Czy rodzice powinni być zawsze zgodni?
| Czy rodzice powinni być zawsze zgodni?

Czy rodzice powinni być zawsze zgodni?

Wielu specjalistów uważa „wspólny front" rodziców za niezbędny element właściwego procesu wychowawczego. Mówienie jednym głosem ma gwarantować dziecku poczucie bezpieczeństwa, wychowanie w jasno wyznaczonych granicach. Ale czy gdy spotyka się dwoje ludzi, dwie odrębne jednostki, jest możliwe, aby zawsze mieli takie samo zdanie?

Co ze „wspólnym frontem”?

Gdy dwoje ludzi zaczyna budować wspólny dom, bardzo szybko ujawniają się różnice między nimi, wynikające choćby z faktu dorastania w innych rodzinach czy z różnych temperamentów. Dopasowanie się na wspólnej przestrzeni wymaga zrozumienia i szacunku dla swoich potrzeb, ale także umiejętności dogadania się, a czasem odpuszczania. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy na świecie ma pojawić się nowy człowiek. To niewykonalne, aby rodzice, dwie dorosłe osoby, zawsze mieli takie samo zdanie w każdej kwestii wychowawczej. Co zatem ze „wspólnym frontem”? Czy trzeba go budować w ukryciu, a potem ex cathedra wygłaszać swoje decyzje przed dziećmi?

Relacja

Samo określenie „wspólny front” nasuwa dość wojenne skojarzenia. Czy na pewno o to chodzi, by rodzice zbroili się razem na wojnę przeciwko dzieciom? W założeniu rodzicielstwa bliskości autorytet osobisty buduje się w oparciu o dobrą relację, pielęgnując więź rodzic–dziecko. Nie ma tu miejsca na przemocowe rozwiązania, sankcje i fortele. Choć być może nie jest to ścieżka wyznawców tradycyjnych metod wychowawczych, to jednak coraz więcej rodziców widzi sens traktowania swoich dzieci tak, jak sami chcieliby być traktowani. Poszukując porozumienia, warto pochylić się nad potrzebami nie tylko dzieci, ale także własnymi i partnera. Nie zawsze jest to jednak oczywiste i proste do odgadnięcia. Tym bardziej przydatna jest tu bezpieczna i głęboka relacja, dzięki której łatwiej odsłonić swoje najczulsze punkty, ufając, że druga strona mimo różnic uszanuje naszą wrażliwość.

Artykuł stworzony we współpracy z warszawską poradnią psychologiczną Dom Rozwoju.

Fundamenty

To, o co warto się postarać i co warto przedyskutować, to baza – fundamentalne zasady, wspólne wartości, które leżą u podstaw bezpieczeństwa dziecka. I wcale nie chodzi tu o religię czy duchowość. Nawet różniąc się w tych obszarach, można budować wartościowy i spokojny związek oraz wychowywać dzieci. Chodzi tu o zbiór “nie-zasad” – takich rzeczy, które oboje rodzice uznają za szkodliwe, zagrażające dziecku, do których żadne z nich nie chciałoby dopuścić. Drugim ważnym elementem fundamentów jest umowa, że każde z rodziców może wejść w relację z dzieckiem na swoich warunkach, a ten drugi nie ingeruje w nią dopóty, dopóki nie zostanie o to poproszony.

Nie jesteśmy tacy sami

Każde dziecko jest inne, podobnie jest z dorosłymi. Tym bardziej niemożliwe jest, aby zawsze i we wszystkim mama i tata mówili i myśleli to samo. Wywodzą się z różnych rodzin, różnych tradycji, nie zawsze więc mają takie same pomysły. Dążenie za wszelką cenę do jednomyślności z góry skazane jest na niepowodzenie. Inność rodziców to dla dzieci piękny przykład, że mimo swoich odmienności i różnic można stworzyć dobry związek, w szacunku dla granic każdego z partnerów, również swoich własnych. Dzięki inności mamy i taty dzieci mają okazję spojrzeć na świat z różnych perspektyw, spróbować ich pasji, pójść przez chwilę po ich śladach. Czas spędzony z tatą różni się od czasu spędzonego z mamą. Nie jest gorszy ani lepszy, jest po prostu inny.

Jaka piękna awantura

Do nieporozumień dochodzi każdego dnia. Przy wybuchowych temperamentach o awanturę naprawdę nietrudno. Dzieci nie lubią, gdy ich rodzice się kłócą, jednak sprzeczki wydają się być nieuniknione, a to, co jest w nich najważniejsze, to moment pogodzenia się. Oczywiście nawet w bardzo ostrej wymianie zdań warto zachować kontrolę i umiar, ale postanowienie „nigdy nie będziemy się kłócić przy dzieciach” może być trudne do spełnienia. Na pewno warto przemyśleć kwestię dobrej komunikacji, może wybrać się na warsztaty z porozumienia bez przemocy, ale nigdy nie da to gwarancji, że w domu zapanuje wszechobecna jednomyślność. Dzieci uczestniczące w wymianie zdań swoich rodziców uczą się, jak spierać się i godzić, dochodzić do porozumienia i rozmawiać w sytuacjach trudnych. A gdy nawet zdarzy się tak, że emocje wezmą górę i „mleko się rozleje”, to przecież też nie koniec świata! Informacja, że rodzice nie są ze stali, mają swoje emocje i umieją przyznać się do błędu, to również ważna kwestia w procesie kształtowania własnych postaw. Bo przecież każdy może czasem popełnić błąd.

Autentyczność i zgoda ze sobą

Dzieci mają swoje specjalne “radary” i doskonale wyczuwają, kiedy dorośli nie są szczerzy. A zaufanie opiera się na szczerości. Z tego prostego powodu dzieci bardziej niż jednomyślności potrzebują autentyczności w relacjach. Robienie czegoś wbrew sobie, „bo tak ustaliliśmy”, zazwyczaj szybko zostanie odkryte i uznane za sztuczne, a jednocześnie niesie ze sobą przekaz, że w relacjach trzeba za wszelką cenę dopasować się do drugiej osoby. A przecież rodzicom zależy na tym, by ich dzieci miały swoje zdanie, by nie szły za tłumem i łatwo nie ulegały wpływom. Warto więc być w tym dla nich przykładem.

Nie kompromisy, ale porozumienie

W wielu kręgach pokutuje przekonanie, że wspólne życie to sztuka kompromisów. Każde z partnerów musi z czegoś zrezygnować, tak by wypracować takie rozwiązanie, które będzie do zaakceptowania przez obie strony. Kompromis niesie jednak często ze sobą poczucie krzywdy, straty. Szukanie porozumienia to sztuka, której celem jest doprowadzenie do takiej sytuacji, by każdy czuł, że jego potrzeby są ważne, że ktoś się o nie troszczy, nie zaś, że został zmuszony do ustępstw. W znajdowanie rozwiązań w sytuacjach rodzinnych warto zaangażować również dzieci – ich świeże spojrzenie może czasem podsunąć zupełnie nieoczekiwane pomysły.

Rodzicielstwo to chyba najlepsza szkoła rozwoju osobistego, jeśli tylko zdecydujemy się skorzystać z tej okazji. Stawianie sobie pytań i szukanie na nie odpowiedzi prowadzi czasem w zupełnie nieznane rejony. Zgoda na to, że rodzice nie zawsze muszą mieć takie samo zdanie, wiele ułatwia. Pozwala nie patrzeć na relację partnera z dzieckiem przez pryzmat własnej relacji. Bo dobrze jest, gdy każdy z rodziców wprowadza nieco inny pierwiastek w świat dziecka, pokazując przy tym szacunek dla drugiego człowieka.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Kinga Pukowska

Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Od 2004 roku wspiera młodych rodziców na początku ich drogi w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego i kompetencji miękkich, coach i mediatorka. Działa również jako doula Stowarzyszenia Doula w Polsce, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia dzieci i dorosłych. Prywatnie żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.fundacjapolekont.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Noszone dzieci płaczą mniej

Breast Crawl, czyli o podróży noworodka do piersi

10 przepisów na zdrowe zamienniki mniej zdrowych dań i przekąsek

Przejdz do: