Słowa są ważne – jak budować wypowiedzi oparte na szacunku do dziecka?
| Słowa są ważne – jak budować wypowiedzi oparte na szacunku do dziecka?

Słowa są ważne – jak budować wypowiedzi oparte na szacunku do dziecka?

My, rodzice, chcemy skłonić dzieci do pomocy i jednocześnie nauczyć je samodzielności. W natłoku obowiązków część chcemy oddelegować dzieciom, tak, by każdy był za coś odpowiedzialny - stosownie do swoich możliwości.

Dla dzieci kwestia pomocy rodzicom nie jest wcale oczywista – one raczej nie mają potrzeby zmiany bielizny, odkurzenia dywanu albo odniesienia talerza do zlewu… ile z nich robi to z własnej woli? To raczej potrzeba rodzica. Pojawia się zatem konflikt potrzeb.

  1. Opisz sytuację, której dotyczy twoja prośba, np.: „Zostawiłeś zapalone światło w łazience”, „Talerz po zupie leży na stole”.
  2. Udziel informacji, np.: „Stół nie jest do pisania! Służy do tego kartka”.
  3. Wyraź swoją potrzebę jednym słowem, np.: „Porządek!”, „Dzieci, piżamy!”.
  4. Mów o swoich własnych uczuciach, np.: „Nie lubię kiedy mnie gryziesz”, „Nie podobają mi się porozrzucane klocki po podłodze”.
    Możesz też napisać liścik („Buty lubią być schowane w szafce”).

Powyższe komunikaty budują atmosferę zaufania i nie zniechęcają dziecka do współpracy z rodzicem. Co niezwykle ważne, komunikaty te pozbawione są oceniania, oskarżania i zastraszania. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie metody będą pomocne w nawiązaniu kontaktu z każdym dzieckiem. Może ono odmówić współpracy, tym samym zachęcając nas do bliższego przyjrzenia się swoim i jego potrzebom.

Wypowiedź osobista

W wyrażeniu swoich potrzeb może pomóc rodzicowi formułowanie komunikatu w formie wypowiedzi „ja”. Polega ona na tym, aby w jednej wypowiedzi zawrzeć cztery elementy:

  1. Opis zachowania, które wywołało w rodzicu potrzebę reakcji,
  2. Opis uczuć rodzica w związku z nieakceptowaną sytuacją;
  3. Informację o skutkach zachowania dziecka / potrzebie, która domaga się zaspokojenia;
  4. Oczekiwanie/ prośbę o zmianę zachowania.

Przykładowo:

„Nie lubię, kiedy wspinasz mi się na kolana podczas gdy czytam gazetę, ponieważ nie mogę się wtedy skupić. Poczekaj proszę, aż skończę”.

„Widzę, że coś cię gryzie, ale nie wiem dlaczego. Chciałabym ci jakoś pomóc”.

„Denerwuję się, kiedy tak głośno słuchasz radia, bo nie słyszę, co mówi tata siedzący obok mnie. Proszę cię o ściszenie”.

Ważne, żeby uważnie budować swoje komunikaty. Do zdań, które wypowiadają rodzice, wkrada się mnóstwo słów, które spotykają się z zupełnie odwrotną reakcją dzieci.

Przyjrzyjmy się następującym zdaniom:

„Ślady mokrych butów zostały w przedpokoju. Czy ty nigdy nie możesz zdjąć butów przy wejściu? Ile razy muszę ci to powtarzać? Nigdy mnie nie słuchasz!”

Pojawia się oskarżanie. Dziecko myśli, że jest bezwartościowe, a skoro rodzic stwierdza, że ono nigdy go nie słucha, to motywacja do zmiany zachowania błyskawicznie topnieje lub wcale się nie pojawia.

„Patrz jak jesz! To obrzydliwe!”;  „Dzisiaj taki mróz a ty idziesz bez czapki? To idiotyczne, co robisz!”

Rodzic przezywa dziecko. Czuje się ono nieudolne. Nie widać tu odniesienia do potrzeb dziecka i rodzica.

„Jak się zaraz stąd nie ruszysz, to cię tu zostawię”.

Dziecko czuje się zastraszone. Boi się rodzica i tego co zrobi.

W tej chwili tu przyjdź”.

Słysząc rozkazy, dziecko czuje się tak, jakby jego wola była zupełnie nieistotna.

„Uważasz, że to w porządku, jak komuś zabierasz samochód? Jeśli chcesz, aby ktoś tobie pożyczył zabawkę, to  musisz być uprzejmy. Nie chciałbyś aby ktoś tobie ją zabierał, prawda? Nie powinieneś więc zabierać komuś zabawki. Musimy być uprzejmi, jeśli chcemy aby inni byli tacy dla nas”.

Kiedy rodzic moralizuje, dziecko zastanawia się tylko, kiedy w końcu przestanie gadać głupoty.

„Nie wchodź tam, pobrudzisz się”.

Dziecko myśli, że cokolwiek zrobi, to i tak będzie źle. Boi się o to, jak sobie poradzi w różnych sytuacjach. Takie ostrzeżenia rodzica powodują strach i stanowią informację, że świat jest niebezpieczny.

„Czy możecie wreszcie przestać tak krzyczeć? Doprowadzicie mnie do szału. Kiedyś wyjdę z domu i nie wrócę”.

Dziecko może czuć zobojętnienie, bo nieraz już słyszało takie komunikaty i wie, że nie znajdują one pokrycia w czynach. Ale może się też czuć winne za taki stan rodzica i odczuwać strach przed tym, co nastanie. Rodzic stawia się tutaj w roli męczennika.

Nie możesz się lepiej nauczyć do klasówki? Zosia zawsze ma piątkę!”

Porównania powodują, że w dziecku wytwarza się niska samoocena. Nie wierzy we własne możliwości, czuje się jak nieudacznik.

„Czy to twoje wypracowanie? Czyżby nauczyciel znał chiński, bo ja nie mogę nawet odczytać tych bazgrołów”.

Naśmiewanie się z pracy wykonanej przez dziecko poniża je. Nie ma ono wtedy ochoty się więcej starać ani dążyć do lepszego wyniku.

„Okłamałeś mnie w sprawie nieobecności w szkole. Wiesz, co z ciebie wyrośnie? Nigdy nikt ci nie zaufa”.

Rodzic jako prorok sprawia, że dziecko czuje się z góry skazane na porażkę. Po co ma się starać, skoro i tak nikt wartościowy z niego nie wyrośnie.

Warto w swoich codziennych relacjach z dzieckiem mieć świadomość, jak ważne są słowa, które do niego kierujemy. Wiele z nich może zostać zapamiętanych na całe życie.

 Foto: flikr.com/foxtongue

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Kasia Skóra

Socjolog i pedagog z wieloletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi. Ukończyła Letnią Akademię Montessori i Szkołę dla Rodziców i Wychowawców. Doświadczenie zdobywała od najmłodszych lat zajmując się dziećmi w rodzinie, a następnie przez długi czas będąc nianią. Jest założycielką Klubu Malucha Tup-Tup w Krakowie zapewniającego opiekę dla dzieci do lat 3. To optymistka z uśmiechem patrząca przed siebie, która konsekwentnie dąży do celu i ciągle się rozwija. Prywatnie mama rocznej Ani.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://klubmaluchatuptup.pl/




Siedzenie w ławkach nie sprzyja uczeniu się, czyli mózg uczy się przez ruch

Zlikwidujmy pracę domową

Dlaczego warto zrezygnować z białej mąki?

Przejdz do: