Rodzice powinni mówić jednym głosem? Dlaczego uważamy, że może być inaczej?
Święta, święta, święta... zobacz PREZENTY dla dzieci
| Rodzice powinni mówić jednym głosem? Dlaczego uważamy, że może być inaczej?

Rodzice powinni mówić jednym głosem? Dlaczego uważamy, że może być inaczej?

Mamy różne doświadczenia, różne spojrzenia na świat... Te różnice spotykają się w wielu życiowych sytuacjach, również wtedy gdy wychowujemy razem dzieci. Czy rodzice zawsze muszą w swoim rodzicielstwie kierować się jednomyślnością?

„Koalicja stworzona przez rodziców jest jak kamień węgielny stanowiący podbudowę prawidłowego rozwoju dziecka. Prezentowanie jednolitego frontu przez nich w kwestii wychowania daje im swobodne osiągnięcie zamierzonego celu. Obranie jednej drogi przez rodziców pozwala dziecku na prawidłowy rozwój i, co najważniejsze, poczucie bezpieczeństwa” * – to jedna strona medalu. Warto jednak zauważyć, że różnorodność niesie ze sobą sporo wartości, szczególnie gdy owa utopijna jednomyślność okupiona jest rezygnacją z siebie (przez jedną ze stron), wycofaniem, wzajemnymi pretensjami. Znacznie zdrowiej jest się czasem w domu posprzeczać, niż mówić jednym głosem, bo:

1. Rodzicielska jednomyślność nie istnieje!

Nie ma dwóch takich samych osób, zlanych w jedność, które siadają przed stołem i mają wspólny pomysł na rozwiązanie rodzicielskich sytuacji bez konfliktu, różnicy zdań, odmiennych spojrzeń na jedną sprawę. Wszyscy wyrastamy w różnych środowiskach, pochodzimy z różnych domów, mamy różne doświadczenia, wiedzę i zasoby. To, co powinno być w rodzinie niepodważalne – to wzajemny szacunek. Szanujmy swoje zdanie, swoją odmienność i cieszmy się z różnic, które istnieją między nami, bo to właśnie dzięki nim możemy się rozwijać, uczyć współżycia, grać do jednej bramki jako drużyna złożona z tak różnych zawodników (nie byłoby Polski w ćwierćfinale Euro 2016, gdyby nie różnice, z których ulepiono zgrany zespół – jedni są wyborowymi strzelcami, inni genialnymi obrońcami – całość zaś tworzy spójną drużynę, która różnice przekuła w jedną wielką zaletę).

2. W ten sposób uczymy dzieci, jak rozwiązywać konflikty

Szanując odmienność innych członków rodziny, uczymy, że jest to naturalne, różnice zdań – powszechne, a kluczem do osiągnięcia sukcesu jest wzajemny szacunek.

Przeczytaj: Konflikt w rodzinie – wzmocnienie relacji

3. Konflikt to wspaniała lekcja empatii!

Szczególnie gdy potrafimy go mądrze poprowadzić i dajemy dziecku szansę, by nauczyło się, jak z takich sytuacji wychodzić (i z pewnością nie przez ustępowanie czy rezygnowanie z siebie – ale raczej uważne słuchanie, empatię, szacunek pomimo odmienności).
„Sytuacja, gdy dziecko jest świadkiem sporu rodziców, jest jedną z najbardziej potrzebnych lekcji w życiu. Dziecko dowiaduje się wówczas, że można się różnić w jakiejś sprawie, śmiało prezentować swoje poglądy, rzeczowo ich bronić, czasem postawić na swoim, czasem ustąpić, ale szanować się nawzajem. Spór to nie jest koniec miłości. Można różnie myśleć na ten sam temat, a mimo to dalej się lubić, szanować i potrzebować. Można się też kłócić i godzić. Spór na oczach dziecka ma sens wtedy, gdy dziecko jest też świadkiem pojednania”.**

4. Uczymy szacunku i świadomości granic

Granica mamy kończy się wraz z wejściem kilkuletniego dziecka na stół (mama boi się, że maluch spadnie). Tata ma te granice znacznie szersze, więc przy nim dziecko może ze stołu nawet zeskakiwać. Czy te różnice wprowadzają chaos do dziecięcego życia? Nie! Dzieci, ucząc się o tym, jak wyglądają różnice między mamą i tatą, poznają też ich indywidualne granice i uczą się je szanować. Z mamą nie zrobią tego, co z tatą (i odwrotnie) – ta fantastyczna różnorodność sprawia, że kontakt z każdym z rodziców z osobna jest tak niepowtarzalny i wyjątkowy.

5. Najważniejsza jest autentyczność

Dzieci mają ponadprzeciętną umiejętność wychwytywania sztuczności. Gdy pokazujemy im autentycznych siebie – niedoskonałych, pełnych sprzeczności, wahających się – pokazujemy im prawdę. Ta prawda mówi też o tym, że w świecie nie ma jednego, dobrego rozwiązania, że ludzie różnią się od siebie (i w tym tkwi piękno tego świata!), że spieranie się jest lepsze niż milczenie, bo pozwala znaleźć wyjście – a nawet jeśli nie, to pokazuje też, że mimo konfliktu warto po prostu wzajemnie się szanować. Wreszcie – gdy między rodzicami pojawia się konflikt, dyskusja i wykładanie argumentów na stół, ktoś może kogoś do czegoś przekonać, a ktoś inny powiedzieć po ludzku – „Przekonałeś mnie. Masz rację. Byłam w błędzie”. To wyjątkowo cenna lekcja na całe życie.

samotnyrodzic.pl
** agnieszkaterapia.pl

Foto: flikr.com/bholl7510

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Justyna Urbaniak

Piszę zawodowo, prywatnie jestem matką i kurą domową. Z wykształcenia – nauczycielką polonistką, z przekonania – antypedagogiem. Aktualnie, oprócz pisania, dokształcam się w zakresie edukacji alternatywnej, Porozumienia Bez Przemocy, gotowania. Ostatnio również bloguję: http://justynaurbaniak.natemat.pl/.

Odwiedź stronę autorki/autora: http://justynaurbaniak.natemat.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Juul na poniedziałek, cz. 71 – Adoptowane dzieci

Dlaczego nie warto UCZYĆ dzieci języka obcego?

8 zabawek na dłużej niż 5 minut!

Przejdz do: