Chcę zmienić dietę przedszkolną swojego dziecka

opublikowane przez: , dnia: 23. 06. 2011

Trzy mamy opowiadają o tym, jak żywione są ich dzieci w przedszkolu i dlaczego chciałyby to zmienić.

Magdalena, mama Wiktora (3,5 l.) i Gustawa (7 m.)

wywiady > Chcę zmienić dietę przedszkolną swojego dziecka   naturalne i ekologiczne rodzicielstwoŻywienie syna w przedszkolu jest dla mnie bolączką od chwili, gdy zaczął tam chodzić.
Do trzeciego roku życia starałam się zapewniać mu najzdrowsze jedzenie. Ponad 6 miesięcy był na samej piersi, później karmiony jeszcze 1,5 roku. Jedzenie uzupełniające, które zaczął jeść „na dobre” około 12 miesiąca było w pełni naturalne. W diecie przeważały kasze: najpierw drobne, potem coraz więcej grubych. Do dziś na pęczak mówimy „duża kasza”. Ponadto Wiktor jadł dużo owoców, warzyw – prawie wszystkie (łącznie ze szpinakiem i brokułami), pieczywo ciemne, mięso pieczone. Słodycze głównie robione w domu, pyszne ciastka maślane lub mrożone owoce z serem białym.

No i zaczęło się przedszkole… Nie twierdzę, że tamtejsza dieta jest mało wartościowa: są zupy, surówki. Ale jak widzę w jadłospisie co następuje: bułka z masłem i dżemem (ciekawe ile masła w maśle), cynamonka, herbatniki, budyń, kisiel, makaron z sosem truskakowym, słodka bułka, parówki z ketchupem, wędlina, kompot, herbata (słodzona), to trochę wątpię w zdrowe żywienie. Wszystko słodzone i dosładzane, brak wody do picia, albo chociaż herbat owocowych bez cukru.

Z okazji zabawy choinkowej dzieci dostały reklamówkę słodyczy. Okazyjnie dostają też lizaki, które w diecie Wiktora pojawiły się po raz pierwszy – pytał mnie, co się z  ”tym” robi? Cieszę się jednak, że udało nam się wpoić mu dobre nawyki żywieniowe – jak jest w domu, je „zdrowo”. Co stoi na przeszkodzie, aby tak samo jadł w przedszkolu?

Anna, mama Lilki (3 l.)

wywiady > Chcę zmienić dietę przedszkolną swojego dziecka   naturalne i ekologiczne rodzicielstwoPrzedszkole – taki drugi dom, z misją, pasją – teoretycznie. Zapisując dziecko do przedszkola, liczymy na kompetentną opiekę specjalistów i pasjonatów, zabawę, naukę, optymalną dietę. No właśnie – optymalną dietę – i tu pojawia się problem.
Dlaczego niby przedszkole miałoby oferować zdrowe jedzenie? Przedszkole nie widzi powodu i dlatego przedszkolny jadłospis wygląda tak:

Poniedziałkowe śniadanie: parówka i…
Głośna akcja: pięć porcji warzyw dziennie – wiadomo – warzywa i owoce powinny być w każdym posiłku. A jakie warzywo dodawane jest do parówki na śniadanie w przedszkolu mojej córki? Ketchup oczywiście (skład: koncentrat pomidorowy, woda, cukier, ocet, skrobia modyfikowana, sól, regulator kwasowości: kwas cytrynowy; substancja konserwująca: benzoesan sodu; przyprawy: pieprz czarny, kolendra, tymianek, cząber, oregano, szałwia; aromat). Składu parówek nie muszę przytaczać. Do tego białe pieczywo z masłem.

Wtorek też jest ciekawy – chałka z masłem i dżemem (takim z marketu). Owoce są? Są! Oczywiście truskawki w dżemie. Do tego w dowolnych ilościach herbatka z granulatu (skład: cukier, glukoza, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, ekstrakt herbaty czarnej (0,1 %), proszek cytrynowy (0,1 %), barwnik – E150d, aromat, witamina C).

Nie zrażam się, czekam cudu. Środa – chleb biały z pasztetem (…) z ogórkiem (ha! myślę sobie – wreszcie zaczęli dbać o warzywa w diecie)… konserwowym (ocet dla dzieci nie wymaga komentarza). Czwartek i piątek nie były lepsze.

Obiady są całkiem niezłe – gdyby pominąć to, że kasze się prawie nie pojawiają, za to ziemniaki, biały ryż, biała mąka, makaron – to norma. I kotlety – często smażone… Zupy – jak to zupy, drugie danie: mięso, ziemniaki, surówka. Klasyka.

Pozostaje podwieczorek – zdrowy, lekki i miły akcent dnia. Teoretycznie:
Poniedziałek – babeczka (sklepowa).
Wtorek – kisiel owocowy (owocowy oczywiście z torebki – cukier, skrobia, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, aromaty, sól, barwniki: antocyjan, czerwień koszenilowa, substancja wzbogacająca: witamina C).
Środa galaretka – znów owocowa (skład: cukier, żelatyna wieprzowa, kwas cytrynowy, aromat, E104 żółcień chinolinowa).
Czwartek – pół banana – wow!
I wreszcie piątek – serek homogenizowany (skład: twaróg odtłuszczony, wsad owocowy (truskawki 9,7%: przecier truskawkowy, sok truskawkowy na bazie soku skoncentrowanego, syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, aromat, barwnik: koszenila), śmietanka, cukier, skrobia modyfikowana, żelatyna wieprzowa) – pyszności.

Czy to wymaga komentarza?
Nie jestem maniaczką zdrowego żywienia, czasem mamy dzień szaleństwa i na obiad zjadamy domowe frytki, czasem kupujemy pierniczki w czekoladzie albo galaretki albo looody!
Oczywiście – ale to moje prawo – jako rodzica, mój przywilej – nie przedszkola – i moja decyzja. Przedszkole ma zupełnie inne zadania, a przede wszystkim ma obowiązek mieć wiedzę na temat zarówno właściwego wychowywania i edukowania, jak i żywienia dzieci.
A dlaczego przedszkola nie dbają o dietę? Zapytałam. Oto odpowiedzi dyrektorów i właścicieli przedszkoli:
„Rodzicom widocznie nie przeszkadza, że dzieci dwa razy w tygodniu jedzą parówki”.
„Czemu mam dawać inne napoje, skoro takie właśnie – słodzone – dostają w domu?”.
„Ale co z tego, że ja im dam sałatkę owocową na podwieczorek, jak wolą ciastko?”.
„Dzieci dostają batonik na deser, żeby się zgadzała liczba kalorii”.

Dobre argumenty?

Aneta, mama Daniela (4 l.)

wywiady > Chcę zmienić dietę przedszkolną swojego dziecka   naturalne i ekologiczne rodzicielstwoGorąco popieram petycję w sprawie zmiany sposobu żywienia dzieci w przedszkolu. Zauważyłam, że w przedszkolu do którego uczęszcza mój czteroletni syn drugie śniadanie zawiera sporo cukru. Podawane są dzieciom knopersy, gniazdka, ciasta i ciasteczka, nutella i szereg innych słodyczy. Słodycze wydawane są na zewnątrz oraz istnieje tradycja częstowania nimi na urodziny i imieniny dzieci. Występują też w jadłospisie potrawy takie jak naleśniki z cukrem, placki z cukrem, pierogi leniwe z cukrem. Cukrem słodzi się też herbatę. Słodycze funkcjonują na wszystkie święta, jako prezenty od Św. Mikołaja, Gwiazdora, Zająca…

Ponadto dzieciom podaje się pszenne pieczywo i zbyt wiele wieprzowiny. W menu – w pewnym tygodniu – poza chemicznym mleczkiem smakowym i innymi nieciekawymi dodatkami, dzieci miały codziennie wieprzowinę: bitki wieprzowe, pulpety wieprzowe, wieprzowe parówki, wędlina wieprzowa. Zauważyłam, że podczas układania jadłospisu nie myśli się o zdrowszych zamiennikach, o np. różnych kaszach, smacznych potrawach z samych warzyw itp. Wygodnie jest się posługiwać od lat tym samym menu.

Zaczęłam sprawdzać jadłospisy innych publicznych przedszkoli w Poznaniu. Okazało się, że wszędzie jest tak samo, a czasem nawet gorzej. Miałam nadzieję, że nad menu w polskich przedszkolach czuwa Sanepid. Jednak ten, jak się okazuje, ma związane ręce. Dzwoniłam tam i przedstawiłam problem. Podobno zostałam zrozumiana, ale tylko na polu prywatnym, nie zaś oficjalnym, bo Sanepid nie ma mocy prawnej, by zabronić podawania dzieciom w przedszkolach i szkołach czegokolwiek, co zostało dopuszczone do sprzedaży na terenie Polski. Może tylko czuwać na tym, aby określonych składników odżywczych nie było dzieciom za mało. Zatem wszystko zależy od woli i stanu wiedzy dyrektorów i intendentów w przedszkolach.

Wzięłam sprawy w swoje ręce i sama próbowałam poprawić dietę dzieci w przedszkolu, do którego chodzi mój syn. Zaczęłam od walki z nadmiarem cukru. Rozmawiałam na ten temat z dyrekcją, napisałam list to Rady Rodziców oraz zainicjowałam kilka artykułów na ten temat w Gazecie Wyborczej. W wystosowanym do naszej Rady Rodziców liście wnioskowałam za tym, aby wszystkie podawane w przedszkolu słodycze były zastąpione owocami, warzywami lub innymi bezcukrowymi propozycjami personelu, a potrawy takie jak naleśniki z cukrem były zastąpione naleśnikami z serem oraz sugerowałam, aby naszym dzieciom była podawana herbata owocowa bez cukru. Twierdziłam, że przyzwyczajone do słodkiej herbaty dzieci można od tego nawyku łatwo odzwyczaić, np. przez 2 tygodnie podając im o połowę cukru mniej, przez następne dwa o połowę mniej niż poprzednio i w efekcie całkowicie cukier wyeliminować. Wydawałoby się, że są to oczywiste zmiany na lepsze.

Jednak moje propozycje zostały odebrane jako atak na kompetencje pani dyrektor i moje widzimisie. Od pani dyrektor na moje propozycje usłyszałam słowa: „Jak coś się nie podoba, to można poszukać sobie innego przedszkola” oraz zostały mi przekazane sugestie innych rodziców, aby wydalić moje dziecko z przedszkola! Podczas rozmów z innymi rodzicami okazało się, że wśród większości z nich panuje zupełna nieświadomość w sprawach zdrowego odżywiania, a eliminację słodyczy rozumieją jako zabieranie ich dzieciom dzieciństwa. Dodatkowo dyrektorka twierdziła, że słodycze to tradycja. Pytanie: jaka? Moim zdaniem zaczerpnięta z czasów, gdy słodycze były tylko w okresie Świąt i uchodziły za luksus, bo były towarem deficytowym. Dziś jednak nim nie są, a w wielu domach są codziennością, opłakaną w skutkach. Usłyszałam też tłumaczenie, że po co oferować dzieciom więcej owoców czy warzyw, skoro dzieci wolą słodkie… bo jedzą je w domach. Można sobie wyobrazić, że pewnie tak jest, ale przecież przy okazji edukacji i, co za tym idzie wdrażania godnych naśladowania wzorców u dzieci, można uświadamiać i edukować też rodziców. A przecież dzieci w różny sposób można zachęcać do jedzenia warzyw i owoców, np. zaczynając posiłek od samych pokrojonych surowych warzyw i owoców, a gdy składniki te znikną z talerzy, dopiero podawać kanapki. Rozwiązania takie stosuje się w niemieckich przedszkolach.

Po mojej interwencji atmosfera przedszkolna wokół mnie była nie do zniesienia. Byłam atakowana przez rodziców na forum do artykułów z Gazety Wyborczej, a i personel przedszkola dawał się we znaki. Na przykład pewnego dnia po prostu zapytałam pracującej tam pani, czy mogę skorzystać z toalety (byłam w zaawansowanej ciąży), a ona mi na to, że przecież powinnam wiedzieć, że przepisy Sanepidu na to nie pozwalają. I z taką atmosferą miałam do czynienia każdego dnia.

Na zebraniu Rady Rodziców, na którym dyskutowane były moje wnioski, pani dyrektor robiła wszystko, aby udowodnić, że to ona ma rację i powinno zostać po staremu. Zamiast myśleć o tym, co naprawdę jest dobre dla dzieci, propozycję wycofania słodyczy potraktowała wyłącznie jako atak na swoje kompetencje i dotychczasową jakość pracy. Udowodniła reszcie rodziców, że ilość cukru w przedszkolu jest zgodna z dopuszczalnymi normami i wszystko jest w porządku. Rodzice zaakceptowali jej wywód. Aby wyjść na przeciw moim oczekiwaniom wymyślono, że dzieciom będzie podawana herbata słodka i gorzka – do wyboru! Najpierw przyzwyczajają ich do słodkiej herbaty, a potem myślą, że dzieci wybiorą coś innego. Na dodatek pani dyrektor po zebraniu powiedziała mi, że co do naleśników z cukrem, to dzieci zawsze mają do wyboru: z dżemem, cukrem, serem i prawie zawsze wybierają cukier, a pełno sera muszą w przedszkolu potem wyrzucać, więc nie da się wyeliminować naleśników z cukrem…

Po moich staraniach udało się jedynie, aby dzieci miały do wyboru słodką lub gorzką herbatę. W przypadku jedynie mojego syna zastosowana została dieta bezcukrowa, czyli otrzymuje on np. niesłodzoną marchewkę, podczas gdy reszta dzieci ma dosładzaną. Udało mi się zadbać o trochę lepsze żywienie dla mojego dziecka, jednak niestety nie pomogłam innym dzieciom.

wywiady > Chcę zmienić dietę przedszkolną swojego dziecka   naturalne i ekologiczne rodzicielstwo

Zobacz projekt Zdrowy Przedszkolak. Kampania na rzecz naturalnej diety w przedszkolu.

Autor artykułu

wywiady > Chcę zmienić dietę przedszkolną swojego dziecka   naturalne i ekologiczne rodzicielstwo
Dzieci są ważne opublikowanych: 671
Dobry Duch serwisu Dziecisawazne.pl:)

Pomóż nam się rozwijać. Podziel się artykułem na FB.

12 odpowiedzi do “Chcę zmienić dietę przedszkolną swojego dziecka”

  • ewa

    Dziwie się matkom, które takie bzdury wypisują. Dziecko powinno jeść wszystko, łącznie z cukrem i kaszanką oraz słodyczami.

    9 stycznia 2012, 23:47
  • mama trzylatki

    Witam wszystkie mamy
    Od września zeszłego roku moja trzylatka uczęszcza do prywatnego przedszkola, może trochę późno, ale przyjrzałam się diecie jaką serwują mojej małej: herbata słodzona, bułki z lukrem, ogórki konserwowe, w całomiesięcznym menu pojawiła się tylko raz kasza jęczmienna, a tak tylko ziemniaki i ryż! Na podwieczorek najpierw podają bułę a później owoce i dziwią się, że dzieci nie zjadają owoców( pewnie nie lubią).Na śniadania jest zawsze potrawa mleczna( ciekawa czy nie słodzona, żeby dzieci lepiej jadły?) i kanapki. Zastanawiam się czy kisiel i budyń jest z torebki. Pani dyrektor mnie zapewniła, że dieta ustalana jest przez dietetyka z wieloletnim doświadczeniem w żywieniu dzieci i są to posiłki odpowiednio zbilansowane, ale może zbyt mało urozmaicone??? Na wydarzenia przedszkolne serwowane są ogromne torty!!! Urodziny dzieci również są z tortami jako posiłek na podwieczorek! Catering do przedszkola jest dowożony i niebawem ma odbyć się spotkanie w sprawie diet naszych dzieci. Mam zamiar dobrze się przygotować i odpierać twardo na wszystkie argumenty, że dzieci muszą jeść cukier bo inaczej są senne:/ Jak się zapyta mojego dziecka co woli pić czy herbatę z cukrem czy wodę odpowie, że wodę, bo tak była uczona od małego. Jestem ciekawa tego spotkania i czy uda mi się cokolwiek zmienić, jak nie to my zmieniamy…

    6 stycznia 2012, 23:32
  • ewa

    Witam.
    Tez mam dziecko w wieku przedszkolnym. Nie wiem czy u nas w Stargardzie Szczecińskim są placówki waldorfskie. W naszym przedszkolu wprowadzono program vitamenu. Na początku obawialismy się czy dzieci będą jadły, wiadomo zdrowe nie zawsze smakuje dziciakom. Podobno wszystkie dania z tym certfikatem są prawidłowo zbilansowane.Na razie córka wraca najedzona.Nie dają żadnych słodyczy, a my mamy wgląd co jedza włącznie z tabelkami wartości odzywczych przy kazdym daniu.No i nie wzrosły stawki co dla mnie jest bardzo ważne a przedszkole jest publiczne.Pozdrawiam serdecznie Ewka

    5 grudnia 2011, 14:39
  • mama

    Dziękuję za akcję-myślałam, że ze mną jest coś nie tak…po tym jak w menu przedszkolnym córki pojawiła się kaszanka. Zgrzana do granic możliwości dzwonię do sanepidu, ten mnie odsyła do wojewódzkiego sanepidu, gdzie po kilku „spychologicznych” przełączeniach rozmawiam ze „specjalista ds. żywienia”. I tu na pytanie jakim prawem dzieci na obiad w przedszkolu dostają kaszankę pan mi odpowiada, że nie widzi nic złego w kaszance. Ryba psuje się od głowy-jeśli lenistwo kucharek i indendentek ma przyzwolenie to będzie się rozwijać, niestety ze szkodą dla dzieci.

    13 listopada 2011, 3:09
  • Emilka Kosecka

    Córka ma refluks i jest alergikiem, kiedy proszę lekarza o zaświadczenie do przedszkola, lekarz pyta po co, jak mowie co dzieci dostają w przedszkolu do jedzenia łapie się za głowę i wypisuje, lekarze dziwią się temu co dzieci w przedszkolu dostają. Myślę, ze lekarze gastroeneterolodzy i alergolodzy powinni zacząć wpływać, popieranie akcji to za mało, trzeba zmienić przepisy, które by dokładnie regulowały produkty dopuszczone i zalecane oraz zakazane w żywieniu dzieci i młodzieży oraz nałożyć na SANEPID obowiązek kontroli.

    Zakazać używania cukru białego, słodyczy, i produktów przetworzonych słodzonych, do zalecanych produktów włączyć kasze, ciemne pieczywo.

    to jest tygodniowe menu naszego przedszkola, stawka żywieniowa 4,5:

    poniedziałek
    05.09.2011

    Śniadanie: Kawa mleczna, chleb z masłem, polędwica sopocka, twarożek wiejski, ogórek kwaszony, pomidor, dżem, herbata z cytryną. Brzoskwinia.
    Obiad: Zupa jarzynowa ziemniakami i śmietaną. Naleśniki z powidłami. Napój owocowy.
    Podwieczorek: Chleb z ziarenkami z masłem, żółty ser, pasztet, sałata, ogórek zielony, herbata z cytryną.

    wtorek
    06.09.2011

    Podwieczorek: Kasza manna na mleku, angielka z masłem, serek topiony, serek truskawkowy, szczypior, miód, herbata z cytryną. Jabłko.
    Obiad: Zupa pieczarkowa z makaronem i śmietaną. Ziemniaki z koperkiem, filet z kurczaka panierowany, mizeria. Kompot.
    Śniadanie: Kasza manna na mleku, angielka z masłem, serek topiony, serek truskawkowy, szczypior, miód, herbata z cytryną. Jabłko.

    środa
    07.09.2011

    Śniadanie: Kakao na mleku, chleb z sezamem z masłem, wędlina szynkowa, serek ostrowia, sałata, papryka, dżem, herbata z cytryną. Mleko czekoladowe.
    Obiad: Zupa pomidorowa z ryżem, śmietaną i natką pietruszki. Ziemniaki, pulpet w sosie, surówka z marchewki i jabłka. Kompot.
    Podwieczorek: Angielka z masłem, żółty ser, serek wiśniowy, pomidor, rzodkiewka, herbata z cytryną

    czwartek
    08.09.2011

    Śniadanie: Zacierka na mleku, angielka z masłem, jajko, serek almette, pomidor, krem czekoladowy, herbata z cytryną. Sok marchewkowy.
    Obiad: Krupnik z kaszy z natką pietruszki. Ziemniaki, filet z ryby panierowany, surówka z kwaszonej kapusty z marchewką. Kompot.
    Podwieczorek: Chleb z masłem, polędwica drobiowa, twarożek wiejski, ogórek kwaszony, papryka, herbata z cytryną.

    piątek
    09.09.2011

    Śniadanie: Kakao na mleku, chleb razowy z masłem, polędwica sopocka, serek śmietankowy, sałata, pomidor, dżem, herbata z cytryną. Arbuz.
    Obiad: Barszcz czerwony z makaronem i śmietaną. Ziemniaki z koperkiem, schab w sosie, buraczki zasmażane. Kompot.
    Podwieczorek: Chleb z masłem, sałatka z tuńczyka, żółty ser, rzodkiewka, papryka, herbata z cytryną.

    14 września 2011, 16:08
  • Aleksandra

    Wiem coś o problemie. Moje dzieci nauczyły się jeść słodycze w przedszkolu. Mam wrażenie że pierwsze trzy lata edukacji moich dzieci w kwestii zdrowego żywienia poszły się bujać. Na Mikołaj dzieci dostały czipsy (pierwszy raz w życiu) i lizaki. Dramat. Codziennie też mają w menu masę cukru. Jestem załamana, ale nie wiem jak walczyć z wiatrakami – zwłaszcza po przeczytaniu co przeszły autorki artukułów.

    4 lipca 2011, 11:05
  • Łucja Skowrońska

    A wiecie czy są jakies przepisy regulujace to co dzieci powinny jeść w przedszkolu. Ja próbuję cos przetłumaczyć presonelowi, ale cieńko to widzę. argument jest taki, że „rodzice chcą, żeby dzieci tak były żywione” „nic innego nie zjedzą” i tym podobne bzdury. Czuję, że pokojowo to nie pójdzie;-/

    28 czerwca 2011, 22:04
  • Gośka

    Przerażające. I norma, że dzieci chorują w przedszkolu, trudno nie chorować po takiej diecie.
    Myślałam, że rodzice są jednak mądrzejsi.
    Ostatnio moja koleżanka otworzyła szeroko oczy na nazwę „soczewica”. A co to jest soczewica? Od tej pory soczewica gości u nich na talerzu-na całe szczęście:) I surowe warzywa do każdego obiadu a nie tylko gotowane.
    Ale żeby dojść do tego co jest złe a co dobre dla dziecka potrzeba czasu. Moja droga też była kręta;)

    Niestety nadal nie wiem co zrobić w kwestii mleka modyfikowanego. Moje dziecko przestało chcieć cyca w 14 miesiącu życia (teraz ma 2 lata) i od tej pory daję mleko modyfikowane, krowie oczywiście odpada. Mam ogromne poczucie winy, że podtruwam dziecko modyfikowanym gównem ale skąd czerpać zamiennik matczynego mleka? Lepiej nie dawać w ogóle?

    25 czerwca 2011, 10:01
  • mama--przedszkolaka

    Niestety niezdrowe karmienie w przedszkolach już nas dotknęło. Mowie o prywatnych przedszkolach, gdzie teoretycznie wlasciciel powininien sie starac, niestety jest TRADYCJA dawnia tego czy tamtego i nie ma wyjątków. ;(
    a dawanie wyboru między gorzką herbata, a słodka to jest porazka
    smutne jest to, że w domu się staram robić zdrowe obiady, a w przedszkolu dziecię zjada wszystko chętnie (okropnie posłodzone)
    i te batoniki uzupelniające kalorie ;( o matko nie da się z tym czegoś zrobić

    24 czerwca 2011, 16:21
  • Lucyna Duraj

    Co zrobic, jesli wiekszosc rodzicow to akceptuje, bo po prostu sami tak karmia dzieci w domu? To dla nich norma. Walka z wiatrakami.

    24 czerwca 2011, 11:11
  • Agnieszka Lipska

    Nigdy nie mialam doczynienia z pańswowym przedszkolem, nie zdawalam sobie sprawy z tego co tam daja dzieciom do jedzenia. W moim przedszkolu podawane sa kasze i owoce codziennie, tylko bio, kazdego dnia tygodnia zgodnie z kalendarzem zbóż, jak rowniez w rytmie (kazdego dnia tygodnia to samo-zeby maluszki czuły sie bezpiecznie) to jest profesjonalna i kompetentna wiedza o potrzebach małego dziecka..

    Strasznie wam wszystkim współczuje…

    zapraszam do nas, to jedyna na razie alternatywa, przedszkole waldorfskie http://www.przedszkole-waldorfskie.waw.pl/podstawowe_informacje.html

    24 czerwca 2011, 9:48
  • aniabania

    Wywody kadry przedszkolnej z ostatniego opisu skreślają ją dla mnie już nie tylko z powodu podejścia do żywienia ale przede wszystkim z uwagi na totalną ignorancję w kwestii wychowania. Co to za pedagog który daje dziecku naleśnika z serem i z cukrem po czym gdy dziecko wybiera z cukrem uznaje to za konieczność?! Czy ta pani stawia przed swoimi dziećmi w domu do wyboru marchew i papierosy i kiedy wybierają papierosy uznaje to za konieczność rodzinnego palenia? Ręce opadają, nie wyobrażam sobie żeby taka pani miała się zajmować moim dzieckiem.
    To potwierdza też moją ponurą teorię, że ludziom kompletnie nie zależy na zdrowiu dzieciaków, najważniejszy jest w tym wszystkim święty, niezmącony spokój. Niech zje cokolwiek (kanapka z nutellą- top pewniak) i nie dziamga, niech się zajmie sobą. Przykre.

    24 czerwca 2011, 9:00

Twój komentarz




Eko-wiadomości

muzykaZabawa w muzykę dla najmłodszych

Interaktywne zajęcia muzyczne mogą korzystnie wpłynąć na rozwój mózgu maluchów, zanim jeszcze zaczną one mówić i chodzić



Dołącz do nas na Facebooku!

Nasze patronaty

strefa-karmienia-piersia_m
Strefa Karmienia Piersią
Ogólnopolski program, którego celem jest zidentyfikowanie i promocja miejsc przyjaznych mamom karmiącym
dziecko-z-bliska_m
Dziecko z bliska
„Dziecko z bliska” – pierwsza polska książka o rodzicielstwie bliskości
swiat-dziecinstwa_m
Konkurs „Świat dzieciństwa”
Księgarnia www.matras.pl oraz www.bajkopisarze.pl zapraszają do konkursu „Świat dzieciństwa”