"Wygląda na to, że tylko ja sobie nie radzę"
KIDS FASHION - 100 najciekawszych propozycji. Zobacz...
| „Wygląda na to, że tylko ja sobie nie radzę”

„Wygląda na to, że tylko ja sobie nie radzę”

Stres, zmęczenie i momentami przytłaczająca odpowiedzialność to ciemne strony rodzicielstwa, którym wciąż poświęca się nie dość miejsca w przestrzeni publicznej.

Głównie dlatego, że społeczne wyobrażenie macierzyństwa to często pulchny, uśmiechnięty bobas przytulony do szczupłej i szczęśliwej mamy (oboje najczęściej w śnieżnobiałych, niepoplamionych ubraniach). Jedyną emocją, którą czujemy się zobligowane łączyć z macierzyństwem, jest radość. Jeśli płacz, to wyłącznie ze wzruszenia. Nie wypada się użalać, narzekać, biadolić, bo od razu sypią się gromy: „Nie narzekaj, inni mają gorzej”, „Najważniejsze, że masz zdrowe dziecko”, „Współczesne matki są leniwe, wszystko mają pod ręką, a i tak są zmęczone”, „Trzydzieści lat temu to dopiero…” itd, itd. Tymczasem macierzyństwo to nie bułka z masłem. Pojawienie się małego człowieka na świecie nierzadko zmienia cały dotychczasowy system wartości!

„Wygląda na to, że tylko ja sobie nie radzę”

Kobieta, stając się matką, odsuwa siebie i swoje potrzeby na dalszy plan, czyniąc przestrzeń na niecierpiące zwłoki potrzeby niemowlęcia. I choć nowa rola i tworząca się relacja są piękne i niezwykle satysfakcjonujące, a hormonalny haj potrafi wynagrodzić wiele niedogodności związanych z bólem, połogiem czy zwyczajnym zmęczeniem, to jednak warto dać sobie przyzwolenie na pewną ambiwalencję. Zmęczenie, znudzenie (śpiewaną po raz setny kołysanka), rutyna, przytłaczająca odpowiedzialność, a czasem nawet uczucie społecznej izolacji to część życia chyba każdej matki. Kreowany przez media i blogosferę słodki obraz macierzyństwa jest nie tylko krzywdzący, ale też jeszcze to poczucie izolacji pogłębia. Widok innej matki w opiętych dżinsach (oczywiście w pełnym makijażu), sączącej zielony koktajl z nasionami chia, w wysprzątanym na błysk, designerskim mieszkaniu (urządzonym w stylu skandynawskim), ze słodko śpiącym niemowlakiem potrafi dobić, gdy o 14 wciąż jeszcze nie wzięłaś prysznica, dziecko ząbkuje, a mieszkanie sprawia wrażenie, jakby przeszedł przez nie tajfun. „Wygląda na to, że tylko ja sobie z tym nie radzę” – to pierwsza myśl, która się w takiej chwili pojawia.
Globalna wioska, której jesteśmy częścią, z jednej strony łączy i umożliwia nam kontakty międzyludzkie (fora, grupy wsparcia, rzetelna wiedza i możliwość dotarcia do ludzi mieszkających w najdalszych zakątkach kuli ziemskiej), z drugiej strony daje dostęp do informacji, bez których spokojnie moglibyśmy się obejść. Śledząc znane blogerki na Facebooku czy Instagramie, nierzadko zapominamy, że zdjęcia, które są wstawione na ich profilu, zostały starannie wybrane i wyselekcjonowane. To niekoniecznie ich codzienność, a element spójnej i przemyślanej strategii marketingowej. Fakt, że nasze życie jest inne, mniej cukierkowe, niekoniecznie źle o nas świadczy. To raczej… normalne.

Różne odcienie szarości

Nie od dziś wiadomo, że nikt tak nie dokopie matce jak inna matka. Karmienie piersią vs mleko modyfikowane, SN vs CC, szczepienie vs nieszczepienie, słoiczki vs ekologiczna marchewka z przydomowego ogródka – to tylko preteksty, by rozpętać internetową wojnę, zaznaczyć swoją obecność, wypowiedzieć się i udowodnić, że „moja racja jest racja najmojsza”. Tymczasem rzadko coś jest ewidentnie czarne albo białe. Macierzyństwo to pasmo kompromisów, wyborów (w subiektywnej opinii zawsze najlepszych, przynajmniej w danej chwili), to różne odcienie szarości, w których matka musi się poruszać, nieraz niczym dziecko we mgle. Brak wsparcia społecznego, krytyka, porównywanie się z innymi potęgują odosobnienie. Nie tylko utrudniają pełnienie nowej roli, ale nierzadko także odbierają poczucie kompetencji.

Czy można sobie jakoś pomóc?

Na pewno łatwiej jest osobom mieszkającym w dużych miastach. Te oferują różnego rodzaju zajęcia dla mam i dzieci, łatwo więc poznać kogoś i zbudować sobie sieć kontaktów społecznych. Popularne są również różnego rodzaju grupy wsparcia, w których można uzyskać rzetelne informacje o karmieniu piersią lub porodzie.

Co zrobić, jeśli najbliższa okolica nie obfituje jednak w tego typu możliwości? Przede wszystkim postarać się znaleźć jakiejkolwiek wsparcie, bratnią duszę, która będzie w stanie nas wysłuchać i nie oceniać. To może być mąż, siostra, sąsiadka lub przyjaciółka. Najważniejsze to mieć obok siebie kogoś dorosłego, kogo można poprosić o pomoc w te dni, gdy świat wali się na głowę. Przebywanie dwadzieścia cztery godziny na dobę z niemowlęciem bez możliwości porozmawiania z kimś dorosłym jest trudne i potrafi skutecznie zniszczyć radość towarzyszenia dziecku w rozwoju. Bycie matką to nie jedyna rola, z którą borykają się młode kobiety. Choć czasem tak się wydaje. One chcą być także sobą, chociaż przez 15 minut w zamkniętej łazience.

Więcej dobrych artykułów? Kliknij lajk

Ewa Krogulska

Psycholog, redaktorka, doula i certyfikowana przez CNOL Promotorka Karmienia Piersią. Współorganizatorka oddolnej inicjatywy Lepszy Poród walczącej o prawa kobiet w porodzie. Prywatnie mama dwóch chłopców.
Odwiedź stronę autorki/autora: http://www.lepszyporod.pl/




Książeczki Pucio – zabawy logopedyczne dla najmłodszych

Książki wspierające wszechstronny rozwój najmłodszych dzieci od wydawnictwa Tekturka

Naprawdę przeciwsłoneczne okulary dla dzieci (Real Kids Shades)

Jaki wpływ na dzieci (i dorosłych) ma czytanie?

Rodzicu zrób z siebie głupka, czyli kilka niezawodnych sposobów na rozładowanie napięcia w relacji z dzieckiem

Wróciliście z wakacji i… musisz odpocząć?

Przejdz do: