Trudne sytuacje w relacji z dzieckiem. Jak reagować w duchu Rodzicielstwa Bliskości?
| Trudne sytuacje w relacji z dzieckiem. Jak reagować w duchu Rodzicielstwa Bliskości?

Trudne sytuacje w relacji z dzieckiem. Jak reagować w duchu Rodzicielstwa Bliskości?

Są takie sytuacje w życiu rodzica, kiedy nie ma on kompletnie pojęcia, jak powinien się zachować w stosunku do własnego dziecka – jak postąpić, co powiedzieć, w jaki sposób zareagować.

Najczęściej pomysły na poradzenie sobie pojawiają się później – gdy opadną emocje, gdy nabierze się odrobinę dystansu do tego, co zaszło. Bywa, że ganimy wtedy samych siebie za pochopność w działaniu – „niepotrzebnie to powiedziałem”, “szkoda, że tak gwałtownie zareagowałam”. A jeśli nie ganimy, to może roztrząsamy: powinienem ukarać? Pozwolić czy zabronić? Zgodzić się, czy jednak nie?

Czy możemy w jakiś sposób ułatwić sobie takie działanie w trudnych sytuacjach, które pozwoli poczuć się komfortowo i nam, i dziecku?
Pomocne może być:

1. Bycie autentycznym i odpowiedzialnym

Zgadzam się, jeśli chcę się zgodzić. Kiedy dziecko chce zasnąć w moim łóżku, a mi zależy na wolnym wieczorze – wiem, że przystając na tę prośbę odpowiem na swoją potrzebę i potrzebę dziecka.
Nie ma sensu zastanawiać się – a co, jeśli się nauczy i jutro też będzie chciało tak zasnąć? Tu i teraz takie rozwiązanie jest nam obojgu na rękę, jutro może będę miała więcej siły, energii i czasu, by zająć się tym w inny sposób.
Działając dla jakiejś sztywnej zasady („dzieci zasypiają w swoich łóżkach”) nie buduję wcale poczucia bezpieczeństwa (zwykło się uważać, że sztywne reguły i bezwzględna przewidywalność je zapewniają), a jedynie poczucie, że nadrzędną wartością w życiu są zasady – choćby nie wiem jak niekorzystne okazywały się w danej chwili. Jeśli chcę się zgodzić, ale nie zgadzam się ze względu na jakieś abstrakcyjne zasady – jestem niespójna (robię coś innego, niż tak naprawdę myślę). Jest to dezorientujące dla dziecka, które czuje doskonale moje obie motywacje. Czyni mnie to też mniej skuteczną („w zasadzie chciałabym, ale sama nie wiem…”).

Nie zgadzam się, jeśli zgodzić się nie mogę. Biorę przy tym pod uwagę potrzeby nie tylko swoje, ale i te dziecięce – jak również potrzeby innych członków rodziny czy osób z otoczenia. Staram się nie działać z automatu, tylko rozpatrywać sytuację tu i teraz.

Jakakolwiek nie byłaby decyzja, którą podejmę, jest to moja decyzja i tylko ja jestem za nią odpowiedzialna. Jeśli zatem dziecko upiera się, by zabrać ze sobą na zakupy wózek z lalką, a ja wiem doskonale, że w połowie drogi odechce mu się go prowadzić i będę musiała wracać z zakupami i lalczynym wózeczkiem – przewidując rozwój wypadków podejmuję decyzję w zgodzie ze sobą i w gotowości do przyjęcia konsekwencji tej decyzji.
Niezgodzenie się może oznaczać płacz lub złość dziecka. Moją odpowiedzialnością jest przyjęcie tej frustracji – dziecko ma prawo być niezadowolone, ja mam prawo odmawiać.
Zgodzenie się prawdopodobnie skończy się według przewidywalnego scenariusza. Ja obładowana zakupami i dziecko, które już nie ma siły pchać wózeczka. Czy mam siłę na taką konfrontację? Czy dziecko jest na tyle duże, że może zrozumieć konsekwencje tej sytuacji i tachać wózek mimo zmęczenia? Czy może zrozumieć, gdy mu ją wytłumaczę? Odpowiedzialność za decyzję sprowadza się do przyjęcia jej skutków.
Dziecko nie chce prowadzić wózeczka, i wiem, że nie da rady – biorę go sama bez oskarżania i pretensji („mówiłam ci, ale ty mnie nigdy nie słuchasz! wiedziałam, że tak to się skończy”).
Dziecko nie chce prowadzić, lecz podejrzewam, że może to zrobić pomimo zmęczenia – opisuję sytuację („chętnie bym ci pomogła, mam jednak ręce zajęte zakupami. Może pościgamy się, kto pierwszy do domu?”). Wobec protestu dziecka unikam oskarżania – zgodziłam się przewidując konsekwencje, oto i one. Pozostaje nam dotrzeć do domu i rozważyć sumiennie następnym razem, czy to faktycznie jest dobry pomysł.

2. Postawienie się w sytuacji dziecka

Searsowie przekonują „Gdybym była swoim dzieckiem – jak chciałabym, aby zareagowali moi rodzice? Prawdopodobnie to będzie właściwa odpowiedź”.
Pewnie, jasne – dziecko chciałoby, abym się po prostu zgodziła na to, co ono proponuje. 

Jeśli jednak nie chcę się zgodzić, w jaki sposób dziecko chciałoby być o tym poinformowane? Usłyszeć twarde i stanowcze „nie, bo nie”, czy może raczej przekonać się, że jego potrzeby zostały wzięte pod uwagę, a rodzic jest wrażliwy na to, co ono przeżywa w związku z odmową i jest gotowy poszukać rozwiązań na przyszłość? („Wiem, że bardzo chciałabyś wziąć wózek teraz, gdy idziemy na zakupy. Obawiam się, że będzie nam z nim niewygodnie. Może wyjdziemy na specjalny spacer z wózeczkiem po południu?”).
Czy jeśli dziecko okazuje swoje niezadowolenie z decyzji podjętej przez rodzica, chciałoby usłyszeć „przestań tak się zachowywać, to nie jest takie ważne”, czy raczej „zdenerwowałaś się, bo bardzo ci na tym zależało”? A może nawet nie chciałoby usłyszeć nic, tylko zostać zaakceptowane razem z emocjami, które przeżywa?

Takie postawienie sprawy często pomaga znaleźć odpowiedź na pytanie „jak powinienem się zachować?”.

3. Wyobrażenie sobie, że dziecko to dorosła osoba, na której zdaniu mi zależy

Oczywiście nie chodzi o zakres odpowiedzialności przypisywany dziecku i dorosłemu – a raczej o styl komunikacji.
Jeśli dziecko odmawia mojej prośbie – np. pomocy przy obiedzie, często moim odruchem jest skorygowanie go. Napomnienie, że wszyscy jesteśmy rodziną i pracujemy na wspólne dobro czy nam się to podoba, czy nie. Albo ostrzejsze ponowienie „prośby”.
Gdyby odmówił mi ktoś dorosły, z kim jestem w ciepłej,  bliskiej i pełnej wzajemnego szacunku relacji, jaka byłaby wówczas moja reakcja? Uznanie, że ma coś ważniejszego do zrobienia w tej chwili i nie może mi pomóc właśnie dlatego, a nie ze złej woli? Ponowienie prośby z uzasadnieniem, dlaczego to takie dla mnie ważne? Uszanowanie odmowy – nawet z lekkim zdziwieniem, ale jednak uszanowanie?

Nie mam złotej recepty na wszystkie sytuacje, które nam się na co dzień przytrafiają. Jestem jednak przekonana, że takie podejście może pomóc uniknąć wielu rozterek i konfliktów, wyrzutów sumienia i wątpliwości.

Foto: flikr.com/chrisjl

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Małgorzata Musiał

Na co dzień pracuje w toruńskim stowarzyszeniu Rodzina Inspiruje!, prowadząc warsztaty dot. wychowywania, realizując program „Szkoła dla rodziców” i organizując eventy dla rodzin z małymi dziećmi. Jest doradczynią noszenia w chustach oraz jednym z niewielu w Polsce mentorem grup SAFE, profesjonalnie wspierającym świeżo upieczonych rodziców. Skończyła studia pedagogiczne, jednak największym polem doświadczalnym jest dla niej – rzecz jasna – matkowanie trójce potomków. Tym doświadczeniem dzieli się na blogu www.dobrarelacja.pl
Odwiedź stronę autorki/autora: http://dobrarelacja.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Każda zmiana, jakiej dokonamy w sobie, przekłada się na świat zewnętrzny”. Rozmowa z Aleksandrą Bagińską i Joanną Nowicką

Nowe technologie mają zły wpływ na rozwój dzieci do drugiego roku życia!

Jesienne drugie śniadanie dla dziecka – co dobrego spakować do plecaka?

Przejdz do: