Twoje dziecko potrafi! – Wspierajmy rozwój dziecięcych kompetencji
Socjalizacja jest konieczna, ale jeśli w jej imię łamiemy dziecko, dążymy do jego ujarzmiania, poskromienia czy przyuczenia, to czyni ona więcej szkody, niż nam się wydaje. Przekazywanie norm, wzorców i postaw niesie ze sobą niebezpieczeństwo: zdeterminowani dorośli, przywiązujący zbyt dużą wagę do tego, co powie babcia, nauczyciel, znajoma, w procesie nauczania swojego dziecka gubią czasem… samo dziecko.
Nastawieni na wykonanie zadania, jak to dorośli, nie zauważają, że ich dziecko wie. Potrafi. Rozumie. Że jest kompetentne.
Mówi się „Dzień Dobry”
Dzieci przymuszane do wypowiadania grzecznościowych zwrotów i postępowania zgodnie z oczekiwaniami społecznymi, z jednej strony przestają rozumieć dorosłych, z drugiej – przestają ufać samym sobie. Jak bowiem zrozumieć kogoś, kto każe siedzieć prosto w restauracji, gdy dokoła tyle nowych rzeczy, jeszcze nie dotkniętych i nie polizanych. Jak stać spokojnie w kościele, kiedy słychać muzykę. Jaki jest sens w jedzeniu tortu widelcem, skoro rękami jest łatwiej. Po co używać słowa „proszę”, skoro można zapytać: „czy mogę to?”
Jak ufać sobie, skoro pogłaskanie przed chwilą uszczypanej siostry, nie jest tak mile widziane, jak „przepraszam”? Jak zawierzyć swojej intuicji, skoro rodzice wciąż powtarzają: „nie, nie tak to się robi”, „poczekaj, pokaże ci, jak się jeździ na rowerze”, „jesteś za mały, by dosięgnąć”?. Jak ufać temu, co się czuje, słysząc wciąż: „nic się nie stało”, „nie płacz, chłopcy muszą być dzielni”, „trzeba mówić dzień dobry, to dobrze o tobie świadczy”, „nie bądź samolubem, pożycz dziewczynce hulajnogę”…?
Mówiąc dziecku, co jest dobre, a co złe, co wypada robić, a czego należy się wystrzegać, co jest jego obowiązkiem, a co prawem, nie uczymy dziecka życia! Nie wspieramy jego rozwoju! Nie budujemy jego poczucia wartości!
Kompetentni rodzice
Co mówić, co robić, by mądrze wspierać swoją pociechę?
Bycie kompetentnym to nie bycie idealnym! Tacy rodzice nie istnieją. Kompetentnych rodziców poznać między innymi po tym, że:
- wiedzą dokąd idą, nawet jeśli raz czy dwa zeszli z drogi,
- ufają swojemu dziecku, na przykład gdy mówi, że już nie chce jeść, że nie potrzebuje popołudniowej drzemki, czy że jest zmęczone i chce odpocząć,
- płacz, krzyk, marudzenie dziecka to dla nich nie histeria czy początki manipulowania, a sygnał niezaspokojonej potrzeby, np. bycia zauważonym, akceptacji, wolności czy bycia usłyszanym,
- w relacjach z dzieckiem biorą na siebie odpowiedzialność za jakość tych relacji,
- nie szukają winnych w konflikcie, a jedynie poszukują strategii, która pomoże przełamać impas i zaspokoić potrzeby każdej ze stron. Jeśli zaś to jest niemożliwe, zatroszczą się o tego, kogo potrzeby wciąż „wyją”.
Dzieci, tak jak dorośli, potrzebują akceptacji i szacunku. Pewności, że są w porządku. Że ich uczucia, nawet te kolczaste (złość, strach, gniew, poczucie winy) są mile widziane. Że są kochane dlatego, że są, a nie dlatego, że zrobiły to czy tamto. I choć nie znam rodziców, którzy nie kochaliby swoich dzieci, to znam dzieci, które mówią, że nie czują, by były kochane. I w tym wypadku ważniejsze jest odczucie dziecka, niż deklaracja rodzica.
Co zatem zrobić by nasze dziecka czuło, że jest obdarzone miłością?
- dostrzegaj dziecko w sytuacji, w której ono jest. Gdy bawi się na placu zabaw i krzyczy „mamo, mamo popatrz”, spójrz na niego (a nie omieć go wzrokiem), zatrzymaj wzrok i powiedz „Widzę, że świetnie się bawisz. Chyba naprawdę lubisz wspinać się po drabinkach!”;
- zatrzymaj się nad jego przedszkolną pracą. Weź do ręki rysunek i powiedz co widzisz;
- nie przerywaj dziecku, gdy opowiada. Nawet jeśli mówi, że Jasiek jest głupi, a pani w przedszkolu brzydka, słuchaj i odgaduj jakie potrzeby kryją się za tymi zdaniami. Sprawdź czy Jasiek jest głupi, bo twoje dziecko chciałaby się bawić tylko z Jasiem (potrzeba zabawy, wspólnoty, współpracy, bycia branym pod uwagę), a pani brzydka, bo kazała mu zjeść całego kotleta (potrzeba autonomii, bycia usłyszanym);
- pozwól mu na nabywanie społecznych umiejętności w swoim tempie. Nie porównuj z innymi dziećmi, ani przy nim, mówiąc: „To naprawdę jest proste. Popatrz, Karol jest od Ciebie młodszy a już to potrafi. Dasz radę. Wierzę w ciebie”, ani za jego plecami: „Wiecie, mam taki problem z Anią. Ona nie wierzy w swoje możliwości. Gdyby tylko chciała założyć zegarek i nauczyć się cyfr, to na pewno szybko dogoniłaby Karola”;
- nie przeszkadzaj dziecku w poznawaniu świata. Pozwól wspinać się pod drzewach, chodzić po krawężniku, skakać przez kałuże i do kałuż (nawet bez kaloszy), zbierać kamyki, bawić się błotem.
- ufaj dziecku i stój po jego stronie.
Powodzenia w nabywaniu kompetencji!
Autor artykułu
Ogólna - więcej artykułów
Najnowsze artykuły
4 odpowiedzi do “Twoje dziecko potrafi! – Wspierajmy rozwój dziecięcych kompetencji”
Twój komentarz
Eko-wiadomości
Zabawa w muzykę dla najmłodszychInteraktywne zajęcia muzyczne mogą korzystnie wpłynąć na rozwój mózgu maluchów, zanim jeszcze zaczną one mówić i chodzić
Wywiady
Rozmowa z Jesperem Juul'em
Rozmowa z Adamem Winiarczykiem
Rozmowa Agaty Kuli i Agnieszki Nuckowskiej
Dołącz do nas na Facebooku!
Nasze patronaty
Ogólnopolski program, którego celem jest zidentyfikowanie i promocja miejsc przyjaznych mamom karmiącym
„Dziecko z bliska” – pierwsza polska książka o rodzicielstwie bliskości
Księgarnia www.matras.pl oraz www.bajkopisarze.pl zapraszają do konkursu „Świat dzieciństwa”







Sandra
Od młodszego nie ma co wymagać, żeby pamiętało o ‘dzien dobry’, lepiej samemu powiedzieć do sasiadki ‘dzien dobry’ i maluch albo nas powtórzy, albo nie
21 września 2011, 22:03Agnieszka
No tak, ale to ze starszymi dziećmi możemy porozmawiać później, bo one będą pamiętać, dla młodszych ważne jest ‘tu i teraz’. To tak jak z innymi kwestiami, reagujemy od razu.
8 września 2011, 8:53Monika
Panie Agnieszko, dzieci czasem potrzebują przypominania ale nie jestem zwolennikiem, by robić to „tu i teraz”(na widok sąsiadki szepczemy dziecku „powiedz dzień dobry”), lepiej jest porozmawiać z dzieckiem o wypowiadaniu grzecznościowych zwrotów w innym czasie. Rozmowa nie jest przymuszaniem dziecka. Nie o rozmowie z dzieci jest artykuł, a o przymuszaniu jako strategii na dostosowanie dzieci do oczekiwań, równania do społecznych standardów, nawet jeśli dziecko jasno komunikuje „nie chcę”.
8 września 2011, 7:09Pozdrawiam Panią.
Agnieszka
Kurcze, a ja uczę moje dziecko, by mówiło słowa grzecznościowe. Tyle, że nie przymuszam, a przypominam, szepczę cicho do ucha, co może powiedzieć. To naprawdę źle?
7 września 2011, 9:23Jak nie powie, to nie powie, trudno. Wielu słów nauczyło się przez obserwację – np. ‘dziękuję’ po posiłku. Ale np „cześć” jakoś mu umykało, więc mu sugerowałam (i nadal delikatnie sugeruję) przywitanie się z kolegą, ciocią itp.
Mało tego, znam wiele starszych dzieci (np. 7-8 latków i starszych), którym rodzice nie przypominają o formach grzecznościowych i jakoś nie nauczyły się przez obserwację.
Zgadzam się, że nie powinno się dzieci przymuszać, zwł. gdy są w silnych emocjach (niechęć, złość, zawstydzenie itp), ale dyskretne, przypomnienie, co warto powiedzieć w danej sytuacji nie jest chyba złe…