Rodzicielskie potknięcia - jak przebaczyć sobie
| Rodzicielskie potknięcia – jak przebaczyć sobie

Rodzicielskie potknięcia – jak przebaczyć sobie

Gdybyśmy postawili pośrodku pokoju trzyletnie dziecko i zaczęli na nie krzyczeć, wymyślać mu, że jest głupie, że nigdy niczego nie potrafi zrobić dobrze, że powinno to zrobić tak, a nie inaczej, gdybyśmy kazali mu przyjrzeć się, jaki zrobiło bałagan, a przy tym jeszcze uderzyli je kilkakrotnie, zobaczylibyśmy, że to wszystko zakończyłoby się albo przerażeniem dziecka, które ulegle siądzie w kącie, albo jego agresją. Dziecko wybierze jedno z tych dwóch zachowań, my zaś nigdy nie poznamy jego możliwości.

Jeśli temu samemu dziecku powiemy, że je bardzo kochamy, że bardzo nam na nim zależy, że kochamy je takim, jakie ono jest, kochamy za jego uśmiech i mądrość, za jego zachowanie, że nie mamy mu za złe błędów, które popełnia w trakcie nauki i że bez względu na wszystko będziemy dla niego oparciem – okaże się, że możliwości, jakie to dziecko zaprezentuje, przyprawią nas o zawrót głowy.

W każdym z nas tkwi takie trzyletnie dziecko i większość swojego czasu tracimy na karcenie tego dziecka w sobie. A potem dziwimy się, że nie układa nam się w życiu” (Louise L. Hay).

Przebaczyć sobie

Jesteśmy ludźmi i dlatego popełniamy błędy, potykamy się, przewracamy, czasem spadamy na przysłowiowe dno. Jesteśmy rodzicami i dlatego zdarza nam się zrobić, powiedzieć, pomyśleć o swoim dziecku, a potem o sobie, takie rzeczy, że trudno się do nich publicznie przyznać. Zdarza się. I dzieje się tak nie dlatego, że zadziałały jakieś nadprzyrodzone siły. Nie dlatego, że musieliśmy tak postąpić; w imię jakiejś odległej przyszłości, w której to nasze dziecko będzie pracownikiem, mężem, ojcem. Nie stało się tak dlatego, że jesteśmy głupie, bezmyślne, wyrodne czy złe. I wreszcie nie stało się tak, bo tak.

Kiedy mówię czy robię coś, co nie sprzyja relacji z dziećmi, a potem z tego powodu mam wyrzuty sumienia, poczucie winy, a często i wstydu, to dzieje się tak, ponieważ żywe są we mnie niezaspokojone potrzeby. Te, które chciałam zaspokoić, ale strategia, jaką się posłużyłam, okazała się zawodna.

Porozumienie bez Przemocy stwarza mi szansę porzucenia samosądów. Daje możliwość  przyjrzenia się temu, co się wydarzyło, w sposób, który „pobudza do zmiany”. Kiedy myślę, że moje dziecko zasługuje na lepszą matkę, że najlepiej dla wszystkich byłoby, gdybym zapała się pod ziemię, to za tymi myślami stoją jakieś konkretne, ważne dla mnie potrzeby, które nie zostały zaspokojone, choć przecież podjęłam działanie, by je zaspokoić. Może to być potrzeba radosnego, bezpiecznego kontaktu z dzieckiem, potrzeba autentycznego wyrażenia siebie, wzięcia pod uwagę dziecka, troski o siebie. Mogła to być także potrzeba wspólnoty, współpracy, wsparcia, dzielenia się albo dowolna inna.

Dostrzec potrzeby

Kiedy zdaję sobie sprawę z owych potrzeb, następuje we mnie pewna naturalna przemiana. Miejsce wstydu, poczucia winy, złości na siebie samą zajmuje smutek, żal, niepokój, frustracja i kilka innych uczuć, które pojawiają się wtedy, gdy życie nie zostaje wzbogacone. Już wiem, że moje słowa, czyny stały w sprzeczności z tym, czego pragnęłam. Poniosłam stratę. A strata może przecież być opłakana, prawda? Płaczę więc nad nią. I łzy (realne lub nie) czyszczą mój umysł i serce. Pozwalają skontaktować się z samą sobą, z tym na czym mi zależy, co wybieram.

Marshall Rosenberg pisze o tym procesie tak: „zmierzając w kierunku wybaczenia sobie zwracamy naszą uwagę do tej części nas samych, która wybrała takie postępowanie, co doprowadziło do obecnej sytuacji. Pytamy samych siebie: Kiedy zrobiłem to, czego teraz żałuję, jaką moją potrzebę starałem się wtedy zaspokoić?

Jestem przekonany, że ludzie zawsze dążą do zaspokojenia swoich potrzeb i wartości. To jest prawda niezależna od tego, czy działanie to zaspokoiło, czy nie zaspokoiło potrzeb, albo czy ostatecznie z tego się cieszymy, czy też żałujemy.

Kiedy słuchamy samych siebie z empatią, jesteśmy w stanie zobaczyć te ukryte potrzeby. Wybaczenie samemu sobie następuje w momencie, gdy nastąpi to empatyczne połączenie (…) ważne jest, aby objąć empatią równocześnie dwie części nas samych  – siebie jako tę osobę, która teraz żałuje postępowania z przeszłości i siebie jako wykonawcę tej czynności”.

Przebaczenie sobie otwiera nas na drugiego człowieka, czyni nas wolnymi. Pozwala na nowo widzieć rzeczy takimi, jakie one są. Kiedy wybaczę sobie, to mam pewność, że podejmowane przeze mnie działania wynikają z pragnienia polepszenia życia, relacji, a nie z powodu lęku przed karą, poczucia wstydu czy winy.

Foto

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Monika Szczepanik

Mama dwóch dziewczynek, trenerka empatycznej komunikacji, pedagog. Organizuje zimowe i letnie obozy rodzinne w duchu Porozumienia bez Przemocy. Wierzy słowom Rosenberga, że "wystarczy, aby jedna osoba znała język PbP, i to już zwiększa zrozumienie i więź w komunikacji". Współorganizatorka Konferencji Empatii.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://konferencjaempatii.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Fińskie dzieci uczą się najlepiej

Przemoc w białych rękawiczkach, czyli o zawstydzaniu dzieci

Juul na poniedziałek, cz. 68 – Czego potrzebują dzieci, czyli o rodzicielskim przywództwie

Przejdz do: