Rytualne obrzezanie kobiet
SZKOŁA / PRZEDSZKOLE - co kupić?
| Rytualne obrzezanie kobiet

Rytualne obrzezanie kobiet

Pierwszy raz z tematem obrzezania zetknęłam się, czytając książkę „Kwiat pustyni”. Wydawało mi się, że jest to rytuał, który w obecnych czasach jest zupełnie niespotykany. Od początku wzbudzał we mnie żal, zdziwienie i złość. Nie mogłam pogodzić się z faktem krzywdzenia mało jeszcze świadomych dziewczynek. Nigdy bym nie pomyślała, że po kilku latach spotkam się i porozmawiam z osobami, dla których obrzezanie jest częścią ich życia. Kenia wydawała mi się cywilizowanym krajem afrykańskim. Jednak tradycja ta, zakorzeniona w niej kultura i życie oparte na rytuałach, jest tam codziennością.  

Mój pierwszy bezpośredni kontakt z tą drugą stroną Afryki – przepełnioną tradycjami i rytuałami – miał miejsce podczas pobytu w małej, urokliwej miejscowości na północy Kenii, gdzie jako położna-wolontariuszka rozmawiałam z młodą 24-letnią kobietą o jej przeżyciach.

Rytuały i wierzenia

W miejscowości tej mieszka kilkaset osób. Wioska składa się z tradycyjnych domów- maniat, meczetu, kościoła, szkoły, szpitala i kilku małych sklepików. Plemiona oddalone od większych miejscowości tworzą swoją własną, odrębną społeczność. Rytuały i wierzenia, którymi kierują się ludzie, nie zmieniają się od wieków. Ich głębokie przekonanie o słuszności takiego postępowania powoduje, że życie wygląda tu tak, jakby czas stanął w miejscu.

Rytuał obrzezania wykonywany jest u kilkuletnich dziewczynek, są one w drugiej lub trzeciej klasie szkoły podstawowej. Młoda kobieta, która dzieli się ze mną swoimi doświadczeniami, opowiada o tym zupełnie naturalnie, bez większych emocji. Proces dokonywany jest przez starszą i doświadczoną kobietę, często „akuszerkę”, bez żadnego przeszkolenia medycznego. Ironicznie podkreśla, że zdąża się, że jest ona niewidoma i dokonuje zabiegu na oślep. Podkreśla, że jest to bolesny, ale szybki zabieg. Starsza kobieta przytrzymuje uda dziewczynki swoimi nogami, więc ta nie jest w stanie się poruszyć. Uczestniczy w tym cała społeczność kobiet. Po kilkuminutowej operacji dziewczynka ma związywane nogi; w ich przekonaniu przyspiesza to gojenie się rany. Dwa razy dziennie wszystkie razem zbierają się w specjalnie przygotowanym dla nich miejscu, aby okadzić swoje rany na odpowiednio przygotowanych dla nich paleniskach.

Większość z nich nie postrzega tego jako czegoś złego czy krzywdzącego. Przecież jest to dla nich rytuał przejścia, przeobrażenia się z małej dziewczynki w prawdziwą kobietę. Przecież żadna z nich nie chce być wytykana palcami i traktowana jako nieczysta. Po wycięciu „zbędnych”narządów mogą wychodzić za mąż i są gotowe do rodzenia dzieci. W zależności od plemienia i regionu, w którym dokonuje się obrzezania, wycina się łechtaczkę, wargi sromowe mniejsze i większe, a zdarza się, że zaszywa się nawet pochwę. Dla przyszłego męża jest to rodzaj pewności i bezpieczeństwa, że ich przyszła żona jest dziewicą. Kobiety często nie odczuwają satysfakcji seksualnej, gdyż współżycie kojarzy im się z bólem. Dzięki temu mężczyźni mają większą pewność, że ich partnerki nie dopuszczą się zdrady. Niektórzy w dalszym ciągu wierzą, że łechtaczka jest narządem, który rośnie. Tak więc trzeba się go pozbyć, aby nie przeszkadzał w chodzeniu i nie urósł aż do ziemi. Kobieta, która opowiadała mi historię swojego obrzezania podkreśliła, że najodważniejsze z nich, czyli te, które nie płaczą, dostają od plemienia nagrodę w postaci zwierząt. Ona należała do tych najodważniejszych, opowiadała mi to z dumą i ze łzami w oczach.

Zgodnie z przepisami prawa obrzezanie jest zakazane

Nie jest ono tak często praktykowane w dużych miastach, ponieważ łatwy dostęp do edukacji i cywilizacji powoduje, że stara i ludowa tradycja ulega zanikowi. Dla ludzi mieszkających w małych miejscowościach symbolika tego rytuał jest tak ważna, że nikt tam żyjący nie wątpi w słuszność swojego postępowania. Od ponad czterech tysięcy lat Afrykańczycy okaleczają swoje kobiety i najprawdopodobniej przez następne lata będzie to nadal praktykowane, a dziewczynki w dalszym ciągu będą narażały swoje życie, aby stać się „prawdziwymi” kobietami.

Foto

 

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Celina Szwinta

Położna z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się propagowaniem wiedzy na temat naturalnego podejścia do ciąży i porodu. Pasjonatka podróży. Po kilku latach pracy w szpitalu wyjechała na wolontariat do Kenii. Obecnie zdobywa doświadczenie w domu porodowym na Bali i przygotowuje się do kolejnego wolontariatu na Filipinach. Na co dzień praktykuje jogę, odkrywa tajniki masażu polinezyjskiego i ajurwedy.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

100 i więcej zastosowań mleka kobiecego

„Przepraszam” – to słowo ma moc, kiedy nie zostaniemy do niego zmuszeni

Procedury okołoporodowe w polskich szpitalach – czy na pewno wszystkie są konieczne?

Przejdz do: