Sztuka świadomych narodzin zaczyna się od świadomości swojego ciała. Rozmowa z Katarzyną Auli Barszczewską
| Sztuka świadomych narodzin zaczyna się od świadomości swojego ciała. Rozmowa z Katarzyną Auli Barszczewską

Sztuka świadomych narodzin zaczyna się od świadomości swojego ciała. Rozmowa z Katarzyną Auli Barszczewską

Rozmowa z Katarzyną Auli Barszczewską - doulą, która zajmuje się psychoterapią prenatalną, mamą trzech córek.

Jakie są twoje doświadczenia związane ze świadomością kobiecego ciała? Jak oceniasz cielesną świadomość kobiet, które spotkałaś w swoim życiu? Czym ona dla ciebie właściwie jest?

W mojej osobistej historii odkryłam, że mogę bardziej czuć swoje ciało właśnie dzięki ciąży i porodowi. Wiem też, że gdybym wcześniej miała lepszy kontakt z ciałem i gdyby istniała kultura inicjacji pierwszej miesiączki dla dziewczynek, wiele mogłabym się dowiedzieć już wtedy. Jako mama chcąca zatroszczyć się o swoje córki również zauważyłam, jak spycham potrzeby swojego ciała na koniec listy rzeczy ważnych. Zauważyłam, jak we mnie działa mało życzliwy dla ciała program popychania się, pospieszania. Zaczęłam obserwować, jak siebie samą traktuję, słucham, doceniam.

Zachęcam do krótkiej psychozabawy: odpowiedz sobie na powyższe pytania, a potem zobacz, jak to się przekłada na relacje ze światem, z dziećmi, partnerem… Bardzo! I dlatego te doświadczenia zainspirowały mnie do tworzenia przestrzeni, w której moglibyśmy odzyskać świadomość swojego ciała.

Jako mama trzech wspaniałych córek znam to trudne doświadczenie rozrywania na wiele stron mojej uwagi. Stąd mam świadomość, żeby działać z wewnętrznego miejsca ugruntowania, świadomości potrzeb, emocji w sobie, dając sobie przyzwolenie na nie, akceptację dla ciała, wsłuchując się w nie.

Czas błogosławiony, ciąża, może uskrzydlać, jeśli zawierzymy swojemu ciału na tyle, ile możemy. Może być okazją, aby z ciekawością otworzyć się, swoje wewnętrzne bogactwo,  na nowe…

kasia-barszczewska

Świadomość ciała to niezbędny element świadomego porodu. Swoją pracą pomagasz kobietom ten stan osiągnąć. Możesz opowiedzieć, jak to robisz?

Sztuka Świadomych Narodzin to mój pomysł na pracę z kobietami, które świadomie chcą wejść w nową przestrzeń swojego życia, a według mnie świadomość ciała jest w tym kluczowa. Stąd wchodzenie w stan relaksu, wizualizowanie stanu odprężenia, świadome obserwowanie, wczuwanie się w kolejne partie ciała, przywoływanie odprężenia są podstawą mojej pracy… Jeśli chcemy radzić sobie ze stresem, bólem, zmęczeniem itp., to ważne jest, abyśmy nauczyli się wchodzić w stan odprężenia niemal na zawołanie, kiedy tego potrzebujemy. Jest to możliwe dzięki treningowi wewnętrznej uważności, dzięki traktowaniu siebie, swoich potrzeb, swojego ciała z czułością kochającej, mądrej matki, w ogóle przywołanie w wyobraźni postaci sprzymierzeńca, który wie, zna każdą odpowiedź. Pozwolenie sobie na zaufanie do ciała – że może ono wie trochę więcej, niż sobie wyobrażam – ma ogromne znaczenie.

Nasz umysł jest wyćwiczony w trzymaniu się ustalonego status quo. Jeśli chcemy zmienić świadomość własnego ciała, zmienić ten status quo na bardziej dla nas korzystny, to część naszego umysłu odpowiadająca za kontrolę użyje wszelkich trików, aby nas powstrzymać.

W takiej sytuacji pomocne jest uświadomienie sobie intencji i punktu odniesienia do zmiany. Przywołanie wizji siebie spełnionej w życiu, przywołanie stanu emocjonalnego tak jakby nasza wizja już się spełniała (jak byś się czuła, co byś robiła, gdybyś przezwyciężyła wszelkie przeciwności?).

W ogóle moją pracę z drugim człowiekiem zaczynam właśnie od tego – budowania tzw. punktu odniesienia do zmiany. Inaczej moglibyśmy jedynie ślizgać się po powierzchni, nieustannie wracając do punktu wyjścia.

W mojej pracy zależy mi na tym, aby symbolicznie przeprowadzić kobietę przez labirynt własnych historii, które miały wpływ na jej życie, po to aby mogła odnaleźć w sobie siły, mądrość, potencjał i spełnienie. Nitką Ariadny będzie właśnie uświadomienie sobie, że jesteśmy czymś więcej niż historiami, okolicznościami. Złotym runem tej wyprawy jest odnalezienie sprawczości, uruchomienie potencjału wolnej woli w kwestiach najbardziej istotnych… I jest to bardzo indywidualna podróż. To kobieta określa, co jest dla niej ważne, jakie potrzeby za tym stoją, jaka jest jej wizja siebie, porodu, relacji…

Czasami kobieta np. potrzebuje odpuścić kontrolę, odpuścić przekonanie, że wszystko można kontrolować, lub odwrotnie – potrzebuje określić granice, nauczyć się mówić nie tylko tak, ale też nie. A czasami potrzebuje jednego i drugiego… Wszystko jest możliwe.

Czym dla ciebie właściwie jest świadomy poród? Domyślam się, że niewiele ma on wspólnego z tą najbardziej powszechną, zmedykalizowaną formą.

Na początku chcę podkreślić, że mam wielki podziw dla pracy położnych i lekarzy. Technika, która wkroczyła do szpitali, jest bardzo cenna, bo może służyć ratowaniu życia, jeśli to potrzebne. Jest zasada, która od starożytności towarzyszy lekarzom, nauczycielom: Primum non nocere, czyli Po pierwsze nie szkodzić. Ważne, aby kobieta nie była przytłoczona techniką medyczną czy presją, aby mogła otworzyć się na siebie w tym procesie i aktywnie rodzić. Widzę nie tylko ogromny profesjonalizm, oddanie, ale też szacunek dla wyborów kobiety. Byłam świadkiem, jak pewnej parze zapewniono czas na rodzenie się łożyska bez odcinania pępowiny, bo dla tej pary lotosowe narodziny były bardzo ważne. Widziałam wówczas szacunek i dbałość. To było bardzo wzruszające… Dodajmy, że w Wielkiej Brytanii porody lotosowe są zupełnie naturalne i kobiety przy porodzie są pytane, czy obcinać pępowinę, czy nie. U nas nie, więc tym bardziej takie sytuacje wymagają niestandardowego podejścia.

To, co jest ważne, to – według moich obserwacji – uprzedzanie, wyjaśnianie wszelkich proponowanych zabiegów. Chodzi o to, aby kobieta mogła zachować swoją godność nawet w szpitalu, gdzie spotyka się z niezaangażowanymi emocjonalnie, obcymi ludźmi na nieswoim terenie… Od atmosfery, profesjonalizmu osób wokół niej zależy, czy będzie szanowana jej wola, czy ona sama będzie wspierana, aby oswoić przestrzeń sali porodowej dla siebie i dla dziecka.

Według mnie to oswojenie przestrzeni do porodu jest kluczowe. Kobieta potrzebuje mieć w sobie pewność, że miejsce, które wybiera, jest dla niej przyjazne. Rozumiem kobiety, które wybierają na narodziny dziecka swój dom. Chcą się czuć w porodzie u siebie, jak w domu. Sama wybrałam poród w domu za trzecim razem i ciepło, spokój, domowa atmosfera były pięknym darem dla mnie i mojej córeczki.

Bez względu na to, czy miejscem narodzin będzie szpital czy dom, dla kobiety jest ważne, aby korespondowało ono z jej wizją, jej odczuciami. Ważne, aby w porodzie wszystko ze sobą współdziałało: ciało, umysł i hart ducha.

Sztuka świadomych narodzin to proces uświadomienia sobie swojego potencjału i pozwolenia sobie, aby się zadział… W zgodzie z naturą, w godności i miłości.

Jaką rolę pełni podczas takiego porodu doula?

Asystuję w porodzie, będąc adwokatką rodzącej. Jestem obecna, uważna na potrzeby, sygnały płynące również z ciała. Zależy mi na tym, aby rodząca czuła moją życzliwość, lojalność wobec niej, wobec jej potrzeb, jej uczuć. Czasami oznacza to, że usuwam się na bok, czasami tańczę całą noc podtrzymując rodzącą za ramiona lub rozmasowuję plecy, polewam wodą, czasami śpiewam z nią lub dla niej, wzdychamy razem po to, aby czuła swoją siłę, wsparcie innych kobiet i podziw. To przecież dla niej ważny dzień, który zapisze się w jej pamięci na wieki.

Często jako doula wspieram również ojców, których w młodości nikt nie uczy, o co chodzi z tym porodem. Sytuacja się zmienia, ale powszechnie uważa się, że jest to babska sprawa, nie dla prawdziwych facetów. Podziwiam mężczyzn, którzy chcą towarzyszyć w porodach swoich dzieci i chcą wspierać swoją obecnością kobiety. To jest bardzo poruszające, jak otwierają się na to, co się dzieje, wzruszają, cieszą!

Dla mnie to inna strona męskości – bardzo piękna! Często doradzam jeszcze przed porodem, jak ważne jest, aby wspierać od serca kobietę, może mówić jej właśnie w trakcie porodu, jak bardzo się ją kocha i podziwia… Pamiętam, że niejeden tatuś po takim dopingu niezmordowanie wyrażał słowa zachęty przez kilkanaście godzin… Ah! To jest prawdziwa magia.

Doula z greckiego to służąca, czyli druga, doświadczona, życzliwa kobieta w służbie. Towarzystwo osoby, która nie boi się porodu, nie wnosi podświadomych lęków, napięć, nie przyspiesza akcji porodowej. W Polsce instytucja douli istniała już wcześniej – jako tzw. baba. Kiedyś w Polsce wołało się babę do porodu. Stąd mamy dużo miejscowości o nazwie Babice. Sama mieszkam nomen omen w Janowie koło Babic Starych pod Warszawą.

Nie jesteś zwykłą doulą, bo poza asystowaniem przy porodzie stosujesz m.in. autohipnozę, terapię głosem czy aromaterapię. Czy zdarza ci sięgać po wszystkie te metody w szpitalach, czy jesteś raczej doulą, która skupia się na porodach domowych?

W moim repertuarze przygotowań do porodu proponuję trening autohipnozy. Jest to trening relaksu, odprężania się na zawołanie, budowania w systemie nerwowym nowych sposobów reagowania na stresujące okoliczności. W porodzie wiele sytuacji może nas zaskoczyć i dobrze się do tego przygotować. To jak taka sucha zaprawa przed sezonem narciarskim. Ten trening wymaga dyscypliny wewnętrznej. Zbadano, że jesteśmy w stanie nauczyć się nowych umiejętności w ciągu 21 dni, tak aby zaczęły być już na poziomie podświadomych reakcji. Czemu tego nie wykorzystać do tak ważnego wydarzenia w życiu? Jakiś czas temu zetknęłam się z metodą hipnobirthingu i niektóre założenia uważam za pomocne. Sam fakt, że możemy świadomie wchodzić w stan umysłu właściwy dla hipnozy (fale alfa), ale również do tzw. półsnu, medytacji czy momentów rozmarzenia przy słuchaniu muzyki, tworzeniu, malowaniu itp…

Proponuję kobietom, aby znalazły czas przed porodem na tzw. randki ze sobą, chwile, w których z uważnością, życzliwością i zachwytem obserwują zakochanymi w sobie oczami siebie, swoje ciało, aby odczarować w sobie cenzurowanie, poszturchiwanie, ocenianie. Nie chodzi o spychanie istotnych spraw pod dywan, ale skontaktowanie się ze sobą, nawiązanie pozytywnej relacji z ciałem, intuicją, mądrością, która jest nam dostępna.

Czy ciąża i poród to twoim zdaniem doświadczenie duchowe?

To dla mnie bardzo intymne pytanie. Każdy ma w sobie prawo do wewnętrznego przeżywania, rozumienia świata. To wewnętrzne bogactwo nazywam duchowością.

Czy o tę duchowość możemy zadbać wcześniej, przygotowując się do ciąży i porodu? W jaki sposób?

To bardzo proste. Kobieta podczas porodu potrzebuje się otworzyć w pełni – fizycznie, emocjonalnie, mentalnie – na siebie, na swoją zmysłową, cielesną naturę. Potrzebuje czuć swoje ciało, swoją zmysłowość, mieć odwagę stanowić o swoich potrzebach, potrzebuje zaufać otoczeniu, potrzebuje sprzymierzeńców.

Tak jak przy poczęciu potrzebuje zaufania do siebie, do partnera, potrzebuje czuć miłość do siebie, do świata, do ukochanego, tak samo przy porodzie te czynniki mają znaczenie…

Dbanie o kondycję i relację z ciałem jest ważne w przygotowaniu do bycia rodzicem. Hartowanie swojego ducha poprzez aktywność fizyczną, artystyczną, podążanie za pasją, zagrzewanie swojego ducha zmysłowymi doświadczeniami, konfrontowanie się i pokonywanie wyzwań życiowych, zmiana przekonań, które blokują nasz potencjał itp., jest krokiem ku poznaniu siebie, swojego ciała, swojej intymnej relacji ze sobą i światem. Według badań psychologii prenatalnej niesiemy w sobie pamięć od poczęcia, a może i od pokoleń, o traumatycznych przeżyciach i ta bolesna energia może kolidować z wzrastającym życiem w nas. Dobrze przed, a jak trzeba to w trakcie tego szczególnego czasu rozpoznać i przetransformować wszelkie emocjonalne, mentalne przeszkody…

Zajmujesz się psychoterapią prenatalną. Na czym ona polega?

W dużym skrócie psychoterapia prenatalna w moim wydaniu to towarzyszenie danej osobie w naturalnej przemianie, na którą ta osoba jest gotowa. Widzę ten potencjał, tę nową jakość, jaka się w tej osobie rodzi. I kiedy pojawia się gotowość, asystuję w odrzucaniu tych kawałków tożsamości, które zaciemniają postrzeganie swojej istoty.
Wspieram proces odzyskiwania swojej relacji z ciałem i ze sferą ducha, odradzania się ku swojemu potencjałowi.

Warsztaty lub sesje pozwalają na budowanie w systemie nerwowym nowej, odświeżonej pamięci, nowego postrzegania siebie i świata w zgodzie z wolną wolą człowieka. Tak jak często marzymy, przeczuwamy, ale uwarunkowania blokują nasze czyny. Docieramy do sedna tych przekonań, które miały rację bytu w okresie prenatalnym, w dzieciństwie, ale już dawno nie są adekwatne do naszego obecnego potencjału. Często jest to po prostu proces brania życia we własne ręce… Jest to też powracanie do ciała. Mechanizm traumy z okresu prenatalnego często odcina nas od odczuwania własnych emocji, ciała. Terapia prenatalna, którą prowadzę, pozwala w łagodny sposób powrócić w zaufaniu do ciała.

Jak mówiłam już wcześniej, podstawą tej pracy jest uświadomienie sobie punktu odniesienia do zmiany, chociażby wyobrażenie sobie siebie bez obciążeń różnego typu. Wczucie się w wizję siebie w całej pełni potencjału…

W tym procesie ponownych narodzin bardzo pomaga trening relaksacji, również praca z głosem, spontaniczny ruch, kreatywne pisanie i wiele innych technik, które wplatam w zależności od potrzeby. Najważniejsze jest odnalezienie w sobie zaufania do własnej mądrości, przeżycie wizji ponownych narodzin i stworzenie w obrębie swojego systemu nerwowego nowych wzorców, które będą nam służyć. Zyskujemy wówczas szersze widzenie siebie w relacji ze światem.

Wiem, że na swoich kursach poza kwestiami okołoporodowymi podejmujesz też tematykę np. radzenia sobie ze stresem, zachęcając rodziców do transformowania różnego rodzaju przeszkód w… No właśnie – w co?

W obecność, ciekawość, otwartość…

Przyzwolenie na własną wrażliwość, zaufanie do własnej intuicji rodzicielskiej, umiejętność słuchania siebie, symptomów płynących z ciała, uznanie tych naszych części, które dopominają się uwagi – jak takie “niegrzeczne” dzieci. Jeśli jako rodzice potrafimy kochać i akceptować siebie, podchodzić do swojego ciała z życzliwością, to nasze dzieci zyskują wielkie oparcie… Często dzieci pokazują nam, rodzicom, co jeszcze wymaga zmiany w nas samych. Czasami okazuje się, że potrzebujemy zwyczajnie nauczyć się stawania granic…

W mojej pracy, oprócz relaksacji, pracy z ciałem służy magiczny teatr narodzin, w którym odgrywamy scenki z życia wzięte i zmieniamy bieg wydarzeń na lepszy, bardziej satysfakcjonujący. Jeśli poddajemy się tej magii pola narodzin w życzliwej, pełnej szacunku atmosferze, dzieje się wiele dobrego. Możemy łatwo uświadomić sobie negatywne wzorce i od razu je przećwiczyć. “Apgrejdujemy’’ własny system do naszych potrzeb. To samo się dzieje w wewnętrznej sferze naszej psychiki, kiedy odkrywamy w sobie sprzeczności, sprzeczne jakości, potrzeby itp. Podczas ćwiczeń wchodzimy w bogactwo świata wewnętrznego, aby te skłócone części nas samych mogły się pojednać i współpracować ze sobą dla naszego dobra i dobra naszych bliskich.

Proces ponownych narodzin daje możliwość przepisania swojej historii od początku. To, co następnie zrobimy w codziennym życiu z naszymi odkryciami, jest bardzo ważne. Stąd przez lata czułam sens proponowania dłuższego programu po warsztacie – abyśmy mogli ugruntować rozpoczęte zmiany. To piękny, twórczy proces uczenia się czasami siebie na nowo, według nowych wytycznych… Ale w zaufaniu i obecności.

Jakie korzyści czerpią dla siebie rodziny z takich porodów, do jakich je przygotowujesz? Jak one zmieniają spojrzenie na poród i co oznaczają dla ich przyszłego rodzicielstwa?

Najlepiej byłoby zapytać te rodziny. Sama jestem ciekawa. To, co mogę powiedzieć na podstawie rozmów, to może większa uważność, uświadomienie sobie, co jest ważne, więcej zaufania, więcej spokoju, więcej dystansu i jednocześnie zdrowego zaangażowania… Bycie rodzicem w pełni akceptacji dla swoich rodzicielskich błędów, budowanie wizji, uświadomienie sobie wartości.

Budowanie relacji z dzieckiem jeszcze w łonie daje satysfakcję po porodzie, buduje więź. Jeśli rodzice sami przeszli dla siebie piękny proces narodzin, poczuli to, to z większą uważnością będą traktować siebie i swoje dziecko. Na pewno będą mieli świadomość, że poród jest ważnym wydarzeniem…

Często temat granic, komunikacji wypływa podczas warsztatów, a to ważne… Rozumienie własnych negatywnych wzorców podejścia do dziecka i przetransformowanie ich jest bardzo pomocne w nowej roli rodzica. Nawet jeśli teoretycznie wiemy już wiele o dobrym podejściu do dziecka, to najczęściej będziemy zaskoczeni tym, że niespostrzeżenie “wyskakują” wzorce z dzieciństwa, które były dla nas jako dzieci trudne. Działa tu mechanizm uwewnętrznienia i jeśli nie pozwolimy sobie przyjrzeć się mu i go przetransformować, a potem nie ugruntujemy nowego wzorca w naszej rzeczywistości, to czeka nas dużo frustracji, a tego przecież nie chcemy. Zaczynam zwykle od pytań: Czego pragniesz? Jak wyobrażasz sobie siebie spełnioną/spełnionego? I to jest punkt wyjścia do transformacji…

Wierzysz w to, że sposób tudzież okoliczności, w jakich się rodzimy, warunkuje nasze dalsze życie. Co to właściwie oznacza?

Oznacza to np., że jeśli po porodzie odizolowano cię na pięć dni od mamy, to twoje nieuzasadnione obiektywnie poczucie izolacji i nieadekwatności stanie się dla ciebie jasne, a możliwość zmiany tego imprintu w ciele będzie bardzo uwalniająca.

Że jeśli byliśmy tzw. niechcianym dzieckiem i trudno nam z tego powodu w życiu, to możemy to zmienić i czerpać z niego więcej radość i zadowolenia.

Jeśli nasza mama bała się porodu i w porodzie, to nasze postrzeganie świata jako niebezpiecznego może mieć z tym związek. Emerson zbadał, ze 99 procent narodzin w USA wiązało się z przeżyciem traumy. Popatrzmy na świat, w którym jest tyle przemocy, wojen. Czy miałyby miejsce, gdyby ludzie od poczęcia czuli się kochani, szanowani, oczekiwani?
Wyobraźmy sobie społeczeństwo, w którym dzieci przychodzą na świat w warunkach godności, szacunku, miłości i te wartości są pielęgnowane podczas ich życia i uważane za święte i niepodważalne. Czy byłyby wojny na świecie? Czy żylibyśmy w świecie nastawionym na współodczuwanie, współdziałanie, życzliwość? Czy możemy odzyskać ten świat dla naszych dzieci, dla nas? Czuję, że to, jak przychodzimy na świat, jest dla nas milowym krokiem w rozumieniu siebie i świata .

Katarzyna Auli Barszczewska (auli.eu)

– niezależna doula, terapeutka prenatalna. Przygotowuje do porodu, aby narodziny były pięknym wydarzeniem dla mamy i dziecka. Używa metody m.in Birth into Being (od 2009) oraz m.in autohipnozy, terapii głosem wg. Lebouyer’a, aromaterapii, metod oddechowych, oraz innych, które pomagają uświadomić sobie wewnętrzny potencjał ciała i intuicji. Należy do stowarzyszenia psychologii prenatalnej APPPAH.

Asystuje przy porodach, podążając za wolą kobiety. Prowadzi warsztaty i sesje indywidualne. Od 2009 organizuje kręgi opowieści porodowych, w ramach jej projektu artystycznego ,,Opowieści z Brzucha”. Wspiera działania na rzecz świadomego życia, narodzin i zrównoważonej edukacji. 

Foto: flik.com/emmiegrn

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Dzieci są ważne

Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dziecisawazne.pl/




Zlikwidujmy pracę domową

Dlaczego warto zrezygnować z białej mąki?

Niezwykłe właściwości oleju z wiesiołka

Przejdz do: