Umarlibyśmy bez kontaktu fizycznego!
| Umarlibyśmy bez kontaktu fizycznego!

Umarlibyśmy bez kontaktu fizycznego!

W języku prasłowiańskim słowo „dotykać” oznaczało "delikatnie, lekko głaskać, pieścić, pielęgnować; sprawiać komuś przyjemność, okazywać uczucia”. Zastępowano je synonimem „kochać”. Zatem nawet etymologicznie okazywanie miłości nierozerwalnie łączy się z dotykiem.

Prawdopodobnie także słowo „kobieta” pochodzi z dialektu toskańskiego i oznacza “istotę lubiącą dotykanie, przytulanie”. Kobieta więc stworzona jest do miłowania, okazywania czułości. Istotną częścią jej natury, jako tej, która ma moc zrodzenia nowego życia, jest podtrzymywanie go nie tylko w sensie fizjologicznym, ale i emocjonalnym, bo bez kontaktu fizycznego człowiek umiera, nie tylko w przenośni.

Przykładem niech będą choćby tragiczne w skutkach eksperymenty cesarza Fryderyka II Hohenstaufa, które doprowadziły do śmierci niemowląt pozbawionych ciepła matczynych ramion.

Ciekawe doświadczenie przeprowadził także amerykański psycholog rozwojowy Harry Harlow. W dwóch osobnych klatkach umieścił młode małpki. Do każdej z klatek włożono dwie sztuczne matki. Pierwszą wykonano z gołego drutu i przymocowano jej butelkę z mlekiem dla młodych. Druga matka nie miała mleka, ale była pokryta miękkim futerkiem, do którego małe małpki chętnie się tuliły. Do tej drucianej przychodziły tylko wtedy, gdy były głodne. W ten sposób Harlow dowiódł, że młode małpki nie tylko potrzebują zaspokajać potrzeby biologiczne, związane z głodem i pragnieniem, ale bardzo potrzebują bliskiego kontaktu z czymś miękkim i przyjemnym w dotyku. Zdaniem psychologa kojący i czuły dotyk jest podstawą budowania się przywiązania i miłości dziecka do matki.

Rodzimy się z potrzebą dotyku

Mały człowiek potrzebuje bliskości i czułości, które zapewniają mu poczucie bezpieczeństwa. Świat jest dla niego obcy i ogromny, dlatego czuły dotyk jest czytelnym sygnałem, że tu też jest bezpiecznie, tak jak w okresie życia prenatalnego.

Dotyk bowiem działa antystresowo, powoduje wydzielanie endorfin, które korzystnie wpływają na samopoczucie, zmniejszając uczucie lęku. Dotyk uspokaja i koi.

Warunkuje jakość relacji

Nie tylko dzieci lubią być przytulane i głaskane, ale kontakt fizyczny z kochającymi osobami odgrywa istotną rolę szczególnie w pierwszych miesiącach i latach życia. Wpływa on na kształtowanie się oraz budowanie późniejszych satysfakcjonujących relacji społecznych.

U dzieci, które są często tulone i noszone, prawidłowo rozwija się sfera emocjonalna – zachowana jest równowaga między autonomią, eksplorowaniem świata a bliskością.

Taki maluch pewniej wchodzi w interakcje z nowymi osobami, odważniej podąża za swoją ciekawością. Jest pełen radości, pogody ducha, a w późniejszych latach – optymizmu.

Jest podstawą rozpoznawania i regulacji emocji

Kora okołooczodołowa to część mózgu odpowiedzialna za ważne umiejętności: odczytywanie emocji innych ludzi i reagowanie na sygnały emocjonalne przez nich wysyłane, wyciąganie wniosków na podstawie przeżyć czy regulowanie własnych reakcji emocjonalnych. W całości rozwija się ona po urodzeniu, a zwłaszcza w trzech pierwszych latach życia. Naukowcy z University of Illinois wysunęli hipotezę, że do pewnego stopnia może ona także chronić człowieka przed stanami lękowymi poprzez większe predyspozycje do optymizmu. Sprawdzono to na 61 ochotnikach. U tych, którzy wykazywali większy poziom optymizmu i rzadziej odczuwali lęk, stwierdzono grubszą korę okołooczodołową. Jednocześnie nie znaleziono przy tym związku z innymi rejonami mózgu i cechami charakteru mogącymi wpływać u nich na ten poziom optymizmu.

Redukuje lęki egzystencjalne u osób z niskim poczuciem własnej wartości

Takie wnioski wyciągnęli naukowcy z Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie. Refleksje nad sensem i celem życia, świadomość jego kruchości czy obawy przed utratą zdrowia u niektórych ludzi mogą wywoływać silne stany depresyjne. Badania wykazały, że tego rodzaju odczucia może zredukować zwyczajny dotyk zupełnie obcej osoby, np. podanie ręki, dotknięcie ramienia czy poklepanie po plecach. Wzrasta wówczas poczucie ważności i docenienia.

Zmniejsza uczucie lęku i samotności

Jak najbardziej naturalne wydaje się tulenie maleńkich dzieci, noworodków, dla których – poza dobrze znanym głosem i zapachem mamy – wszystko jest zupełnie nowe. Chętnie przytulamy płaczące kilkulatki, gdy przeżywają rozstanie z rodzicami i zaczynają etap przedszkolny – to, co nieznane, budzi ich niepokój. Jednak równie mocno lęk i osamotnienie przeżywają dzieci starsze, nastolatki i dorośli, choć być może rzadziej doświadczają ukojenia i bezpieczeństwa w ramionach bliskiej osoby. Na drodze – jak kłody – stają przekonania, że starsi umieją sobie poradzić, że już są na to za duzi, że to zawstydzające. W głębi serca jednak każdy tęskni za czułymi, ciepłymi dłońmi, by znów poczuć się tak dobrze, jak u mamy.

Obniża poziom stresu

Według naukowców dzieje się tak dlatego, że w czasie przytulania dziecko czy dorosły doświadczają poczucia wsparcia i bliskości. Zostają wówczas osłabione mechanizmy obronne odpowiedzialne za przetrwanie. Hormon stresu, kortyzol, ustępuje miejsca oksytocynie, która popularnie nazywana jest hormonem miłości.

Wpływa na odporność organizmu

Hormon stresu niezastąpiony jest w sytuacji zagrożenia, gdy motywuje organizm do ucieczki lub walki, ale wydzielany w sytuacjach napięcia przyspiesza akcję serca, podnosi ciśnienie krwi i przyspiesza wydzielanie adrenaliny. Jednocześnie spowalnia działanie układu odpornościowego. Dlatego w okresie, w którym jesteśmy bardziej narażeni na stres, znacznie łatwiej złapać wszelkiego rodzaju infekcje. Tymczasem przytulanie obniża ciśnienie krwi, reguluje tętno i wyzwala hormony neutralizujące niekorzystne działanie kortyzolu.

Naukowcy z Carnegie Mellon University przeprowadzili eksperyment, którego wyniki opublikowano w Psychological Science, pokazujący, że bliskość nie tylko chroni przed infekcjami, ale może również skutecznie łagodzić ich objawy.

Leczy

Zadziwiający wpływ dotyku obserwować można u wcześniaków, które często tulone i noszone szybciej rosną i przybierają na wadze. „Kangurowanie” (noszenie w chuście) czy dotyk „skóra do skóry” (mamy lub taty i dziecka) doceniane są coraz częściej przez wielu rodziców.

O jego leczniczych właściwościach wiedzą także terapeuci pracujący z dziećmi autystycznymi oraz z zaburzeniami czucia.

Wpływa na rozwój mowy

Niemowlęta komunikują się przede wszystkim przez dotyk. Rodzice, trzymając dziecko, często opisują to, co robią, czego używają. W ten sposób zaczyna ono łączyć słowa z określonym działaniem, częściami ciała, przedmiotami, miejscami, osobami i uczuciami. Ta wczesna forma komunikacji zależy od prawidłowego odczuwania przez dziecko wrażeń dotykowych i nadawania im właściwego znaczenia. Staje się bazą dla komunikacji werbalnej.

Buduje więź

Czuły dotyk umacnia więź, każdą. Małe dzieci, które prawidłowo odbierają bodźce dotykowe, uczą się, że fizyczna bliskość drugiej osoby jest przyjemna, że jest sposobem wyrażania czułości i miłości. Taka bliskość buduje przekonanie, że jest się przyjmowanym i akceptowanym również ze swoją fizycznością. To pomaga lubić swoje ciało, swój wygląd, dobrze czuć się ze sobą.

Jest językiem miłości

Nawet wówczas, gdy dziecko potrafi się już komunikować za pomocą słów, przytulanie i głaskanie nadal są niezastąpione w relacjach międzyludzkich. Wiedzą to doskonale nawet dorośli, którym przy silnych emocjach trudno niekiedy wyrazić słowami swoje przeżycia czy gotowość wsparcia. Czasem uścisk dłoni, zwyczajne poklepanie po plecach mówią dużo więcej.

To praktyka uważności

Kiedy po całym dniu pozwalamy sobie na czuły dotyk, koncentrujemy naszą uwagę na tym, co dzieje się tu i teraz. Niesamowitym doświadczeniem jest tzw. „masaż motyli”, przypominający w kontakcie muśnięcie skrzydeł. Zaskakujący jest dla mnie fakt, że moja młodsza córka, która takiego dotyku doświadczyła, jako kilkunastomiesięczne dziecko, pamięta go, lubi i do dziś o niego prosi, a ma już 5 lat! Pamięć ciała jest niewiarygodna!

Wzmacnia poczucie szczęścia

Wszyscy chcemy czuć się szczęśliwi. Poczucie to wzmacnia możliwość bliskiego fizycznego kontaktu z osobami, które kochamy. „Jak to dobrze mieć się do kogo przytulić” – ta myśl niejednokrotnie jest źródłem radości i harmonii.

Przytulamy się, aby okazywać sobie bliskość i troskę, aby ukoić lęk, zredukować stres lub pozawerbalnie wyrazić to, co dla nas ważne. Ta umiejętność wpisana w naszą naturę pozwala nam przetrwać, dając oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Warto więc żyć w zgodzie z naturą i przytulać się jak najczęściej, nie szukając specjalnie powodów.

Virginia Satir powiedziała, że: “By przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie, trzeba nam ośmiu uścisków dziennie. By się rozwijać trzeba nam dwunastu uścisków dziennie”. Może to zdanie pomoże nam pamiętać o mocy dotyku.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewelina Adamczyk

Córka, żona, mama, pedagog. Współzałożycielka śląskiej Wioski Rodziców, współorganizatorka pierwszej na Śląsku Konferencji Empatii, uczestniczka wielu warsztatów z Porozumienia bez Przemocy, empatyczna opiekunka dzieci na rodzinnych obozach Inkubatora Empatii, wytrwale praktykująca i pogłębiająca język żyrafy. Głęboko przekonana, że dzięki niemu możliwa jest autentyczna i bliska relacja.
Odwiedź stronę autorki/autora:




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

„Człowiek to jedyny ssak, który odstawia swoje potomstwo, zanim ono będzie na to gotowe”. 3 historie o samoodstawieniu się dziecka od piersi

Czy faktycznie myślisz, to co myślisz? O wielkiej roli przekonań w naszym życiu

Juul na poniedziałek, cz. 63 – Wszystkie dzieci potrzebują autorytetu osobistego

Przejdz do: