Soczki – co tak naprawdę piją nasze dzieci?
| Soczki – co tak naprawdę piją nasze dzieci?

Soczki – co tak naprawdę piją nasze dzieci?

Znaną wszystkim poradą dietetyczną jest, aby w ciągu dnia spożywać pięć porcji warzyw i owoców. Jedna porcja to około 80–100 g produktów świeżych, gotowanych lub mrożonych. Przyjęło się również, że jedną z nich można zastąpić szklanką soku. Pytanie tylko: jakiego soku? Czy dostępne na rynku „płynne porcje owoców” to zdrowe zamienniki? Czy warto podawać je dzieciom?

Gdy nadchodzi lato, wielu rodziców skrupulatnie przygląda się ilości płynów wypijanych przez dzieci. To zrozumiałe, o odwodnienie w upalne dni nietrudno. Półki sklepowe uginają się od różnorodnych produktów do picia. Wiele z nich jest dostosowanych do małego klienta. I tak oto mamy do wyboru (poza różnego rodzaju wodą): soki klarowne, soki przecierowe, nektary, wody smakowe i różne kolorowe słodkie napoje z bąbelkami lub bez nich. Co zatem wybrać?

Sok wcale nie taki zdrowy

Sok jako taki, szczególnie ten owocowy, przestał być w ostatnim czasie tak bardzo lubiany przez specjalistów. Najnowsze zalecenia Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej zachęcają rodziców do zaczekania z ich wprowadzaniem do diety dziecka aż do ukończenia przez nie 1 roku życia. Pomiędzy 1 a 3 rokiem rekomenduje się podawanie nie więcej niż 120 ml soku dziennie, dzieciom od 4 do 6 lat – do 180 ml, a dzieciom szkolnym (od 7 do 18 lat) – około 240 ml dziennie. Ponadto zdecydowanie podkreśla się wyższość świeżych owoców nad sokami ze względu na niższą zawartość cukru w tej samej ilość oraz obecność błonnika (którego praktycznie zupełnie pozbawione są soki klarowane). Warto podejść do wszystkiego z umiarem – o ile niemowlętom soki i pochodzący z nich cukier jest zdecydowanie zbędny w diecie, o tyle starszym dzieciom ograniczone ilości soków nie zaszkodzą.

Dobrze zdawać sobie sprawę, że słodkie napoje, w tym soki owocowe (nie tylko te dosładzane), mogą być przyczyną potencjalnej otyłości u dzieci. Podawane w nadmiarze dostarczają bardzo wysokiego ładunku kalorycznego, a ponadto powodują szybki wzrost poziomu glukozy we krwi.

Różne rodzaje napojów owocowych

Spoglądając na półkę sklepową, widzimy masę produktów z owocami w nazwie. Warto wiedzieć, że istnieje następujący prawny podział:

Sok

powinien zawierać 85–100% soku ze świeżych owoców lub warzyw. Zgodnie z przepisami unijnymi od 2013 roku soki nie mogą być dosładzane i powinny zawierać tylko cukry obecne w owocach.

Nektar

to rozcieńczony wodą sok (świeży i zagęszczony), przecier owocowy lub ich mieszanina. Zawartość soku w nektarze waha się od 25 do 50% w zależności od rodzaju użytych owoców. Dopuszczalne jest użycie większej ilości cukru niż soku, jednak nie więcej niż 200 g/l. Producenci mogą również stosować substancje słodzące (słodziki); niedozwolone jest jednak użycie sztucznych barwników, aromatów i środków konserwujących.

Napój

nie ma limitów określających, ile soku powinien zawierać. Zwykle jest to nie więcej niż 3–5%. Napoje mogą zawierać sztuczne aromaty, barwniki, substancje słodzące i konserwanty nieodpowiednie dla dzieci.

Czytajmy etykiety!

Konsument zwracający uwagę nie tylko na kolorowy obrazek, ale też na treść, chętnie sięga po produkty typu „sok 100%”. Jednak nie dajmy się zwieść sloganom, warto odwrócić butelkę czy karton i przeczytać, co producent deklaruje w składzie. Bardzo często trafiamy na informację „sok odtworzony z zagęszczonego soku”. Co to znaczy? Otóż najpierw uzyskuje się sok z owoców, a potem odparowuje znaczną część wody (w temperaturze 50–70 stopni), pozbawiając sok zdecydowanej większości witamin, które w wysokich temperaturach są niszczone.

Stojące na półkach soki są również pasteryzowane, aby zabezpieczyć je przed rozwojem chorobotwórczych drobnoustrojów. Czasem hasło „100%” łączone jest z innym słowem niż sok, na przykład „100% smaku”. Takim produktom należy przyglądać się szczególnie, gdyż istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, iż nie mają wiele wspólnego z sokiem i są słodkim napojem.

Czym producenci chcą poić nasze dzieci?

Reklamowane przez słodkie maluchy “soczki” to niekoniecznie najlepszy sposób na gaszenie letniego pragnienia. Tu również warto krytycznie spojrzeć na etykiety i zastanowić się, czy naprawdę chcemy je podać naszym dzieciom. Przyjrzyjmy się kilku flagowym produktom:

Popularny „soczek” przecierowy, skład: woda, przeciery z marchwi (28%) i bananów (14%), sok jabłkowy z zagęszczonego soku (11%), cukier trzcinowy, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, witamina C, aromat. Zgodnie z prawem zawartość cukru trzcinowego dyskwalifikuje ten produkt jako sok. Zatem czy warto podawać go dziecku?

Inny lubiany przez dzieci „soczek”, ale sprzedawany już jako napój wieloowocowo-marchwiowy (brawo dla producenta za szczerość), skład: woda, soki (20%): z marchwi (9,5%), czerwonych pomarańczy, cytryn, limetek i jabłek, syrop glukozowo-fruktozowy, witamina A,C i E, aromaty. Syrop glukozowo-fruktozowy oskarżany o plagę otyłości wśród dzieci! Warto przemyśleć trzy razy, czy koniecznie trzeba ulec reklamie.

Woda smakowa, cytrynowa, niegazowana, skład: woda, cukier trzcinowy, sok cytrynowy z zagęszczonego soku cytrynowego (2%), aromat. Znów cukier!

„Soczek z rurką”, niebędący sokiem, a napojem z kolorowym obrazkiem miłego zwierzątka (wybieramy jeden z tych z najkrótszą listą składników; strach pomyśleć, co jest w tych z dłuższym składem), skład: sok z soków zagęszczonych i przecierów: jabłkowy (47,5%), z mango (1,5%), gruszkowy (0,5%), woda, cukier, aromat, kwas L-askorbinowy (witamina C), mleczan żelaza. Choć rurka wydaje się być atrakcyjna, może lepiej poszukać czegoś zdrowszego?

Najlepsze książki dla dzieci i rodziców - księgarnia Natuli.pl

W zestawieniu pomijamy napoje gazowane i słodzone herbatki, które z założenia nie nadają się dla dzieci (i dorosłych również), będące źródłem różnego rodzaju związków chemicznych (barwników, substancji konserwujących i innych), cukru i nienaturalnych substancji słodzących (słodzików).

Co zamiast gotowego produktu?

Woda powinna stanowić podstawowy płyn nawadniający nasz organizm. Niemowlęta karmione piersią nie muszą być dopajane, gdyż odpowiednia ilość płynów dostarczana jest im z mlekiem mamy.

Przeczytaj: Dopajanie niemowląt karmionych piersią – dlaczego nie jest konieczne?

Starsze dzieci warto poić wodą, która doskonale gasi pragnienie, nie powoduje próchnicy zębów (w przeciwieństwie do soków) i nie zaburza gospodarki węglowodanowej organizmu. Alternatywą dla sklepowych kolorowych napojów mogą być, podawane okazjonalnie (dzieciom powyżej roku), soki wyciskane w domu. Należy jednak pamiętać o tym, że zawierają one naprawdę dużą ilość naturalnych cukrów. Inną propozycją mogą być domowe lemoniady z wykorzystaniem naturalnych substancji słodzących (na przykład liści stewii).

Podobnie jak w innych sytuacjach wychowawczych podstawą sukcesu w tej dziedzinie jest własny przykład. Trudno o to, aby dzieci piły wodę, gdy rodzice sięgają regularnie po słodkie napoje gazowane. Edukowanie maluchów od najmłodszych lat, co dla ich organizmu jest dobre, a co nie, to za mało. Warto wyrabiać w nich nawyk czytania etykiet oraz uczyć samodzielnego wybierania i przygotowywania napojów ze zdrowych składników. A butelka czy bidon z wodą powinien szczególnie w upalne lato codziennie towarzyszyć nie tylko dzieciom.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Kinga Pukowska

Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Od 2004 roku wspiera młodych rodziców na początku ich drogi w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego i kompetencji miękkich, coach i mediatorka. Działa również jako doula Stowarzyszenia Doula w Polsce, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia dzieci i dorosłych. Prywatnie żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.fundacjapolekont.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Jak uczy się mózg i dlaczego szkoła nie wspiera naturalnych procesów uczenia się?

Juul na poniedziałek, cz. 67 – Diagnozy – mogą być pomocne, ale mogą także stygmatyzować

Bliskość wspiera mowę. Rozmowa z Wiolą Wołoszyn

Przejdz do: