie pamietaja, jak wyglada odra o ostrym przebiegu albo jakie spustoszenie sieje w organizmie dziecka polio (choroba Heinego-Medina). Te choroby nie zniknely lub nie oslably same z siebie. Nna ulicach wielkich miast, takich jak Berlin, mozna spotkac wielu niiepelnosprawnych imigrantow z Afryki. Tam polio do dzis atakuje z pelna sila. Tu mozna zobaczyc na wlasne oczy, jak potworne konsekwencje ma takie zakazenie. Bloniec jest straszliwa choroba, podobnie jak zakazenie bakterią Haemophilus influenzae typu b (kiedy najczestsza przyczyna m.in. zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych u dzieci). To, ze maluchy w Polsce juz tak rzadko na nie umieraja zawdzieczamy wlasnie obowiazkowemu programowi wakcynacji.
Ja rowniez mam dzieci (4,5 roku i 2 x 1 rok) i dbam o to, by byly regularnie szczepione. Chociaz mieszkam w bastionie eko-rodzicielstwa (Berlin Kreuzberg), to nawet tu spotykam u pediatry moich bardzo ekologicznych sasiadow grzecznie prowadzacych swoje pociechy do szczepienia. Szczepionka nie jest sprawa prywatna, to sprawa spoleczna. Jedno niezaszczepione dziecko stanowi zagrozenie dla innych; grupa nie zaszczepionych dzieci to potencjalna tragedia (co widac bylo niestety w 2006 w niemieckim Duisburgu, gdzie w przeciagu kilku tygodni zachorowalo 614 dzieci, z czego dwoje zmarlo). Choroby podlegajace obowiazkowi szczepien czesto nie zabijaja same – dzieci sa okaleczane lub umieraja w wyniku komplikacji (ta dwojka w Duisburgu zmarla na zapalenie mozgu). O tym wszystkim powinni pamietac rowniez ekologicznie zyjacy rodzice. Szczegolnie tacy, ktorzy z dzieckiem albo dziecmi duzo podrozuja. Lub mieszkaja tam, gdzie prawdopodobne jest pojawienie sie osoby, z rejonu swiata wciaz jeszcze nekanego potencjalnie smietelnymi dla dzieci chorobami zakaznymi. Czyli wlasciwie… my wszyscy.
Pozdrawiam!
11 lutego 2011, 12:18Morgiana
Bimbałku z tego co wiem w naszym kraju nie ma PRAWNEGO obowiązku szczepienia, jest tylko obywatelski. Prócz tego że spojrzą na Ciebie krzywym okiem u lekarza nie spotkają Cię żadne inne konsekwencje (w tym prawne). Moja znajoma ( z zawodu lekarz) nie szczepiła swojego dziecka wcale (a było to 12 lat temu!) i też nie była wezwana do sądu ani nie płaciła kary. Polecam to forum: na temat szczepień na pewno wiele się dowiesz
26 stycznia 2011, 20:21http://szczepienia.org.pl/index.php
Zuzka
Bimbałku- zależy co dla kogo jest najważniejsze! Dlaczego uważasz że ta kwestia powinna interesować wszystkich? Wywiad jest luźny, bo i Reni Jusis nie jest żadnym autorytetem naukowym, tylko osobą publiczną, która pozytywnie zaraża ekologicznym rodzicielstwem. Nie czepiaj się!
10 stycznia 2011, 10:30Bimbałek
Wywiad jak zwykle był o niczym, babskie gadanie, żeby gadać. nie dowiedziałem się najważniejszego, czy Pani reni Juzis szczepiła swoje dziecko. Jeśli nie, to czy była pozywana do sądu lub płaciła karę? Jakie są konsekwencje prawne nieszczepienia dziecka?
9 stycznia 2011, 12:43maggie
boshe Agnieszko,
jesteś fajna to już wiemy i taka ekologiczna-zachodnia!
a u nas nadal Polska i zacofanie.
Tylko weź poprawkę na to,że o ekologii u nas się nie mówi,moda jest na tanią chinszczyznę.
Np. o pieluszkach wielo dowiedziałam się jak moja córka miala 2 miesiace(już miałam używać zwyklej tetry),a nie uważam się za nieoczytaną,po prostu za malo info.
Spróbuj w Polsce znaleźć bawelne organiczną,ja szukalam i nie znalazłam.
Reni mówi o tym glośno,zazdroscisz jej?
j
30 listopada 2010, 14:51Agnieszka Galas
droga anko, ekologiczne rodzicielstwo nie polega na majstrowaniu grzechotek z soczewicy i kartonu a polska pod tym wzgledem ciagle jeszcze stoi na koncu ogonka. ta sa tylko wolne przyklady a komentarze sa od tego aby dzielic sie opiniami na dany temat. jezeli uwazam wywiad z reni jusis za zabawny to tylko dlatego,ze w polsce wokol alternatywnych metod wychowawczych robi sie ogrome huha a krajach zachodnich jest to zupelnie naturalne. chusty sa niebezpieczne! radze poczytac o przypadkach uduszen niemowlat. aha, jestem matka na wskros ekologiczna. szacunkiem i miloscia do natury,zwierzat,ludzi i swiata nie da sie nikogo zarazic.to w czlowieku albo jest albo nie ma.
2 listopada 2010, 19:01Anka
Agnieszka odtąd będziemy brać przykład tylko z ciebie. Przecież jesteś na pewno „bardziej” ekologiczna!!!
1 listopada 2010, 9:48zamiast krytykować, lepiej skup się na tym, żeby zarażać pozytywnym pomysłem jakim jest ekologiczne rodzicielstwo. w tej kwestii reni jusis zrobiła na pewno więcej niż ty!
a co do rozbawienia… to tekst o tym, że noszenie w chustach jest niebezpieczne… szkoda słów:)
Agnieszka Galas
strasznie mnie rozbawil ten wywiad. moze dlatego,ze moje dziecko wychowuje sie na wyspach gdzie sama juz ciaza traktowana jest ekologicznie. badanie usg w czasie ciazy wykonuje sie tylko dwukrotnie. nie ma presji na czeste podgladanie malucha,badania krwi,moczu,kalu i roznych innych koszmarow. propaguje sie idee porodow w wodzie metoda balaskas/gordon. karmienie piersia jest glownym tematem zajec w szkolach rodzenia,istnieja grupy wspomagania (a w szpitalach odwiedzaja poloznice trenerki z gumowym bobaskiem). pieluchy wielorazowego uzytku sa bardzo dobrze rozpropagowane a do ich prania doplaca panstwo. istnieje ogromne zaplecze kosmetykow naturalnych dla dzieci,ubranek z czystej niebielonej chemicznie bawelny. jest rzecza normalna,ze wyprawke dziecka przekazuje sie kolezankom i ich pociechom. chustowanie jest niebezpieczne. wielu rodzicow zastapilo chusty nosidelkami mei tai lub manduca. odradza sie karmienie dzieci potrawami ze sloikow. zywnosc ekologiczna nie jest droga a przedewszystkim poprawnie oznaczona wiec wiadomo co wkladasz do garnka. kapiel w pierwszych 14 dniach zycia jest zupelnie nieekologiczna! blony,ktorymi dziecko jest oblepione maja bardzo dobry wplyw na kondycje skory malucha i stopien jej nawilzenia. dzieci nie szczepi sie do 8 tygodnia zycia…i zostawia sie sprawy wlasnemu biegowi,mamie i tacie. reni jusis jest tak ekologiczna jak marchewka wychodowana na gornoslaskiej haldzie. x
31 października 2010, 21:32